1 sierpnia 2014, zgrupowanie reprezentacji Polski siatkarzy w Capberton
***Piotrek***
Trener Antiga postanowił zabrać nas przed polskim mundialem do Francji wraz z rodzinami. Oczywiście ja i tak miałbym przy sobie kobietę swojego życia.
A tak zaczynając od początku. Ostatnie dwa miesiące były udane. Mówię tu o moim życiu prywatnym. Między mną a Milena układa się bardzo dobrze. Jestem szczęśliwy jak nigdy.
Ukochana namówiła mnie na spotkanie z matką. Zgodziłem się. Chociaż bardzo dziwi mnie postawa Mileny. Nie wybaczyłem matce tego jak ją potraktowała. Ale ze względu na blondynkę próbuje utrzymywać z matką jakiś kontakt. Cieszę się, że spotkałem na swojej drodze taką kobietę jaką jest Milena.
- Nad czym tak myślisz?- usłyszałem głos ukochanej przytulającej się do moich pleców.
- O tobie, o mnie, o nas. O naszej przyszłości- oznajmiłem patrząc przed siebie
- I co ciekawego wymyśliłeś?- zadała kolejne pytanie
- To że bardzo cię kocham i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.- odpowiedziałem i odwróciłem się do dziewczyny
- Też cię bardzo kocham.-rzekła i wtuliła się we mnie. Siedzieliśmy chwilę w ciszy. Oboje zajęliśmy się swoimi myślami.
- Powiedz mi jak to jest, że mimo takiego świństwa jakie wyrządziła moja matka ty chcesz żebym się z nią pogodził?- przerwałem ciszę
- bo nie chcę być powodem rodzinnych kłótni, bo sama straciłam matkę i wiem jak to boli. Nie chcę, abyś i ty stracił kobietę która cię wychowała- odparła przyciszonym głosem
- Słońce, ale to nie ty jesteś powodem kłótni, tylko sposób bycia mojej matki. W domu zawsze musiałem robić to co ona chciała. Dalej taka jest. Chcę wszystkimi rządzić. Ale ja się już nie dam. Kocham ją, jest dla mnie ważna. Ale ty jesteś ważniejsza. I nie pozwolę aby ktoś traktował cię jakbyś była kimś gorszym tylko dlatego, że wychowałaś się w domu dziecka. Dla mnie to nie jest ważne- oznajmiłem spoglądając prosto w jej oczy.
- Ale i tak czuję się tak jakby to wszystko była moja wina
- Nawet tak nie myśl. Koniec tego tematu. Chodźmy lepiej na spacer- poszliśmy jeszcze do hotelu. Poinformowaliśmy trenera, że wychodzimy i poszliśmy przed siebie.
Spacerowaliśmy po lesie. Nie zwracaliśmy na nic uwagi. Liczyliśmy się tylko my.
***Milena***
Spacerowaliśmy dość długo. Zaczęło się ściemniać. Jednak to nam nie przeszkadzało. Dalej liczyliśmy się tylko my. Rozmawialiśmy na przeróżne tematy. Co jakiś czas obdarowaliśmy się pocałunkami.
Doszliśmy nad jezioro. W wodzie odbijał się księżyc. Znaleźliśmy się w bardzo romantycznej scenerii. Jak z komedii romantycznej. Usiedliśmy na pomoście. Wtuliłam się w tors Piotrka. W tej chwili poczułam się bardzo bezpiecznie, ale oprócz tego poczułam się jak w bajce. Można w sumie powiedzieć, że jestem w bajce. Mojej bajce. Mam wspaniałego chłopaka, rodzinę, dobrą pracę. Po prostu jest jak w bajce. Chwilę siedzieliśmy w ciszy. Nie przeszkadzała ona nam.
- Słońce, odpowiedz mi na jedno pytanie- poprosił nagle Nowakowski
- A jakie to pytanie?- zapytałam
- Jak wyobrażasz sobie swój wymarzony ślub?- zaskoczył mnie tym pytaniem.
- A skąd nagle pojawiło się to pytanie?
- Z ciekawości. Chciałbym wiedzieć. Jeszcze nigdy cię o to nie pytałem.
- Wymarzony będzie tylko wtedy gdy trafię na odpowiedniego mężczyznę
- A ja nim jestem?
- A co chcesz mi się oświadczyć?- zapytałam spoglądając na niego
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie. Kiedyś najdzie taki dzień, że o tym pomyślę
- Pokaż się- poprosiłam odsuwając się od chłopaka o kilka centymetrów. Piotrek pokazał swoje oba profile poprawiając swoje jasne włosy- A pokaż swojego bicka- droczyłam się z ukochanym
- Podoba się?- zapytał zdejmując swoją koszulkę
- Nawet bardzo- wyszeptałam uwodzicielsko.
- Masz telefon?- zapytał Piotrek
- I zepsułeś nastrój. Mam w kieszeni- odparłam wynajmując urządzenie. Szybko je ode mnie zabrał. Położył obok nas i złączył nasze usta w pocałunku.
Z każdą chwilą pocałunki były coraz bardziej namiętne. Ręce zaplotłam na szyi Nowakowskiego.
Gdy byliśmy już w samej bieliźnie Piotrek wziął mnie na ręce i wskoczył do wody.
- Nowakowski ja cię kiedyś uduszę- krzyknęłam
- Nie zrobisz tego. Za bardzo mnie kochasz. To jak jestem odpowiednim kandydatem na męża?- zapytał
- Już nie- odparłam poważnie
- Jeszcze zmienisz zdanie- odparł pewnym siebie głosem siatkarz
- Nie doczekanie twoje- oznajmiłam i chlapnęłam wodą w stronę siatkarza. Ten odpowiedział mi tym samym.
Po krótkiej wojnie na wodę Nowakowski zaczął całować mnie po całym ciele.
- A jak ktoś przyjdzie?- zapytałam
- A kto przyszedłby w nocy nad jezioro? I to jeszcze w lesie- zaśmiał się Piotrek. Zupełnie oddaliśmy się chwili. Co jakiś czas przerywaliśmy pocałunki aby nabrać powietrza. Całowaliśmy się do momentu gdy ktoś zaczął biec.
- Piotrek słyszysz to?- zapytałam lekko wystraszona
- Tak. To pewnie dzikie zwierzęta- chłopak próbował mnie uspokoić.
- Wydaje mi się, że to biegną jacyś ludzie- po moich słowach dało się usłyszeć głosy 5 facetów.
- Naa boombee!!!!!!!!!- tymi facetami byli siatkarze. A dokładnie to byli to Mariusz Wlazły, Michał Winiarski, Karol Kłos, Andrzej Wrona i mój kochany wujaszek.
- Nie macie co robić w nocy tylko skakać do wody?- zapytał Piotrek
- A wy co tu robicie?- zapytał Mariusz
- Oj Krzysiu. Ja nie wiem jak możesz pozwalać na to żeby twój kolega z kluby i kadry bałamucił twoją bratannice w jeziorze i to na dodatek w nocy- odparł poważnie Wrona. Z jego głosu jak i Mariusza dało się zrozumieć, że są pod wpływem.
- Źle się wysławiasz Wronaisty. Oni pracują nad kontynuacją rodu Nowakowskich- zaśmiał się Winiar, a zaraz za nim Mariusz, Karol i Andrzej. Jednak mi, Piotrkowi i wujkowi nie było do śmiechu.
- Muszę was zasmucić, ale kontynuacji rodu Nowakowskich nie będzie- odparłam z bólem w głosie i popłynęłam do pomostu. Jak najszybciej chciałam wrócić do hotelu. Ostatnio zaczęłam żałować swojej decyzji z przed kilku miesięcy. Założyłam swoje ubrania i zaczęłam iść przed siebie.
Z płaczem szłam do hotelu. Jednak w pewnym momencie nie miałam pojęcia, którą dróżka powinnam iść. Poszłam przed siebie.....
***Piotrek***
Chłopaki nie powinni tak sobie żartować. Z drugiej strony nie mieli pojęcia o chorobie Mileny.
- Następnym razem pomyślcie jak coś powiecie- burknąłem w stronę kumpli
- O co ci chodzi?- zapytali
- O to, że Milena jest po operacji i nie może mieć dzieci- oznajmiłem i popłynąłem do pomostu.
Szybko ubrałem swoje rzeczy i poszedłem szukać Mileny. Po chwili dołączyli do mnie kumpele.
Po jakimś czasie doszliśmy do rozwidlenia drogi. Zastanawialiśmy się, która mamy pójść.
- Najlepiej będzie jak się rozdzielimy. Karol i Andrzej niech pójdą w lewo, Krzysiek i Piotrek idźcie na wprost, a Winiar i ja pójdziemy w prawo. Jak ktoś znajdzie Milenę niech krzyczy- zarządził Mariusz. Zrobiliśmy tak jak powiedział.
Szliśmy tą drogą z Ignaczakiem dość długo. Nigdzie nie było Mileny. Cały czas podążaliśmy w ciszy. Kilka razy dzwoniłem do blondynki jednak nie odbierała. Strasznie się o nią boję. Mam nadzieję, że nic się jej nie stało.
Po kilkunastu bardzo długich minutach ukazało się nam jakieś światło. Z ciekawości poszliśmy to sprawdzić. Byli to Andrzej i Karol
- I co nie znaleźliście dziewczyny?- zapytał Kłos
- Jak widać nie. Ale u was to samo- odparł Krzysiek. Przez krótką chwilę zastanawialiśmy się co mamy robić
- Ratunkuuu!!!!!!Pomocy!!!!!!!- dało się nagle usłyszeć głos blondynki. Od razu pobiegliśmy bw odpowiednią stronę.
Na miejscu zauważyliśmy watahe wilków. Stały naokoło drzewa. Andrzej swoim telefonem poświecił w górę drzewa. Na jednej z gałęzi siedziała Milena.
Karol jak to Karol na swoim telefonie miał wiele różnych rzeczy. Tym razem jedna z nich się przydała.
- Chłopaki jak pogonimy te wilki?- zapytał Ignaczak
- Ja mam pomysł- Karol użył swojego telefonu i jednej z aplikacji, które ma zainstalowane. Jak się dowiedzieliśmy była to aplikacja imitująca dźwięk karabinu maszynowego. Podziałało to. Wilki były tak wystraszone, że uciekły. Od razu pobiegliśmy do drzewa.
- Już myślałam, że będę siedzieć na tym drzewie do usranej śmierci- oznajmia blondynka. Po jej stwierdzeniu zaśmialiśmy się- To nie jest śmieszne- oznajmiła i zaczęła schodzić z drzewa.
Jedna z gałęzi złamała się pod dziewczyną, a ta spadła na ziemię. Chłopaki nie mogli wytrzymać ze śmiechu.
- Chyba ktoś przytył- zaśmiał się Ignaczak.
- Bardzo śmieszne- odparła dziewczyna. Odrzuciła moją pomoc przy wstaniu, ale sama nie dała rady wstać.
- Słońce co ci?- zapytałem kucajac przy ukochanej
- Kostka mnie boli- odparła i zaczęła cicho płakać.
- Wskakuj na barana- odparłem i odwróciłem się do dziewczyny plecami. Skorzystała z mojej oferty i po chwili była już na moich plecach. Andrzej z Karolem robili dziś za latarników, przy okazji opowiadając kawały.
- A gdzie Mario i Winiar?- zapytała Mielna
- A to jest dobre pytanie- odpowiedział Krzysiek. Andrzej zadzwonił do Winiara.
- Tu jesteśmy osły i Milena- zaśmiał się Winiar.
- W takim razie chodźmy do hotelu- odparł Karol.
- Tak w ogóle Milena to jestem winien ci przeprosiny. Nie powinienem tak żartować- odparł Andrzej
- Spoko. Nie wiedziałeś o tym. Ale nie rozmawiajmy już o tym- odpowiedziała mu blondynka.
Resztę drogi do hotelu przebyliśmy w wesołej atmosferze. Siatkarze Skry Bełchatów dali popis swoich umiejętności wokalnych. Z biegiem czasu wraz z dwoma pokoleniami Ignaczaków dołączyliśmy do śpiewających Skrzatów.
W hotelu byliśmy po 30 minutowym spacerze. Na hotelowym tarasie w najlepsze trwała impreza
- Paczaj Karol nie skończyli zabawy bez nas- odparł uradowany Wrona. Dwaj Środkowi od razu pobiegli w stronę ogniska.
- W końcu jesteście!- krzyknęła Iwona
- Gdzie wy byliście tyle czasu?- zapytała Paula
- Dlaczego wszyscy jesteście mokrzy?- zapytała Daga.
- Kto opowiada?- zapytałem
- Milena- odrzekł Ignaczak. Moja dziewczyna opowiedziała całe zajście z wieczora. Bez kilku szczegółów, które miały miejsce przed przyjściem siatkarzy. Osoby słuchające tej historii nie mogły powstrzymać śmiechu.
- Ciekawa historia. Można by książkę napisać. Pokaż nogę- rzekł do Mileny lekarz kadry- Jest lekko opuchnięta, ale nie sądzę żeby to było coś poważnego. Zaraz przyniosę ci maść- odparł i znikł za drzwiami hotelu
- Fakt bardzo fajna historia. Najlepsza kąpiel w jeziorze. Ja to mogę sobie pomarzyć o takiej romantycznej scenerii- zaśmiała się Ola od Kłosa.
- Ale nie z takim zakończeniem- zaśmiała się Agnieszka, dziewczyna Pawła Zatorskiego.
Trener Antiga zakończył tą mini imprezkę około 3 w nocy. Zmęczona wydarzeniami ostatniego dnia od razu po dotarciu do pokoju. To jest po tym jak Nowakowski mnie tam zaniósł poszłam do łazienki. Po szybkim prysznicu poszłam do sypialni. Jak tylko położyłam się na łóżku od razu zansęłam.
-----------------------
Na miły wieczor do poczytania :-) mam nadzieję, że się podoba. Zostawcie swoje opinie w komach.
Dziękuję za kolejne nominacje do LBA. Odpowiem na nie jak tylko znajdę trochę czasu.
Jeśli chodzi o wasze blogi to czytam każdy nowy rozdział na który mnie zapraszacie, bądź z tych blogów, które obserwuje.
Pozdrawiam i do następnego
Nigdy nie pozwól, aby ktokolwiek zniszczył Twoje marzenia- Arkadiusz Gołaś
niedziela, 28 lutego 2016
niedziela, 21 lutego 2016
Rozdział 21
Dzień meczu finałowego Mistrzostw Polski 2013/14
***Milena***
Od wypadku minęło sporo czasu. Na całe szczęście nic więcej mi się nie stało. Koszty remontu samochodu pokrył ten mężczyzna co spowodował ten wypadek.
Między mną, a Piotrkiem układa się dobrze. Dużo ze sobą rozmawiamy. Każdą wolną chwilę spędzamy razem. Często spotykamy się z chłopakami z Resovii i ich partenrkami. Moje relacje z dziadkami poprawiły się.
Udało mi się przypomnieć co zaszło w dniu wypadku. Od tamtego czasu Piotrek nie rozmawiał z matką mimo, że go kilka krotnie do tego namawaiłam. Jednak on mnie nie słuchał. Szedł w zaparte i mówił, że nie będzie utrzymywał kontaktu z kimś kto obraża jego dziewczynę. Cały Nowakowski. Jak się uprze to nikt go nie przekona. Ale kocham go mimo wszystko.
Krótko mówiąc jest dobrze. A nawet bardzo dobrze. Dziś jest kolejny mecz finałowy między Asseco Resovią Rzeszów, a PGE Skrą Bełchatów. Kto wie może ostatni? Okaże się wieczorem. Aktualnie jest 2:1 w meczach dla Skry.
Obudziły mnie promienie słońca docierające do sypialni. Nie chętnie wstałam z łóżka. Założyłam bluzę Nowakowskiego i poszłam do kuchni. Chciałam zaparzyć sobie kawę, ale tam zastałam tańczącego i śpiewającego Piotrka. Zapomniałam dodać, że w samych bokserskach....
Widok wspaniały. Chłopak nawet mnie nie zauważył. Z radia właśnie leciała piosenka "Słodka jak miód". Z uśmiechem przyglądałam się temu obrazkowi. O dziwo Piotrek nie fałszował. Chęć wypicia kawy była silniejsza więc postanowiłam przerwać mu ten występ.
- Idź do Mam Talent. Na pewno wygrasz- zaśmiałam się
- O Milenka. Siadaj śniadanie i kawa już jest gotowe- odparł Nowakowski
- Dziękuję- odparłam gdy chłopak podał mi kubek z kawą
- Masz jakieś plany na dziś wieczór?
- Nie, a czemu pytasz?
- Po meczu chłopaki chcą wyskoczyć do klubu- wyjaśnił mi siatkarz
- Z chęcią pójdę.- odpowiedziałam.
Po śniadaniu posprzątałam naczynia i poszłam się ubrać. O 10 mamy przed meczowy trening.
Na Podpromiu byliśmy pół godziny przed czasem.
Trening zaczął się punktualnie. Trwał jakieś 2 godziny. Po nim odbyło się wideo. A po nim czas na szybką regenerację zawodników. Do domu wróciliśmy przed 14, a o 16 znów musimy być na hali.
Zrobiliśmy siebie szybki obiad. Zjedliśmy go oglądając telewizję.
- Słońce, mam pytanie- zaczął Piotrek
- Jakie?
- Dokąd chcesz pojechać na wakacje?-Nowakowski zaskoczył mnie tym pytaniem
- Nie wiem. Nie myślałam nad tym- odparłam zaskoczona
- A co byś powiedziała na tydzień na Ibizie?- zapytał
- Nie mam pojęcia. Zaskoczyłeś mnie tym- odparłam
- Czyli jedziemy- oznajmił Nowakowski zacierając ręce.
- Kocham cię Piotrek. Nigdy niem myślałam, że dane będzie mi jechać na jakieś wakacje- oznajmiłam i pocałowałam ukochanego. Nasz pocałunek był długi i namiętny. Jak się pewnie domyślacie skończyliśmy w sypialni.....
Na szczęście Piotrek miał ustawiony budzik na 15:30.
Tak więc szybko się ogarneliśmy i pojechaliśmy na mecz.
- Macie to wygrać- odparłam calując chłopaka.
- No jasne, że wygramy- odpowiedział Piter i po raz kolejny złączył nasze wargi w pocałunku.
- Piotrek oszczędzaj siły na mecz- gdy usłyszeliśmy głos wujka oderwaliśmy się od siebie.
- Nie martw się Krzysiu. Twoja bratannica dostarcza mi dużo siły- zaśmiał się Nowakowski.
- Pamiętam jak mówiłem to o Iwonie.- odparł Ignaczak
- Arcy ciekawe- zaśmiałam się
- Mała ty się z wujka nie śmiej- rzekł oburzony wujek. W świetnych nastrojach weszliśmy na halę. Każdy poszedł w swoją stronę.
Gdy zmieniłam buty poszłam przywitać się z dziewczynami chłopaków. Zobaczyłam na trybunach Łukasza, jego dziewczynę i pana Nowakowskiego. Gdy przywitałam dziewczyny poszłam do bliskich Piotrka.
- Dzień dobry. Cieszę się, że przejechaliście. Piotrek też na pewno się ucieszy- powitałam ich
- Cześć Milenko. Do twarzy ci w tym dresie- powitał mnie pan Nowakowski.
Porozmawiałam jeszcze chwilkę z nimi i musiałam iść do swojej pracy.
Po godzinnej rozgrzewce rozpoczął się mecz. Początek był bardzo wyrównany. Jednak góra byli goście z Bełchatowa. Wygrali premierowa partię 34:32. Drugi set również był zacięty. Chłopaki z Asseco kilka razy mieli kilka punktów przewagi. Ale jak wiadomo żółto-czarni są bardzo waleczni. Ten set tak samo jak poprzedni zakończył się na przewagi. Ta partia tak samo jak pierwsza padła łupem przyjezdnych 29:27. Piotrek i spółka byli przybici. Stracili wolę walki i to poskutkowało słabym trzecim setem. Pokaz swoich umiejętności urządził sobie zespół z Bełchatowa. Wygrali tego seta do 14. Cały mecz 3:0. Rywalizację w finale 3:1 i to właśnie bełchatowianie cieszyli się teraz z Mistrzostwa Polski. Gdy drużyny podziękowały sobie za mecz pobiegłam do Piotrka i mocno go przytuliłam.
- Bardzo mi przykro Kochanie. Szkoda tych pierwszych dwóch setów. Ale i tak jestem z was dumna. W następnym sezonie uda wam się wygrać tytuł Mistrza Polski- próbowałam pocieszyć ukochanego.
- Dobrze, że mam przy sobie taką optymistkę. Kocham cię- Piotrek schował twarz w moje włosy.
- Kochanie przed wami jeszcze kilka sezonów. Na pewno zdobędziecie ten tytuł. Więcej wiary- Piotrek nic nie odpowiedział tylko pocałował mnie. Pocałunek był długi i namiętny. Oderwaliśmy się od siebie dopiero gdy ktoś mnie zawołał
- O tu jesteś Milena. To jest Stephan Antiga, przyjmujący Skry i nowy trener reprezentacji Polski siatkarzy- powiedział Andrzej Kowal
- Dzień dobry. Miło mi pana poznać. Gratuluję tytułu- przywitałam się
- Mi również miło panią poznać. Bardzo dziękuję. Asseco też zasługuje na gratulacje. Dzielnie chłopaki walczyli- odparł- Ale ja nie o tym chciałem rozmawiać- zaśmiał się z francuskim akcentem
- A o czym?- zapytałam zdziwiona i spojrzałam na Piotrka.
-Chciałbym prosić, aby została pani drugą fizjoterapeutką reprezentacji Polski siatkarzy- odparł. Nie wiedziałam co mam powiedzieć.- Powie coś pani?
- Proszę mi mówić po imieniu. Milena jestem- odparłam
- Stephene. I co powiesz na moją propozycję?-zapytał
- Nie wiem. Nigdy nie myślałam, że trafi mi się taki zaszczyt. Musiałbym porozmawiać z chłopakiem- oznajmiłam patrząc na Piotrka
- On to się zgodzi. O to nie musisz się martwić. Będzie miał cię blisko i będzie się cieszył- zaśmiał się Francuz
- Dobrze trener mówi. Zadbam o to żeby Milena dotarła na najbliższe zgrupowanie- rzekł Nowakowski
- W takim razie widzimy się w Spale- pożegnał nas i poszedł do swoich kolegów z klubu
- No to teraz spełnisz swoje marzenie- powiedział Piotrek i przytulił mnie
- Nie spodziewałam się tego- odparłam
- Kocham cię- rzekł Nowakowski i podniósł mnie do góry
- Ja ciebie też- po tych słowach złączyłam nasze wargi w pocałunku. Po kilku chwilach usłyszeliśmy głośne brawa. Oderwaliśmy się od siebie. Staliśmy w kręgu utworzonym przez siatkarzy obu drużyn.
- No to kiedy ślub?- zapytał wujek
- Jaki ślub?- odpowiedzieliśmy pytaniem
- No jak jaki. No wasz ślub- odparł, któryś z siatkarzy
- Ale my jeszcze nie planujemy ślubu- oznajmił Nowakowski stawiając mnie na ziemi
- No jak nie?- zapytał Kłos
- No normalnie. Jesteśmy jeszcze młodzi. Całe życie przed nami- oznajmiłam
- No to czemu się tak cieszyliście?- zapytał Jochen
- I tak byście się dowiedzieli. Stephen zaproponował mi bycie fizjoterapeutką reprezentacji- oznajmiłam
- No to gratulacje- rzekł chór siatkarzy.
Po dekoracji medalami siatkarze poszli do szatni. Wraz z sztabem udałam się na konferencję po meczową.
W domu byliśmy przed 20. Impreza miała się zacząć o 21. Tak więc od razu poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy. Po kąpieli wytarłam starannie ciało. Owinęłam się ręcznikiem. Stanęłam przed lustrem, zmyłam resztę makijażu, wysuszyłam i wyprostowałam włosy. Po 30 minutach owinięta ręcznikiem opuściłam łazienkę. Poszłam do sypialni. Szybko wyjęłam z szafy czystą bieliznę i odpowiednią sukienkę.
Założyłam wybrane ubrania
Zrobiłam wyrazisty makijaż
Tak wyszykowana opuściłam łazienkę. W salonie czekał na mnie Piotrek w koszuli w kratkę i ciemnych spodniach.
- Wyglądasz ślicznie. Boję się, że jak pójdziemy na tą imprezę, to ktoś mi ciebie zabierze- odparł przytulając mnie
- Dziękuję. Nie musisz się bać. Swoją drogą to chyba ja powinnam się bać, że jakaś dziewczyna mi cię zabierze- odparłam poprawiając kołnierzyk od jego koszuli
- Nie ma takiej opcji. "Ja jestem tylko twój i tylko do ciebie należę"- zaśpiewał fragment piosenki "Każdego dnia" Mesajaha.
- Jedźmy już do klubu- zaśmiałam się. Przed wyjściem z mieszkania założyłam czarną skórę.
W klubie byliśmy kilka minut po 21. Byli tam już wszyscy siatkarze. Zdążyłam przywitać się ze wszystkimi, a Piotrek porwał mnie do tańca. Po kilku szybkich piosenkach poszliśmy do stolika. Usiadłam obok cioci, Natalii Achrem, Pauliny Tichacek, Dagmary Winiarskiej, Pauli Wlazły i dziewczyny Karola Kłosa. Zaczęłyśmy rozmawiać o modzie i planach na wakacje. Bardzo dobrze nam się rozmawiało. Przerwał to wujek.
- Dobra kochani, pora wznieść toast za moją kochaną bratannice Milene, która z dniem dzisiejszym została drugą fizjoterapeutką reprezentacji Polski- odparł wujaszek. Po szybkich gratulacjach inicjatywę nad wyglądem imprezy przejął Wlazły i Winiar.
- Nie ma co Michał. Trzeba urządzić naszą ulubioną zabawę- rzekł atakujący z Bełchatowa
- Masz racje Mariuszku. Pora na karaoke- krzyknął przyjmujący Skry. I zaczęła się zabawa. Zaśpiewać musiał każdy. W duecie, chórku albo solo. Na pierwszy "ogień" wystawione były wszystkie kobiety. Wraz z moją grupą stolikową zaśpiewałam w chórku. Wykonałyśmy piosenkę "Facet to świnia". Chłopaki dłużni nie byli. Zebrali grupę siatkarzy i zaśpiewali piosenkę "Maczo". Następnie kilku siatkarzy zaśpiewało solo. Na samym końcu zaśpiewał Piotrek. Wybrał sobie piosenkę "Ona tańczy dla mnie". Po prostu hit ostatnich czasów. Zaśpiewał dość czysto.
Impreza trwała do samego rana. A dokładniej to do 5. Razem z Piotrkiem byliśmy bardzo zmęczeni. Po szybkiej, wspólnej kąpieli poszliśmy spać. Bowiem dziś musimy spakować się na wakacje.
___________________
Do oceny oddaje kolejny rozdzial ukazujacy zycie Mileny i Piotrka.
Prosze aby kazdy zostawil po sohie jakis slad. Ostatnio byly tylko 3 komy :-(
Nie zanudzam juz.
Pozdrawiam i do nastepnej niedzieli.
***Milena***
Od wypadku minęło sporo czasu. Na całe szczęście nic więcej mi się nie stało. Koszty remontu samochodu pokrył ten mężczyzna co spowodował ten wypadek.
Między mną, a Piotrkiem układa się dobrze. Dużo ze sobą rozmawiamy. Każdą wolną chwilę spędzamy razem. Często spotykamy się z chłopakami z Resovii i ich partenrkami. Moje relacje z dziadkami poprawiły się.
Udało mi się przypomnieć co zaszło w dniu wypadku. Od tamtego czasu Piotrek nie rozmawiał z matką mimo, że go kilka krotnie do tego namawaiłam. Jednak on mnie nie słuchał. Szedł w zaparte i mówił, że nie będzie utrzymywał kontaktu z kimś kto obraża jego dziewczynę. Cały Nowakowski. Jak się uprze to nikt go nie przekona. Ale kocham go mimo wszystko.
Krótko mówiąc jest dobrze. A nawet bardzo dobrze. Dziś jest kolejny mecz finałowy między Asseco Resovią Rzeszów, a PGE Skrą Bełchatów. Kto wie może ostatni? Okaże się wieczorem. Aktualnie jest 2:1 w meczach dla Skry.
Obudziły mnie promienie słońca docierające do sypialni. Nie chętnie wstałam z łóżka. Założyłam bluzę Nowakowskiego i poszłam do kuchni. Chciałam zaparzyć sobie kawę, ale tam zastałam tańczącego i śpiewającego Piotrka. Zapomniałam dodać, że w samych bokserskach....
Widok wspaniały. Chłopak nawet mnie nie zauważył. Z radia właśnie leciała piosenka "Słodka jak miód". Z uśmiechem przyglądałam się temu obrazkowi. O dziwo Piotrek nie fałszował. Chęć wypicia kawy była silniejsza więc postanowiłam przerwać mu ten występ.
- Idź do Mam Talent. Na pewno wygrasz- zaśmiałam się
- O Milenka. Siadaj śniadanie i kawa już jest gotowe- odparł Nowakowski
- Dziękuję- odparłam gdy chłopak podał mi kubek z kawą
- Masz jakieś plany na dziś wieczór?
- Nie, a czemu pytasz?
- Po meczu chłopaki chcą wyskoczyć do klubu- wyjaśnił mi siatkarz
- Z chęcią pójdę.- odpowiedziałam.
Po śniadaniu posprzątałam naczynia i poszłam się ubrać. O 10 mamy przed meczowy trening.
Na Podpromiu byliśmy pół godziny przed czasem.
Trening zaczął się punktualnie. Trwał jakieś 2 godziny. Po nim odbyło się wideo. A po nim czas na szybką regenerację zawodników. Do domu wróciliśmy przed 14, a o 16 znów musimy być na hali.
Zrobiliśmy siebie szybki obiad. Zjedliśmy go oglądając telewizję.
- Słońce, mam pytanie- zaczął Piotrek
- Jakie?
- Dokąd chcesz pojechać na wakacje?-Nowakowski zaskoczył mnie tym pytaniem
- Nie wiem. Nie myślałam nad tym- odparłam zaskoczona
- A co byś powiedziała na tydzień na Ibizie?- zapytał
- Nie mam pojęcia. Zaskoczyłeś mnie tym- odparłam
- Czyli jedziemy- oznajmił Nowakowski zacierając ręce.
- Kocham cię Piotrek. Nigdy niem myślałam, że dane będzie mi jechać na jakieś wakacje- oznajmiłam i pocałowałam ukochanego. Nasz pocałunek był długi i namiętny. Jak się pewnie domyślacie skończyliśmy w sypialni.....
Na szczęście Piotrek miał ustawiony budzik na 15:30.
Tak więc szybko się ogarneliśmy i pojechaliśmy na mecz.
- Macie to wygrać- odparłam calując chłopaka.
- No jasne, że wygramy- odpowiedział Piter i po raz kolejny złączył nasze wargi w pocałunku.
- Piotrek oszczędzaj siły na mecz- gdy usłyszeliśmy głos wujka oderwaliśmy się od siebie.
- Nie martw się Krzysiu. Twoja bratannica dostarcza mi dużo siły- zaśmiał się Nowakowski.
- Pamiętam jak mówiłem to o Iwonie.- odparł Ignaczak
- Arcy ciekawe- zaśmiałam się
- Mała ty się z wujka nie śmiej- rzekł oburzony wujek. W świetnych nastrojach weszliśmy na halę. Każdy poszedł w swoją stronę.
Gdy zmieniłam buty poszłam przywitać się z dziewczynami chłopaków. Zobaczyłam na trybunach Łukasza, jego dziewczynę i pana Nowakowskiego. Gdy przywitałam dziewczyny poszłam do bliskich Piotrka.
- Dzień dobry. Cieszę się, że przejechaliście. Piotrek też na pewno się ucieszy- powitałam ich
- Cześć Milenko. Do twarzy ci w tym dresie- powitał mnie pan Nowakowski.
Porozmawiałam jeszcze chwilkę z nimi i musiałam iść do swojej pracy.
Po godzinnej rozgrzewce rozpoczął się mecz. Początek był bardzo wyrównany. Jednak góra byli goście z Bełchatowa. Wygrali premierowa partię 34:32. Drugi set również był zacięty. Chłopaki z Asseco kilka razy mieli kilka punktów przewagi. Ale jak wiadomo żółto-czarni są bardzo waleczni. Ten set tak samo jak poprzedni zakończył się na przewagi. Ta partia tak samo jak pierwsza padła łupem przyjezdnych 29:27. Piotrek i spółka byli przybici. Stracili wolę walki i to poskutkowało słabym trzecim setem. Pokaz swoich umiejętności urządził sobie zespół z Bełchatowa. Wygrali tego seta do 14. Cały mecz 3:0. Rywalizację w finale 3:1 i to właśnie bełchatowianie cieszyli się teraz z Mistrzostwa Polski. Gdy drużyny podziękowały sobie za mecz pobiegłam do Piotrka i mocno go przytuliłam.
- Bardzo mi przykro Kochanie. Szkoda tych pierwszych dwóch setów. Ale i tak jestem z was dumna. W następnym sezonie uda wam się wygrać tytuł Mistrza Polski- próbowałam pocieszyć ukochanego.
- Dobrze, że mam przy sobie taką optymistkę. Kocham cię- Piotrek schował twarz w moje włosy.
- Kochanie przed wami jeszcze kilka sezonów. Na pewno zdobędziecie ten tytuł. Więcej wiary- Piotrek nic nie odpowiedział tylko pocałował mnie. Pocałunek był długi i namiętny. Oderwaliśmy się od siebie dopiero gdy ktoś mnie zawołał
- O tu jesteś Milena. To jest Stephan Antiga, przyjmujący Skry i nowy trener reprezentacji Polski siatkarzy- powiedział Andrzej Kowal
- Dzień dobry. Miło mi pana poznać. Gratuluję tytułu- przywitałam się
- Mi również miło panią poznać. Bardzo dziękuję. Asseco też zasługuje na gratulacje. Dzielnie chłopaki walczyli- odparł- Ale ja nie o tym chciałem rozmawiać- zaśmiał się z francuskim akcentem
- A o czym?- zapytałam zdziwiona i spojrzałam na Piotrka.
-Chciałbym prosić, aby została pani drugą fizjoterapeutką reprezentacji Polski siatkarzy- odparł. Nie wiedziałam co mam powiedzieć.- Powie coś pani?
- Proszę mi mówić po imieniu. Milena jestem- odparłam
- Stephene. I co powiesz na moją propozycję?-zapytał
- Nie wiem. Nigdy nie myślałam, że trafi mi się taki zaszczyt. Musiałbym porozmawiać z chłopakiem- oznajmiłam patrząc na Piotrka
- On to się zgodzi. O to nie musisz się martwić. Będzie miał cię blisko i będzie się cieszył- zaśmiał się Francuz
- Dobrze trener mówi. Zadbam o to żeby Milena dotarła na najbliższe zgrupowanie- rzekł Nowakowski
- W takim razie widzimy się w Spale- pożegnał nas i poszedł do swoich kolegów z klubu
- No to teraz spełnisz swoje marzenie- powiedział Piotrek i przytulił mnie
- Nie spodziewałam się tego- odparłam
- Kocham cię- rzekł Nowakowski i podniósł mnie do góry
- Ja ciebie też- po tych słowach złączyłam nasze wargi w pocałunku. Po kilku chwilach usłyszeliśmy głośne brawa. Oderwaliśmy się od siebie. Staliśmy w kręgu utworzonym przez siatkarzy obu drużyn.
- No to kiedy ślub?- zapytał wujek
- Jaki ślub?- odpowiedzieliśmy pytaniem
- No jak jaki. No wasz ślub- odparł, któryś z siatkarzy
- Ale my jeszcze nie planujemy ślubu- oznajmił Nowakowski stawiając mnie na ziemi
- No jak nie?- zapytał Kłos
- No normalnie. Jesteśmy jeszcze młodzi. Całe życie przed nami- oznajmiłam
- No to czemu się tak cieszyliście?- zapytał Jochen
- I tak byście się dowiedzieli. Stephen zaproponował mi bycie fizjoterapeutką reprezentacji- oznajmiłam
- No to gratulacje- rzekł chór siatkarzy.
Po dekoracji medalami siatkarze poszli do szatni. Wraz z sztabem udałam się na konferencję po meczową.
W domu byliśmy przed 20. Impreza miała się zacząć o 21. Tak więc od razu poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy. Po kąpieli wytarłam starannie ciało. Owinęłam się ręcznikiem. Stanęłam przed lustrem, zmyłam resztę makijażu, wysuszyłam i wyprostowałam włosy. Po 30 minutach owinięta ręcznikiem opuściłam łazienkę. Poszłam do sypialni. Szybko wyjęłam z szafy czystą bieliznę i odpowiednią sukienkę.
Założyłam wybrane ubrania
Tak wyszykowana opuściłam łazienkę. W salonie czekał na mnie Piotrek w koszuli w kratkę i ciemnych spodniach.
- Wyglądasz ślicznie. Boję się, że jak pójdziemy na tą imprezę, to ktoś mi ciebie zabierze- odparł przytulając mnie
- Dziękuję. Nie musisz się bać. Swoją drogą to chyba ja powinnam się bać, że jakaś dziewczyna mi cię zabierze- odparłam poprawiając kołnierzyk od jego koszuli
- Nie ma takiej opcji. "Ja jestem tylko twój i tylko do ciebie należę"- zaśpiewał fragment piosenki "Każdego dnia" Mesajaha.
- Jedźmy już do klubu- zaśmiałam się. Przed wyjściem z mieszkania założyłam czarną skórę.
W klubie byliśmy kilka minut po 21. Byli tam już wszyscy siatkarze. Zdążyłam przywitać się ze wszystkimi, a Piotrek porwał mnie do tańca. Po kilku szybkich piosenkach poszliśmy do stolika. Usiadłam obok cioci, Natalii Achrem, Pauliny Tichacek, Dagmary Winiarskiej, Pauli Wlazły i dziewczyny Karola Kłosa. Zaczęłyśmy rozmawiać o modzie i planach na wakacje. Bardzo dobrze nam się rozmawiało. Przerwał to wujek.
- Dobra kochani, pora wznieść toast za moją kochaną bratannice Milene, która z dniem dzisiejszym została drugą fizjoterapeutką reprezentacji Polski- odparł wujaszek. Po szybkich gratulacjach inicjatywę nad wyglądem imprezy przejął Wlazły i Winiar.
- Nie ma co Michał. Trzeba urządzić naszą ulubioną zabawę- rzekł atakujący z Bełchatowa
- Masz racje Mariuszku. Pora na karaoke- krzyknął przyjmujący Skry. I zaczęła się zabawa. Zaśpiewać musiał każdy. W duecie, chórku albo solo. Na pierwszy "ogień" wystawione były wszystkie kobiety. Wraz z moją grupą stolikową zaśpiewałam w chórku. Wykonałyśmy piosenkę "Facet to świnia". Chłopaki dłużni nie byli. Zebrali grupę siatkarzy i zaśpiewali piosenkę "Maczo". Następnie kilku siatkarzy zaśpiewało solo. Na samym końcu zaśpiewał Piotrek. Wybrał sobie piosenkę "Ona tańczy dla mnie". Po prostu hit ostatnich czasów. Zaśpiewał dość czysto.
Impreza trwała do samego rana. A dokładniej to do 5. Razem z Piotrkiem byliśmy bardzo zmęczeni. Po szybkiej, wspólnej kąpieli poszliśmy spać. Bowiem dziś musimy spakować się na wakacje.
___________________
Do oceny oddaje kolejny rozdzial ukazujacy zycie Mileny i Piotrka.
Prosze aby kazdy zostawil po sohie jakis slad. Ostatnio byly tylko 3 komy :-(
Nie zanudzam juz.
Pozdrawiam i do nastepnej niedzieli.
niedziela, 14 lutego 2016
Rozdział 20
23 luty 2014
***Milena***
W niedzielny obudziłam się przed 9. Wszystko przez dzisiejszy obiad. Zaprosiliśmy dziś rodziców Piotrka, a także ciocię i wujka. Strasznie się denerwuje przed tym spotkaniem. Piotrek opowiadał mi dużo o swojej rodzinie, starałam się jak najwięcej zapamiętać. Niechętnie wstałam z ciepłego łóżka. Podeszłam do szafy i wyjęłam luźne dresy wraz z bluza. Poszłam do łazienki odświeżyć się.
Następnie udałam się do kuchni. Przygotowałam śniadanie dla Piotrka. Chwilę później w kuchni był już Piter.
- Cześć Skarbie- powitał mnie namiętnym pocałunkiem
- Witaj Miśku. Co tak wcześnie wstałeś?- zapytałam stawiając na stole talerze z jajecznicą.
- No przecież muszę ci pomóc. Mieszkanie samo się nie posprząta na przyjazd rodziców- powiedział to takim tonem jakby to było oczywiste
- Nie wierzę w to co słyszę
- To uwierz. Zobaczysz jak ładnie posprzątam
- Już to widzę
- A chcesz się założyć?
- O co?
- Jeśli ty wygrasz ja jutro robię kolację, a jeśli ja wygram to ty- rzekł wyciągając rękę w moją stronę
- Ale sprzątasz całe mieszkanie- podkreśliłam
- Całe
- No to zgoda- odparłam pewna siebie. W końcu ma posprzątać całe mieszkanie, ale kuchni nie posprząta bo ja tam będę. Biedny Nowakowski nie przemyślał tego.
Śniadanie zjedliśmy w bardzo dobrych nastrojach. Po posiłku posprzątałam i zaczęłam przygotowywać się do gotowania obiadu. Zaczęłam od opłukania mięsa na rosół. Mama Piotrka jest bardzo tradycyjna jeżeli chodzi o niedzielny obiad. Gdy już skończyłam myć mięso obrałam marchewkę i pokroiłam. Następnie wrzuciłam ją wraz z mięsem do garnka z wodą. W tym czasie mogłam zabrać się za sałatkę.
Około 11 zaczęłam przygotowywać drugie danie. Zaczęłam od obrania ziemniaków, chwilę później rozbiłam mięso na schabowe. Gdy to skończyłam poszłam zobaczyć jak Piotrkowi idzie sprzątanie. Zdążył posprzątać łazienkę i część salonu.
- Nie myślałem, że sprzątanie jest tak męczące. Poddaję się. Jutro ja robię kolację- odparł i zrezygnowany usiadł na kanapie
- Widziałam, że tak będzie. Pomyśl sobie, że ja sprzątam tak co tydzień- odparłam. Wspólnymi siłami do skończyliśmy sprzątanie w salonie. Piotrek nakrył stół. Ja w tym czasie wstawiłam wodę na makaron. Około 12:30 poszłam się odświeżyć. Udałam się do sypialni po odpowiedni strój na wizytę państwa Nowakowskich i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, starannie wytarłam ciało i założyłam przygotowane ciuchy.
Włosy lekko pokręciłam lokówką, zrobiłam lekki makijaż i udałam się do salonu. Siedział tam już Piotrek. Założył ciemne jeansy i niebieską koszulę. Wyglądał bardzo atrakcyjne.
- Bardzo ładnie wyglądasz- odparł Piotrek
- Dziękuję ty również- odparłam i poszłam do kuchni, na zegarku jest 12:55. Postanowiłam wstawić ziemniaki do gotowania. Gdy to zrobiłam poszłam do salonu i na talerze nałożyłam makaron. Gdy skończyłam zadzwonił dzwonek do drzwi. Zaniosłam miskę do kuchni i razem z Piotrem poszliśmy otworzyć. Za drzwiami stali rodzice Pita, ale także wujek i ciocia. Przywitaliśmy gości i razem z nimi udaliśmy się do salonu. Każdy zajął miejsce przy stole, a ja poszłam po wazę z rosołem. Piotrek jako gentleman nalał gościom na talerz zupę.
-Bardzo pyszny rosół- powiedział pan Nowakowski
- Dziękuję- odpowiedziałam cichym głosem. Zebrałam talerze i poszłam do kuchni. Usmażyłam schabowe i Zaniosłam je do salonu. To samo uczyniłam z sałatką i ziemniakami. Obiad jedliśmy w bardzo miłej atmosferze. śmialiśmy się z dowcipów Igły.
- Piotrek masz prawdziwy skarb a nie dziewczynę. Bardzo dobrze gotuje. Nie to co Olga- odparł pan Tomasz, poczułam, że moje policzki lekko się rumienią. Pani Barbara była niezadowolona ze słów męża.
- Widzisz tato, ja wiem jaką dziewczynę sobie znaleźć- zaśmiał się siatkarz całując mnie w policzek.
Posprzątałam talerze po drugim daniu, a postawiłam wczoraj upieczone ciasta. Tiramisu i sernik. Dwa ulubione ciasta środkowego. Zrobiłam do tego kawę.
Atmosfera teraz zrobiła się trochę napięta. Wujek i Piotrek opowiadali jakieś historie z kadry, aby choć trochę rozluźnić atmosferę.
- Milenka a powiedz mi co planujesz robić po zakończeniu studiów?- spytała mama Pita
-Dalej chciałbym pracować w Asseco- odparłam dumnie
- A co z domem, rodzinom?- pytała dalej
- Dzieci mieć nie mogę, więc nie widzę przeszkód żeby pracować w zawodzie
- Ale żeby mieć chłopaka i obmacywać obcych facetów- westchnęła
- Nikogo nie obmacuję. Ja mam im pomagać, aby nie czuli bólu, a nie z nimi flirtować- odparłam podniesionym tonem
-Tak się mówi. A ty Piotrek na to pozwalasz?- dalej ciągnęła ten temat
- Ufam Milenie, tak jak ona mi- odparł Piotrek obejmując mnie ramieniem
- Tylko uważaj, bo jak za mocno zaufasz to możesz później cierpieć- oznajmiał pani Nowakowska
- Czy pani chce coś mi zarzucić?- nie wytrzymałam. Ciocia z wujkiem byli cicho. Piotrek złapał mnie mocno za dłoń.
-Wychowałaś się w domu dziecka więc zapewne chodzi ci tylko o pieniądze i sławę Piotrka.. Nawet dzieci mieć nie możesz. Jesteś nikim. Do pięt nie dorastasz Oldze.- rzekła pewnym głosem, a w moich oczach gromadziły się łzy.
- Nie zna mnie pani więc niech mnie pani nie osadza. Chciałam się z państwem dziś lepiej poznać, złapać lepszy kontakt, ale widzę, że nie potrzebnie się starałam- odparłam i wstałam od stołu. Zabrałam klucze od samochodu wraz z dokumentami i wybiegłam z mieszkania. Słyszałam krzyki Piotrka ale nie zwracałam na to uwagi.
***Piotrek***
Moja matka przesadziła z tymi słowami skierowanymi na Milenę. Nie dziwię się, że Milena tak zareagowała. No, ale żeby z mieszkania wybiec w samej sukience. Jeszcze zimą... Na dworze jest -10 stopni.
Gdy tylko dziewczyna opuściła mieszkanie od razu za nią wybiegłem. Słyszałem jak Ignaczak zaczął coś mówić podniesionym tonem do mojej matki. Nie zwracałem na to uwagi.
- Milena poczekaj!!!! Kochanie porozmawiaj ze mną!!!- krzyczałem za dziewczyną, ale ta nie zwracała na to uwagi. Biegła dalej. Naprawdę mocno musiało ją to zaboleć. Nie zdążyłem dogonić ukochanej, bo odjechała z parkingu.
Wściekły na mamę wróciłem do mieszkania. Moja matka właśnie kłóciła się z Krzyśkiem.
- Zadowolona jesteś? Jak coś się stanie Milenie to będzie twoja wina. Jak mogłaś tak ją potraktować? Ona chciała się z wami dogadać. Sama zaproponowała ten obiad. Starała się, a ty potraktowałaś ją jak jakaś szmatę. Nie nawiedzę cię. Zawsze niszczyłaś moje związki z dziewczynami, które sobie wybierałem. Zawsze musiało być tak jak ty chcesz. Ale z tym już koniec. Dzięki Milenie wiem, że szczęśliwym można być tylko z osobą, która się kocha z wzajemnością- wykrzyczałem
- Piotrek spokojnie- próbował mnie uspokoić Ignaczak
- Jakie kurwa spokojnie. Nie pozwolę, aby ktoś traktował Milenę jak jakaś pierwsza lepszą. Ona nie zasługuje na takie traktowanie. I tak już wiele wycierpiała.- oznajmiłem- Lepiej będzie jak już sobie pojedziecie. I jeszcze jedno mamo. Nie chcę cię znać. Zraniłaś kobietę, którą kocham. To tak jakbyś zrobiła coś mi- powiedziałem do rodziców
- Ta dziewczyna ma na ciebie zły wpływ- odparła mama
- Nie. Zły wpływ na mnie mieli znajomi wybierani dla mnie przez ciebie- rzekłem. Ojciec cały czas był cicho- Może ty tato jeszcze powiesz co myślisz o Milenie!?- krzyknąłem
- Proszę bardzo. Jest miła i wrażliwa, ale to przez to co w życiu przeżyła. I nie zgodzę się z matką, że jest z tobą dla pieniędzy. Jak widzę waszą dwójkę, to czasami przypominacie mi mnie i mamę. Milena jest w tobie bardzo zakochana. I nie przejmuj się tym co mówi matka. Zrób wszystko abyś był szczęśliwy- rzekł mój ojciec.
- Ciebie też przekabaciła na swoją stronę?- zapytała matka.
- Nie musiała. Od początku ją polubiłem. Jest inna niż dotychczasowe dziewczyny Piotrka. - powiedział tata.
- Tomasz jedziemy do domu. Zaczynasz gadać głupoty. A ty Piotrze odezwij się jak zmądrzejesz- odparła na pożegnanie matka
- Wolę być głupi i szczęśliwy z kobietą, która kocham, niż mądry i nieszczęśliwy- odparłem. Matka bez pożegnania opuściła mieszkanie. Pożegnałem się z ojcem, który po chwili wyszedł.
- I co ja mam robić? Milena nie chce być powodem kłótni w mojej rodzinie, ale to matka zawsze rozpoczyna kłótnie- odparłem załamany
- Słuchaj serca- poradziła mi Iwona
- Wiecie gdzie mogła pojechać Milena?
- Do moich rodziców, ewentualnie do Zuzy- powiedziała Iwona
- Zadzwonię do Zuzy- powiedziałem i tak zrobiłem. Od Rudej dowiedziałem się, że rozmawiała nie dawno z Mileną. Jaworska opowiedziała mi przebieg tej rozmowy. Milena cały czas podobno płakała. Powiedziała też swojej przyjaciółce, że pojedzie do rodziców Iwony. Podziękowałem Rudej. Razem z Ignaczakami pojechałem pod odpowiedni adres. Prowadził Krzysiek bo ja nie byłem w stanie.
Po 30 minutach, które były dla mnie jak cała wieczność dojechaliśmy na odpowiednie osiedle. Jadąc jedną z uliczek zauważyliśmy radiowóz policyjny, karetkę i straż pożarną. Gdy podjechaliśmy bliżej zobaczyłem biały samochód.
- To samochód Mileny.- krzyknąłem i szybko odpiąłem pas. Następnie wyskoczyłem z samochodu i pobiegłem w stronę jednego z policjantów. Nie zadałem mu żadnego pytania bo na noszach ratowniczych zauważyłem moja kochaną Milenkę. Od razu pobiegłem do niej. Kilku policjantów próbowało mnie zatrzymać jednak im się nie udało.
- Milena. Kochanie powiedz coś- mówiłem do ukochanej przez łzy.
- Proszę się odsunąć. Kim pan jest?- zapytał funkcjonariusz
- Chłopakiem,...yyy....narzeczonym- odparłem niezecydownie. W tym momencie przyszli Ignaczakowie- co z Milena?- zapytałem ratownika
- Teraz nie mam czasu udzielać informacji na temat stanu dziewczyny. Może pan pojechać z nami w karetce to wtedy panu coś więcej powiem- odparł
- Jasne- rzekłem do ratownika- Krzysiek, Iwona dowiedzcie się czegoś o tym wypadku- powiedziałem i wszedłem do karetki.
Na szczęście szpital nie był daleko i po kilku minutach byliśmy już w szpitalu. Po drodze ratownik kazał mi jak najwięcej mówić do Mileny.
Siedziałem jak na szpilkach przed salą, w której była Lena. Chciałem już moc ją do sobie przytulić. Z moich oczu płynęły łzy. Byłem załamany. Dopiero co wszystko zaczęło się układać. Milena była zdrowa, mieszkała ze mną. Byliśmy szczęśliwi. A jedna wizyta zmieniła całe nasze życie. A w szczególności życie Mileny. Bo przecież nie wiadomo co teraz będzie. Czy będzie chodzić, czy będzie w stanie pracować w zawodzie, który tak bardzo lubi. A najważniejsze nie wiadomo czy przeżyje. Takie myśli krążyły w mojej głowie. Nie pomagał mi fakt, że nikt nie chciał mi nic powiedzieć. Najgorsza w takich momentach jest ta niewiedza i niepewność. Ale nie ważne czy Milena będzie chodzić czy nie, czy będzie pracować. Najważniejsze żeby przeżyła.
Po dość długim czasie w szpitalu pojawił się policjant z Iwoną i Krzyśkiem. Musiałem opowiedzieć o całych wydarzeniach z dzisiejszego dnia. Jak się dowiedziałem od policjanta wypadek spowodował facet po 40-stce, pod wpływem alkoholu, który był już wcześniej karany. Poinformował nas również, że samochód jest do kasacji. Nie byłem zbytnio zadowolony, ale nie auto jest teraz ważne. Jako, że ja teraz racjonalnie nie myślałem to Krzysiek zadzwonił do ubezpieczyciela.
- Piter jest duża szansa na to, że uzyskasz całkiem spore odszkodowanie- oznajmił Krzysiek
- To dobrze, może się przydać na rehabilitację dla Milenki.- odpowiedziałem.
- Zobaczymy jeszcze ile uzyskamy z ubezpieczenia Mileny. Na rehabilitację na pewno nazbieramy- odparł Krzysiek
- Nie zakładajcie od razu, że będzie potrzebna rehabilitacja. Może obędzie się bez- odparła Iwonka,
Dopiero po półtorej godziny przyszedł do nas lekarz. Zaprosił nas do swojego gabinetu.
- Panie doktorze, proszę powiedzieć co z Milena- powiedziałem łamiącym głosem
- Pani Ignaczak ma dużo szczęścia, że przeżyła. Niemniej jednak będzie potrzebować operacji- rzekł z posępną miną
- Ale co jej jest?- tym razem zapytał Krzychu
- Ma złamane żebra, wstrząśnienie mózgu, a także mocno pokiereszowaną twarz- odparł
- Ale to chyba nie wszystko skoro potrzebna jest operacja- tym razem odezwała się Iwona
- Owszem. Pani Milena doznała krwotoku wewnętrznego jamy brzusznej. Musimy jak najszybciej odsączyć tą krew- odparł
- Ale ona przeżyje?- zapytałem przez łzy
- Jeżeli jak najszybciej odsączymy krew, a przetoczymy nową to szansę są bardzo duże- odparł. Lekarz ustalił coś z pielęgniarkami a następnie zabrali Milenę na salę operacyjną.
Jedna z pielęgniarek zabrała nas na badanie krwi. Jak się okazało tylko ja mogłem być dawcą. Pobrały ode mnie odpowiednią ilość krwi i poszły na blok operacyjny.
Operacja Milenki trwała prawie 3 godziny. Dla mnie to było jak wieczność.
W sali Mileny byłem do późnego wieczora. Wygonił mnie dopiero lekarz.
- Panie doktorze kiedy Milena odzyska przytomność?- zapytałem gdy byliśmy przed salą.
- Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie.- odparł. Pożegnałem się z nim i pojechałem do domu.
<<<<<<<<<<<>>>>>>>>>>>>>>
1 marca 2014
***Piotrek***
Od wypadku Mileny i jej operacji minęło już 6 dni. Dziewczyna dalej się nie wybudziła. Cały ten czas spędziłem w szpitalu. Jedynie w poniedziałek poszedłem do trenera. Ten dał mi cały tydzień wolny.
Dziś znowu od samego rana jestem w szpitalu. Siedząc przy łóżku ukochanej cały czas od 6 dni powtarzam te same słowa.
- Milena nie możesz mnie zostawić tu samego. Moje życie bez ciebie nie będzie miało sensu. Kocham cię jak wariat i jeśli mnie zostawisz na tym świecie to zrobię wszystko aby jak najszybciej być przy tobie na tym drugim świecie.- oprócz tego opowiadałem jej co się dzieje, co się zmienia. Od czasu gdy Milena jest w tym szpitalu nie mogę normalnie funkcjonować. Ciągle mam przed oczami widok samochodu i Mileny niesionej na noszach.
Oddałbym wszystko aby Milenka już się wybudziła.
Zbliżała się pora obiadowa więc postanowiłem iść coś zjeść. Na pożegnanie z Milena złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek.
W czasie posiłku przed oczami miałem bladą twarz mojej dziewczyny. Nie mogłem znieść myśli, że przez moją matkę moja ukochana może umrzeć.
Po obiedzie wróciłem do sali Mileny. Był tam lekarz. Gdy wszedłem do środka ujrzałem otwarte oczy Mileny. Ucieszyłem się jak małe dziecko. Po 6 dniach w końcu będę mógł porozmawiać z ukochaną.
***Milena***
Gdy się obudziłam i próbowałam otworzyć oczy oślepiło mnie białe światło. Chwilkę zajęło mi przyzwyczajenie się do niego. Gdy już tego dokonałam zauważyłam przy łóżku mężczyznę w białym fartuchu.
- Gdzie ja jestem? Kim pan jest?- zadałam dwa jakże istotne dla mnie pytania
- Jest pani w szpitalu. Miała pani wypadek. A ja jestem lekarzem- odparł owy mężczyzna
- Jaki wypadek?
- Samochodowy. Jest pani po operacji- odpowiedział.
-A gdzie mój chłopak?- jak na zawołanie do sali wszedł Piotrek.
- Milenka kochanie. Nareszcie się wybudziłaś. Nigdy więcej tak nie rób- odparł siadając obok łóżka, następnie pocałował moją dłoń.
- Ale czego mam nie robić?- zdziwiłam się
- Nie pamiętasz Jak wybiegłaś z mieszkania po tym jak potraktowała cię moja matka?- zapytał
- Nie pamiętam tego. Pamiętam Walentynki i wyjazd do Olsztyna a potem mam pustkę w głowie- odparłam
- Panie doktorze czy Milena odzyska pamięć z tych ostatnich dni?- zapytał Nowakowski.
- Z tego co słyszę to utraciła pani pamięć tylko kilku dni więc myślę, że tak.- odparł lekarz. Powiedział jeszcze kilka słów o tym co mi się stało po czym opuścił moją salę.
Piotrek był u mnie do samego wieczora. Dopiero przed 22 udało mi się namówić go na powrót do domu.
Długo nie mogłam zasnąć. Cały czas próbowałam sobie przypomnieć co się działo przed wypadkiem. Jednak z marnym skutkiem.
Nad ranem udało mi się zasnąć.
________________________________
Przepraszam, że tak późno, ale cały ostatni tydzień ferii byłam u rodziny.
Zostawcie swoje opinie.
Ps. Zapraszam na swoje inne opowiadania
Pozdrawiam :****
***Milena***
W niedzielny obudziłam się przed 9. Wszystko przez dzisiejszy obiad. Zaprosiliśmy dziś rodziców Piotrka, a także ciocię i wujka. Strasznie się denerwuje przed tym spotkaniem. Piotrek opowiadał mi dużo o swojej rodzinie, starałam się jak najwięcej zapamiętać. Niechętnie wstałam z ciepłego łóżka. Podeszłam do szafy i wyjęłam luźne dresy wraz z bluza. Poszłam do łazienki odświeżyć się.
Następnie udałam się do kuchni. Przygotowałam śniadanie dla Piotrka. Chwilę później w kuchni był już Piter.
- Cześć Skarbie- powitał mnie namiętnym pocałunkiem
- Witaj Miśku. Co tak wcześnie wstałeś?- zapytałam stawiając na stole talerze z jajecznicą.
- No przecież muszę ci pomóc. Mieszkanie samo się nie posprząta na przyjazd rodziców- powiedział to takim tonem jakby to było oczywiste
- Nie wierzę w to co słyszę
- To uwierz. Zobaczysz jak ładnie posprzątam
- Już to widzę
- A chcesz się założyć?
- O co?
- Jeśli ty wygrasz ja jutro robię kolację, a jeśli ja wygram to ty- rzekł wyciągając rękę w moją stronę
- Ale sprzątasz całe mieszkanie- podkreśliłam
- Całe
- No to zgoda- odparłam pewna siebie. W końcu ma posprzątać całe mieszkanie, ale kuchni nie posprząta bo ja tam będę. Biedny Nowakowski nie przemyślał tego.
Śniadanie zjedliśmy w bardzo dobrych nastrojach. Po posiłku posprzątałam i zaczęłam przygotowywać się do gotowania obiadu. Zaczęłam od opłukania mięsa na rosół. Mama Piotrka jest bardzo tradycyjna jeżeli chodzi o niedzielny obiad. Gdy już skończyłam myć mięso obrałam marchewkę i pokroiłam. Następnie wrzuciłam ją wraz z mięsem do garnka z wodą. W tym czasie mogłam zabrać się za sałatkę.
Około 11 zaczęłam przygotowywać drugie danie. Zaczęłam od obrania ziemniaków, chwilę później rozbiłam mięso na schabowe. Gdy to skończyłam poszłam zobaczyć jak Piotrkowi idzie sprzątanie. Zdążył posprzątać łazienkę i część salonu.
- Nie myślałem, że sprzątanie jest tak męczące. Poddaję się. Jutro ja robię kolację- odparł i zrezygnowany usiadł na kanapie
- Widziałam, że tak będzie. Pomyśl sobie, że ja sprzątam tak co tydzień- odparłam. Wspólnymi siłami do skończyliśmy sprzątanie w salonie. Piotrek nakrył stół. Ja w tym czasie wstawiłam wodę na makaron. Około 12:30 poszłam się odświeżyć. Udałam się do sypialni po odpowiedni strój na wizytę państwa Nowakowskich i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, starannie wytarłam ciało i założyłam przygotowane ciuchy.
Włosy lekko pokręciłam lokówką, zrobiłam lekki makijaż i udałam się do salonu. Siedział tam już Piotrek. Założył ciemne jeansy i niebieską koszulę. Wyglądał bardzo atrakcyjne.
- Bardzo ładnie wyglądasz- odparł Piotrek
- Dziękuję ty również- odparłam i poszłam do kuchni, na zegarku jest 12:55. Postanowiłam wstawić ziemniaki do gotowania. Gdy to zrobiłam poszłam do salonu i na talerze nałożyłam makaron. Gdy skończyłam zadzwonił dzwonek do drzwi. Zaniosłam miskę do kuchni i razem z Piotrem poszliśmy otworzyć. Za drzwiami stali rodzice Pita, ale także wujek i ciocia. Przywitaliśmy gości i razem z nimi udaliśmy się do salonu. Każdy zajął miejsce przy stole, a ja poszłam po wazę z rosołem. Piotrek jako gentleman nalał gościom na talerz zupę.
-Bardzo pyszny rosół- powiedział pan Nowakowski
- Dziękuję- odpowiedziałam cichym głosem. Zebrałam talerze i poszłam do kuchni. Usmażyłam schabowe i Zaniosłam je do salonu. To samo uczyniłam z sałatką i ziemniakami. Obiad jedliśmy w bardzo miłej atmosferze. śmialiśmy się z dowcipów Igły.
- Piotrek masz prawdziwy skarb a nie dziewczynę. Bardzo dobrze gotuje. Nie to co Olga- odparł pan Tomasz, poczułam, że moje policzki lekko się rumienią. Pani Barbara była niezadowolona ze słów męża.
- Widzisz tato, ja wiem jaką dziewczynę sobie znaleźć- zaśmiał się siatkarz całując mnie w policzek.
Posprzątałam talerze po drugim daniu, a postawiłam wczoraj upieczone ciasta. Tiramisu i sernik. Dwa ulubione ciasta środkowego. Zrobiłam do tego kawę.
Atmosfera teraz zrobiła się trochę napięta. Wujek i Piotrek opowiadali jakieś historie z kadry, aby choć trochę rozluźnić atmosferę.
- Milenka a powiedz mi co planujesz robić po zakończeniu studiów?- spytała mama Pita
-Dalej chciałbym pracować w Asseco- odparłam dumnie
- A co z domem, rodzinom?- pytała dalej
- Dzieci mieć nie mogę, więc nie widzę przeszkód żeby pracować w zawodzie
- Ale żeby mieć chłopaka i obmacywać obcych facetów- westchnęła
- Nikogo nie obmacuję. Ja mam im pomagać, aby nie czuli bólu, a nie z nimi flirtować- odparłam podniesionym tonem
-Tak się mówi. A ty Piotrek na to pozwalasz?- dalej ciągnęła ten temat
- Ufam Milenie, tak jak ona mi- odparł Piotrek obejmując mnie ramieniem
- Tylko uważaj, bo jak za mocno zaufasz to możesz później cierpieć- oznajmiał pani Nowakowska
- Czy pani chce coś mi zarzucić?- nie wytrzymałam. Ciocia z wujkiem byli cicho. Piotrek złapał mnie mocno za dłoń.
-Wychowałaś się w domu dziecka więc zapewne chodzi ci tylko o pieniądze i sławę Piotrka.. Nawet dzieci mieć nie możesz. Jesteś nikim. Do pięt nie dorastasz Oldze.- rzekła pewnym głosem, a w moich oczach gromadziły się łzy.
- Nie zna mnie pani więc niech mnie pani nie osadza. Chciałam się z państwem dziś lepiej poznać, złapać lepszy kontakt, ale widzę, że nie potrzebnie się starałam- odparłam i wstałam od stołu. Zabrałam klucze od samochodu wraz z dokumentami i wybiegłam z mieszkania. Słyszałam krzyki Piotrka ale nie zwracałam na to uwagi.
***Piotrek***
Moja matka przesadziła z tymi słowami skierowanymi na Milenę. Nie dziwię się, że Milena tak zareagowała. No, ale żeby z mieszkania wybiec w samej sukience. Jeszcze zimą... Na dworze jest -10 stopni.
Gdy tylko dziewczyna opuściła mieszkanie od razu za nią wybiegłem. Słyszałem jak Ignaczak zaczął coś mówić podniesionym tonem do mojej matki. Nie zwracałem na to uwagi.
- Milena poczekaj!!!! Kochanie porozmawiaj ze mną!!!- krzyczałem za dziewczyną, ale ta nie zwracała na to uwagi. Biegła dalej. Naprawdę mocno musiało ją to zaboleć. Nie zdążyłem dogonić ukochanej, bo odjechała z parkingu.
Wściekły na mamę wróciłem do mieszkania. Moja matka właśnie kłóciła się z Krzyśkiem.
- Zadowolona jesteś? Jak coś się stanie Milenie to będzie twoja wina. Jak mogłaś tak ją potraktować? Ona chciała się z wami dogadać. Sama zaproponowała ten obiad. Starała się, a ty potraktowałaś ją jak jakaś szmatę. Nie nawiedzę cię. Zawsze niszczyłaś moje związki z dziewczynami, które sobie wybierałem. Zawsze musiało być tak jak ty chcesz. Ale z tym już koniec. Dzięki Milenie wiem, że szczęśliwym można być tylko z osobą, która się kocha z wzajemnością- wykrzyczałem
- Piotrek spokojnie- próbował mnie uspokoić Ignaczak
- Jakie kurwa spokojnie. Nie pozwolę, aby ktoś traktował Milenę jak jakaś pierwsza lepszą. Ona nie zasługuje na takie traktowanie. I tak już wiele wycierpiała.- oznajmiłem- Lepiej będzie jak już sobie pojedziecie. I jeszcze jedno mamo. Nie chcę cię znać. Zraniłaś kobietę, którą kocham. To tak jakbyś zrobiła coś mi- powiedziałem do rodziców
- Ta dziewczyna ma na ciebie zły wpływ- odparła mama
- Nie. Zły wpływ na mnie mieli znajomi wybierani dla mnie przez ciebie- rzekłem. Ojciec cały czas był cicho- Może ty tato jeszcze powiesz co myślisz o Milenie!?- krzyknąłem
- Proszę bardzo. Jest miła i wrażliwa, ale to przez to co w życiu przeżyła. I nie zgodzę się z matką, że jest z tobą dla pieniędzy. Jak widzę waszą dwójkę, to czasami przypominacie mi mnie i mamę. Milena jest w tobie bardzo zakochana. I nie przejmuj się tym co mówi matka. Zrób wszystko abyś był szczęśliwy- rzekł mój ojciec.
- Ciebie też przekabaciła na swoją stronę?- zapytała matka.
- Nie musiała. Od początku ją polubiłem. Jest inna niż dotychczasowe dziewczyny Piotrka. - powiedział tata.
- Tomasz jedziemy do domu. Zaczynasz gadać głupoty. A ty Piotrze odezwij się jak zmądrzejesz- odparła na pożegnanie matka
- Wolę być głupi i szczęśliwy z kobietą, która kocham, niż mądry i nieszczęśliwy- odparłem. Matka bez pożegnania opuściła mieszkanie. Pożegnałem się z ojcem, który po chwili wyszedł.
- I co ja mam robić? Milena nie chce być powodem kłótni w mojej rodzinie, ale to matka zawsze rozpoczyna kłótnie- odparłem załamany
- Słuchaj serca- poradziła mi Iwona
- Wiecie gdzie mogła pojechać Milena?
- Do moich rodziców, ewentualnie do Zuzy- powiedziała Iwona
- Zadzwonię do Zuzy- powiedziałem i tak zrobiłem. Od Rudej dowiedziałem się, że rozmawiała nie dawno z Mileną. Jaworska opowiedziała mi przebieg tej rozmowy. Milena cały czas podobno płakała. Powiedziała też swojej przyjaciółce, że pojedzie do rodziców Iwony. Podziękowałem Rudej. Razem z Ignaczakami pojechałem pod odpowiedni adres. Prowadził Krzysiek bo ja nie byłem w stanie.
Po 30 minutach, które były dla mnie jak cała wieczność dojechaliśmy na odpowiednie osiedle. Jadąc jedną z uliczek zauważyliśmy radiowóz policyjny, karetkę i straż pożarną. Gdy podjechaliśmy bliżej zobaczyłem biały samochód.
- To samochód Mileny.- krzyknąłem i szybko odpiąłem pas. Następnie wyskoczyłem z samochodu i pobiegłem w stronę jednego z policjantów. Nie zadałem mu żadnego pytania bo na noszach ratowniczych zauważyłem moja kochaną Milenkę. Od razu pobiegłem do niej. Kilku policjantów próbowało mnie zatrzymać jednak im się nie udało.
- Milena. Kochanie powiedz coś- mówiłem do ukochanej przez łzy.
- Proszę się odsunąć. Kim pan jest?- zapytał funkcjonariusz
- Chłopakiem,...yyy....narzeczonym- odparłem niezecydownie. W tym momencie przyszli Ignaczakowie- co z Milena?- zapytałem ratownika
- Teraz nie mam czasu udzielać informacji na temat stanu dziewczyny. Może pan pojechać z nami w karetce to wtedy panu coś więcej powiem- odparł
- Jasne- rzekłem do ratownika- Krzysiek, Iwona dowiedzcie się czegoś o tym wypadku- powiedziałem i wszedłem do karetki.
Na szczęście szpital nie był daleko i po kilku minutach byliśmy już w szpitalu. Po drodze ratownik kazał mi jak najwięcej mówić do Mileny.
Siedziałem jak na szpilkach przed salą, w której była Lena. Chciałem już moc ją do sobie przytulić. Z moich oczu płynęły łzy. Byłem załamany. Dopiero co wszystko zaczęło się układać. Milena była zdrowa, mieszkała ze mną. Byliśmy szczęśliwi. A jedna wizyta zmieniła całe nasze życie. A w szczególności życie Mileny. Bo przecież nie wiadomo co teraz będzie. Czy będzie chodzić, czy będzie w stanie pracować w zawodzie, który tak bardzo lubi. A najważniejsze nie wiadomo czy przeżyje. Takie myśli krążyły w mojej głowie. Nie pomagał mi fakt, że nikt nie chciał mi nic powiedzieć. Najgorsza w takich momentach jest ta niewiedza i niepewność. Ale nie ważne czy Milena będzie chodzić czy nie, czy będzie pracować. Najważniejsze żeby przeżyła.
Po dość długim czasie w szpitalu pojawił się policjant z Iwoną i Krzyśkiem. Musiałem opowiedzieć o całych wydarzeniach z dzisiejszego dnia. Jak się dowiedziałem od policjanta wypadek spowodował facet po 40-stce, pod wpływem alkoholu, który był już wcześniej karany. Poinformował nas również, że samochód jest do kasacji. Nie byłem zbytnio zadowolony, ale nie auto jest teraz ważne. Jako, że ja teraz racjonalnie nie myślałem to Krzysiek zadzwonił do ubezpieczyciela.
- Piter jest duża szansa na to, że uzyskasz całkiem spore odszkodowanie- oznajmił Krzysiek
- To dobrze, może się przydać na rehabilitację dla Milenki.- odpowiedziałem.
- Zobaczymy jeszcze ile uzyskamy z ubezpieczenia Mileny. Na rehabilitację na pewno nazbieramy- odparł Krzysiek
- Nie zakładajcie od razu, że będzie potrzebna rehabilitacja. Może obędzie się bez- odparła Iwonka,
Dopiero po półtorej godziny przyszedł do nas lekarz. Zaprosił nas do swojego gabinetu.
- Panie doktorze, proszę powiedzieć co z Milena- powiedziałem łamiącym głosem
- Pani Ignaczak ma dużo szczęścia, że przeżyła. Niemniej jednak będzie potrzebować operacji- rzekł z posępną miną
- Ale co jej jest?- tym razem zapytał Krzychu
- Ma złamane żebra, wstrząśnienie mózgu, a także mocno pokiereszowaną twarz- odparł
- Ale to chyba nie wszystko skoro potrzebna jest operacja- tym razem odezwała się Iwona
- Owszem. Pani Milena doznała krwotoku wewnętrznego jamy brzusznej. Musimy jak najszybciej odsączyć tą krew- odparł
- Ale ona przeżyje?- zapytałem przez łzy
- Jeżeli jak najszybciej odsączymy krew, a przetoczymy nową to szansę są bardzo duże- odparł. Lekarz ustalił coś z pielęgniarkami a następnie zabrali Milenę na salę operacyjną.
Jedna z pielęgniarek zabrała nas na badanie krwi. Jak się okazało tylko ja mogłem być dawcą. Pobrały ode mnie odpowiednią ilość krwi i poszły na blok operacyjny.
Operacja Milenki trwała prawie 3 godziny. Dla mnie to było jak wieczność.
W sali Mileny byłem do późnego wieczora. Wygonił mnie dopiero lekarz.
- Panie doktorze kiedy Milena odzyska przytomność?- zapytałem gdy byliśmy przed salą.
- Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie.- odparł. Pożegnałem się z nim i pojechałem do domu.
<<<<<<<<<<<>>>>>>>>>>>>>>
1 marca 2014
***Piotrek***
Od wypadku Mileny i jej operacji minęło już 6 dni. Dziewczyna dalej się nie wybudziła. Cały ten czas spędziłem w szpitalu. Jedynie w poniedziałek poszedłem do trenera. Ten dał mi cały tydzień wolny.
Dziś znowu od samego rana jestem w szpitalu. Siedząc przy łóżku ukochanej cały czas od 6 dni powtarzam te same słowa.
- Milena nie możesz mnie zostawić tu samego. Moje życie bez ciebie nie będzie miało sensu. Kocham cię jak wariat i jeśli mnie zostawisz na tym świecie to zrobię wszystko aby jak najszybciej być przy tobie na tym drugim świecie.- oprócz tego opowiadałem jej co się dzieje, co się zmienia. Od czasu gdy Milena jest w tym szpitalu nie mogę normalnie funkcjonować. Ciągle mam przed oczami widok samochodu i Mileny niesionej na noszach.
Oddałbym wszystko aby Milenka już się wybudziła.
Zbliżała się pora obiadowa więc postanowiłem iść coś zjeść. Na pożegnanie z Milena złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek.
W czasie posiłku przed oczami miałem bladą twarz mojej dziewczyny. Nie mogłem znieść myśli, że przez moją matkę moja ukochana może umrzeć.
Po obiedzie wróciłem do sali Mileny. Był tam lekarz. Gdy wszedłem do środka ujrzałem otwarte oczy Mileny. Ucieszyłem się jak małe dziecko. Po 6 dniach w końcu będę mógł porozmawiać z ukochaną.
***Milena***
Gdy się obudziłam i próbowałam otworzyć oczy oślepiło mnie białe światło. Chwilkę zajęło mi przyzwyczajenie się do niego. Gdy już tego dokonałam zauważyłam przy łóżku mężczyznę w białym fartuchu.
- Gdzie ja jestem? Kim pan jest?- zadałam dwa jakże istotne dla mnie pytania
- Jest pani w szpitalu. Miała pani wypadek. A ja jestem lekarzem- odparł owy mężczyzna
- Jaki wypadek?
- Samochodowy. Jest pani po operacji- odpowiedział.
-A gdzie mój chłopak?- jak na zawołanie do sali wszedł Piotrek.
- Milenka kochanie. Nareszcie się wybudziłaś. Nigdy więcej tak nie rób- odparł siadając obok łóżka, następnie pocałował moją dłoń.
- Ale czego mam nie robić?- zdziwiłam się
- Nie pamiętasz Jak wybiegłaś z mieszkania po tym jak potraktowała cię moja matka?- zapytał
- Nie pamiętam tego. Pamiętam Walentynki i wyjazd do Olsztyna a potem mam pustkę w głowie- odparłam
- Panie doktorze czy Milena odzyska pamięć z tych ostatnich dni?- zapytał Nowakowski.
- Z tego co słyszę to utraciła pani pamięć tylko kilku dni więc myślę, że tak.- odparł lekarz. Powiedział jeszcze kilka słów o tym co mi się stało po czym opuścił moją salę.
Piotrek był u mnie do samego wieczora. Dopiero przed 22 udało mi się namówić go na powrót do domu.
Długo nie mogłam zasnąć. Cały czas próbowałam sobie przypomnieć co się działo przed wypadkiem. Jednak z marnym skutkiem.
Nad ranem udało mi się zasnąć.
________________________________
Przepraszam, że tak późno, ale cały ostatni tydzień ferii byłam u rodziny.
Zostawcie swoje opinie.
Ps. Zapraszam na swoje inne opowiadania
Pozdrawiam :****
niedziela, 7 lutego 2016
Rozdział 19
***Piotrek***
Noc walentynkowa była fantastyczna. Spać poszliśmy dopiero po 3.
Milena jest wspaniałą kobietą, a do tego bardzo piękną. A najważniejsze, że jest moją dziewczyną. Kocham ja jak wariat. Nie potrafię wyobrazić sobie teraz życia bez niej.
W sobotę rano usłyszałem głos blondynki gdy chciała mnie obudzić.
- Piotrek kochanie, wstawaj. Za godzinkę musimy być przed halą.- powiedziała dziewczyna, całując mnie w policzek.
- Jeszcze pięć minut- odparłem
- Żadne pięć minut. Wstawaj, śniadanie stygnie
- Było mówić tak od razu. Idziemy jeść- odparłem wstając z łóżka. Złapałem blondynkę za rękę i wziąłem na ręce. Zaniosłem do kuchni gdzie czekały naleśniki.- Jesteś kochana, że też chciało ci się po takiej nocy wstać, żeby przygotować tak smaczne śniadanie- odparłem namiętnie całując dziewczynę.
- Chciałeś kolację ze śniadaniem więc proszę- odpowiedziała.
Po śniadaniu poszedłem się ubrać w klubowy dres.
Parę minut przed 8 byliśmy już przed Podpromiem. Byłem strasznie nie wyspany, oczy zamykały mi się na stojąco.
***Milena***
Ostatnia noc była fantastyczna. Czułam się jak największy skarb na świecie. Piotrek wykonywał swoje ruchy bardzo ostrożnie. Po prostu cieszyliśmy się sobą.
Faktem jest, że strasznie chcę mi się spać. Z resztą Piotrkowi również. Nie uszło to uwadze zgromadzonych przed halą siatkarzy.
- Młodzi, a wy co tacy nie wyspani?- zapytał Olieg.
- Nie chcesz wiedzieć- odparł Piotrek, a ja wtuliłam swoją twarz w tors ukochanego. Czułam jak moje policzki pokrywa rumieniec.
- Ochoo, znaczy Walentynki udane- zaśmiał się Łukasz
- A żebyś wiedział. Nawet bardzo udane- Piotrek mówiąc to przytulił mnie mocno.
- Milena, a ty nic nie powiesz?- zapytał Jochen.
- Wolę nie- odparłam
- Uhuuu czyli w nocy było ciekawie- zaśmiał się Achrem.
- Ale u was to chyba było nudno, skoro jesteście tak wyspani- dogryzł starszym kolegom Nowakowski
- Pfffff- zaśmiał się Jochen.
- Cześć Milena, cześć Piter- usłyszałam głos wujka
- Cześć wujaszku- odpowiedzieliśmy razem z Pitem.
- Jak tam minęły Walentynki?- zapytał
- U nas nudno, ale u Nowakowskich bardzo ciekawie- zaśmiali się siatkarze
- No właśnie widzę. I Milena i Piotrek nie wyspani- odparł wujek
- Jakbyś wujku poszedł spać po 3 a wstał o 6:30 to też byś był nie wyspany- włączyłam się do rozmowy.
- Pewnie masz rację- odpowiedział
- I ty tak spokojnie o tym mówisz Krzysiu? W sylwestra jak poszli po " nagrodę" to inaczej gadałeś- rzekł Jochen
- No wiecie panowie, czasy się zmieniają to i ludzie
- Ta jasne, takie kity to Domi i Sebie sprzedawaj- zaśmiał się Pit- Sam zapewne miał bardzo udaną noc, kto wie może już w drodze jest kolejny Ignaczak- dopowiedział
- Czterech Ignaczaków wystarczy w jednym Rzeszowie.- odparł Ignaczak. Naszą rozmowę przerwał trener. Byli już wszyscy więc mogliśmy ruszyć w podróż do Olsztyna. Usiadłam z przodu autokaru.
- Len, chodź do nas- usłyszałam głos Fabiana
- Nie dzięki, chcę chodź trochę odespać ostatnią noc- odrzekłam
- No tak, szykujesz się na następną- zaśmiał się Jochen
- A właśnie, że nie. Takie noce są na wyjątkowe okazje- odparłam
- A jak ja cię po proszę, abyś przyszła do nas?- zapytał Piotrek
- Wybacz Kochanie, ale nie. Spać mi się chcę, a wiem, że jak usiąde z wami z tyłu to nie dane będzie mi zasnąć- odparłam. Wyjęłam z mojej torebki słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki.
W trakcie snu z Nowakowskim w roli głównej poczułam swędzenie w okolicach nosa. Podniosłam jedną z rąk aby się podrapać. Poczułam ulgę, ale i coś lepkiego na mojej twarzy. Otworzyłam zaspane oczy i zobaczyłam bitą śmietanę.
- I ty wujku pozwoliłeś na to?- spytałam Ignaczaka
- Tak jakoś wyszło. Cicho bo zbudzisz Pita.- rzekł wujek. Fabian zaczął gilgotać Piotrka po twarzy piórkiem. Reakcja Nowakowskiego była taka jak moja.
- Zabije- krzyknął Piter
- Poczekaj aż wygramy mecz- zaśmiał się trener
- Trener wiedział co oni kombinują?- zapytał zrezygnowany środkowy
- Jak zrobili to samo z Milena to się domyśliłem, że ciebie też to czeka- odparł. Siedziałam na swoim miejscu i nie mogłam powstrzymać śmiechu. Skończyłam się śmiać dopiero gdy przyszedł do mnie Piotrek z bitą śmietaną na twarz.
- Czyli nie tylko mnie dopadli- zaśmiał się siadając koło mnie.
- Bardzo apetycznie wyglądasz z tą śmietaną na twarzy- odparłam i pocałowałam chłopaka
-Mogę to samo powiedzieć- rzekł Nowakowski i zdjął ze mnie część śmietany. Gdy już wytarliśmy swoje twarze Pit poszedł do trenera. Porozmawiał z nim chwilę i wrócił do mnie.- Chłopaki dostaną za swoje- szepnął mi na ucho siatkarz
- Mam nadzieję.- resztę drogi grałam z Piotrkiem w różne gry na telefonie. Przy tym śmialiśmy się z kawałów opowiadanych przez Achrema. Między czasie napisałam sms-a do Jochena. Wiedziałam, że on szczerze mi odpowie
"Kto wymyślił ten głupi kawał z bitą śmietaną?"
Odpowiedź Jochena
"Nie będę kablować"
Wiedziałam, że jak użyje szantażu to od razu powie prawdę
"Od dziś Jacek zajmuje się tobą po meczach i treningach"
Zadziałał. Odpowiedź Niemca była natychmiastowa
"Igła"
Można się było tego spodziewać. Zaczęłam obmyślać zemstę. Długo nie mogłam niczego wymyślić.
Tuż przed Olsztynem wymyśliłam zemstę. Swoim pomysłem od razu podzieliłam się z Pitem. Bardzo spodobał mu się mój pomysł. Wszystko dokładnie omówiliśmy.
Po wejściu do hotelu udałam się do swojego pokoju. Odświeżyłam się lekko i poszłam po ukochanego. Wspólnie udaliśmy się do pobliskiego sklepu i kupiliśmy kartę sim. Poszliśmy jeszcze na spacer po mieście.
Gdy wróciliśmy do hotelu poszliśmy do recepcji.
- Dzień dobry. Potrzebujemy pana pomocy- zaczął Piter
- O co chodzi?- Piotrek dokładnie wszystko opowiedział. Pracownik hotelu zgodził się nam pomoc. Już po chwili dzwonił do Ignaczaka. Włączył telefon na głośno mówiący.
- Czy rozmawiam z panem Krzysztofem Ignaczakiem?- zapytał chłopak z recepcji
- Owszem przy telefonie- odparł wujek
- Jestem adwokatem pana Janusza Zakrzewskiego. Mój klient sądzi, że spowodował pan uszkodzenie jego samochodu- z trudem powstrzymałam się od śmiechu
- Nie możliwe właśnie jestem w Olsztynie, a mój samochód został w Rzeszowie- odparł zdenerwowany wujek
- Zdarzenie to miało miejsce dwa dni temu. Pan Janusz jest skory załatwić to drogą pokojową. Jeśli pan zgłosi się do niego w ciągu tygodnia. Za około godzinę prześle panu jego numer telefonu. To tyle z mojej strony. Dowodzenia- zakończył połączenie hotelarz.
- Dzięki za pomoc.- odparłam. Szybko zadzwoniłam do kolegi ze studiów aby mi pomógł. Wisi mi przysługę za pomoc na uczelni.
Wytłumaczyłam Arkowi co ma mówić jak zadzwonił mój wujek. Ten zgodził się na pomoc. Po chwili wysłałam sms-a do wujka z numerem telefonu do pana "Zakrzewskiego".
Piotrek poszedł do swojego pokoju, który dzieli z wujkiem. Ja poszłam do swojego.
***Piotrek***
Spodobał mi się pomysł Mileny na zemstę. Chciałem usłyszeć rozmowę Ignaczaka z kolegom Leny.
- Piter dasz wiarę, że ktoś chce mnie wrobić w zepsucie samochodu?- zapytał załamany Krzysiek.
- Żartujesz? Przecież każdy wie, że przez wszystkie lata kiedy masz prawko nie zgarnąłeś żadnego mandatu- oznajmiłem naturalnie
- No właśnie. Albo to jest głupi żart, albo ktoś chce zniszczyć moją karierę- oznajmił
- A może zalazłeś komuś za skórę i teraz się odgrywa?
- Nie przypominam sobie, ale trudno. Załatwię to po meczu. Teraz najważniejsza wygrana- zakończył rozmowę na ten temat- Milena dalej zła na ten kawał z autokaru?
- Trochę. To ty?- zapytałem
- No, nie mogłem się powstrzymać. Tak słodko oboje spaliście
- Trzeba było trochę odespać ostatnią noc- uśmiechnęłem się na samo wspomnienie
- Rozumiem stary. Też powinienem odespać- zaśmiał się Libero
- To ja idę do Mileny, a ty staruszku śpij.- rzekłem i opuściłem pokój. Poszedłem do Mileny. Gdy zapukałem na początku nikt nie otwierał. Zacząłem się dobijać do drzwi. Słyszeli to moi koledzy z drużyny. Większość wyszła z pokoi. Powiedziałem, że wszystko w porządku i mogą wrócić do siebie..
Po chwili drzwi do pokoju blondynki się otworzyły.
- Słońce, czemu nie otwierał...- nie dokończyłem, gdyż ujrzałem ukochaną w samym ręczniku
- Brałam prysznic- odparła
- Widzę właśnie. Wchodź już do tego pokoju, zanim chłopaki cię ujrzą- odparłem
- Zazdrosny?- zapytała słodkim szeptem
- Bardzo- odpowiedziałem zgodnie z prawdą
- Nie masz o co- odparła idąc w głąb pokoju
- O co nie, o kogo owszem- powiedziałem układając dłonie na biodrach dziewczyny. Szybkim ruchem odwróciłem ja w swoją stronę. Milena zatopiła swoje palce w moich włosach.
- A o kogo jesteś zazdrosny?- zapytała zadziornie
- Jest taka jedna blondynka, która zawładnęła moim sercem- odparłem całując dziewczynę po szyi. Całując się namiętnie przeszliśmy do łóżka. Delikatnie ułożyłem na nim ukochaną i zacząłem całować po całym całym ciele.......
Szczęśliwi i przytulni do sobie leżeliśmy na łóżku gdy już oboje byliśmy spełnieni. Przyglądaliśmy się sobie z uwagą. Co chwilę, któreś skradało całusa z ust tego drugiego. W tym momencie nic się nie liczyło. Byliśmy tylko my i nasze szczęście.
-Z każdym dniem coraz bardziej cię kocham.- odparłem odgarniając jeden z blond kosmyków jej włosów, który zasłaniał jej twarz.
- Czyli to działa w obie strony.- zaśmiała się i głowę położyła na mojej klatce piersiowej. Palcami dłoni kreśliła różne wzory na moim odsłoniętym brzuchu. Nagle ktoś wparował do pokoju. Szybko naciągnąłem na nas kordłę. Lenka swoją twarz wtuliła w mój tors.
- Piter tu jesteś. Za 10 minut jedziemy na trening- w pokoju pojawił się Olieg
- Dobra, zaraz zejdziemy na dół- dopiero wtedy Achrem przyjrzał się nam i zdał sobie sprawę, w jakim stanie (chyba tak można to nazwać.) nas zastał
- Wybaczcie gołąbeczki, nie chciałem przeszkodzić- odparł
- W leżeniu chyba nie można przeszkodzić- odparłem ze śmiechem.
Po kilku chwilach byliśmy już przed hotelem.
- No w końcu- odparł trener
- Przepraszam trenerze, to moja wina- powiedziała Milena.
- Nie ważne, wsiadajcie i jedziemy na trening- rzekł Kowal.
Trening trwał prawie 3 godziny. Po nim mieliśmy wolne do 20. Wtedy będzie wideo. Korzystając, że mamy wolne chciałem zabrać Milenę na spacer. Ale ktoś pokrzyżował moje plany...
- Milena gniewasz się na mnie?- spytał Ignaczak.
- Owszem.- odpowiedziała bardzo poważnie
- Nie ładnie tak, obrażać się na wujka- rzekł do niej Libero
- Trudno. Wujek mógł wcześniej o tym pomyśleć- odparła pełna powagi. Zrezygnowany Ignaczak poszedł do autokaru.
- Kochanie, pamiętasz naszą pierwszą randkę?- zapytałem
- Tak, zabrałeś mnie na łyżwy
- Owszem, ale nie dokończyliśmy jej jeszcze
- Co proponujesz?
- Niedaleko naszego hotelu jest lodowisko
- Możemy pójść- odparła dziewczyna.
Gdy byliśmy już w hotelu Milena poszła się przebrać, a ja czekałem na nią w recepcji. Powiedziałem Trenerowi gdzie będziemy. Blondynka wróciła dość szybko.
Trzymając się za ręce poszliśmy na lodowisko. Po kilku minutach spaceru byliśmy już na miejscu. Poszliśmy do kasy wypożyczyć łyżwy i mogliśmy jeździć. Trochę czasu zajęło znalezienie odpowiedniego rozmiaru dla mnie.
Jeździliśmy trzymając się za ręce, co jakiś czas goniłem Milenę, czasem ona mnie. Gdy dziewczyna uciekła przede mną potknęła się nagle i wywróciła się. Pech, a może szczęście sprawił, że upadła na jakiegoś mężczyznę.
- Bardzo pana przepraszam- usłyszałem głos ukochanej
- Nic nie szkodzi. Cieszę się, że mogłem uchronić taką piękność przed spotkaniem z lodem- zaśmiał się mężczyzna. We mnie aż się zagotowało. Postanowiłem przerwać tą pogawędkę.
- Milenka skarbie tu jesteś. Straszna niezdara z ciebie. Nic ci nie jest?- zapytałem
- Nie.- odpowiedziała Milena
-To dobrze- powiedziałem i pocałowałem dziewczynę
- Nie przeszkadzam już państwu. Proszę na siebie uważać- rzekł speszony mężczyzna
- Mój zazdrośnik- powiedziała Milena
- Żebyś widziała
- Nie zamierzasz protestować?
- Jeśli się kogoś mocno kocha to jest się zazdrosnym. A ja właśnie jestem mocno w tobie zakochany i nie zamierzam się z tym ukrywać- odpowiedziałem dziewczynie. Milena pocałowała mnie namiętnie. Tkwiliśmy w tym pocałunku dopóki ktoś na nas wpadł. Jak się okazało byli to moi koledzy z drużyny
- Miło was chłopaki widzieć, ale zejdźcie z nas- odparłem. Na mnie leżała Milena, Krzysiek, Olieg i Jochen. Chłopaki po kilku chwilach wstali i pomogli wstać blondynce.
- Nic ci nie jest?- zapytałem ukochaną
- Nie- odparła ze śmiechem
- Sorki gołąbeczki, ale to wina Krzyśka, który nas gonił- odparł Jochen.
- Pewnie zgońcie wszytko na mnie- odparł oburzony Ignaczak
- No to ty nas goniłeś- odparł Achrem
- Bo zabraliście moją kamerę- rzekł na swoją obronę Libero.
- Bo filmowałeś naszych zakochańców- oznajmił Jochen
- Takie piękne momenty warto nagrywać. Potem jest co wspominać, można zrobić prezent- oznajmił Krzysiek
- Ta, a potem na Facebooku będzie. Tak jak ten film na którym tańczę z Jochenem- odparł Olieg
- Oj przesadzacie. Czasem trzeba się z czegoś pośmiać- powiedział Krzysiek. Pewnie gdyby nie to, że Milena im przerwała gadaliby tak jeszcze trochę.
- Pokażcie te filmiki- rzekła. Chłopaki spełnili jej prośbę. Po chwili oglądaliśmy moment jak się całujemy.
- Podoba mi się, ale to ja wstawię na Facebooka a nie ty Krzysiek- odparłem
- No ale to moja kamera- odparł
- Dostaniesz ją później- odpowiedziała Milenka.
Do hotelu wróciliśmy około 19. Udaliśmy się na kolację, a następnie rozeszliśmy do swoich pokoi. O 20:30 mieliśmy iść na wideo, a po nim spać..
Około 22:00 mogliśmy ponownie iść do swoich pokoi. Pożegnałem się z Milena i poszedłem do pokoju który dzielę z Ignaczakiem. Zgrałem sobie filmik na telefon a następnie zamieściłem go na Facebooku.
"Z ukochaną przez życie❤ Mam nadzieję na jeszcze więcej takich chwil w Twoim towarzystwie :***** Kocham Cię :*** ❤❤❤ "
Takim miłym akcentem zakończyłem swój dzień.
_________________________________
Na miłą niedzielę oddaję do waszej oceny kolejny rozdział.
Nie będę się o nim rozpisywać.
Proszę aby każdy kto przeczyta zostawił po sobie jakiś ślad.
Ostatnio jest dużo wyświetleń, a mało komentarzy :-(
Nie zanudzam już :-)
Ps. Zapraszam na pozostałe moje opowiadania :-)
Pozdrawiam i do następnego :****
Noc walentynkowa była fantastyczna. Spać poszliśmy dopiero po 3.
Milena jest wspaniałą kobietą, a do tego bardzo piękną. A najważniejsze, że jest moją dziewczyną. Kocham ja jak wariat. Nie potrafię wyobrazić sobie teraz życia bez niej.
W sobotę rano usłyszałem głos blondynki gdy chciała mnie obudzić.
- Piotrek kochanie, wstawaj. Za godzinkę musimy być przed halą.- powiedziała dziewczyna, całując mnie w policzek.
- Jeszcze pięć minut- odparłem
- Żadne pięć minut. Wstawaj, śniadanie stygnie
- Było mówić tak od razu. Idziemy jeść- odparłem wstając z łóżka. Złapałem blondynkę za rękę i wziąłem na ręce. Zaniosłem do kuchni gdzie czekały naleśniki.- Jesteś kochana, że też chciało ci się po takiej nocy wstać, żeby przygotować tak smaczne śniadanie- odparłem namiętnie całując dziewczynę.
- Chciałeś kolację ze śniadaniem więc proszę- odpowiedziała.
Po śniadaniu poszedłem się ubrać w klubowy dres.
Parę minut przed 8 byliśmy już przed Podpromiem. Byłem strasznie nie wyspany, oczy zamykały mi się na stojąco.
***Milena***
Ostatnia noc była fantastyczna. Czułam się jak największy skarb na świecie. Piotrek wykonywał swoje ruchy bardzo ostrożnie. Po prostu cieszyliśmy się sobą.
Faktem jest, że strasznie chcę mi się spać. Z resztą Piotrkowi również. Nie uszło to uwadze zgromadzonych przed halą siatkarzy.
- Młodzi, a wy co tacy nie wyspani?- zapytał Olieg.
- Nie chcesz wiedzieć- odparł Piotrek, a ja wtuliłam swoją twarz w tors ukochanego. Czułam jak moje policzki pokrywa rumieniec.
- Ochoo, znaczy Walentynki udane- zaśmiał się Łukasz
- A żebyś wiedział. Nawet bardzo udane- Piotrek mówiąc to przytulił mnie mocno.
- Milena, a ty nic nie powiesz?- zapytał Jochen.
- Wolę nie- odparłam
- Uhuuu czyli w nocy było ciekawie- zaśmiał się Achrem.
- Ale u was to chyba było nudno, skoro jesteście tak wyspani- dogryzł starszym kolegom Nowakowski
- Pfffff- zaśmiał się Jochen.
- Cześć Milena, cześć Piter- usłyszałam głos wujka
- Cześć wujaszku- odpowiedzieliśmy razem z Pitem.
- Jak tam minęły Walentynki?- zapytał
- U nas nudno, ale u Nowakowskich bardzo ciekawie- zaśmiali się siatkarze
- No właśnie widzę. I Milena i Piotrek nie wyspani- odparł wujek
- Jakbyś wujku poszedł spać po 3 a wstał o 6:30 to też byś był nie wyspany- włączyłam się do rozmowy.
- Pewnie masz rację- odpowiedział
- I ty tak spokojnie o tym mówisz Krzysiu? W sylwestra jak poszli po " nagrodę" to inaczej gadałeś- rzekł Jochen
- No wiecie panowie, czasy się zmieniają to i ludzie
- Ta jasne, takie kity to Domi i Sebie sprzedawaj- zaśmiał się Pit- Sam zapewne miał bardzo udaną noc, kto wie może już w drodze jest kolejny Ignaczak- dopowiedział
- Czterech Ignaczaków wystarczy w jednym Rzeszowie.- odparł Ignaczak. Naszą rozmowę przerwał trener. Byli już wszyscy więc mogliśmy ruszyć w podróż do Olsztyna. Usiadłam z przodu autokaru.
- Len, chodź do nas- usłyszałam głos Fabiana
- Nie dzięki, chcę chodź trochę odespać ostatnią noc- odrzekłam
- No tak, szykujesz się na następną- zaśmiał się Jochen
- A właśnie, że nie. Takie noce są na wyjątkowe okazje- odparłam
- A jak ja cię po proszę, abyś przyszła do nas?- zapytał Piotrek
- Wybacz Kochanie, ale nie. Spać mi się chcę, a wiem, że jak usiąde z wami z tyłu to nie dane będzie mi zasnąć- odparłam. Wyjęłam z mojej torebki słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki.
W trakcie snu z Nowakowskim w roli głównej poczułam swędzenie w okolicach nosa. Podniosłam jedną z rąk aby się podrapać. Poczułam ulgę, ale i coś lepkiego na mojej twarzy. Otworzyłam zaspane oczy i zobaczyłam bitą śmietanę.
- I ty wujku pozwoliłeś na to?- spytałam Ignaczaka
- Tak jakoś wyszło. Cicho bo zbudzisz Pita.- rzekł wujek. Fabian zaczął gilgotać Piotrka po twarzy piórkiem. Reakcja Nowakowskiego była taka jak moja.
- Zabije- krzyknął Piter
- Poczekaj aż wygramy mecz- zaśmiał się trener
- Trener wiedział co oni kombinują?- zapytał zrezygnowany środkowy
- Jak zrobili to samo z Milena to się domyśliłem, że ciebie też to czeka- odparł. Siedziałam na swoim miejscu i nie mogłam powstrzymać śmiechu. Skończyłam się śmiać dopiero gdy przyszedł do mnie Piotrek z bitą śmietaną na twarz.
- Czyli nie tylko mnie dopadli- zaśmiał się siadając koło mnie.
- Bardzo apetycznie wyglądasz z tą śmietaną na twarzy- odparłam i pocałowałam chłopaka
-Mogę to samo powiedzieć- rzekł Nowakowski i zdjął ze mnie część śmietany. Gdy już wytarliśmy swoje twarze Pit poszedł do trenera. Porozmawiał z nim chwilę i wrócił do mnie.- Chłopaki dostaną za swoje- szepnął mi na ucho siatkarz
- Mam nadzieję.- resztę drogi grałam z Piotrkiem w różne gry na telefonie. Przy tym śmialiśmy się z kawałów opowiadanych przez Achrema. Między czasie napisałam sms-a do Jochena. Wiedziałam, że on szczerze mi odpowie
"Kto wymyślił ten głupi kawał z bitą śmietaną?"
Odpowiedź Jochena
"Nie będę kablować"
Wiedziałam, że jak użyje szantażu to od razu powie prawdę
"Od dziś Jacek zajmuje się tobą po meczach i treningach"
Zadziałał. Odpowiedź Niemca była natychmiastowa
"Igła"
Można się było tego spodziewać. Zaczęłam obmyślać zemstę. Długo nie mogłam niczego wymyślić.
Tuż przed Olsztynem wymyśliłam zemstę. Swoim pomysłem od razu podzieliłam się z Pitem. Bardzo spodobał mu się mój pomysł. Wszystko dokładnie omówiliśmy.
Po wejściu do hotelu udałam się do swojego pokoju. Odświeżyłam się lekko i poszłam po ukochanego. Wspólnie udaliśmy się do pobliskiego sklepu i kupiliśmy kartę sim. Poszliśmy jeszcze na spacer po mieście.
Gdy wróciliśmy do hotelu poszliśmy do recepcji.
- Dzień dobry. Potrzebujemy pana pomocy- zaczął Piter
- O co chodzi?- Piotrek dokładnie wszystko opowiedział. Pracownik hotelu zgodził się nam pomoc. Już po chwili dzwonił do Ignaczaka. Włączył telefon na głośno mówiący.
- Czy rozmawiam z panem Krzysztofem Ignaczakiem?- zapytał chłopak z recepcji
- Owszem przy telefonie- odparł wujek
- Jestem adwokatem pana Janusza Zakrzewskiego. Mój klient sądzi, że spowodował pan uszkodzenie jego samochodu- z trudem powstrzymałam się od śmiechu
- Nie możliwe właśnie jestem w Olsztynie, a mój samochód został w Rzeszowie- odparł zdenerwowany wujek
- Zdarzenie to miało miejsce dwa dni temu. Pan Janusz jest skory załatwić to drogą pokojową. Jeśli pan zgłosi się do niego w ciągu tygodnia. Za około godzinę prześle panu jego numer telefonu. To tyle z mojej strony. Dowodzenia- zakończył połączenie hotelarz.
- Dzięki za pomoc.- odparłam. Szybko zadzwoniłam do kolegi ze studiów aby mi pomógł. Wisi mi przysługę za pomoc na uczelni.
Wytłumaczyłam Arkowi co ma mówić jak zadzwonił mój wujek. Ten zgodził się na pomoc. Po chwili wysłałam sms-a do wujka z numerem telefonu do pana "Zakrzewskiego".
Piotrek poszedł do swojego pokoju, który dzieli z wujkiem. Ja poszłam do swojego.
***Piotrek***
Spodobał mi się pomysł Mileny na zemstę. Chciałem usłyszeć rozmowę Ignaczaka z kolegom Leny.
- Piter dasz wiarę, że ktoś chce mnie wrobić w zepsucie samochodu?- zapytał załamany Krzysiek.
- Żartujesz? Przecież każdy wie, że przez wszystkie lata kiedy masz prawko nie zgarnąłeś żadnego mandatu- oznajmiłem naturalnie
- No właśnie. Albo to jest głupi żart, albo ktoś chce zniszczyć moją karierę- oznajmił
- A może zalazłeś komuś za skórę i teraz się odgrywa?
- Nie przypominam sobie, ale trudno. Załatwię to po meczu. Teraz najważniejsza wygrana- zakończył rozmowę na ten temat- Milena dalej zła na ten kawał z autokaru?
- Trochę. To ty?- zapytałem
- No, nie mogłem się powstrzymać. Tak słodko oboje spaliście
- Trzeba było trochę odespać ostatnią noc- uśmiechnęłem się na samo wspomnienie
- Rozumiem stary. Też powinienem odespać- zaśmiał się Libero
- To ja idę do Mileny, a ty staruszku śpij.- rzekłem i opuściłem pokój. Poszedłem do Mileny. Gdy zapukałem na początku nikt nie otwierał. Zacząłem się dobijać do drzwi. Słyszeli to moi koledzy z drużyny. Większość wyszła z pokoi. Powiedziałem, że wszystko w porządku i mogą wrócić do siebie..
Po chwili drzwi do pokoju blondynki się otworzyły.
- Słońce, czemu nie otwierał...- nie dokończyłem, gdyż ujrzałem ukochaną w samym ręczniku
- Brałam prysznic- odparła
- Widzę właśnie. Wchodź już do tego pokoju, zanim chłopaki cię ujrzą- odparłem
- Zazdrosny?- zapytała słodkim szeptem
- Bardzo- odpowiedziałem zgodnie z prawdą
- Nie masz o co- odparła idąc w głąb pokoju
- O co nie, o kogo owszem- powiedziałem układając dłonie na biodrach dziewczyny. Szybkim ruchem odwróciłem ja w swoją stronę. Milena zatopiła swoje palce w moich włosach.
- A o kogo jesteś zazdrosny?- zapytała zadziornie
- Jest taka jedna blondynka, która zawładnęła moim sercem- odparłem całując dziewczynę po szyi. Całując się namiętnie przeszliśmy do łóżka. Delikatnie ułożyłem na nim ukochaną i zacząłem całować po całym całym ciele.......
Szczęśliwi i przytulni do sobie leżeliśmy na łóżku gdy już oboje byliśmy spełnieni. Przyglądaliśmy się sobie z uwagą. Co chwilę, któreś skradało całusa z ust tego drugiego. W tym momencie nic się nie liczyło. Byliśmy tylko my i nasze szczęście.
-Z każdym dniem coraz bardziej cię kocham.- odparłem odgarniając jeden z blond kosmyków jej włosów, który zasłaniał jej twarz.
- Czyli to działa w obie strony.- zaśmiała się i głowę położyła na mojej klatce piersiowej. Palcami dłoni kreśliła różne wzory na moim odsłoniętym brzuchu. Nagle ktoś wparował do pokoju. Szybko naciągnąłem na nas kordłę. Lenka swoją twarz wtuliła w mój tors.
- Piter tu jesteś. Za 10 minut jedziemy na trening- w pokoju pojawił się Olieg
- Dobra, zaraz zejdziemy na dół- dopiero wtedy Achrem przyjrzał się nam i zdał sobie sprawę, w jakim stanie (chyba tak można to nazwać.) nas zastał
- Wybaczcie gołąbeczki, nie chciałem przeszkodzić- odparł
- W leżeniu chyba nie można przeszkodzić- odparłem ze śmiechem.
Po kilku chwilach byliśmy już przed hotelem.
- No w końcu- odparł trener
- Przepraszam trenerze, to moja wina- powiedziała Milena.
- Nie ważne, wsiadajcie i jedziemy na trening- rzekł Kowal.
Trening trwał prawie 3 godziny. Po nim mieliśmy wolne do 20. Wtedy będzie wideo. Korzystając, że mamy wolne chciałem zabrać Milenę na spacer. Ale ktoś pokrzyżował moje plany...
- Milena gniewasz się na mnie?- spytał Ignaczak.
- Owszem.- odpowiedziała bardzo poważnie
- Nie ładnie tak, obrażać się na wujka- rzekł do niej Libero
- Trudno. Wujek mógł wcześniej o tym pomyśleć- odparła pełna powagi. Zrezygnowany Ignaczak poszedł do autokaru.
- Kochanie, pamiętasz naszą pierwszą randkę?- zapytałem
- Tak, zabrałeś mnie na łyżwy
- Owszem, ale nie dokończyliśmy jej jeszcze
- Co proponujesz?
- Niedaleko naszego hotelu jest lodowisko
- Możemy pójść- odparła dziewczyna.
Gdy byliśmy już w hotelu Milena poszła się przebrać, a ja czekałem na nią w recepcji. Powiedziałem Trenerowi gdzie będziemy. Blondynka wróciła dość szybko.
Trzymając się za ręce poszliśmy na lodowisko. Po kilku minutach spaceru byliśmy już na miejscu. Poszliśmy do kasy wypożyczyć łyżwy i mogliśmy jeździć. Trochę czasu zajęło znalezienie odpowiedniego rozmiaru dla mnie.
Jeździliśmy trzymając się za ręce, co jakiś czas goniłem Milenę, czasem ona mnie. Gdy dziewczyna uciekła przede mną potknęła się nagle i wywróciła się. Pech, a może szczęście sprawił, że upadła na jakiegoś mężczyznę.
- Bardzo pana przepraszam- usłyszałem głos ukochanej
- Nic nie szkodzi. Cieszę się, że mogłem uchronić taką piękność przed spotkaniem z lodem- zaśmiał się mężczyzna. We mnie aż się zagotowało. Postanowiłem przerwać tą pogawędkę.
- Milenka skarbie tu jesteś. Straszna niezdara z ciebie. Nic ci nie jest?- zapytałem
- Nie.- odpowiedziała Milena
-To dobrze- powiedziałem i pocałowałem dziewczynę
- Nie przeszkadzam już państwu. Proszę na siebie uważać- rzekł speszony mężczyzna
- Mój zazdrośnik- powiedziała Milena
- Żebyś widziała
- Nie zamierzasz protestować?
- Jeśli się kogoś mocno kocha to jest się zazdrosnym. A ja właśnie jestem mocno w tobie zakochany i nie zamierzam się z tym ukrywać- odpowiedziałem dziewczynie. Milena pocałowała mnie namiętnie. Tkwiliśmy w tym pocałunku dopóki ktoś na nas wpadł. Jak się okazało byli to moi koledzy z drużyny
- Miło was chłopaki widzieć, ale zejdźcie z nas- odparłem. Na mnie leżała Milena, Krzysiek, Olieg i Jochen. Chłopaki po kilku chwilach wstali i pomogli wstać blondynce.
- Nic ci nie jest?- zapytałem ukochaną
- Nie- odparła ze śmiechem
- Sorki gołąbeczki, ale to wina Krzyśka, który nas gonił- odparł Jochen.
- Pewnie zgońcie wszytko na mnie- odparł oburzony Ignaczak
- No to ty nas goniłeś- odparł Achrem
- Bo zabraliście moją kamerę- rzekł na swoją obronę Libero.
- Bo filmowałeś naszych zakochańców- oznajmił Jochen
- Takie piękne momenty warto nagrywać. Potem jest co wspominać, można zrobić prezent- oznajmił Krzysiek
- Ta, a potem na Facebooku będzie. Tak jak ten film na którym tańczę z Jochenem- odparł Olieg
- Oj przesadzacie. Czasem trzeba się z czegoś pośmiać- powiedział Krzysiek. Pewnie gdyby nie to, że Milena im przerwała gadaliby tak jeszcze trochę.
- Pokażcie te filmiki- rzekła. Chłopaki spełnili jej prośbę. Po chwili oglądaliśmy moment jak się całujemy.
- Podoba mi się, ale to ja wstawię na Facebooka a nie ty Krzysiek- odparłem
- No ale to moja kamera- odparł
- Dostaniesz ją później- odpowiedziała Milenka.
Do hotelu wróciliśmy około 19. Udaliśmy się na kolację, a następnie rozeszliśmy do swoich pokoi. O 20:30 mieliśmy iść na wideo, a po nim spać..
Około 22:00 mogliśmy ponownie iść do swoich pokoi. Pożegnałem się z Milena i poszedłem do pokoju który dzielę z Ignaczakiem. Zgrałem sobie filmik na telefon a następnie zamieściłem go na Facebooku.
"Z ukochaną przez życie❤ Mam nadzieję na jeszcze więcej takich chwil w Twoim towarzystwie :***** Kocham Cię :*** ❤❤❤ "
Takim miłym akcentem zakończyłem swój dzień.
_________________________________
Na miłą niedzielę oddaję do waszej oceny kolejny rozdział.
Nie będę się o nim rozpisywać.
Proszę aby każdy kto przeczyta zostawił po sobie jakiś ślad.
Ostatnio jest dużo wyświetleń, a mało komentarzy :-(
Nie zanudzam już :-)
Ps. Zapraszam na pozostałe moje opowiadania :-)
Pozdrawiam i do następnego :****
niedziela, 31 stycznia 2016
Rozdział 18
14 luty 2014 rok, Walentynki
***Milena***
Od operacji Minęło już trochę czasu, a ja czuję się bardzo dobrze. Jak się okazało po zabiegu musiałam zamieszkać u Piotrka. Powód? Mój lekarz oznajmił, że nie mogę ryzykować kontaktu z chorobami. Wiadomo dzieci szybko się zarażają jak chodzą do szkoły. I oczywiście ja musiałam zamieszkać z Piotrem. Z początku mieliśmy spać w osobnych pokojach, gdyż po porwaniu bałam się bliższego kontaktu damsko-męskiego.
Ta, dzień walentynek? Nie jest w prawdzie taki jak chciałam. Dlaczego? Już tłumaczę. Jutro jedziemy do Olsztyna na mecz. A co? Dziś wieczorem chłopaki mają trening a po nim wideo. A ja sobie wrócę wcześniej do domu. Mam dziś jeden wykład. Od razu po nim muszę pojechać do Zuzki, żeby przygotować kolację dla Pita. Moje rozmyślania w trakcie smażenia naleśników przerwał Piotrek, który zaczął składać pocałunki na mojej szyi.
- A myślałem, że zdążę zrobić śniadanie do łóżka dla mojej Księżniczki.
- To samo myślałam, mój Królewiczu- odpowiedziałam i wspólnie dokończyliśmy smażenie naleśników.
Po skończonym posiłku przygotowałam się do wyjścia na wykład. Piotrek jadąc na halę miał mnie odwieść na uczelnię.
Przed 9 byłam już na uczelni. Piotrek zaproponował, że po mnie przyjedzie. Wiedząc, że i tak nie zmieni zdania nawet z nim nie dyskutowałam.
Wykład minął mi wyjątkowo szybko. Z uśmiechem na ustach wyszłam z uczelni. Rozglądałam się za autem siatkarza. Jednak go nie znalazłam. Wyjęłam telefon, aby zadzwonić do chłopaka, ale w tym momencie ktoś zasłonił mi oczy. Na początku lekko się wystraszyłam. Ale gdy poczułam dobrze znane mi perfumy odwróciłam się do Nowakowskiego i złączyłam nasze usta w pocałunku.
- A jakby tu był inny mężczyzna, a nie ja?- spytał Cichy gdy się od siebie oderwaliśmy
- Twoje perfumy cię zdradziły. Poznam je wszędzie- odpowiedziałam zdecydowanie
- Chodź mam dla ciebie niespodziankę- oznajmił i zawiązał mi na oczach chustę.
- Mam się bać?
- Nie- odparł i zaczął iść w jakimś kierunku. Po kilku krokach zatrzymał się i stanął przede mną. Odwiązał chustę.- Mam dla ciebie kochanie mały prezent. Nie chcę nawet słyszeć, że nie przyjmujesz go- oznajmił i stanął obok mnie. Moim oczom ukazał się ten samochód
- Piotrek jeżeli to jest dla mnie to ja nie mogę tego przyjąć. To jest za drogi prezent- oznajmiłam spoglądając na środkowego.
- Ja nie pytałem czy przyjmujesz tylko poinformowałem, że to twój prezent. Twoje bezpieczeństwo jest dla mnie bez cenne. Nie pozwolę, abyś kiedykolwiek wracała po ciemku na piechotę. Za bardzo się o ciebie boje i wiem jak coś takiego się skończyło ostatnio. Wolę tego uniknąć. Tak chociaż będę trochę spokojniejszy- wygłosił swój monolog. W moich oczach pojawiły się łzy.- Mała co jest?- zapytał widząc, że płaczę
- Jeszcze nikt nie martwił się tak o mnie- oznajmiłam wtulając się w Piotrka.
- Ja będę jedyny, który się o ciebie martwi, bo nie pozwolę, aby ktoś zajął moje miejsce u twojego boku- mówiąc te słowa chłopak przytulił mnie mocno.- To może jazda próbna?- zapytał pokazując kluczyki i dokumenty od samochodu. Nie pewnie wzięłam do ręki przedmioty.
- Dziękuję. Jesteś kochany, ale jak tylko będę wstanie to oddam ci pieniądze za ten samochód- powiedziałam całując namiętnie siatkarza.
- Nie chcę słyszeć o oddawaniu pieniędzy. To jest prezent. A teraz jedźmy już bo jest zimno.- powiedział poważnie Nowakowski.
Auto prowadziło się bardzo dobrze. Od razu gdy podjechaliśmy pod blok siatkarza Piotr zaczął wysiadać. Jednak zatrzymałam go. Gdy odwrócił się do mnie pocałowałam go.
- Nie wiem jak mam ci dziękować za ten prezent.
- Wiesz, jakiś obiadek, kolacja ze śniadaniem w pakiecie i myślę że będzie dobrze- uśmiechnął się
- W takim razie zacznę już od dziś. Przyślę ci sms-em adres.
- Co tak tajemniczo?
- Widzimy się na treningu- pożegnałam chłopaka całusem w policzek. Chłopak z uśmiechem opuścił samochód. Od razu udałam się do galerii. Musiałam dokupić coś do prezentu dla chłopaka. W końcu koszula i perfumy w porównaniu z samochodem to nic....
Tak wiec na początku udałam się do fotografa. Poprosiłam, żeby przygotował kolaż z naszych wspólnych zdjęć. Następnie swoje kroki skierowałam w stronę sklepu z zegarkami. Z pomocą sprzedawcy wybrałam zegarek dla siatkarza. Wychodząc ze sklepu przypomniałam sobie, że miałam kupić sobie czerwoną sukienkę. Udałam się do sklepu w którym widziałam śliczną sukienkę. Od razu gdy ja znalazłam zaczęłam szukać swojego rozmiaru. Pasowała idealnie. Byłam zdecydowana na jej zakup. Miałam już wychodzić z przymierzalni, ale usłyszałam znajome głosy. Delikatnie wystawiłam głowę. Zobaczyłam Piotrka z ciocią.
- Iwona powiedz która sukienkę mam kupić Milenie?- spytał Piotrek
- A może coś innego?- oznajmiła ciocia kiwając głową w stronę półki z bielizną
- Wolę nie. Jeszcze będzie myślała, że zależy mi tylko... No wiesz o czym mówię. Po za tym, po tym wszystkim co się wydarzyło to nie chciałbym narażać jej na jakieś niekomfortowe sytuację- odparł i zaczął przeglądać sukienki.
- Naprawdę mocno kochasz Milene- usłyszałam głos cioci.
- Nawet bardzo mocno. Jest całym moim światem. Zrobię wszystko aby już nigdy więcej nie cierpiała- odparł mój ukochany. Z moich oczu popłynęły łzy.
Na szczęście mam wodoodporny makijaż- pomyślałam. Postanowiłam zadzwonić do cioci. Bardzo szybko odebrała. Powiedziałam jej, że ma przyjść do przymierzalni. Po chwili ciocia już była koło mnie.
- Hej Milenka. Co tu robisz?- przywitała mnie
- Chcę kupić jakąś sukienkę na wieczór, a ty czemu tu przyszłaś z Piotrkiem?
- Poprosił o pomoc, więc jestem
- Ciociu ja nie chcę, aby kupował mi sukienki. Wystarczy, że kupił mi samochód
- Ale on jest na zabój w tobie zakochany i jest wstanie wydać na ciebie wszystkie swoje pieniądze
- Ja tego nie chcę. Pomyśli, że jestem z nim dla tych wszystkich prezentów. A ja go kocham i nie liczą się dla mnie te wszystkie prezenty. Dla mnie ważne jest to że jest przy mnie, wspiera, sprawia, że czuję się bezpieczna- oznajmiłam poważnie.
- O tu jesteś Iwona szukałem cię... Milena a ty co tu robisz?- zapytał gdy mnie zobaczył.
- Chciałam kupić sukienkę na wieczór. Piotrek proszę cię o jedno nie kupuj mi żadnych prezentów. One nie są dla mnie ważne. Dla mnie liczy się to, że jesteś
- Len ale ja cię kocham i pragnę obdarowywać cię prezentami- oznajmił
- Widzę, że nie mam nic do gadania- westchnęłam
- No nie masz- zaśmiał się siatkarz. Wyszłam z przymierzalni i poszłam zapłacić za sukienkę.
- Widzimy się na hali- pożegnałam chłopaka. Udałam się do fotografa. Kolaż był już gotowy. Zapłaciłam za niego i wyszłam ze sklepu a następnie z galerii
Samochód zatrzymałam dopiero przed jednym z marketów. Kupiłam wszystkie produkty, które uznałam za potrzebne do przygotowania kolacji.
W mieszkaniu Zuzy byłam po kilku minutach. Zostawiłam zakupy i prezenty dla Pita. Miałam pół godziny do treningu więc postanowiłam się zbierać.
Na hali byłam 20 minut późnej. Skierowałam się do pokoju fizjoterapeutów. Zostawiłam kurtkę i zmieniłam buty. Od razu postanowiłam pójść na boisko. Było tam już kilku siatkarzy i parę osób z sztabu. Z każdym się przywitałam.
Trening dziś bardzo się dłużył. Gdy tylko się skończył wraz z Jackiem poszłam do pokoju fizjo. Przygotowaliśmy się na przyjście siatkarzy.
Na hali byłam do 19:30. Zostawiłam Piotrkowi adres i pojechałam przygotować kolację.
Gotowanie zajęło mi godzinę. Następnie poszłam się ubrać. W porozumieniu z Zuzą pożyczyłam od niej buty i kilka akcesoriów. Poszłam do łazienki odświeżyć się. Następnie założyłam ubrania
Zrobiłam makijaż, i wyprostowałam włosy. Tak przygotowana na kolację udałam się do salonu. Nakryłam stół i zapaliłam świece. Byłam zadowolona z efektu końcowego. Właśnie stawiałam na stole wino gdy ktoś zapukał do drzwi. Za drzwiami stał Piter. W ramach przywitania pocałował mnie.
- Proszę to dla ciebie- odparł wręczając mi bukiet róż.
- Dziękuję. Zapraszam do salonu- powiedziałam. Sama udałam się do kuchni po wazon. Zaniosłam kwiaty do salonu i wróciłam do kuchni. Na dwa talerze nałożyłam spaghetti. Z pełnymi talerzami wróciłam do salonu. Zasiedliśmy do stołu.
- Pięknie wyglądasz Kochanie- powiedział Piotrek
- Dziękuję- uśmiechnęłam się.- Piotrek mam coś dla ciebie.- rzekłam i przyniosłam prezenty dla Nowakowskiego. Podałam mu je i czekałam aż otworzy.
- Kochanie nie musiałaś mi nic kupować.
- Ale chciałam. A teraz coś od serca- rzekłam i podałam mu kolaż ze zdjęć.
- Dziękuję Kochanie. To jest najpiękniejszy prezent.- powiedział Pitu i pocałował mnie. Zaczęliśmy jeść kolację. Piotrek zaczął otwierać wino. Gdy już nalewał do jednego z kieliszków usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi. Pewnie gdyby nie fakt iż jest za mną teraz siatkarz mocno bym się wystraszyła. Piotrek słysząc to odstawił wino i poszedł do przedpokoju.
- Milenka szykuj dwa talerze- usłyszałam rozbawiony głos środkowego. Udałam się do przedpokoju aby zobaczyć o co chodzi. Moim oczom ukazała się Zuza i Przemek.
- Sorki, że wam przeszkadzamy gołąbeczki, ale w hotelu, w którym mieliśmy spędzić ten weekend wybuchł pożar i musieliśmy wrócić.- rzekła Ruda.
- Ważne, że wam nic nie jest. A skoro już jesteście to zapraszam na kolację- powiedziałam.
Kolację zjedliśmy w bardzo miłej atmosferze. W prawdzie liczyłam na kolację we dwoje no ale.... Razem z Zuzą i Przemkiem wypiłam cała butelkę wina. Z nie wiadomych przyczyn Piotrek nie pił.
- Milenka jedziemy do domu?- spytał nagle siatkarz
- Możemy- odparłam.
- Możecie zostać- rzekła Zuza
-Z chęcią, ale innym razem. Na dziś zaplanowałem inne zakończenie dnia- odparł poważnie Nowakowski
- W takim razie nie zatrzymujemy. Udanej nocy- pożegnał nas Przemo.
Do mieszkania środkowego pojechaliśmy jego autem. Pod blokiem byliśmy po kilku chwilach.
Po przekroczeniu progu mieszkania Piotrek zdjął swoją kurtkę i buty następnie pomógł mi pozbyć się płaszcza i butów. Gdy już skończył całując mnie skierował nas w stronę łazienki.
- Wspólna kąpiel?- zapytał
- Później. Najpierw chodź do sypialni- odpowiedziałam słodkim szeptem. Długo nie musiałam czekać, żeby siatkarz zmienił kierunek.
Piotrek delikatnie popchnął mnie na łóżko a następnie zawisł nade mną. Wpatrywał się przez chwilę w mojej oczy. Od jego spojrzenia moje ciało przeszył przyjemny dreszczyk. Bez zbędnych czynów Piter złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Język siatkarza doprowadzał moje ciało do wariacji. Od dotyku siatkarza wyginałam się w przeróżne strony. W nasze pocałunki przelaliśmy wszystkie emocje nagromadzone w nas. Miłość, szczęście, tęsknotę za swoimi ciałami. To nasz pierwszy raz od porwania. Wcześniej nie byłam na to gotowa.
Wracając do tego co działo się w naszej sypialni to już po kilku chwilach byłam w samej bieliźnie. Nie zostałam dłużna siatkarzowi i pozbyłam się jego ubrań. Piotrek delikatnie całował mnie po całym ciele. Od ust, przez szyję, dekolt i biust, aż po brzuch. Ja w tym czasie składałam buziaki na jego karku. Miałam ochotę trochę podroczyć się z siatkarzem więc szybkim ruchem sprawiłam, że siedziałam okrakiem na siatkarzu. Zaczęłam całować jego brzuch, klatkę piersiową, szyję a swoją pierwszą drogę zakończyłam na ustach siatkarza. W odpowiedzi słyszałam cichy pomruk zadowolenia. Na całym ciele ukochanego składałam subtelne pocałunki. W oczach siatkarza widziałam ogniki szczęścia, zadowolenia, ale i pożądania. Po kilku minutach przeniosłam się na usta chłopaka. Kilka razy próbował zamienić się miejscami, jednak skutecznie to uniemożliwiłam. Usiadłam na biodrach chłopaka i kuszącymi, powolnymi ruchami zaczęłam zdejmować swoją bieliznę. W tym momencie Piter nie wytrzymał i wylądowałam pod ukochanym, który zręcznie pozbył się naszej bielizny. Piotrek zaczął kolejną wędrówkę swoim językiem po całym ciele. Zaczął od ust, przez szyję, po dekolt. Najdłużej zatrzymał się przy moim biuście. Piotrek całował mnie jak nigdy, z pasją, uczuciem tak jakby bał się, że nigdy więcej tego nie będzie mógł zrobić. Z moich ust wydobywał się pomruk zadowolenia.
- Jesteś śliczna Księżniczko. Kocham cię jak wariat. Chcesz tego?- Piotrek zawisł nade mną i spojrzał moje oczy.
- Nie mogę cały czas uciekać przed swoim chłopakiem. Też cię kocham- odpowiedziałam próbując unormować oddech. W odpowiedzi środkowy złączył nasze wargi i ciała w jedności. Piotrek poruszał powoli swoimi biodrami. Gdy usłyszał moje okrzyki rozkoszy pocałował mnie namiętnie tym samym tłumiąc moje krzyki....
Szczęśliwa wtuliłam się w umięśniony tors ukochanego. Obydwoje unormowaliśmy swoje oddechy. Piotrek bacznie mi się przyglądał
- Co ciekawego zobaczyłeś, że tak się we mnie wpatrujesz?- spytałam
-Najpiękniejszą kobietę na świecie. Kobietę, która mnie kocha ze względu na to jaki jestem, a nie przez to kim jestem. Widzę słodką 19-latkę po za którą świata nie widzę. Po prostu widzę przy swoim boku moją ukochaną, która sprawia, że każdy dzień jest najpiękniejszym.- wygłosił swój monolog, a po moim policzku spłynęła pojedyncza łza. Piotrek otarł ją swoim kciukiem.
- Jesteś pierwszym mężczyzną który mówi do mnie w taki słodki sposób- odparłam
- Mówię prawdę. Kocham cię taką jaka jesteś. Z twoim słodki uśmiechem i rumieńcem. Z makijażem i bez. Kocham cię po prostu za to że jesteś.
- Też cię kocham. Za to, że mnie wspierasz, jesteś opiekuńczy, dbasz o mnie, nasz związek, za to, że przy tobie czuję się bezpieczna. Po prostu kocham cię z twoimi zaletami i wadami, a są tak owe.- zaśmiałam się.- A co do mojego uśmiechu to jest pewien cytat "Najpiękniejszy uśmiech ma ten kto wiele wycierpiał"
- Słowa Jana Twardowskiego
- Dokładnie
- To może teraz wspólna, długa kąpiel?- spytał siatkarz całując mnie po szyi.
- Podoba mi się ten pomysł- już po chwili byłam na rękach ukochanego. Całując się namiętnie przeszliśmy do łazienki.
- Poczekaj chwilkę- oznajmił Piotrek i zniknął za drzwiami. Siedziałam na rogu wanny i czekałam na powrót chłopaka. Po krótkiej chwili Piotrek wrócił do łazienki z butelką wina i dwoma kieliszkami- Za nas, za naszą miłość, nasze szczęście abyśmy mogli spełniać swoje plany i realizować się zawodowo- rzekł Piotr podając mi jeden z kieliszków.
- Za nas- odpowiedziałam.
Gdy wypiliśmy wino wzięliśmy długą kąpiel. Po niej poszliśmy do sypialni. Mieliśmy już iść spać, gdyż rano musimy być na Podpromiu, ponieważ jutro wyjeżdżamy na mecz. Jednak poszliśmy spać dopiero po 3. Nie będę mówić co robiliśmy......
____________________________________
Nie ma tu dużo pisać. Rozdział o niczym konkretnym. Piotrek dba o Milenę i na każdym kroku pokazuje jej jak ja kocha i jak mu zależy na niej i jej bezpieczeństwie. Takich facetów to szukać ze świecą...
Zostawcie swoje opinie w komentarzach :)
Ps. Zapraszam na swoje inne opowiadania. Linki do nich znajdziecie w zakładce Moje
Pozdrawiam:***
***Milena***
Od operacji Minęło już trochę czasu, a ja czuję się bardzo dobrze. Jak się okazało po zabiegu musiałam zamieszkać u Piotrka. Powód? Mój lekarz oznajmił, że nie mogę ryzykować kontaktu z chorobami. Wiadomo dzieci szybko się zarażają jak chodzą do szkoły. I oczywiście ja musiałam zamieszkać z Piotrem. Z początku mieliśmy spać w osobnych pokojach, gdyż po porwaniu bałam się bliższego kontaktu damsko-męskiego.
Ta, dzień walentynek? Nie jest w prawdzie taki jak chciałam. Dlaczego? Już tłumaczę. Jutro jedziemy do Olsztyna na mecz. A co? Dziś wieczorem chłopaki mają trening a po nim wideo. A ja sobie wrócę wcześniej do domu. Mam dziś jeden wykład. Od razu po nim muszę pojechać do Zuzki, żeby przygotować kolację dla Pita. Moje rozmyślania w trakcie smażenia naleśników przerwał Piotrek, który zaczął składać pocałunki na mojej szyi.
- A myślałem, że zdążę zrobić śniadanie do łóżka dla mojej Księżniczki.
- To samo myślałam, mój Królewiczu- odpowiedziałam i wspólnie dokończyliśmy smażenie naleśników.
Po skończonym posiłku przygotowałam się do wyjścia na wykład. Piotrek jadąc na halę miał mnie odwieść na uczelnię.
Przed 9 byłam już na uczelni. Piotrek zaproponował, że po mnie przyjedzie. Wiedząc, że i tak nie zmieni zdania nawet z nim nie dyskutowałam.
Wykład minął mi wyjątkowo szybko. Z uśmiechem na ustach wyszłam z uczelni. Rozglądałam się za autem siatkarza. Jednak go nie znalazłam. Wyjęłam telefon, aby zadzwonić do chłopaka, ale w tym momencie ktoś zasłonił mi oczy. Na początku lekko się wystraszyłam. Ale gdy poczułam dobrze znane mi perfumy odwróciłam się do Nowakowskiego i złączyłam nasze usta w pocałunku.
- A jakby tu był inny mężczyzna, a nie ja?- spytał Cichy gdy się od siebie oderwaliśmy
- Twoje perfumy cię zdradziły. Poznam je wszędzie- odpowiedziałam zdecydowanie
- Chodź mam dla ciebie niespodziankę- oznajmił i zawiązał mi na oczach chustę.
- Mam się bać?
- Nie- odparł i zaczął iść w jakimś kierunku. Po kilku krokach zatrzymał się i stanął przede mną. Odwiązał chustę.- Mam dla ciebie kochanie mały prezent. Nie chcę nawet słyszeć, że nie przyjmujesz go- oznajmił i stanął obok mnie. Moim oczom ukazał się ten samochód
- Piotrek jeżeli to jest dla mnie to ja nie mogę tego przyjąć. To jest za drogi prezent- oznajmiłam spoglądając na środkowego.
- Ja nie pytałem czy przyjmujesz tylko poinformowałem, że to twój prezent. Twoje bezpieczeństwo jest dla mnie bez cenne. Nie pozwolę, abyś kiedykolwiek wracała po ciemku na piechotę. Za bardzo się o ciebie boje i wiem jak coś takiego się skończyło ostatnio. Wolę tego uniknąć. Tak chociaż będę trochę spokojniejszy- wygłosił swój monolog. W moich oczach pojawiły się łzy.- Mała co jest?- zapytał widząc, że płaczę
- Jeszcze nikt nie martwił się tak o mnie- oznajmiłam wtulając się w Piotrka.
- Ja będę jedyny, który się o ciebie martwi, bo nie pozwolę, aby ktoś zajął moje miejsce u twojego boku- mówiąc te słowa chłopak przytulił mnie mocno.- To może jazda próbna?- zapytał pokazując kluczyki i dokumenty od samochodu. Nie pewnie wzięłam do ręki przedmioty.
- Dziękuję. Jesteś kochany, ale jak tylko będę wstanie to oddam ci pieniądze za ten samochód- powiedziałam całując namiętnie siatkarza.
- Nie chcę słyszeć o oddawaniu pieniędzy. To jest prezent. A teraz jedźmy już bo jest zimno.- powiedział poważnie Nowakowski.
Auto prowadziło się bardzo dobrze. Od razu gdy podjechaliśmy pod blok siatkarza Piotr zaczął wysiadać. Jednak zatrzymałam go. Gdy odwrócił się do mnie pocałowałam go.
- Nie wiem jak mam ci dziękować za ten prezent.
- Wiesz, jakiś obiadek, kolacja ze śniadaniem w pakiecie i myślę że będzie dobrze- uśmiechnął się
- W takim razie zacznę już od dziś. Przyślę ci sms-em adres.
- Co tak tajemniczo?
- Widzimy się na treningu- pożegnałam chłopaka całusem w policzek. Chłopak z uśmiechem opuścił samochód. Od razu udałam się do galerii. Musiałam dokupić coś do prezentu dla chłopaka. W końcu koszula i perfumy w porównaniu z samochodem to nic....
Tak wiec na początku udałam się do fotografa. Poprosiłam, żeby przygotował kolaż z naszych wspólnych zdjęć. Następnie swoje kroki skierowałam w stronę sklepu z zegarkami. Z pomocą sprzedawcy wybrałam zegarek dla siatkarza. Wychodząc ze sklepu przypomniałam sobie, że miałam kupić sobie czerwoną sukienkę. Udałam się do sklepu w którym widziałam śliczną sukienkę. Od razu gdy ja znalazłam zaczęłam szukać swojego rozmiaru. Pasowała idealnie. Byłam zdecydowana na jej zakup. Miałam już wychodzić z przymierzalni, ale usłyszałam znajome głosy. Delikatnie wystawiłam głowę. Zobaczyłam Piotrka z ciocią.
- Iwona powiedz która sukienkę mam kupić Milenie?- spytał Piotrek
- A może coś innego?- oznajmiła ciocia kiwając głową w stronę półki z bielizną
- Wolę nie. Jeszcze będzie myślała, że zależy mi tylko... No wiesz o czym mówię. Po za tym, po tym wszystkim co się wydarzyło to nie chciałbym narażać jej na jakieś niekomfortowe sytuację- odparł i zaczął przeglądać sukienki.
- Naprawdę mocno kochasz Milene- usłyszałam głos cioci.
- Nawet bardzo mocno. Jest całym moim światem. Zrobię wszystko aby już nigdy więcej nie cierpiała- odparł mój ukochany. Z moich oczu popłynęły łzy.
Na szczęście mam wodoodporny makijaż- pomyślałam. Postanowiłam zadzwonić do cioci. Bardzo szybko odebrała. Powiedziałam jej, że ma przyjść do przymierzalni. Po chwili ciocia już była koło mnie.
- Hej Milenka. Co tu robisz?- przywitała mnie
- Chcę kupić jakąś sukienkę na wieczór, a ty czemu tu przyszłaś z Piotrkiem?
- Poprosił o pomoc, więc jestem
- Ciociu ja nie chcę, aby kupował mi sukienki. Wystarczy, że kupił mi samochód
- Ale on jest na zabój w tobie zakochany i jest wstanie wydać na ciebie wszystkie swoje pieniądze
- Ja tego nie chcę. Pomyśli, że jestem z nim dla tych wszystkich prezentów. A ja go kocham i nie liczą się dla mnie te wszystkie prezenty. Dla mnie ważne jest to że jest przy mnie, wspiera, sprawia, że czuję się bezpieczna- oznajmiłam poważnie.
- O tu jesteś Iwona szukałem cię... Milena a ty co tu robisz?- zapytał gdy mnie zobaczył.
- Chciałam kupić sukienkę na wieczór. Piotrek proszę cię o jedno nie kupuj mi żadnych prezentów. One nie są dla mnie ważne. Dla mnie liczy się to, że jesteś
- Len ale ja cię kocham i pragnę obdarowywać cię prezentami- oznajmił
- Widzę, że nie mam nic do gadania- westchnęłam
- No nie masz- zaśmiał się siatkarz. Wyszłam z przymierzalni i poszłam zapłacić za sukienkę.
- Widzimy się na hali- pożegnałam chłopaka. Udałam się do fotografa. Kolaż był już gotowy. Zapłaciłam za niego i wyszłam ze sklepu a następnie z galerii
Samochód zatrzymałam dopiero przed jednym z marketów. Kupiłam wszystkie produkty, które uznałam za potrzebne do przygotowania kolacji.
W mieszkaniu Zuzy byłam po kilku minutach. Zostawiłam zakupy i prezenty dla Pita. Miałam pół godziny do treningu więc postanowiłam się zbierać.
Na hali byłam 20 minut późnej. Skierowałam się do pokoju fizjoterapeutów. Zostawiłam kurtkę i zmieniłam buty. Od razu postanowiłam pójść na boisko. Było tam już kilku siatkarzy i parę osób z sztabu. Z każdym się przywitałam.
Trening dziś bardzo się dłużył. Gdy tylko się skończył wraz z Jackiem poszłam do pokoju fizjo. Przygotowaliśmy się na przyjście siatkarzy.
Na hali byłam do 19:30. Zostawiłam Piotrkowi adres i pojechałam przygotować kolację.
Gotowanie zajęło mi godzinę. Następnie poszłam się ubrać. W porozumieniu z Zuzą pożyczyłam od niej buty i kilka akcesoriów. Poszłam do łazienki odświeżyć się. Następnie założyłam ubrania
- Proszę to dla ciebie- odparł wręczając mi bukiet róż.
- Dziękuję. Zapraszam do salonu- powiedziałam. Sama udałam się do kuchni po wazon. Zaniosłam kwiaty do salonu i wróciłam do kuchni. Na dwa talerze nałożyłam spaghetti. Z pełnymi talerzami wróciłam do salonu. Zasiedliśmy do stołu.
- Pięknie wyglądasz Kochanie- powiedział Piotrek
- Dziękuję- uśmiechnęłam się.- Piotrek mam coś dla ciebie.- rzekłam i przyniosłam prezenty dla Nowakowskiego. Podałam mu je i czekałam aż otworzy.
- Kochanie nie musiałaś mi nic kupować.
- Ale chciałam. A teraz coś od serca- rzekłam i podałam mu kolaż ze zdjęć.
- Dziękuję Kochanie. To jest najpiękniejszy prezent.- powiedział Pitu i pocałował mnie. Zaczęliśmy jeść kolację. Piotrek zaczął otwierać wino. Gdy już nalewał do jednego z kieliszków usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi. Pewnie gdyby nie fakt iż jest za mną teraz siatkarz mocno bym się wystraszyła. Piotrek słysząc to odstawił wino i poszedł do przedpokoju.
- Milenka szykuj dwa talerze- usłyszałam rozbawiony głos środkowego. Udałam się do przedpokoju aby zobaczyć o co chodzi. Moim oczom ukazała się Zuza i Przemek.
- Sorki, że wam przeszkadzamy gołąbeczki, ale w hotelu, w którym mieliśmy spędzić ten weekend wybuchł pożar i musieliśmy wrócić.- rzekła Ruda.
- Ważne, że wam nic nie jest. A skoro już jesteście to zapraszam na kolację- powiedziałam.
Kolację zjedliśmy w bardzo miłej atmosferze. W prawdzie liczyłam na kolację we dwoje no ale.... Razem z Zuzą i Przemkiem wypiłam cała butelkę wina. Z nie wiadomych przyczyn Piotrek nie pił.
- Milenka jedziemy do domu?- spytał nagle siatkarz
- Możemy- odparłam.
- Możecie zostać- rzekła Zuza
-Z chęcią, ale innym razem. Na dziś zaplanowałem inne zakończenie dnia- odparł poważnie Nowakowski
- W takim razie nie zatrzymujemy. Udanej nocy- pożegnał nas Przemo.
Do mieszkania środkowego pojechaliśmy jego autem. Pod blokiem byliśmy po kilku chwilach.
Po przekroczeniu progu mieszkania Piotrek zdjął swoją kurtkę i buty następnie pomógł mi pozbyć się płaszcza i butów. Gdy już skończył całując mnie skierował nas w stronę łazienki.
- Wspólna kąpiel?- zapytał
- Później. Najpierw chodź do sypialni- odpowiedziałam słodkim szeptem. Długo nie musiałam czekać, żeby siatkarz zmienił kierunek.
Piotrek delikatnie popchnął mnie na łóżko a następnie zawisł nade mną. Wpatrywał się przez chwilę w mojej oczy. Od jego spojrzenia moje ciało przeszył przyjemny dreszczyk. Bez zbędnych czynów Piter złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Język siatkarza doprowadzał moje ciało do wariacji. Od dotyku siatkarza wyginałam się w przeróżne strony. W nasze pocałunki przelaliśmy wszystkie emocje nagromadzone w nas. Miłość, szczęście, tęsknotę za swoimi ciałami. To nasz pierwszy raz od porwania. Wcześniej nie byłam na to gotowa.
Wracając do tego co działo się w naszej sypialni to już po kilku chwilach byłam w samej bieliźnie. Nie zostałam dłużna siatkarzowi i pozbyłam się jego ubrań. Piotrek delikatnie całował mnie po całym ciele. Od ust, przez szyję, dekolt i biust, aż po brzuch. Ja w tym czasie składałam buziaki na jego karku. Miałam ochotę trochę podroczyć się z siatkarzem więc szybkim ruchem sprawiłam, że siedziałam okrakiem na siatkarzu. Zaczęłam całować jego brzuch, klatkę piersiową, szyję a swoją pierwszą drogę zakończyłam na ustach siatkarza. W odpowiedzi słyszałam cichy pomruk zadowolenia. Na całym ciele ukochanego składałam subtelne pocałunki. W oczach siatkarza widziałam ogniki szczęścia, zadowolenia, ale i pożądania. Po kilku minutach przeniosłam się na usta chłopaka. Kilka razy próbował zamienić się miejscami, jednak skutecznie to uniemożliwiłam. Usiadłam na biodrach chłopaka i kuszącymi, powolnymi ruchami zaczęłam zdejmować swoją bieliznę. W tym momencie Piter nie wytrzymał i wylądowałam pod ukochanym, który zręcznie pozbył się naszej bielizny. Piotrek zaczął kolejną wędrówkę swoim językiem po całym ciele. Zaczął od ust, przez szyję, po dekolt. Najdłużej zatrzymał się przy moim biuście. Piotrek całował mnie jak nigdy, z pasją, uczuciem tak jakby bał się, że nigdy więcej tego nie będzie mógł zrobić. Z moich ust wydobywał się pomruk zadowolenia.
- Jesteś śliczna Księżniczko. Kocham cię jak wariat. Chcesz tego?- Piotrek zawisł nade mną i spojrzał moje oczy.
- Nie mogę cały czas uciekać przed swoim chłopakiem. Też cię kocham- odpowiedziałam próbując unormować oddech. W odpowiedzi środkowy złączył nasze wargi i ciała w jedności. Piotrek poruszał powoli swoimi biodrami. Gdy usłyszał moje okrzyki rozkoszy pocałował mnie namiętnie tym samym tłumiąc moje krzyki....
Szczęśliwa wtuliłam się w umięśniony tors ukochanego. Obydwoje unormowaliśmy swoje oddechy. Piotrek bacznie mi się przyglądał
- Co ciekawego zobaczyłeś, że tak się we mnie wpatrujesz?- spytałam
-Najpiękniejszą kobietę na świecie. Kobietę, która mnie kocha ze względu na to jaki jestem, a nie przez to kim jestem. Widzę słodką 19-latkę po za którą świata nie widzę. Po prostu widzę przy swoim boku moją ukochaną, która sprawia, że każdy dzień jest najpiękniejszym.- wygłosił swój monolog, a po moim policzku spłynęła pojedyncza łza. Piotrek otarł ją swoim kciukiem.
- Jesteś pierwszym mężczyzną który mówi do mnie w taki słodki sposób- odparłam
- Mówię prawdę. Kocham cię taką jaka jesteś. Z twoim słodki uśmiechem i rumieńcem. Z makijażem i bez. Kocham cię po prostu za to że jesteś.
- Też cię kocham. Za to, że mnie wspierasz, jesteś opiekuńczy, dbasz o mnie, nasz związek, za to, że przy tobie czuję się bezpieczna. Po prostu kocham cię z twoimi zaletami i wadami, a są tak owe.- zaśmiałam się.- A co do mojego uśmiechu to jest pewien cytat "Najpiękniejszy uśmiech ma ten kto wiele wycierpiał"
- Słowa Jana Twardowskiego
- Dokładnie
- To może teraz wspólna, długa kąpiel?- spytał siatkarz całując mnie po szyi.
- Podoba mi się ten pomysł- już po chwili byłam na rękach ukochanego. Całując się namiętnie przeszliśmy do łazienki.
- Poczekaj chwilkę- oznajmił Piotrek i zniknął za drzwiami. Siedziałam na rogu wanny i czekałam na powrót chłopaka. Po krótkiej chwili Piotrek wrócił do łazienki z butelką wina i dwoma kieliszkami- Za nas, za naszą miłość, nasze szczęście abyśmy mogli spełniać swoje plany i realizować się zawodowo- rzekł Piotr podając mi jeden z kieliszków.
- Za nas- odpowiedziałam.
Gdy wypiliśmy wino wzięliśmy długą kąpiel. Po niej poszliśmy do sypialni. Mieliśmy już iść spać, gdyż rano musimy być na Podpromiu, ponieważ jutro wyjeżdżamy na mecz. Jednak poszliśmy spać dopiero po 3. Nie będę mówić co robiliśmy......
____________________________________
Nie ma tu dużo pisać. Rozdział o niczym konkretnym. Piotrek dba o Milenę i na każdym kroku pokazuje jej jak ja kocha i jak mu zależy na niej i jej bezpieczeństwie. Takich facetów to szukać ze świecą...
Zostawcie swoje opinie w komentarzach :)
Ps. Zapraszam na swoje inne opowiadania. Linki do nich znajdziecie w zakładce Moje
Pozdrawiam:***
niedziela, 24 stycznia 2016
Rozdział 17
***Milena***
Gdy obudziłam się w sobotę w mojej sali było dość głośno. Podniosłam prawą powiekę, jednak szybko ją zamknęłam. Nie pewnie podniosłam obie powieki. Chwilę zajęło mi dostosowanie się do światła. Gdy już się do niego przyzwyczaiłam ujrzałam na podłodze siedzących siatkarzy Resovii i partnerki niektórych z nich. Zdziwiło mnie to.
-Hej- powiedziałam niepewnie- Nie powinniście być na treningu?- spytałam wprost
- O Len, jak dobrze, że już się znalazłaś. Czemu nic mi nie powiedziałaś jak cię pytałem co się dzieje?- zapytał na powitanie Achrem.
- Z tego samego powodu, przez który nie wiedział nawet Piotrek. A teraz odpowiadać na moje pytanie- poprosiłam. Jednak zamiast odpowiedzi każdy z gości zaczął mnie witać. Najdłużej witałam się z Piotrkiem.
- No wiesz my chcieliśmy....- zaczął Olieg jako kapitan, ale przerwał mu... Trener? Zdziwiłam się.
- Dlatego nie jesteśmy na treningu, ponieważ chcieliśmy zobaczyć co z naszą fizjoterapeutką. A tak na poważnie to chcieliśmy ci w ten sposób pokazać, że zawsze możesz na nas liczyć- powitał mnie Kowal. Chłopaki zgodnie przytaknęli na słowa trenera.
- Dziękuję. To miłe z waszej strony, ale mistrzostwo Polski samo się nie wygra- oznajmiłam
- A ty znowu o siatkówce.- zaśmiał się Pit
-My się cieszymy, że mamy wolne, a ty to psujesz- dodał Jochen.
- Byście podziękowali trenerowi, że jest tak wspaniałomyślny- zaśmiał się trener.
- Trener też się cieszy z tego, że nie musi znosić naszych wygłupów- odezwał się wujek. Trener już chciał coś powiedzieć, ale do sali przyszedł lekarz
- Dzień... Dobry- powitał nas zaskoczony. Pewnie zdziwił się na widok moich wszystkich gości- Mam dla pani te dokumenty o których mówiłem wczoraj. Jeśli dalej jest pani zdecydowana operacja odbędzie się najprawdopodobniej we wtorek. - oznajmił
- Nie zmieniłam decyzji. Później zapoznam się z tymi dokumentami i przyniosę do Pana gabinetu już podpisane- oznajmiłam
- Oczywiście. Nie Przeszkadzam już.- odezwał się i opuścił salę
- Jaka operacja? - zapytał chórek siatkarzy, ich partnerek i trener.
- A..no...bo ja...mam raka szyjki macicy i nie zgodziłam się na chemię. Chcę od razu poddać się operacji- wyjaśniłam
- A co z waszymi planami o założeniu rodziny?- zapytała Natalia Achrem. W odpowiedzi wzruszyłam lekko ramionami.
- Nie mówiłam o tym prawie nikomu, ale moja mama zmarła tydzień po ostatniej chemii. Ja nie chcę ryzykować. Mam dla kogo żyć- mówiąc to spojrzałam na Piotrka siedzącego na moim łóżku
- Rzadko zdarza się żeby osoba chora miała tyle chęci- odpowiedział Łukasz
- Ja jestem wyjątkiem. Jeszcze nie tak dawno ja też bym się załamała. Ale odkąd w moim sercu zagościł pewien ponad dwumetrowy, przystojny siatkarz o jasnych włosach moje życie nabrało sensu. Uwierzyłam w to, że warto żyć i teraz nie mogę tego zaprzepaścić. Dostałam od losu szansę na lepsze życie. Na życie u boku mężczyzny, który mnie kocha.- oznajmiłam, a po moim lewym policzku spłynęła łza.
- Gdyby moja mama to słyszała, to może w końcu zmieniłaby zdanie o naszym związku- oznajmił Piotrek i wytarł mój policzek
- Wiecie co, na nas to chyba już pora. Nie przeszkadzajmy młodym.- oznajmił Lukas.
- Nie przeszkadzacie. My mamy jeszcze całe życie przed sobą- uśmiechnęłam się.
- Z takim podejściem to na pewno wszystko się uda i będziecie razem już zawsze i zawsze będziecie tak szczęśliwi- oznajmił trener
- Też mamy taką nadzieję- odpowiedzieliśmy w tym samym czasie. Goście byli u mnie aż do 13. Wygoniła ich dopiero pielęgniarka gdy zabierała mnie na badania. Trwały one godzinę. Gdy wróciłam do sali przy łóżku stał bukiet moich ulubionych herbacianych róż. Uśmiechnęłam się na ich widok. Podeszłam do szafki i wzięłam bukiet do ręki. Aromatyczny zapach róż dotarł do mojego nosa. Byłam pewna, że są od Piotrka. Tylko on wie, że uwielbiam różę w kolorze herbacianym. Gdy odstawiłam kwiaty na szafkę ujrzałam w nim bilecik. Otworzyłam go i przeczytałam słowa na nim napisane.
"Przyjadę koło 18 jak będę po treningu. Kocham Cię Len"
Wtedy byłam już pewna, że to kwiaty od Piotrka. Przypomniałam sobie wtedy, że miałam wypełnić dokumenty odnośnie mojej operacji. Dokładnie wypełniłam dokumenty i zniosłam do lekarza.
Wracając do sali na korytarzu spotkałam Zuzkę. Ucieszyłam się widokiem przyjaciółki.
- Milena czemu nikomu nic nie powiedziałaś? Każdy się o ciebie martwił. Piotrek od zmysłów odchodził.- przywitała mnie przyjaciółka
- Ciebie też miło widzieć Zuz.
- Milena wiesz, że zawsze możesz liczyć na mnie, na Przemka no i przede wszystkim na Piotrka- oznajmiła
- Wiem o tym. Ale bałam się. On szantażował mnie, groził.- oznajmiłam. Przeszłyśmy do mojej sali.
- Pamiętaj, że zawsze masz nam mówić o wszystkim
- Zapamiętam. Teraz opowiadaj mi co u was słychać- poprosiłam przyjaciółkę
- Cudownie. Przemek dba o mnie, o nasz związek. Zaplanował nawet wyjazd walentynkowy do Zakopanego
- To świetnie. Ja nie wiem czy czasem nie będę wtedy jeszcze w szpitalu.
- Będzie dobrze. Piotrek też pewnie coś dla ciebie wymyśli
- On cały czas obdarza mnie prezentami, kwiatami. Chciałbym coś dla niego przygotować. Tylko nie mam gdzie
- Spytam Przemka czy mogłabyś zaprosić Piotrka do nas. Przygotujesz mu jakąś kolację
- Jesteś kochana. Nie wiem jak ja ci się odwdzięczę
- Mów mi o wszystkim co się dzieje i będzie dobrze- zaśmiała się Ruda. Przyjaciółka była u mnie do momentu pojawienia się Piotrka.
- Cześć Zuza.- przywitał moją przyjaciółkę.- Cześć Kochanie. Jak się czujesz?- na powitanie pocałował mnie w policzek.
- Cześć bardzo dobrze. Dziękuję za kwiaty.- odpowiedziałam z uśmiechem.
- Ja już muszę iść. Przemek na mnie już czeka. Do zobaczenia- pożegnała nas Jaworska
- Do zobaczenia- pożegnaliśmy ją.
- Kochanie mój tata cię bardzo pozdrawia. Łukasz również
- A jak twoje relacje z mamą?- zapytałam
- Nie rozmawiałem z nią od tamtego czasu.
- Może powinieneś spróbować naprawić relacje z nią? W końcu to twoja mama- oznajmiłam
- Nie wierzę, ona cię obrażała a ty jej bronisz- rzekł Piotrek podniesionym tonem
- Bo ja straciłam mamę wiem co to znaczy i nie chcę abyś ty stracił swoją- oznajmiłam wtulając się w tors siatkarza
- Podoba mi się twoje zachowanie względem mojej mamy, mimo tego jak cię potraktowała
- Mam pomysł. Może jak już wyjdę ze szpitala to zaprosimy twoich rodziców na weekend. Przygotuję coś do jedzenia, porozmawiamy z nimi, może twoja mama wreszcie zrozumie, że ja nie jestem z tobą dla pieniędzy
- To chyba dobry pomysł. Najpierw opuść szpital, a potem zastanowimy się nad tym
- Możemy tak zrobić. Kocham Cię- odpowiedziałam
- Ja ciebie też słonko- Piotrek ucałował mnie w czoło. Siedzieliśmy przytuleni do siebie na łóżku. Nawet nie usłyszeliśmy kiedy do sali wszedł lekarz.
- Witam państwa. Miło widzieć, że są państwo mimo wszystko szczęśliwi i się wspierają w tej trudnej sytuacji- powitał nas.- Ale nie o tym chciałem z państwem rozmawiać. Chodzi o to, że przekazałem ordynatorowi pani dokumentację. Wyraził zgodę na operację, ale dopiero w środę. On sam chcę się panią zająć. Mogę zapewnić, że jest w naszym szpitalu najlepszym specjalistą od tego typu operacji. Normalnie to pacjenci proszą o to aby on operował- wygłosił swój monolog
- Jasne, zgadzam się na wszystko byłbym mogła jak najszybciej wrócić na studia i do pracy-odparłam zdecydowanie
- Jak wszystko dobrze pójdzie to myślę, że już tydzień po operacji będzie mogła pani zacząć pracować i chodzić na studia- oznajmił.- W poniedziałek poinformuje państwa jak cała operacja będzie wyglądać. Proszę odpoczywać pani Mileno.- powiedział na odchodne.
Piotrek był u mnie do 20. Jakimś cudem udało mi się go wygonić do domu. Gdy środkowy opuścił moją salę zadzwonił mój telefon. Dzwoniła Dominika z telefonu wujka. Najpierw rozmawiałam z nią, następnie z Sebastianem, potem z ciocia, a na końcu z wujkiem. Rozmowa z rodziną Ignaczak trwała dobrą godzinę.
Po zakończonej rozmowie od razu zasnęłam.
Dzień operacji, środa 5 lutego 2014, godzina 12
***Piotrek***
Siedzę właśnie na korytarzu przed salą operacyjną. Czekam aż ktoś z niej wyjdzie i powie mi co się dzieje z Milena. Od kilku minut co rusz wychodzi stamtąd jakaś pielęgniarka. Jednak nikt mi nic nie chcę powiedzieć.
Siedziałem tak dobrą godzinę gdy przede mną stanął Krzysiek z Iwona. Za nimi stał ktoś jeszcze.
- Cześć Piter. Wiadomo już coś?- zapytał na co pokręciłem przecząco.- będzie dobrze. Musi być. Tak w ogóle. Piotrek poznaj moich rodziców, mamę Krystynę i ojca Zbigniewa. Mamo, tato to jest Piotrek, chłopak Mileny i mój kolega z klubu- przedstawił nas sobie Krzysiek. Przywitałem się z dziadkami dziewczyny. W tym momencie przyszedł lekarz
- panie doktorze co z Milena?- zapytałem na wstępie
- Operacja się udała. Próbowaliśmy usunąć raka bez wycinania macicy. Jednak nie udało się nam.- odpowiedział
- A kiedy będę mógł ją zobaczyć?- zapytałem ponownie
- Pielęgniarki przywiozą ją zaraz na salę, więc myślę, że już za kilka minut. Proszę odwiedzać panią Ignaczak pojedynczo.
- Oczywiście. Mam jeszcze jedno pytanie. Kiedy Milena odzyska przytomność?- spytałem
- Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Muszą państwo czekać- rzekł i odszedł.
Razem z dwoma pokoleniami rodziny Ignaczak udałem się pod odpowiednią salę. Czekaliśmy z 15 minut i do sali przyszły pielęgniarki z Milena na łóżku. Widząc nieprzytomna dziewczynę z moich oczu popłynęły łzy. Ale to były łzy szczęścia. Cieszyłem się, że Milena jest już bezpieczna, że niedługo wyjdzie ze szpitala.
Po rozmowie z bliskimi dziewczyny udałem się do sali w której leżała blondynka. Usiadłem na stołku obok łóżka i patrzyłem na moją Śpiącą Królewnę.
***Milena***
Po otwarciu powiek oślepiło mnie światło. Szybko zamknęłam powieki. Leżałam chwilę z zamkniętymi oczami. Po upływie kilku minut otworzyłam ponownie oczy. Przez moment przyzwyczajałam oczy do światła. Kątem oka zauważyłam jakąś postać siedzącą przy łóżku. Gdy obróciłam lekko głowę ujrzałam Piotrka. Uśmiechnęłam się.
- Milenka, jak się czujesz?- spytał spokojnym głosem
- Już dobrze. Operacja się udała?- spytałam
- Tak. Poczekaj chwilkę pójdę poinformować lekarza, o tym, że już odzyskałaś przytomność.- odparł i wstał ze stołka. Ucałował mnie w czoło i skierował się w stronę drzwi. Gdy Nowakowski opuścił moją salę do środka przyszedł wujek z ciocia, a zaraz za nimi dziadkowie.
Przywitałam się z nimi, a następnie pogrążyłam w rozmowie. Nagle dziadkowie poruszyli temat mojego związku z Nowakowskim.
- Jesteś szczęśliwa z Nowakowskim?- spytała babcia.
- Jestem nawet bardzo. Ale jeśli chcesz mówić coś o naszym związku co nie będzie miłe to możesz wyjść- oznajmiłam przypominając siebie pobyt w Żyrardowie
- Grzeczniej proszę- rzekła stanowczo babcia
- Mamo, daj spokój Milenie. Powiedziała tak ze względu na to jak potraktowała ją mama Piotrka- powiedział wujek.
- Przepraszam kochanie. Nie miałam pojęcia. - odparła smutnym głosem.- Ale Piotrek to bardzo cię kocha. Krzysiek opowiedział nam wszystko. Łącznie z tym, że twój chłopak jest cały czas przy Tobie odkąd jesteś w szpitalu. - jak na zawołanie w sali pojawił się Piotrek z lekarzem.
- Witam pani Mileno. Jak się pani czuję?- zapytał doktor
- Bardzo dobrze. Kiedy będę mogła wyjść ze szpitala?- zapytałam wprost.
- Jest szansa, że już w piątek- odpowiedział na moje pytanie. Następnie lekarz zadał mi kulka pytań. Gdy wychodził przekazał moim bliskim, że muszę dużo odpoczywać. Gdy oni to usłyszeli powiedzieli, żeby Piotrek ze mną został a sami się ze mną pożegnali i opuścili salę.
Z Piotrem rozmawiałam ponad 2 godziny.
- Kochanie ja zmykam na trening. Przyjadę najszybciej jak tylko będę mógł- oznajmił siatkarz wstając
- Po treningu jedź do domu musisz wypocząć. Mi nic się tu stać nie może. W końcu jestem w szpitalu- zaśmiałam się
- Przyjadę, nie chcę siedzieć w pustym mieszkaniu. Do zobaczenia Słońce- ucałował mnie w policzek i wyszedł z sali.
W czasie gdy Piotrka nie było postanowiłam się zdrzemnąć. Jednak nie było mi to dane ponieważ w sali pojawiała się Zuza z Przemkiem.
- Cześć Len- powiedzieli zgodnie
- Cześć wam- powitałam ich uśmiechem
- Jak się czujesz po tej operacji?- spytała Zuzka siadając na łóżku
- Dobrze. Nie mogę doczekać się powrotu do domu- odparłam
- A kiedy wychodzisz?- spytał Przemo
- Jest szansa, że w piątek
- Czyli jednak walentynek nie spędzisz w szpitalu- zaśmiała się Ruda
- Na to wygląda. A skoro już poruszyłaś ten temat. To Przemek mam taką sprawę- zaczęłam ale chłopak mi przerwał.
- Już wiem jaką. W sumie i tak miałem cię prości o opiekę nad kotem i kwiatami więc chętnie udostępnimy wam mieszkanie. W końcu miłości trzeba pomóc- odparł Przemek
- Dzięki. Mam u was dług- rzekłam.
- Mówiłam ci, że wystarczy, że od teraz będziesz nam mówić o wszystkim- przypomniała Jaworska.
- Racja, wczoraj mówiłaś.- przyjaciele byli u mnie ponad 2 godziny. Około 18 przyjechał Piotrek. Akurat Zuza i Przemek mieli wychodzić. Piter namówił ich żeby zostali. Jak się okazało wymyślił sobie, że obejrzymy film. Wszystko sobie dokładnie zaplanował, bo przyniósł laptopa. Tak więc obejrzeliśmy komedię "Nie zadzieraj z fryzjerem". Poprawka. Oni obejrzeli. Ja byłam tak zmęczona, że zasnęłam w połowie filmu. Ale dużym plusem jest to, że zasnęłam w ramionach Piotra. Bardzo za tym tęskniłam.
________________________________________
Na miłe niedzielne popołudnie zostawiam do waszej oceny kolejny dzień z życia Mileny i Piotrka.
Nie będę dłużej zanudzać :)
Ps. Na moich innych blogach pojawiły się nowości.
a) Życie nie zawsze jest takie jak chcemy- 43 rozdział
b) Dzień, który zmienia całe życie- prolog
linki znajdziecie w zakładce Moje. Zapraszam serdecznie :)
Pozderki i do następnej niedzieli. Buziaczki :******
Gdy obudziłam się w sobotę w mojej sali było dość głośno. Podniosłam prawą powiekę, jednak szybko ją zamknęłam. Nie pewnie podniosłam obie powieki. Chwilę zajęło mi dostosowanie się do światła. Gdy już się do niego przyzwyczaiłam ujrzałam na podłodze siedzących siatkarzy Resovii i partnerki niektórych z nich. Zdziwiło mnie to.
-Hej- powiedziałam niepewnie- Nie powinniście być na treningu?- spytałam wprost
- O Len, jak dobrze, że już się znalazłaś. Czemu nic mi nie powiedziałaś jak cię pytałem co się dzieje?- zapytał na powitanie Achrem.
- Z tego samego powodu, przez który nie wiedział nawet Piotrek. A teraz odpowiadać na moje pytanie- poprosiłam. Jednak zamiast odpowiedzi każdy z gości zaczął mnie witać. Najdłużej witałam się z Piotrkiem.
- No wiesz my chcieliśmy....- zaczął Olieg jako kapitan, ale przerwał mu... Trener? Zdziwiłam się.
- Dlatego nie jesteśmy na treningu, ponieważ chcieliśmy zobaczyć co z naszą fizjoterapeutką. A tak na poważnie to chcieliśmy ci w ten sposób pokazać, że zawsze możesz na nas liczyć- powitał mnie Kowal. Chłopaki zgodnie przytaknęli na słowa trenera.
- Dziękuję. To miłe z waszej strony, ale mistrzostwo Polski samo się nie wygra- oznajmiłam
- A ty znowu o siatkówce.- zaśmiał się Pit
-My się cieszymy, że mamy wolne, a ty to psujesz- dodał Jochen.
- Byście podziękowali trenerowi, że jest tak wspaniałomyślny- zaśmiał się trener.
- Trener też się cieszy z tego, że nie musi znosić naszych wygłupów- odezwał się wujek. Trener już chciał coś powiedzieć, ale do sali przyszedł lekarz
- Dzień... Dobry- powitał nas zaskoczony. Pewnie zdziwił się na widok moich wszystkich gości- Mam dla pani te dokumenty o których mówiłem wczoraj. Jeśli dalej jest pani zdecydowana operacja odbędzie się najprawdopodobniej we wtorek. - oznajmił
- Nie zmieniłam decyzji. Później zapoznam się z tymi dokumentami i przyniosę do Pana gabinetu już podpisane- oznajmiłam
- Oczywiście. Nie Przeszkadzam już.- odezwał się i opuścił salę
- Jaka operacja? - zapytał chórek siatkarzy, ich partnerek i trener.
- A..no...bo ja...mam raka szyjki macicy i nie zgodziłam się na chemię. Chcę od razu poddać się operacji- wyjaśniłam
- A co z waszymi planami o założeniu rodziny?- zapytała Natalia Achrem. W odpowiedzi wzruszyłam lekko ramionami.
- Nie mówiłam o tym prawie nikomu, ale moja mama zmarła tydzień po ostatniej chemii. Ja nie chcę ryzykować. Mam dla kogo żyć- mówiąc to spojrzałam na Piotrka siedzącego na moim łóżku
- Rzadko zdarza się żeby osoba chora miała tyle chęci- odpowiedział Łukasz
- Ja jestem wyjątkiem. Jeszcze nie tak dawno ja też bym się załamała. Ale odkąd w moim sercu zagościł pewien ponad dwumetrowy, przystojny siatkarz o jasnych włosach moje życie nabrało sensu. Uwierzyłam w to, że warto żyć i teraz nie mogę tego zaprzepaścić. Dostałam od losu szansę na lepsze życie. Na życie u boku mężczyzny, który mnie kocha.- oznajmiłam, a po moim lewym policzku spłynęła łza.
- Gdyby moja mama to słyszała, to może w końcu zmieniłaby zdanie o naszym związku- oznajmił Piotrek i wytarł mój policzek
- Wiecie co, na nas to chyba już pora. Nie przeszkadzajmy młodym.- oznajmił Lukas.
- Nie przeszkadzacie. My mamy jeszcze całe życie przed sobą- uśmiechnęłam się.
- Z takim podejściem to na pewno wszystko się uda i będziecie razem już zawsze i zawsze będziecie tak szczęśliwi- oznajmił trener
- Też mamy taką nadzieję- odpowiedzieliśmy w tym samym czasie. Goście byli u mnie aż do 13. Wygoniła ich dopiero pielęgniarka gdy zabierała mnie na badania. Trwały one godzinę. Gdy wróciłam do sali przy łóżku stał bukiet moich ulubionych herbacianych róż. Uśmiechnęłam się na ich widok. Podeszłam do szafki i wzięłam bukiet do ręki. Aromatyczny zapach róż dotarł do mojego nosa. Byłam pewna, że są od Piotrka. Tylko on wie, że uwielbiam różę w kolorze herbacianym. Gdy odstawiłam kwiaty na szafkę ujrzałam w nim bilecik. Otworzyłam go i przeczytałam słowa na nim napisane.
"Przyjadę koło 18 jak będę po treningu. Kocham Cię Len"
Wtedy byłam już pewna, że to kwiaty od Piotrka. Przypomniałam sobie wtedy, że miałam wypełnić dokumenty odnośnie mojej operacji. Dokładnie wypełniłam dokumenty i zniosłam do lekarza.
Wracając do sali na korytarzu spotkałam Zuzkę. Ucieszyłam się widokiem przyjaciółki.
- Milena czemu nikomu nic nie powiedziałaś? Każdy się o ciebie martwił. Piotrek od zmysłów odchodził.- przywitała mnie przyjaciółka
- Ciebie też miło widzieć Zuz.
- Milena wiesz, że zawsze możesz liczyć na mnie, na Przemka no i przede wszystkim na Piotrka- oznajmiła
- Wiem o tym. Ale bałam się. On szantażował mnie, groził.- oznajmiłam. Przeszłyśmy do mojej sali.
- Pamiętaj, że zawsze masz nam mówić o wszystkim
- Zapamiętam. Teraz opowiadaj mi co u was słychać- poprosiłam przyjaciółkę
- Cudownie. Przemek dba o mnie, o nasz związek. Zaplanował nawet wyjazd walentynkowy do Zakopanego
- To świetnie. Ja nie wiem czy czasem nie będę wtedy jeszcze w szpitalu.
- Będzie dobrze. Piotrek też pewnie coś dla ciebie wymyśli
- On cały czas obdarza mnie prezentami, kwiatami. Chciałbym coś dla niego przygotować. Tylko nie mam gdzie
- Spytam Przemka czy mogłabyś zaprosić Piotrka do nas. Przygotujesz mu jakąś kolację
- Jesteś kochana. Nie wiem jak ja ci się odwdzięczę
- Mów mi o wszystkim co się dzieje i będzie dobrze- zaśmiała się Ruda. Przyjaciółka była u mnie do momentu pojawienia się Piotrka.
- Cześć Zuza.- przywitał moją przyjaciółkę.- Cześć Kochanie. Jak się czujesz?- na powitanie pocałował mnie w policzek.
- Cześć bardzo dobrze. Dziękuję za kwiaty.- odpowiedziałam z uśmiechem.
- Ja już muszę iść. Przemek na mnie już czeka. Do zobaczenia- pożegnała nas Jaworska
- Do zobaczenia- pożegnaliśmy ją.
- Kochanie mój tata cię bardzo pozdrawia. Łukasz również
- A jak twoje relacje z mamą?- zapytałam
- Nie rozmawiałem z nią od tamtego czasu.
- Może powinieneś spróbować naprawić relacje z nią? W końcu to twoja mama- oznajmiłam
- Nie wierzę, ona cię obrażała a ty jej bronisz- rzekł Piotrek podniesionym tonem
- Bo ja straciłam mamę wiem co to znaczy i nie chcę abyś ty stracił swoją- oznajmiłam wtulając się w tors siatkarza
- Podoba mi się twoje zachowanie względem mojej mamy, mimo tego jak cię potraktowała
- Mam pomysł. Może jak już wyjdę ze szpitala to zaprosimy twoich rodziców na weekend. Przygotuję coś do jedzenia, porozmawiamy z nimi, może twoja mama wreszcie zrozumie, że ja nie jestem z tobą dla pieniędzy
- To chyba dobry pomysł. Najpierw opuść szpital, a potem zastanowimy się nad tym
- Możemy tak zrobić. Kocham Cię- odpowiedziałam
- Ja ciebie też słonko- Piotrek ucałował mnie w czoło. Siedzieliśmy przytuleni do siebie na łóżku. Nawet nie usłyszeliśmy kiedy do sali wszedł lekarz.
- Witam państwa. Miło widzieć, że są państwo mimo wszystko szczęśliwi i się wspierają w tej trudnej sytuacji- powitał nas.- Ale nie o tym chciałem z państwem rozmawiać. Chodzi o to, że przekazałem ordynatorowi pani dokumentację. Wyraził zgodę na operację, ale dopiero w środę. On sam chcę się panią zająć. Mogę zapewnić, że jest w naszym szpitalu najlepszym specjalistą od tego typu operacji. Normalnie to pacjenci proszą o to aby on operował- wygłosił swój monolog
- Jasne, zgadzam się na wszystko byłbym mogła jak najszybciej wrócić na studia i do pracy-odparłam zdecydowanie
- Jak wszystko dobrze pójdzie to myślę, że już tydzień po operacji będzie mogła pani zacząć pracować i chodzić na studia- oznajmił.- W poniedziałek poinformuje państwa jak cała operacja będzie wyglądać. Proszę odpoczywać pani Mileno.- powiedział na odchodne.
Piotrek był u mnie do 20. Jakimś cudem udało mi się go wygonić do domu. Gdy środkowy opuścił moją salę zadzwonił mój telefon. Dzwoniła Dominika z telefonu wujka. Najpierw rozmawiałam z nią, następnie z Sebastianem, potem z ciocia, a na końcu z wujkiem. Rozmowa z rodziną Ignaczak trwała dobrą godzinę.
Po zakończonej rozmowie od razu zasnęłam.
Dzień operacji, środa 5 lutego 2014, godzina 12
***Piotrek***
Siedzę właśnie na korytarzu przed salą operacyjną. Czekam aż ktoś z niej wyjdzie i powie mi co się dzieje z Milena. Od kilku minut co rusz wychodzi stamtąd jakaś pielęgniarka. Jednak nikt mi nic nie chcę powiedzieć.
Siedziałem tak dobrą godzinę gdy przede mną stanął Krzysiek z Iwona. Za nimi stał ktoś jeszcze.
- Cześć Piter. Wiadomo już coś?- zapytał na co pokręciłem przecząco.- będzie dobrze. Musi być. Tak w ogóle. Piotrek poznaj moich rodziców, mamę Krystynę i ojca Zbigniewa. Mamo, tato to jest Piotrek, chłopak Mileny i mój kolega z klubu- przedstawił nas sobie Krzysiek. Przywitałem się z dziadkami dziewczyny. W tym momencie przyszedł lekarz
- panie doktorze co z Milena?- zapytałem na wstępie
- Operacja się udała. Próbowaliśmy usunąć raka bez wycinania macicy. Jednak nie udało się nam.- odpowiedział
- A kiedy będę mógł ją zobaczyć?- zapytałem ponownie
- Pielęgniarki przywiozą ją zaraz na salę, więc myślę, że już za kilka minut. Proszę odwiedzać panią Ignaczak pojedynczo.
- Oczywiście. Mam jeszcze jedno pytanie. Kiedy Milena odzyska przytomność?- spytałem
- Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Muszą państwo czekać- rzekł i odszedł.
Razem z dwoma pokoleniami rodziny Ignaczak udałem się pod odpowiednią salę. Czekaliśmy z 15 minut i do sali przyszły pielęgniarki z Milena na łóżku. Widząc nieprzytomna dziewczynę z moich oczu popłynęły łzy. Ale to były łzy szczęścia. Cieszyłem się, że Milena jest już bezpieczna, że niedługo wyjdzie ze szpitala.
Po rozmowie z bliskimi dziewczyny udałem się do sali w której leżała blondynka. Usiadłem na stołku obok łóżka i patrzyłem na moją Śpiącą Królewnę.
***Milena***
Po otwarciu powiek oślepiło mnie światło. Szybko zamknęłam powieki. Leżałam chwilę z zamkniętymi oczami. Po upływie kilku minut otworzyłam ponownie oczy. Przez moment przyzwyczajałam oczy do światła. Kątem oka zauważyłam jakąś postać siedzącą przy łóżku. Gdy obróciłam lekko głowę ujrzałam Piotrka. Uśmiechnęłam się.
- Milenka, jak się czujesz?- spytał spokojnym głosem
- Już dobrze. Operacja się udała?- spytałam
- Tak. Poczekaj chwilkę pójdę poinformować lekarza, o tym, że już odzyskałaś przytomność.- odparł i wstał ze stołka. Ucałował mnie w czoło i skierował się w stronę drzwi. Gdy Nowakowski opuścił moją salę do środka przyszedł wujek z ciocia, a zaraz za nimi dziadkowie.
Przywitałam się z nimi, a następnie pogrążyłam w rozmowie. Nagle dziadkowie poruszyli temat mojego związku z Nowakowskim.
- Jesteś szczęśliwa z Nowakowskim?- spytała babcia.
- Jestem nawet bardzo. Ale jeśli chcesz mówić coś o naszym związku co nie będzie miłe to możesz wyjść- oznajmiłam przypominając siebie pobyt w Żyrardowie
- Grzeczniej proszę- rzekła stanowczo babcia
- Mamo, daj spokój Milenie. Powiedziała tak ze względu na to jak potraktowała ją mama Piotrka- powiedział wujek.
- Przepraszam kochanie. Nie miałam pojęcia. - odparła smutnym głosem.- Ale Piotrek to bardzo cię kocha. Krzysiek opowiedział nam wszystko. Łącznie z tym, że twój chłopak jest cały czas przy Tobie odkąd jesteś w szpitalu. - jak na zawołanie w sali pojawił się Piotrek z lekarzem.
- Witam pani Mileno. Jak się pani czuję?- zapytał doktor
- Bardzo dobrze. Kiedy będę mogła wyjść ze szpitala?- zapytałam wprost.
- Jest szansa, że już w piątek- odpowiedział na moje pytanie. Następnie lekarz zadał mi kulka pytań. Gdy wychodził przekazał moim bliskim, że muszę dużo odpoczywać. Gdy oni to usłyszeli powiedzieli, żeby Piotrek ze mną został a sami się ze mną pożegnali i opuścili salę.
Z Piotrem rozmawiałam ponad 2 godziny.
- Kochanie ja zmykam na trening. Przyjadę najszybciej jak tylko będę mógł- oznajmił siatkarz wstając
- Po treningu jedź do domu musisz wypocząć. Mi nic się tu stać nie może. W końcu jestem w szpitalu- zaśmiałam się
- Przyjadę, nie chcę siedzieć w pustym mieszkaniu. Do zobaczenia Słońce- ucałował mnie w policzek i wyszedł z sali.
W czasie gdy Piotrka nie było postanowiłam się zdrzemnąć. Jednak nie było mi to dane ponieważ w sali pojawiała się Zuza z Przemkiem.
- Cześć Len- powiedzieli zgodnie
- Cześć wam- powitałam ich uśmiechem
- Jak się czujesz po tej operacji?- spytała Zuzka siadając na łóżku
- Dobrze. Nie mogę doczekać się powrotu do domu- odparłam
- A kiedy wychodzisz?- spytał Przemo
- Jest szansa, że w piątek
- Czyli jednak walentynek nie spędzisz w szpitalu- zaśmiała się Ruda
- Na to wygląda. A skoro już poruszyłaś ten temat. To Przemek mam taką sprawę- zaczęłam ale chłopak mi przerwał.
- Już wiem jaką. W sumie i tak miałem cię prości o opiekę nad kotem i kwiatami więc chętnie udostępnimy wam mieszkanie. W końcu miłości trzeba pomóc- odparł Przemek
- Dzięki. Mam u was dług- rzekłam.
- Mówiłam ci, że wystarczy, że od teraz będziesz nam mówić o wszystkim- przypomniała Jaworska.
- Racja, wczoraj mówiłaś.- przyjaciele byli u mnie ponad 2 godziny. Około 18 przyjechał Piotrek. Akurat Zuza i Przemek mieli wychodzić. Piter namówił ich żeby zostali. Jak się okazało wymyślił sobie, że obejrzymy film. Wszystko sobie dokładnie zaplanował, bo przyniósł laptopa. Tak więc obejrzeliśmy komedię "Nie zadzieraj z fryzjerem". Poprawka. Oni obejrzeli. Ja byłam tak zmęczona, że zasnęłam w połowie filmu. Ale dużym plusem jest to, że zasnęłam w ramionach Piotra. Bardzo za tym tęskniłam.
________________________________________
Na miłe niedzielne popołudnie zostawiam do waszej oceny kolejny dzień z życia Mileny i Piotrka.
Nie będę dłużej zanudzać :)
Ps. Na moich innych blogach pojawiły się nowości.
a) Życie nie zawsze jest takie jak chcemy- 43 rozdział
b) Dzień, który zmienia całe życie- prolog
linki znajdziecie w zakładce Moje. Zapraszam serdecznie :)
Pozderki i do następnej niedzieli. Buziaczki :******
niedziela, 17 stycznia 2016
Rozdział 16
WAŻNA INFORMACJA POD ROZDZIAŁEM!!!!!
Miłego czytania :*
***Piotrek***
A dokładnie to zobaczyłem.....moją kochaną Milenę. Ucieszyłem się na jej widok. Twarz miała całą w krwi. Kurtkę, spodnie również miała poplamione krwią. Dziewczyna była nieprzytomna. Zdjąłem kurtkę, wcześniej wyjmując telefon. Okryłem nią blondynkę i zadzwoniłem po pogotowie. Rozmawiając z ratownikiem udałem się do samochodu po apteczkę. Wyjąłem z niej koc ratunkowy i wróciłem do dziewczyny. Szczelnie przykryłem ciało ukochanej. Z niecierpliwością czekałem na pogotowie. Powiadomiłem również policję. Ci powiedzieli, że zaraz tu przyjadą. Po rozmowie z funkcjonariuszem stwierdziłem, że muszę zadzwonić do Krzyśka. Ten odebrał po kilku sygnałach.
- Halo?- zapytał zaspany
- Cześć Krzysiek. Mam dobrą wiadomość- powitałem przyjaciela
- No to słucham cię stary
- Wybrałem się rano do lasu żeby pobiegać- nie dane było mi dokończenie tego zdania
- I to jest ta super wiadomość?- zapytał z irytacja
- Gdybyś dał mi dokończyć, to już byś wiedział, że w czasie biegania znalazłem Milenę- oznajmiłem
- I co z nią?- zapytał z przejęciem
- Jest nieprzytomna.
- Całe szczęście, że się znalazła. Do jakiego zabrali ją szpitala?
- Właśnie czekam na pogotowie- jak na moje zawołanie przyjechała karetka i policja- Krzysiek muszę kończyć- rozłączyłem się.
Po godzinie byłem już w szpitalu. Milenę zabrali na badania. Dalej była nieprzytomna. Siedząc na korytarzu z moich oczu płynął potok łez. Z jednej strony cieszyłem się, że Milena się znalazła, z drugiej bałem się wyników badań. Bałem się tego co usłyszę od lekarzy na temat jej zdrowia.
Około 11 w szpitalu pojawił się Krzysiek. Zaraz za nim Iwona.
- I co z Milena?- zapytali w tym samym czasie
- Jest nieprzytomna. Lekarze nic więcej nie mówią. - oznajmiłem łamiącym głosem
- Będzie dobrze- powiedziała Iwona, przytulając mnie w ramach dodania mi otuchy
- Musi być.- oznajmiłem. Wspólnie czekaliśmy na to co powie nam lekarz.
Po ponad 3 godzinach czekania lekarz poinformował nas o tym co jest z Milena.
- Drodzy państwo, pani Ignaczak po za siniakami nic się nie stało. Jednak nie pokoi mnie zdjęcie USG jej jamy brzusznej- oznajmił
- Może mówić pan jaśniej?- zapytałem nie rozumiejąc co mówi
- Powiem tak. Obawiam się, że pani Milena może mieć raka szyjki macicy- oznajmił
- Ale ona... Przecież jest taka młoda- powiedziałem załamany
- Musimy przeprowadzić dokładniejsze badania. To nic pewnego- rzekł i odszedł
- Piter, wszystko będzie dobrze- oznajmił Krzysiek
- Ale ona miała takie plany. Chciała mieć dzieci. A teraz nie wiadomo czy będzie żyć- powiedziałem załamany
- Lekarz powiedział, że to nic pewnego.- pocieszała mnie Iwona. Nie miałem już ochoty na dalsze rozmowy. Pielęgniarka pozwoliła mi wejść do Mileny. Usiadłem przy łóżku i zacząłem mówić do ukochanej.
***************
Następnego dnia obudziło mnie delikatne głaskanie po głowie. Lekko podniosłem głowę. Ujrzałem uśmiechniętą twarz Mileny. Od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
- Tęskniłam- wyszeptała
- Ja też. Nie rób mi tego nigdy więcej. Mów mi zawsze o wszystkim- poprosiłem na wstępie.
- Bałam się. O ciebie, Dominikę, Sebastiana- oznajmiła prawie nie słyszalnie.
-Wiem. Znalazłem list, który napisałaś
- Ja nie chciałam, żeby tak się to skończyło. Chciałam was chronić, a nie chciałam cię zdradzić. A i tak to zrobiłam- powiedziała i zaczęła płakać
- Hej, Mała, nie płacz. To ten bydlak cię skrzywdził. Ty mnie nie zdradziłaś
- Ale czuję się tak jakbym to zrobiła.- rzekła i wtuliła się we mnie.
- Najważniejsze, że już jesteś bezpieczna. Już nigdy nie pozwolę ci iść samej po ciemku.- rozmawialiśmy o wszystkim. W pewnym momencie do sali wszedł lekarz.
***Milena***
Byłam szczęśliwa, że w końcu jestem przy Piotrku. Rozmawialiśmy na przeróżne tematy, gdy do sali wszedł lekarz.
-Dzień dobry. Jak się pani czuję?- zaczął
- Już dobrze. Kiedy będę mogła wrócić do domu?- zapytałam
- Panie Piotrze, proszę na chwilę opuścić salę. Muszę porozmawiać z pacjentką- poprosił doktor. Środkowy wstał z krzesełka.
- Piotrek zostań. Możemy rozmawiać przy nim- oznajmiłam
- Jak sobie pani życzy. Przeprowadziliśmy wczoraj sporo badań. Po za kilkoma siniakami i zadrapaniami nie znaleźliśmy nic niepokojącego co byłoby spowodowane porwaniem- oznajmił
- Ale jest coś co nie ma związku z porwaniem?- zapytałam
- Owszem. Jest podejrzenie, że może mieć pani raka szyjki macicy- oznajmił, a mój świat się zawalił.
- Ale, ale jak to możliwe?- zapytałam łamiącym głosem
- To jeszcze nie jest pewne. Czekaliśmy aż się pani wybudzi, żeby móc zrobić dokładniejsze badania- oznajmił.- pójdę przygotować wszystkie potrzebne sale do przeprowadzenia badań- oznajmił i wyszedł.
- Piotrek, a jeśli to prawda i ja umrę?- zapytałam płacząc
- Nawet nie mów tak. Wszytko będzie dobrze. Razem sobie z tym poradzimy.
- Przytul mnie- poprosiłam. Chłopak podszedł do mnie i mocno przytulił do siebie.
- Kocham cię Len- wyszeptał.
- Ja ciebie też- razem czekaliśmy na powrót lekarza, żeby zabrał mnie na badania.
Po 2 godzinach byłam już po wszystkich badaniach. Teraz pozostało czekanie na wyniki. W szpitalu pojawił się wujek z ciocia i dziećmi. Ucieszyłam się na ich widok.
Około 17 przyszedł lekarz z wynikami. Tuż za nim przyszła pani psycholog.
- Mam już wszystkie wyniki- po jego słowach moje oczy miały wielkość 5-złotówek.- Niestety moje przypuszczenia się sprawdziły. Musimy jak najszybciej zacząć leczenie, aby nie dopuścić do przerzutu.
- A jaki jest pomysł na leczenie? - spytał Nowakowski
- Miesiąc chemii, jeżeli nie pomoże to wtedy operacja. Sytuacja jest o tyle trudna, że macica jest poplątana z jednym z jajników i chemia może być mało skuteczna- odpowiedział
- A czy jest zagrożenie życia?- zapytał wujek.
- Jeżeli nie dojdzie do przerzutu to nie.- odpowiedział- muszę iść do innych pacjentów. Do widzenia.- wyszedł z sali.
- Nie chcę chemii- oznajmiłam
- Dlaczego?- spytali zaszokowani
- Moja mama zmarła na raka. Chodziła na chemię i nic to nie dało. Ja chcę od razu poddać się operacji- stwierdziłam
-Przecież chciałaś mieć dzieci. Po tej operacji nie będziesz mogła ich mieć- powiedział Piotrek.
- Ale ja chcę żyć. Mam dla kogo. A że nie będę mogła mieć dzieci, to trudno
- Kochanie pomyśl nad tym. Mówiłaś, że marzysz o tym żeby zostać mamą- Piotrek oznajmił patrząc głęboko w moje oczy.
- Zawsze możemy adoptować. Ja nie chcę umierać. Chcę żyć dla ciebie, dla nas. Chcę patrzeć jak ty i wujek gracie w siatkówkę, jak Dominika dorasta, jak Sebastian idzie w ślady Ignaczaka. Ja chcę być tu przy was, a nie pod ziemią- oznajmiłam a z moich oczu popłynął potok łez
- Nie płacz słonko. Ale nie podejmuj też pochopnych decyzji. Przemyśl sobie to wszystko na spokojnie. Rozważ wszystkie za i przeciw.- poradziła mi ciocia.
-Ale ja już podjęłam decyzję. Pierwszy raz od bardzo dawna chcę żyć. Wiele razy miałam myśli czy nie skończyć swojego życia. Ale odkąd spotkałam was jestem pewna tego, że chcę i mam dla kogo żyć- oznajmiłam poważnie i przytuliłam się do Piotrka.
- Iwona chodźmy, niech się młodzi sobą nacieszą i razem podejmą decyzję- rzekł wujek
- Masz rację Krzysiu. Dominika, Sebastian jedziemy do domu- powiedziała ciotka. Pożegnałam się z bliskimi i pogrążyłam się w rozmowie z Piotrem. Głównym tematem była moja choroba.
- Piotrek wiem, że ty też chcesz mieć dzieci. Ja po operacji nie będę mogła spełnić twojego marzenia. Dlatego jeśli będziesz chciał mnie zostawić to zrób to teraz- odpowiedziałam poważnie
- Głuptasie. Kocham cię i będę zawsze przy Tobie. Nie zostawię cię samej. Zwłaszcza teraz. Sama mówiłaś, że zawsze możemy adoptować dziecko- oznajmił Piotrek całując mnie w czoło
- Niby racja, ale...- Piter nie dał mi dokończyć, ponieważ złączył nasze usta w pocałunku.
- Nie ma żadnego ale. Jesteś dla mnie najważniejsza. Gdyby było inaczej nie siedziałbym tu z tobą- oznajmił przytulając mnie
- Ale Piotrek ty jesteś młody powinieneś chodzić z kolegami na piwo, trenować, a nie siedzieć w szpitalu z chorą dziewczyną
- Tobie to ta choroba szkodzi na głowę. Jesteśmy razem i razem wygramy z tą chorobą. A potem razem będziemy realizować się zawodowo
- W tym roku są mistrzostwa świata, u nas w Polsce powinieneś trenować, po to żeby przekonać trenera do siebie
- Ale ja wolę być przy swojej dziewczynie, zwłaszcza teraz kiedy potrzebuje wsparcia- oznajmił całując mnie w policzek- koniec rozmowy o tym.- Piotrek zmienił temat. Rozmawialiśmy głównie o siatkówce, moich studiach, pracy w Asseco.
W trakcie rozmowy ze środkowym zrobiłam się senna. Moje powieki stały się ciężkie. A ja znalazłam się w krainie snów.
«««««««««««»»»»»»»»»»
Obudziłam się przed 20. Przy moim łóżku stał lekarz. Piotrka nie było w sali. Chciałam porozmawiać z lekarzem.
- Panie doktorze jest możliwość żebym mogła od razu poddać się operacji?- spytałam. Doktor westchnął ciężko i usiadł na stołku obok mojego łóżka
- Jest, ale czy pani tego naprawdę by chciała? Widziałem jak jest pani szczęśliwa z chłopakiem nie chciałby pani mieć z nim dzieci?- zapytał
- Chciałbym i to bardzo. Ale jeszcze bardziej chcę żyć.
- Ale pani stan jest bardzo dobry. Nie widzę zagrożenia życia
- Mojej mamie też tak lekarz mówił. I co zmarła tydzień po ostatniej chemii- oznajmiłam ze smutkiem i żalem w głosie
- Takie rzeczy się zdarzają
- A ja chciałbym tego uniknąć. Dziecko można adoptować, życia mi nikt nie zwróci- odparłam pewnie
- Ma pani rację. Jutro przyniosę potrzebne dokumenty- oznajmił- Proszę odpoczywać. Dobranoc- pożegnał mnie i wyszedł. Mimo, że spałam kilka godzin dalej byłam senna. Faktem jest, że po tej rozmowie czułam ulgę na sercu. Myślałam o tym jak będzie wyglądać moje życie po operacji. W tym czasie odpłynęłam, po raz drugi tego dnia do krainy Morfeusza.
___________________________
Milena się znalazła :) ale za to okazało się, że jest chora :(
Jak myślicie czy słowa Mileny, które powiedziała do Piotrka sprawią, że on ją zostawi?
Liczę na motywujące komentarze pod rozdziałem.
Zapraszam na mojego drugiego bloga :)
Pozdrawiam i do następnego:*
Ps. Pojawiła się nowa zakładka INFORMOWANI. Tam zostawcie info czy chcecie być
informowani, a jeśli tak to gdzie.
Ps2. Założyłam nowego bloga
Dzień który zmienia całe życie
Miłego czytania :*
***Piotrek***
A dokładnie to zobaczyłem.....moją kochaną Milenę. Ucieszyłem się na jej widok. Twarz miała całą w krwi. Kurtkę, spodnie również miała poplamione krwią. Dziewczyna była nieprzytomna. Zdjąłem kurtkę, wcześniej wyjmując telefon. Okryłem nią blondynkę i zadzwoniłem po pogotowie. Rozmawiając z ratownikiem udałem się do samochodu po apteczkę. Wyjąłem z niej koc ratunkowy i wróciłem do dziewczyny. Szczelnie przykryłem ciało ukochanej. Z niecierpliwością czekałem na pogotowie. Powiadomiłem również policję. Ci powiedzieli, że zaraz tu przyjadą. Po rozmowie z funkcjonariuszem stwierdziłem, że muszę zadzwonić do Krzyśka. Ten odebrał po kilku sygnałach.
- Halo?- zapytał zaspany
- Cześć Krzysiek. Mam dobrą wiadomość- powitałem przyjaciela
- No to słucham cię stary
- Wybrałem się rano do lasu żeby pobiegać- nie dane było mi dokończenie tego zdania
- I to jest ta super wiadomość?- zapytał z irytacja
- Gdybyś dał mi dokończyć, to już byś wiedział, że w czasie biegania znalazłem Milenę- oznajmiłem
- I co z nią?- zapytał z przejęciem
- Jest nieprzytomna.
- Całe szczęście, że się znalazła. Do jakiego zabrali ją szpitala?
- Właśnie czekam na pogotowie- jak na moje zawołanie przyjechała karetka i policja- Krzysiek muszę kończyć- rozłączyłem się.
Po godzinie byłem już w szpitalu. Milenę zabrali na badania. Dalej była nieprzytomna. Siedząc na korytarzu z moich oczu płynął potok łez. Z jednej strony cieszyłem się, że Milena się znalazła, z drugiej bałem się wyników badań. Bałem się tego co usłyszę od lekarzy na temat jej zdrowia.
Około 11 w szpitalu pojawił się Krzysiek. Zaraz za nim Iwona.
- I co z Milena?- zapytali w tym samym czasie
- Jest nieprzytomna. Lekarze nic więcej nie mówią. - oznajmiłem łamiącym głosem
- Będzie dobrze- powiedziała Iwona, przytulając mnie w ramach dodania mi otuchy
- Musi być.- oznajmiłem. Wspólnie czekaliśmy na to co powie nam lekarz.
Po ponad 3 godzinach czekania lekarz poinformował nas o tym co jest z Milena.
- Drodzy państwo, pani Ignaczak po za siniakami nic się nie stało. Jednak nie pokoi mnie zdjęcie USG jej jamy brzusznej- oznajmił
- Może mówić pan jaśniej?- zapytałem nie rozumiejąc co mówi
- Powiem tak. Obawiam się, że pani Milena może mieć raka szyjki macicy- oznajmił
- Ale ona... Przecież jest taka młoda- powiedziałem załamany
- Musimy przeprowadzić dokładniejsze badania. To nic pewnego- rzekł i odszedł
- Piter, wszystko będzie dobrze- oznajmił Krzysiek
- Ale ona miała takie plany. Chciała mieć dzieci. A teraz nie wiadomo czy będzie żyć- powiedziałem załamany
- Lekarz powiedział, że to nic pewnego.- pocieszała mnie Iwona. Nie miałem już ochoty na dalsze rozmowy. Pielęgniarka pozwoliła mi wejść do Mileny. Usiadłem przy łóżku i zacząłem mówić do ukochanej.
***************
Następnego dnia obudziło mnie delikatne głaskanie po głowie. Lekko podniosłem głowę. Ujrzałem uśmiechniętą twarz Mileny. Od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
- Tęskniłam- wyszeptała
- Ja też. Nie rób mi tego nigdy więcej. Mów mi zawsze o wszystkim- poprosiłem na wstępie.
- Bałam się. O ciebie, Dominikę, Sebastiana- oznajmiła prawie nie słyszalnie.
-Wiem. Znalazłem list, który napisałaś
- Ja nie chciałam, żeby tak się to skończyło. Chciałam was chronić, a nie chciałam cię zdradzić. A i tak to zrobiłam- powiedziała i zaczęła płakać
- Hej, Mała, nie płacz. To ten bydlak cię skrzywdził. Ty mnie nie zdradziłaś
- Ale czuję się tak jakbym to zrobiła.- rzekła i wtuliła się we mnie.
- Najważniejsze, że już jesteś bezpieczna. Już nigdy nie pozwolę ci iść samej po ciemku.- rozmawialiśmy o wszystkim. W pewnym momencie do sali wszedł lekarz.
***Milena***
Byłam szczęśliwa, że w końcu jestem przy Piotrku. Rozmawialiśmy na przeróżne tematy, gdy do sali wszedł lekarz.
-Dzień dobry. Jak się pani czuję?- zaczął
- Już dobrze. Kiedy będę mogła wrócić do domu?- zapytałam
- Panie Piotrze, proszę na chwilę opuścić salę. Muszę porozmawiać z pacjentką- poprosił doktor. Środkowy wstał z krzesełka.
- Piotrek zostań. Możemy rozmawiać przy nim- oznajmiłam
- Jak sobie pani życzy. Przeprowadziliśmy wczoraj sporo badań. Po za kilkoma siniakami i zadrapaniami nie znaleźliśmy nic niepokojącego co byłoby spowodowane porwaniem- oznajmił
- Ale jest coś co nie ma związku z porwaniem?- zapytałam
- Owszem. Jest podejrzenie, że może mieć pani raka szyjki macicy- oznajmił, a mój świat się zawalił.
- Ale, ale jak to możliwe?- zapytałam łamiącym głosem
- To jeszcze nie jest pewne. Czekaliśmy aż się pani wybudzi, żeby móc zrobić dokładniejsze badania- oznajmił.- pójdę przygotować wszystkie potrzebne sale do przeprowadzenia badań- oznajmił i wyszedł.
- Piotrek, a jeśli to prawda i ja umrę?- zapytałam płacząc
- Nawet nie mów tak. Wszytko będzie dobrze. Razem sobie z tym poradzimy.
- Przytul mnie- poprosiłam. Chłopak podszedł do mnie i mocno przytulił do siebie.
- Kocham cię Len- wyszeptał.
- Ja ciebie też- razem czekaliśmy na powrót lekarza, żeby zabrał mnie na badania.
Po 2 godzinach byłam już po wszystkich badaniach. Teraz pozostało czekanie na wyniki. W szpitalu pojawił się wujek z ciocia i dziećmi. Ucieszyłam się na ich widok.
Około 17 przyszedł lekarz z wynikami. Tuż za nim przyszła pani psycholog.
- Mam już wszystkie wyniki- po jego słowach moje oczy miały wielkość 5-złotówek.- Niestety moje przypuszczenia się sprawdziły. Musimy jak najszybciej zacząć leczenie, aby nie dopuścić do przerzutu.
- A jaki jest pomysł na leczenie? - spytał Nowakowski
- Miesiąc chemii, jeżeli nie pomoże to wtedy operacja. Sytuacja jest o tyle trudna, że macica jest poplątana z jednym z jajników i chemia może być mało skuteczna- odpowiedział
- A czy jest zagrożenie życia?- zapytał wujek.
- Jeżeli nie dojdzie do przerzutu to nie.- odpowiedział- muszę iść do innych pacjentów. Do widzenia.- wyszedł z sali.
- Nie chcę chemii- oznajmiłam
- Dlaczego?- spytali zaszokowani
- Moja mama zmarła na raka. Chodziła na chemię i nic to nie dało. Ja chcę od razu poddać się operacji- stwierdziłam
-Przecież chciałaś mieć dzieci. Po tej operacji nie będziesz mogła ich mieć- powiedział Piotrek.
- Ale ja chcę żyć. Mam dla kogo. A że nie będę mogła mieć dzieci, to trudno
- Kochanie pomyśl nad tym. Mówiłaś, że marzysz o tym żeby zostać mamą- Piotrek oznajmił patrząc głęboko w moje oczy.
- Zawsze możemy adoptować. Ja nie chcę umierać. Chcę żyć dla ciebie, dla nas. Chcę patrzeć jak ty i wujek gracie w siatkówkę, jak Dominika dorasta, jak Sebastian idzie w ślady Ignaczaka. Ja chcę być tu przy was, a nie pod ziemią- oznajmiłam a z moich oczu popłynął potok łez
- Nie płacz słonko. Ale nie podejmuj też pochopnych decyzji. Przemyśl sobie to wszystko na spokojnie. Rozważ wszystkie za i przeciw.- poradziła mi ciocia.
-Ale ja już podjęłam decyzję. Pierwszy raz od bardzo dawna chcę żyć. Wiele razy miałam myśli czy nie skończyć swojego życia. Ale odkąd spotkałam was jestem pewna tego, że chcę i mam dla kogo żyć- oznajmiłam poważnie i przytuliłam się do Piotrka.
- Iwona chodźmy, niech się młodzi sobą nacieszą i razem podejmą decyzję- rzekł wujek
- Masz rację Krzysiu. Dominika, Sebastian jedziemy do domu- powiedziała ciotka. Pożegnałam się z bliskimi i pogrążyłam się w rozmowie z Piotrem. Głównym tematem była moja choroba.
- Piotrek wiem, że ty też chcesz mieć dzieci. Ja po operacji nie będę mogła spełnić twojego marzenia. Dlatego jeśli będziesz chciał mnie zostawić to zrób to teraz- odpowiedziałam poważnie
- Głuptasie. Kocham cię i będę zawsze przy Tobie. Nie zostawię cię samej. Zwłaszcza teraz. Sama mówiłaś, że zawsze możemy adoptować dziecko- oznajmił Piotrek całując mnie w czoło
- Niby racja, ale...- Piter nie dał mi dokończyć, ponieważ złączył nasze usta w pocałunku.
- Nie ma żadnego ale. Jesteś dla mnie najważniejsza. Gdyby było inaczej nie siedziałbym tu z tobą- oznajmił przytulając mnie
- Ale Piotrek ty jesteś młody powinieneś chodzić z kolegami na piwo, trenować, a nie siedzieć w szpitalu z chorą dziewczyną
- Tobie to ta choroba szkodzi na głowę. Jesteśmy razem i razem wygramy z tą chorobą. A potem razem będziemy realizować się zawodowo
- W tym roku są mistrzostwa świata, u nas w Polsce powinieneś trenować, po to żeby przekonać trenera do siebie
- Ale ja wolę być przy swojej dziewczynie, zwłaszcza teraz kiedy potrzebuje wsparcia- oznajmił całując mnie w policzek- koniec rozmowy o tym.- Piotrek zmienił temat. Rozmawialiśmy głównie o siatkówce, moich studiach, pracy w Asseco.
W trakcie rozmowy ze środkowym zrobiłam się senna. Moje powieki stały się ciężkie. A ja znalazłam się w krainie snów.
«««««««««««»»»»»»»»»»
Obudziłam się przed 20. Przy moim łóżku stał lekarz. Piotrka nie było w sali. Chciałam porozmawiać z lekarzem.
- Panie doktorze jest możliwość żebym mogła od razu poddać się operacji?- spytałam. Doktor westchnął ciężko i usiadł na stołku obok mojego łóżka
- Jest, ale czy pani tego naprawdę by chciała? Widziałem jak jest pani szczęśliwa z chłopakiem nie chciałby pani mieć z nim dzieci?- zapytał
- Chciałbym i to bardzo. Ale jeszcze bardziej chcę żyć.
- Ale pani stan jest bardzo dobry. Nie widzę zagrożenia życia
- Mojej mamie też tak lekarz mówił. I co zmarła tydzień po ostatniej chemii- oznajmiłam ze smutkiem i żalem w głosie
- Takie rzeczy się zdarzają
- A ja chciałbym tego uniknąć. Dziecko można adoptować, życia mi nikt nie zwróci- odparłam pewnie
- Ma pani rację. Jutro przyniosę potrzebne dokumenty- oznajmił- Proszę odpoczywać. Dobranoc- pożegnał mnie i wyszedł. Mimo, że spałam kilka godzin dalej byłam senna. Faktem jest, że po tej rozmowie czułam ulgę na sercu. Myślałam o tym jak będzie wyglądać moje życie po operacji. W tym czasie odpłynęłam, po raz drugi tego dnia do krainy Morfeusza.
___________________________
Milena się znalazła :) ale za to okazało się, że jest chora :(
Jak myślicie czy słowa Mileny, które powiedziała do Piotrka sprawią, że on ją zostawi?
Liczę na motywujące komentarze pod rozdziałem.
Zapraszam na mojego drugiego bloga :)
Pozdrawiam i do następnego:*
Ps. Pojawiła się nowa zakładka INFORMOWANI. Tam zostawcie info czy chcecie być
informowani, a jeśli tak to gdzie.
Ps2. Założyłam nowego bloga
Dzień który zmienia całe życie
niedziela, 10 stycznia 2016
Rozdział 15
***Piotrek***
Jak się okazało telefon był od.... Mileny. Gdy tylko usłyszałem głos ukochanej na mojej twarzy zagościł uśmiech
- Piotrek, kochanie. Ratuj, to jest jakiś koszmar. Nie wytrzymam z nim już dłużej- oznajmiła z płaczem dziewczyna
-Lenka, ale o kim ty mówisz? Gdzie ty jesteś?- spytałem łamiącym głosem
- Nie mam pojęcia Piotrek. On mnie porwał Nie daje mi spokoju. Ciągle chce...- nie dokończyła, gdyż wybuchła płaczem. Domyślałem się o co chodzi.
- Nie płacz kochanie. Zrobię wszystko żeby cię znaleźć. Policja cię szuka- oznajmiłem
- Piotrek pamiętaj, że cię kocham-powiedziała z płaczem
- Co ty sobie wyobrażasz szmato. Miało nie być żadnych telefonów. Nie taka była umowa dziwko. Zapłacisz mi za to. - usłyszałem głos tego skurwiela. Nie mogę pojąć jak można być takim sukinsynem, żeby tak traktować kobietę.
- Zostaw ja. Jak jej coś zrobisz to nie ręczę za siebie. Dorwę cię....- nie skończyłem bo usłyszałem jak się rozłącza. Jak najszybciej ubrałem się. Nie jedząc nic zabrałem klucze i dokumenty po czym opuściłem mieszkanie. Pobiegłem w stronę samochodu i pojechałem na policję.
Na miejscu policjant oznajmił mi, że spróbują namierzyć telefon z którego dzwoniła Milena. Dowiedziałem się również, że jak się okazało w trakcie poszukiwań ten dupek nie nazywa się Ireneusz Poznański tylko Zbigniew W. Poszukiwany przez policję diler, handlarz żywym towarem, właściciel kilku burdeli w całej Polsce. Policja szuka go już dłuższy czas. Zawsze zmieniał imię i przez to nie mogli go znaleźć. Policjant poinformował mnie również o możliwości jego pobytu w Zakopanem, w jego letniej posiadłości. Jeszcze dziś kilku funkcjonariuszy miło to sprawdzić.
Po złożeniu nowych zeznań na policji pojechałem do Krzyśka. Potrzebowałem pogadać z kimś. Poradzić, wygadać.
U Ignaczaków byłem aż do kolacji. Porozmawiałem z Igłą i Iwonka. Po tym spotkaniu było mi trochę lepiej, ale dalej cholernie bałem się o ukochaną. Ten człowiek to zwykły psychopata. Nie wiadomo co mu strzeli do głowy.
Od mojej wizyty na policji nie ma żadnych postępów. Co jakiś czas dzwoniłem do policjanta zajmującego się zaginięciem blondynki.
Będąc w domu wziąłem piwo i usiadłem na kanapie w salonie. Wpatrywałem się w zdjęcie Mileny, które stało na komodzie. Wstałem i podszedłem do szafki. Wziąłem do dłoni zdjęcie młodej kobiety. Gdy szedłem do sofy wypadła z niego jakąś kartka.
"Jeśli to czytasz, to zapewne nadszedł ten moment. Chwila,której się bałam.... Nawet nie wiem co mam napisać w tym liście. Pożegnać? Przeprosić? Wyznać miłość? A może napisać prawdę... Tak chyba będzie najlepiej.
Więc zacznę od początku. Dzień przed sylwestrem zadzwonił mój były szef. Zaczął mnie szantażować. Oznajmił, że będzie do mnie pisać. Tak też było. Za każdym razem były to obrzydliwe wiadomości. Większości nawet nie czytałam, tylko od razu kasowałam, ale ostatnio zaczął grozić. Że zrobi coś Tobie, Dominice albo Sebie. W zamian że wam się nic nie stanie miałam się zgodzić na... Nawet nie chcę kończyć. Nie mogłam się na to zgodzić. Na pewno nie na to, żeby Ciebie zdradzić. Za bardzo cię kocham. Wolałabym zginąć niż zgodzić się na coś takiego....
Nie mówiłam nikomu o tym bo się bałam o was. Nie chcę, aby coś się wam stało. Wolę sama cierpieć. Mam nadzieję, że mi kiedyś wybaczysz to że ci nie powiedziałam o tym. Nie chciałam ryzykować waszego bezpieczeństwa.
Piotrek jesteś najlepszym co spotkało mnie w życiu. Dla ciebie jestem wstanie zrobić wszytko. Nawet poświęcić życie....
Gdyby to były moje ostatnie słowa do ciebie to wiedz, że pragnę twojego szczęścia. Jeżeli by mi się coś stało to zapomnij o mnie, żyj dalej. Jesteś wspaniałym mężczyzną, zasługujesz na szczęście.
Twoja kochająca cię najbardziej na świecie Milena <3"
Czytałem to ze łzami. Byłem załamany. Moja ukochana się z tym pogodziła. Na samą myśl o przeczytanym liście płakałem. Mielna postanowiła nas chronić kosztem swojego zdrowia, życia. Nie byłem wstanie nic zrobić. Jej los aktualnie był w rękach policji. Wiem chociaż, że Milena bardzo mnie kocha. Jest nawet wstanie oddać za mnie życie.
Czułem się paskudnie. Gdybym wtedy w piątek na nią poczekał nic takiego by się nie wydarzyło.
A już nawet walić to, że na nią nie poczekałem. Gorsze jest to że widziałem, wszyscy widzieli, że blondyna ma jakiś problem. Ale nikt, a przede wszystkim ja, nie zadałem sobie żadnego trudu, o to aby wydobyć z niej prawdę. Kilka razy pytałem co jest. Zawsze mówiła, że to chodzi o rocznice śmierci jej mamy. Głupi byłem, że w to wierzyłem. Gdybym jednak spróbował przekonać ja, żeby powiedziała prawdę. Może to wszystko potoczyło się inaczej. Z takimi myślami sięgnąłem po butelkę z czystą. Trochę szczeniackie zachowanie. Ale co mi więcej zostało? Jestem teraz bezradny.
Pijąc trunek nie było mi lepiej. Wręcz przeciwnie. Po moich policzkach leciał potok łez... Moją samotność przerwał dzwonek do drzwi. Nie miałem siły, a może mi się po prostu nie chciało otwierać tych drzwi. Udawałem, że mnie nie ma. Jednak mój gość był uparty i dalej pukał do drzwi.
Zwlokłem swoje "zwłoki" z łóżka i poszedłem otworzyć.
- Czego ?- wymamrotałem nie patrząc za drzwi.
- Ładnie witasz kapitana i trenera- powiedział Kowal.
- Przepraszam, to wszytko przez tą sytuację.- oznajmiłem obojętnie i powróciłem do salonu. Z barku wyjąłem dwa kieliszki- Napijecie się ze mną?- spytałem gości
- Piotrek, Ignaczak powiedział mi dziś co się stało, ale to nie jest powód do picia. Rozumiem, że się martwisz o Milenę ale nie możesz zachowywać się jak gówniarz. Mogłeś powiedzieć co się dzieje, a nie chłopaki jakieś marne kity mi dziś wciskali- oznajmił trener
- Przepraszam, ale ja już nie wiem co mam robić. Jeszcze ten dzisiejszy telefon od Mileny oraz list który znalazłem.- oznajmiłem i nalałem sobie czystej.
- Odstaw tą wódkę. Teraz powinieneś być trzeźwy. Jutro nie przychodź na trening. Ogarnij się Piter. Milena się znajdzie. Dobranoc- oznajmił zdenerwowany trener i wyszedł. Olieg jeszcze został u mnie i razem ze mną się napił.
- Piter wszytko będzie dobrze. W razie potrzeby możesz liczyć na mnie.- powiedział na pocieszenie mój kumpel. Posiedział ze mną do 23. Po jego wyjściu wziąłem szybki prysznic i udałem się do sypialni. Położyłem się na łóżku. Zacząłem wszytko wspominać. Od dnia, w którym poznałem Milenę aż do dziś. Kilka wspomnień wywołało u mnie łzy szczęścia, ale znalazły się też takie, które spowodowały potok smutnych łez.
Wspominając wszytko co się niedawno wydarzyło zasnąłem.
***Milena***
Nie mogłam się powstrzymać. Musiałam usłyszeć choć przez chwilę głos Piotrka. Strasznie za nim tęsknię. Wykorzystałam moment w którym ten bydlak poszedł po śniadanie i zadzwoniłam do Nowakowskiego. Gdy tylko usłyszałam jego głos poczułam się lepiej, a na mojej twarzy zagościł uśmiech. Jednak nic nie trwa wiecznie. Musiał nastąpić moment kiedy on wrócił. Po tym gdy usłyszał moją rozmowę ze środowym zaczęło się prawdziwe piekło.
Przywiązał mnie naga do łóżka i robił co i jak chciał. Nawet w najbardziej okrutny sposób.
To wszytko trwało kilka, kilkanaście godzin. Bolało mnie całe ciało. Nad ranem, tak mi się zdaje, bo zaczęło się rozwidniać. Zrobił to po raz ostatni. Ale najbardziej bolesny. Gdy skończył zatkał mi usta i na moim ciele zostawił kilka śladów od klamry paska. Bolało jak cholera, ale nic nie mogłam zrobić. Byłam tak zmęczona, że zasnęłam.
***Piotrek***
Gdy rano się obudziłem postanowiłem iść pobiegać. Chciałem jakoś odreagować, wyładować swoją agresję.
Tym razem w celu biegania udałem się do lasu na obrzeżach Rzeszowa. Pojechałem tam samochodem. Na miejscu zaczęłam od rozgrzewki i lekkiego truchtu. Z czasem zwiększałem tempo biegu. Po jakimś czasie coś przykuło moją uwagę. Podszedłem do miejsca, gdzie na śniegu leżało coś ciemnego. Jak się dowiedziałem to nie było coś. A dokładniej to zobaczyłem.....
______________________________
Z zawałem i pełna szczęścia dodaje kolejny rozdział, w którym trochę się dzieje.
Przez te emocje nie wiem co mogłabym napisać o tym rozdziale, więc jego ocenę pozostawiam wam.
Polscy siatkarze jadą do Tokio, przedłużyli swoją walkę o Rio. Jestem dumna, że mogę mówić o tej nie samowitej drużynie, że jest z mojego kraju.
Udaję się na świętowanie. Trzymajcie się ciepło i do następnego :***
Ps. Zapraszam na moje drugie opowiadanie
Jak się okazało telefon był od.... Mileny. Gdy tylko usłyszałem głos ukochanej na mojej twarzy zagościł uśmiech
- Piotrek, kochanie. Ratuj, to jest jakiś koszmar. Nie wytrzymam z nim już dłużej- oznajmiła z płaczem dziewczyna
-Lenka, ale o kim ty mówisz? Gdzie ty jesteś?- spytałem łamiącym głosem
- Nie mam pojęcia Piotrek. On mnie porwał Nie daje mi spokoju. Ciągle chce...- nie dokończyła, gdyż wybuchła płaczem. Domyślałem się o co chodzi.
- Nie płacz kochanie. Zrobię wszystko żeby cię znaleźć. Policja cię szuka- oznajmiłem
- Piotrek pamiętaj, że cię kocham-powiedziała z płaczem
- Co ty sobie wyobrażasz szmato. Miało nie być żadnych telefonów. Nie taka była umowa dziwko. Zapłacisz mi za to. - usłyszałem głos tego skurwiela. Nie mogę pojąć jak można być takim sukinsynem, żeby tak traktować kobietę.
- Zostaw ja. Jak jej coś zrobisz to nie ręczę za siebie. Dorwę cię....- nie skończyłem bo usłyszałem jak się rozłącza. Jak najszybciej ubrałem się. Nie jedząc nic zabrałem klucze i dokumenty po czym opuściłem mieszkanie. Pobiegłem w stronę samochodu i pojechałem na policję.
Na miejscu policjant oznajmił mi, że spróbują namierzyć telefon z którego dzwoniła Milena. Dowiedziałem się również, że jak się okazało w trakcie poszukiwań ten dupek nie nazywa się Ireneusz Poznański tylko Zbigniew W. Poszukiwany przez policję diler, handlarz żywym towarem, właściciel kilku burdeli w całej Polsce. Policja szuka go już dłuższy czas. Zawsze zmieniał imię i przez to nie mogli go znaleźć. Policjant poinformował mnie również o możliwości jego pobytu w Zakopanem, w jego letniej posiadłości. Jeszcze dziś kilku funkcjonariuszy miło to sprawdzić.
Po złożeniu nowych zeznań na policji pojechałem do Krzyśka. Potrzebowałem pogadać z kimś. Poradzić, wygadać.
U Ignaczaków byłem aż do kolacji. Porozmawiałem z Igłą i Iwonka. Po tym spotkaniu było mi trochę lepiej, ale dalej cholernie bałem się o ukochaną. Ten człowiek to zwykły psychopata. Nie wiadomo co mu strzeli do głowy.
Od mojej wizyty na policji nie ma żadnych postępów. Co jakiś czas dzwoniłem do policjanta zajmującego się zaginięciem blondynki.
Będąc w domu wziąłem piwo i usiadłem na kanapie w salonie. Wpatrywałem się w zdjęcie Mileny, które stało na komodzie. Wstałem i podszedłem do szafki. Wziąłem do dłoni zdjęcie młodej kobiety. Gdy szedłem do sofy wypadła z niego jakąś kartka.
"Jeśli to czytasz, to zapewne nadszedł ten moment. Chwila,której się bałam.... Nawet nie wiem co mam napisać w tym liście. Pożegnać? Przeprosić? Wyznać miłość? A może napisać prawdę... Tak chyba będzie najlepiej.
Więc zacznę od początku. Dzień przed sylwestrem zadzwonił mój były szef. Zaczął mnie szantażować. Oznajmił, że będzie do mnie pisać. Tak też było. Za każdym razem były to obrzydliwe wiadomości. Większości nawet nie czytałam, tylko od razu kasowałam, ale ostatnio zaczął grozić. Że zrobi coś Tobie, Dominice albo Sebie. W zamian że wam się nic nie stanie miałam się zgodzić na... Nawet nie chcę kończyć. Nie mogłam się na to zgodzić. Na pewno nie na to, żeby Ciebie zdradzić. Za bardzo cię kocham. Wolałabym zginąć niż zgodzić się na coś takiego....
Nie mówiłam nikomu o tym bo się bałam o was. Nie chcę, aby coś się wam stało. Wolę sama cierpieć. Mam nadzieję, że mi kiedyś wybaczysz to że ci nie powiedziałam o tym. Nie chciałam ryzykować waszego bezpieczeństwa.
Piotrek jesteś najlepszym co spotkało mnie w życiu. Dla ciebie jestem wstanie zrobić wszytko. Nawet poświęcić życie....
Gdyby to były moje ostatnie słowa do ciebie to wiedz, że pragnę twojego szczęścia. Jeżeli by mi się coś stało to zapomnij o mnie, żyj dalej. Jesteś wspaniałym mężczyzną, zasługujesz na szczęście.
Twoja kochająca cię najbardziej na świecie Milena <3"
Czytałem to ze łzami. Byłem załamany. Moja ukochana się z tym pogodziła. Na samą myśl o przeczytanym liście płakałem. Mielna postanowiła nas chronić kosztem swojego zdrowia, życia. Nie byłem wstanie nic zrobić. Jej los aktualnie był w rękach policji. Wiem chociaż, że Milena bardzo mnie kocha. Jest nawet wstanie oddać za mnie życie.
Czułem się paskudnie. Gdybym wtedy w piątek na nią poczekał nic takiego by się nie wydarzyło.
A już nawet walić to, że na nią nie poczekałem. Gorsze jest to że widziałem, wszyscy widzieli, że blondyna ma jakiś problem. Ale nikt, a przede wszystkim ja, nie zadałem sobie żadnego trudu, o to aby wydobyć z niej prawdę. Kilka razy pytałem co jest. Zawsze mówiła, że to chodzi o rocznice śmierci jej mamy. Głupi byłem, że w to wierzyłem. Gdybym jednak spróbował przekonać ja, żeby powiedziała prawdę. Może to wszystko potoczyło się inaczej. Z takimi myślami sięgnąłem po butelkę z czystą. Trochę szczeniackie zachowanie. Ale co mi więcej zostało? Jestem teraz bezradny.
Pijąc trunek nie było mi lepiej. Wręcz przeciwnie. Po moich policzkach leciał potok łez... Moją samotność przerwał dzwonek do drzwi. Nie miałem siły, a może mi się po prostu nie chciało otwierać tych drzwi. Udawałem, że mnie nie ma. Jednak mój gość był uparty i dalej pukał do drzwi.
Zwlokłem swoje "zwłoki" z łóżka i poszedłem otworzyć.
- Czego ?- wymamrotałem nie patrząc za drzwi.
- Ładnie witasz kapitana i trenera- powiedział Kowal.
- Przepraszam, to wszytko przez tą sytuację.- oznajmiłem obojętnie i powróciłem do salonu. Z barku wyjąłem dwa kieliszki- Napijecie się ze mną?- spytałem gości
- Piotrek, Ignaczak powiedział mi dziś co się stało, ale to nie jest powód do picia. Rozumiem, że się martwisz o Milenę ale nie możesz zachowywać się jak gówniarz. Mogłeś powiedzieć co się dzieje, a nie chłopaki jakieś marne kity mi dziś wciskali- oznajmił trener
- Przepraszam, ale ja już nie wiem co mam robić. Jeszcze ten dzisiejszy telefon od Mileny oraz list który znalazłem.- oznajmiłem i nalałem sobie czystej.
- Odstaw tą wódkę. Teraz powinieneś być trzeźwy. Jutro nie przychodź na trening. Ogarnij się Piter. Milena się znajdzie. Dobranoc- oznajmił zdenerwowany trener i wyszedł. Olieg jeszcze został u mnie i razem ze mną się napił.
- Piter wszytko będzie dobrze. W razie potrzeby możesz liczyć na mnie.- powiedział na pocieszenie mój kumpel. Posiedział ze mną do 23. Po jego wyjściu wziąłem szybki prysznic i udałem się do sypialni. Położyłem się na łóżku. Zacząłem wszytko wspominać. Od dnia, w którym poznałem Milenę aż do dziś. Kilka wspomnień wywołało u mnie łzy szczęścia, ale znalazły się też takie, które spowodowały potok smutnych łez.
Wspominając wszytko co się niedawno wydarzyło zasnąłem.
***Milena***
Nie mogłam się powstrzymać. Musiałam usłyszeć choć przez chwilę głos Piotrka. Strasznie za nim tęsknię. Wykorzystałam moment w którym ten bydlak poszedł po śniadanie i zadzwoniłam do Nowakowskiego. Gdy tylko usłyszałam jego głos poczułam się lepiej, a na mojej twarzy zagościł uśmiech. Jednak nic nie trwa wiecznie. Musiał nastąpić moment kiedy on wrócił. Po tym gdy usłyszał moją rozmowę ze środowym zaczęło się prawdziwe piekło.
Przywiązał mnie naga do łóżka i robił co i jak chciał. Nawet w najbardziej okrutny sposób.
To wszytko trwało kilka, kilkanaście godzin. Bolało mnie całe ciało. Nad ranem, tak mi się zdaje, bo zaczęło się rozwidniać. Zrobił to po raz ostatni. Ale najbardziej bolesny. Gdy skończył zatkał mi usta i na moim ciele zostawił kilka śladów od klamry paska. Bolało jak cholera, ale nic nie mogłam zrobić. Byłam tak zmęczona, że zasnęłam.
***Piotrek***
Gdy rano się obudziłem postanowiłem iść pobiegać. Chciałem jakoś odreagować, wyładować swoją agresję.
Tym razem w celu biegania udałem się do lasu na obrzeżach Rzeszowa. Pojechałem tam samochodem. Na miejscu zaczęłam od rozgrzewki i lekkiego truchtu. Z czasem zwiększałem tempo biegu. Po jakimś czasie coś przykuło moją uwagę. Podszedłem do miejsca, gdzie na śniegu leżało coś ciemnego. Jak się dowiedziałem to nie było coś. A dokładniej to zobaczyłem.....
______________________________
Z zawałem i pełna szczęścia dodaje kolejny rozdział, w którym trochę się dzieje.
Przez te emocje nie wiem co mogłabym napisać o tym rozdziale, więc jego ocenę pozostawiam wam.
Polscy siatkarze jadą do Tokio, przedłużyli swoją walkę o Rio. Jestem dumna, że mogę mówić o tej nie samowitej drużynie, że jest z mojego kraju.
Udaję się na świętowanie. Trzymajcie się ciepło i do następnego :***
Ps. Zapraszam na moje drugie opowiadanie
Subskrybuj:
Posty (Atom)



