***Krzysiek***
moja żona już chciała coś powiedzieć, ale zadzwonił mój telefon. Na ekranie widniał napis Mama. Odebrałem od razu.
-cześć mamo. Coś się stało? Nigdy nie dzwoniłaś tak późno- lekko zdenerwowany zapytałem na powitanie
- Niestety tak synku
- Coś z ojcem?- teraz byłem przestraszony
- Nie z nim wszystko w porządku. Chodzi o to że....
- Mamo co się dzieje?- zapytałem prosto z mostu
- Chodzi o to, że był u nas Patryk. Pytał o Milenę- odpowiedziała
- Co mu powiedziałaś?- zapytałem
- Że nie widziałam jej od czasu gdy Iza się wyprowadziła z Wałbrzycha
- Bardzo dobrze powiedziałaś. Mówił coś jeszcze?
- Że musi pojechać do ciebie bo ty na pewno coś wiesz o jego córce.
- Mówił może co od niej chce?
- Nie, ale zdaje mi się, że chce jakieś pieniądze. Alkoholem było od niego czuć na kilometr. Ty i Piotrek musicie uważać na Milenę
- Na razie są jeszcze w Warszawie. Na szczęście on nie wie gdzie mieszka Milena. Dobrze że mieszka z Nowakowskim
- Musisz powiedzieć to jak najszybciej Piotrkowi
- Zaraz do niego zadzwonię
- Pozdrów ich ode mnie i ucałuj Iwonkę i dzieciaki.
- Ty również pozdrów tatę. Jakby Patryk do was ponownie przyszedł od razu do mnie zadzwoń.
- Dobrze Krzysiu. Dobrej nocy
- Dobranoc- zakończyłem rozmowę ze swoją matką. Zacząłem się zastanawiać co mój brat chce od Mileny. Tyle lat się nią nie interesował. I nagle pojawił się opiekuńczy tatuś.
- Krzysiek co się stało? Słyszałam, że rozmawiałeś o Patryku- zapytała Iwona
- Był u rodziców. Pytał o Milenę
- Co od niej po tym wszystkim może chcieć?- Iwona była wyraźnie zmartwiona
- Nie mam pojęcia co od niej chce, ale nie pozwolę jej skrzywdzić. Dobrze, że mieszka z Piotrkiem
- Patryk chce tu przyjechać?- zapytała
- Mama mówiła, że planuje przyjechać do nas bo liczy, że wiem coś o Mielnie
- Musisz zadzwonić do Piotrka.
- Zrobię to od razu- odpowiedziałem żonie. Wziąłem do ręki telefon i zadzwoniłem do środkowego. Jednak nie odbierał. W końcu był na weselu. Postanowiłem zadzwonić następnego dnia.
Tak jak zaplanowaliśmy z Iwoną obejrzeliśmy jeszcze drugi film.
***Piotrek***
Gdy wróciliśmy do sali od razu ruszyliśmy na parkiet. Przetańczyliśmy kilka piosenek. Wodzirej oznajmił zmianę pary. Teraz tańczyłem z mamą Magdy, a Milena z moim ojcem. Taka zamiana. Pani Pawłowska zaczęła rozmowę
- Między tobą, a Milena widać wielką miłość. Gołym okiem widać, że świata po za sobą nie widzicie- rzekła na początek
- Mogę się z panią zgodzić.
- Musisz jednak uważać. Milena to dobra dziewczyna, która bardzo cię kocha. I przez to nie chce aby twoja relacja z matką uległa pogorszeniu. Po tym co sama przeżyła nie będzie chciała stawać między tobą a rodzicami
- wiem o tym. Niejednokrotnie rozmawialiśmy o tym, a Milena cały czas upiera się przy tym, że to przez nią kłócę się z matką
- Bo nie chce abyś ty stracił swoją. Musisz jej pokazać, że mimo wszystko masz dobry kontakt z rodzicami.
: Nie jest to łatwe. Mam mało czasu, a jak mam chwilę wolną to chcę być wtedy z Mileną.
- Wiadomo. Pamiętaj, że opinia innych się nie liczy. Ważne jest wasze szczęście i uczucie między wami
- Dziękuję pani za rozmowę
- Nie masz za co. W ciągu ostatniego dnia polubiłam Milenę.
- To kobieta, której nie da się nie lubić. Pamiętam, że jak tylko poznałem ją w domu mojego przyjaciela to od razu ją polubiłem. A w ciągu tygodnia pokochałem
- Idź już do niej. Zapewne na ciebie czeka przy stole- rzekła pani Agnieszka. W tej chwili zorientowałem się że piosenka się skończyła.
Udałem się do stolika, przy którym siedziała Milena. Niedługo cieszyłem się ukochaną. Przyszedł do nas jeden z gości i poprosił ją do tańca. Momentami szlag mnie trafia gdy widzę jak niektórzy z pijanych gości pożerają ją wzrokiem. Kilka krotnie miałem ochotę podejść do takiego typa i wytłumaczyć mu po męsku, że Milena jest zajęta. Z ogromnym trudem się powstrzymywałem. Wariuje gdy widzę ją z innym mężczyzną. Nawet gdy to tylko taniec. Kocham ją i boję się, że ją stracę. Ale jestem pewien jej uczuć do mnie. Udałem się do stolika gdzie siedziała moja mama. Poprosiłem ją do tańca. Gdy piosenka się skończyła poprosiłem mamę, aby wyszła ze mną na zewnątrz.
- Mamo chciałbym z tobą porozmawiać. Myślę, że wiesz o czym- zacząłem po chwili ciszy.
- Chyba domyślam się o co chodzi- odparła
- Zacznę od tego, że bardzo cię kocham mamo. Wiem, że wszystko co robiłaś, robiłaś po to abym był szczęśliwy. I jestem bardzo ci wdzięczny za to jak mnie wychowałaś. Ale nadszedł już czas abym sam decydował o sobie. Kocham Milenę i chce z nią być do końca życia. Zależy mi na tym aby dwie najważniejsze dla mnie kobiety dogadywały się między sobą i akceptowały nawzajem. Jeżeli chcesz mamo abym był szczęśliwy to spróbuj dogadać się z Milena. Nie musisz jej lubić. Ale nie okazuj jej tego. Nie chcę kłótni w naszej rodzinie- wygłosiłem swój monolog.
- Ale Piotruś. Jesteś pewien uczucia jakim ona cię darzy? Martwię się o ciebie. Nie chciałabym abyś cierpiał- odparła moja matka
- Będę cierpiał jeśli nie zaakceptujesz mojego związku z Milena
- Jesteś pewien, że to dobra kandydatka na żonę?
- Mamo ja jeszcze nie myślałem o ślubie. Jest nam razem dobrze. Dogadujemy się bez słów. Nie wiem czy pamiętasz, ale babcia często powtarzała, że prawdziwa miłość poznaje się gdy dwoje ludzi dogaduje bez słów. My to potrafimy
- Piotrek ze względu na ciebie spróbuję być dla niej milsza. Ale wiedz, że nie podoba mi się, to że twoja ukochana wychowała się w domu dziecka.
- To nie jej wina. Ja powiedziałem ci co chciałem. Co zrobisz z moimi słowami twoja sprawa. Musisz być świadoma, że nie ważne co ty myślisz o Milenie, ja i tak z nią będę.- Odparłem i wróciłem do środka.
Po tej rozmowie z mamą poczułem się o wiele lepiej.
***Milena***
Nadszedł czas oczepin. Wodzirej przygotował kilka zabaw. W jednej z nich wzięliśmy udział. Polegała ona na tym, że musieliśmy tańczyć tak aby nie spadł nam balon. W takiej samej zabawie braliśmy udział na sylwestrze . Udało nam się wygrać. Po tym było jeszcze kilka konkursów z atrakcyjnymi nagrodami.
Po zakończeniu jednej z zabaw prowadzący imprezę weselną ogłosił, że czas n a znalezienie nowej pary młodej. Magda chciała abym dołączyła do kręgu młodych kobiet. Jednak udało mi się tego uniknąć mówiąc, że ja nie potrzebuje drugiej połówki, bo już ją mam. Gdy to powiedziałam spojrzałam na Nowakowskiego. Ten uśmiechnął się do mnie.
Oczepiny zakończyły się podziękowaniem dla rodziców. Zabawa weselna trwała dalej. Zdążyło mi się rozmawiać kilka razy z mamą Piotrka. Z niewiadomych dla mnie przyczyny zawsze gdy zaczynałam rozmawiać z panią Barbarą obok pojawiał się środkowy.
Bardzo dużo tańczyłam. Na szczęście z moją kondycją nie jest najgorzej. Zmęczenie tańcem poczułam dopiero po 1 w nocy. Wówczas udałam się na taras. Usiadłam na jednej z ławek i zaczęłam rozmyślać. Moje myśli dotyczyły głównie Piotrka i mnie. Zdążyło mi się nawet kilkakrotnie pomyśleć o powrocie do biegania, a także o tym jak przekonać do siebie panią Nowakowska.
- O czym myślisz?- usłyszałam głos pana Tomka
- O niczym konkretnym- wzruszyłam ramionami.
- Nie wydaje mi się. Kobiety zazwyczaj gdy o czymś myślą to jest to coś bardzo ważnego- ojciec braci Nowakowskich usiadł koło mnie
- Myślę o mnie i Piotrku. O tym jak się poznaliśmy, jak wyglądało nasze dotychczasowe wspólne życie- odparłam
- Czyli o czymś naprawdę ważnym. Myślę, że myślisz też o mojej żonie. A właściwie o waszych relacjach
- Zgadł pan. Zastanawiam się co zrobić, aby pani Barbara zaakceptowała mnie
- Nic nie rób. Nie zwracaj na nią uwagi. Ważne, że kochasz Piotrka, a on ciebie. Liczy się tylko wasza miłość, a nie to co mówią inni
- Niby racja, ale nie chcę stawać pomiędzy Piotrem, a jego mamą
- Nie przejmuj się tym. Barbara musi zrozumieć, że jeśli choć trochę cię nie polubi to straci syna. Piotrek zrobi dla ciebie wszystko i ty dla niego zapewne też
- Tak. Już coś dla niego zrobiłam.
- O czym mówisz?
- Dla niego poddałam się operacji. Chciałam żyć dla niego, nawet kosztem tego, że nie będziemy mogli mieć dzieci. Można powiedzieć, że gdybym nie była z Piotrkiem w związku to nie chciałabym operacji. Gdybym była sama zapewne bym się złamała. A dzięki niemu miałam o co walczyć. O życie. O życie przy boku Piotrka. Od razu odrzuciłam myśl o leczeniu. Chciałam mieć pewność, że będę żyć
- W takich momentach warto mieć kogoś bliskiego. Dlatego nie zwracaj uwagi na innych. Walcz zawsze o swoje szczęście. Pamiętaj nie warto przejmować się opinią innych. Sam wiem coś o tym- pan Tomek uśmiechnął się lekko
- Może nie powinnam pytać. Ale ciekawi mnie co takiego się panu przydarzyło?
- To samo co tobie. Też wychowałem się w domu dziecka
- Przepraszam, że zapytałam
- Nie masz za co. Kiedyś i tak byś poznała prawdę. Miałem 10 lat jak tam trafiłem
- Rok mniej niż ja
- Moi rodzice zginęli w trakcie pożaru domu.
- Bardzo mi przykro. Wiem co znaczy stracić rodziców
- Nikomu tego nie życzę. Wiem także co czujesz gdy moja żona nie traktuje cię tak jak na to zasłużyłaś. Jej rodzice także mnie nie akceptowali.. I to z tego samego powodu, dla którego Barbara nie akceptuje ciebie. Dla tego zignoruj to
- Dziękuję panu za rozmowę.
- Nie masz za co. Jesteś dla mnie jak córka
- Miło mi to słyszeć
- Chodź, idziemy zatańczyć- rzekł pan Nowakowski wstając z ławki.
Wesele zakończyło się po 6. Byłam strasznie zmęczona. Co nie zmienia faktu, że bawiłam się świetnie. Nawet na imprezach integracyjnych w klubie się tak dobrze nie bawiłam. Tańczyłam ze wszystkimi mężczyznami jacy byli na weselu. Nawet z 4letnim Kacperkiem, z synem kuzynki braci Nowakowskich. Przeurocze dziecko z niego. Nie będę ukrywać że trochę sobie wypiłam.
Podczas wesela poznałam większość rodziny Piotrka. Ona w odróżnieniu do jego matki zaakceptowała mnie taką jaką jestem. Cieszyli się, że Piotrek znalazł prawdziwą miłość. Nie zwracali uwagi na to, że mieszkałam w domu dziecka. Gdyby pani Nowakowskiej też to nie przeszkadzało. Ahh... Mogę o tym pomarzyć....
Po wejściu do pokoju hotelowego ustawiłam budzik na 11:30. W końcu trzeba wstać na poprawiny.
Gdy tylko położyłam głowę na poduszce od razu zasnęłam
Na poprawinach był mniej gości niż na weselu. Większość weselników rozjechała się do swoich domów. Została najbliższa rodzina. Dzięki temu mogłam ich lepiej poznać. W trakcie poprawin więcej tańczyłam z Piotrkiem. W końcu mogliśmy się razem bawić. Dziś nie mieliśmy już tylu obowiązków jeśli chodzi o nasze role świadków. Dziś mogliśmy cieszyć się wspólną zabawa. Co jakiś czas myślałam o rozmowie z tatą braci Nowakowskich. Zdążyło mi się to także w trakcie tańca z ukochanym.
- Słońce o czym tak myślisz?- zapytał zachrypniętym szeptem
- Yyy, że ja?- zapytałam
- No tak. Jest coś ciekawszego od tańca z przystojnym, siatkarzem?
- Dodaj jeszcze, że skromnym. Myślę, o tym co powiedział mi twój tata.- opowiedziałam mu dokładnie przebieg tej rozmowy- Od dziś przestaje myśleć o tym co sądzi twoja mama. Najważniejsze jest nasze szczęście- odparłam całując Piotrka
- Nareszcie. Czekałem na ten dzień. Muszę podziękować ojcu, że z tobą porozmawiał.
- Przepraszam, że do tej pory tak się zachowywałam
- Nic się słonko nie stało. Obiecaj mi tylko, że już więcej nie będziesz namawaić mnie na rozmowę z matka
- Obiecuję
- Jak będę gotowy to sam z siebie z nią porozmawiam.
- Kocham cię Piotrek
- Ja ciebie też Milenko- przetańczyliśmy kilka piosenek. Przerwał nam telefon Nowakowskiego- Przepraszam cię Słońce- odparł i odebrał telefon
***Piotrek***
Ulżyło mi gdy Milena powiedziała mi, o rozmowie z ojcem i o tym co postanowiła. Cieszę się, że w końcu przestaje mówić, że to przez nią moja rodzina się kłóci.
Tańczyliśmy w najlepsze gdy zadzwonił mój telefon.
- Przepraszam Słońce- odparłem i wyjąłem telefon. Jak się okazało dzwonił Krzysiek
- No w końcu odebrałeś. Dzwoniłem do ciebie kilkanaście razy- powitał mnie kumpel
- Też się cieszę, że cię słyszę. U mnie i u mileny w porządku, a co u ciebie i twojej rodzinki?- zapytałem
- Nie wymądrzaj się młody. Ja dzwonie w poważnej sprawie. Jest obok ciebie Milena?- zapytał
- Jest, a o co chodzi?
- O to, że nie może słyszeć tej rozmowy- odparł
- Okey, poczekaj chwilkę- rzekłem do telefonu- Milena, muszę wyjść na chwilkę. Zaraz wrócę- rzekłem do dziewczyny i pocałowałem w policzek- No już mogę gadać- wznowiłem rozmowę z Ignaczakiem
- Słuchaj uważnie. Chodzi o to, że u moich rodziców był mój brat, Patryk. Ojciec Mileny. Wypytywał o nią i powiedział, że przyjedzie do mnie do Rzeszowa-oznajmił
- Przecież został pozbawiony praw rodzicielskich. Co on może chcieć od niej?
- No właśnie nie wiadomo, dlatego po powrocie do Rzeszowa musisz uważać na Milenę. Moja mama obiecała, że zadzwoni do mnie jakby jeszcze kiedyś do niej przyszedł i pytał o Milenę. a i pod żadnym pozorem nie możesz jej o tym powiedzieć.
- wiadomo. Dzięki, że zadzwoniłeś
- Uznałem to za konieczne. A jak tam wesele? Udane?
- Bardzo. Opowiem ci jak wrócimy. Muszę kończyć. do zobaczenia- pożegnałem Igłę
- Do zobaczyska- odparł libero i się rozłączył.
Wróciłem do środka sali. Milena właśnie tańczyła z moim bratem, więc ja poprosiłem do tańca swoją bratową.
Poprawiny trwał do samego wieczora. Zakończyły się dopiero przed 22.Zmęczeni dwudniową zabawą pojechaliśmy do domu moich rodziców. Od razu udaliśmy się do naszego pokoju.
=======================================
Przepraszam, że w tamtym tygodniu nic się nie pojawiło. Niestety nie dałam rady napisać rozdziału. Nie miałam kompletnie czasu.
Rozdział o niczym konkretnym. Na nic lepszego aktualnie nie mam czasu. W związku z tym mam dla was ważna wiadomość.
Nie mam pojęcia czy przed testami gimnazjalnymi dam radę coś tu napisać. Nauczyciele zadają mi pełno prac domowych, testów powtórzeniowych. Do domu wracam dość późno, gdy odrobię lekcje, nie mam już siły czegokolwiek napisać. Postaram sie coś napisać, ale czy mi to wyjdzie się dopiero okażę.
Pozdrawiam i do następnego :***
Nigdy nie pozwól, aby ktokolwiek zniszczył Twoje marzenia- Arkadiusz Gołaś
niedziela, 3 kwietnia 2016
niedziela, 27 marca 2016
Rozdział 25
***Milena***
Noc po wieczorze panieńskim była okropna. Budziłam się kilka razy. Co było spowodowane to złym sen. Śnił mi się ten facet z klubu. Na dobre zasnęłam dopiero około 6 rano.
Obudziłam się około 12. A dokładniej to obudziłam się gdy ktoś położył się na łóżku. Na początku się wystraszyłam przypominając sobie tego typa z klubu. Ułożyło mi gdy zobaczyłam Piotrka. Od razu się w niego wtuliłam.
- Hej mała. Tata mówił mi, że wczoraj szybko wróciłaś. Coś się stało?- zapytał z troską
- Nie chcę o tym mówić. Powiedz lepiej jak było na kawalerskim- zmieniłam temat. Piotrek opowiadał mi dokładnie o tym co się działo.
- No a co działo się po 3 to nie pamiętam. Film mi się urwał.
-Nie wyglądasz na takiego co ma teraz mocnego kaca
- Gdybyś widziała mnie zaraz po obudzeniu- zaśmiał się
- Fajnie że chociaż ty miałeś udany wieczór
- Ja już ci wszystko powiedziałem. Teraz ty opowiadaj
- Nie ma o czym. Wróciłam przed 23
- czemu tak wcześnie?
- Nie ważne
- Mi się wydaje, że jednak ważne. Co się tam stało?- po długich namowach ze strony Nowakowskiego uległam i opowiedziałam mu wydarzenia z poprzedniego wieczoru.
- gdzie jest ten klub? Dorwę tego idiotę- Piotrek był mocno wkurzony
- Piotrek daj spokój. Nic mi się nie stało.- próbowałam go uspokoić
- Ale mogło.- Nowakowski przytulił mnie mocno
- Obiecaj mi, że nie będziesz szukał tego gościa.
- Nie mogę słonko. On mógł zrobić ci krzywdę
- Ale nie zrobił. Nie wracajmy już do tego tematu
- Jak chcesz. Chodź na obiad- rzekł całując mnie w czoło.. Poszłam do łazienki szybko się ogarnąć. Po paru minutach byłam już w kuchni gdzie był Piotrek i jego matka
- Dzień dobry- przywitałam kobietę
- O śpiąca królewna w końcu wstała- odparła
- Mamo daj spokój- rzekł Piotrek
Obiad, a moje śniadanie jedliśmy w ciszy. Po posiłku Piotrek zabrał mnie na spacer.
*********Ślub Magdy i Łukasza, 27 września 2014**********
***Piotrek***
Straszy z braci bierze ślub. To jest nie do pomyślenia. Zawsze każdy z rodziny był zdania, że to ja pierwszy będę się żenił. A tu taka niespodzianka. Dzisiejszy wieczór będzie trudny dla Mileny ze względu na moją rodzinkę i kilka wścibskich ciotek. Ale takie są chyba w każdej rodzinie....
W czasie przygotowań do ślubu wyobrażałem sobie siebie i Milenę załatwiających ostatnie szczegóły. Może kiedyś.... Kto wie.
Od samego rana Łukasz chodzi jak nakręcony. Dzwoni wszędzie gdzie może i pyta czy wszystko gotowe. Zadzwonił nawet do mnie spytać o której przyjadę. Zapomniał o tym, że jestem u niego od wczoraj. Zakręcony ten mój brat. Ale rozumiem, że denerwuje się tym dniem. Chce aby wszystko było dobrze. On się denerwuje, a ja mam darmowy kabaret. Jak tak dalej pójdzie to mój brat do ślubu pojedzie na wózku. Dosłownie. Już 3 razy wywalił się o własne nogi. Co ta miłość robi z ludzi....
Około 11 przyjechali nasi rodzice. Po nich kilka osób z rodziny. Przed domem stał przygotowany samochód weselny
- bez jaj stary, że ja będę prowadził to cacko. - rzekłem do brata
- A no będziesz go prowadził. Powiem ci więcej. Od dziś to jest mój samochód- odparł dumnie spoglądając w okno
- Rozumiem taki prezent ślubny sobie kupiłeś
- Ma się rozumieć. Jak tylko go zobaczyłem od razu powiedziałem sobie, muszę go kupić
- I dobrze zrobiłeś.- odparłem
- No w końcu jestem starszy Nowakowski- zaśmiał się- Chodź obejrzeć auto z bliska- jak powiedział tak też zrobiliśmy. Już po chwili byliśmy na zewnątrz.
- Chyba też zainwestuje w takie cacko- oznajmiłem
- Warto. Każda panna będzie twoja
- Najważniejsze dla mnie jest to, że jedna już jest moja
- No właśnie o niej chciałem pogadać
- Nie do końca rozumiem do czego zmierzasz
- Do tego, że Milena świata po za Tobą nie widzi, ty po za nią także. Może warto pomyśleć o ślubie?
- To prawda kocham ją jak wariat. A co do ślubu to nie wiem czy to nie za wcześnie. Nie chciałbym się narzucać.
- Ale skoro się kochacie to nie ma co z tym zwlekać. A może martwi cię relacja mamy i Mileny?
- owszem. Nie mogę pojąć dlaczego mama jej nie lubi. Mielna cały czas się stara. Jest mi przykro, że własna matka nie cieszy się moim szczęściem, że nie akceptuje wybranki mego serca
- Nie przejmuj się. Ważne jest wasze szczęście
- Niby racja, ale Milena oskarża się o moje złe relacje z mamą
- bo cię kocha i chce abyś miał dobry kontakt z matką. Pamiętaj, że ona swoją straciła i nie chce abyś i ty swoją stracił
- Ale nie może się o to oskarżać. Koniec rozmowy o mnie. Dziś jest twój dzień.- wraz z bratem wróciłem do domu. ,
Jadąc do Magdy i jej rodziców zajrzeliśmy do kwiaciarni. Kupiłem duży bukiet czerwonych róż dla swojej kochanej Mileny.
Po około 30 minutach byliśmy już w domu Magdy.
Łukasz od razu poszedł do swojej ukochanej. A ja zacząłem szukać swojej drugiej połówki. Znalazłem ją w kuchni. Była tam z mamą Magdy. Milena wyglądała cudownie. Nie przesadzę jeśli powiem, że mogłaby wziąć udział w wyborach miss Polski.
***Milena***
Zaraz po śniadaniu. To jest około 9 poszłam się ubrać. Założyłam sukienkę wybraną na ślub.
Gdy przyszła kosmetyczka i fryzjerka oddałyśmy się w ich ręce. Fryzjerka uczyniła z moich włosów cudne fale.
Na mojej twarzy pojawił się taki makijaż
Gdy makijaż i fryzura Magdy były już gotowe pomogłam jej założyć suknie.
Panna młoda wyglądała ślicznie.
Parę minut po 11 byłyśmy już gotowe na przyjazd braci Nowakowskich. Zostawiłam Magdę na chwilę sama i Zeszłam do kuchni. Byli tam rodzice Magdy.
- Państwa córka jest najpiękniejszą panną młodą na świecie- odparłam
- Nie mogło być inaczej. Ty też będziesz piękną panną młodą- rzekła pani Agnieszka
- Zakładając, że kiedyś będę brać ślub- zaśmiałam się. Pan Arek opuścił kuchnię.
- Weźmiesz ślub. Zobaczysz. Myślę, że to tylko kwestia czasu kiedy Piotrek ci się oświadczy.- oznajmiła
- Zobaczymy jak to będzie. Na razie muszę wkupić w łaski ewentualnej przyszłej teściowej- odparłam
- Nie możesz się dogadać z nią?- w czasie rozmowy z panią Agnieszka poczułam się trochę jakbym rozmawiała z mamą.
- Nie podoba się jej, to że mieszkałam w domu dziecka- oznajmiłam
- Nie martw się tym. Nie ważne jest jej zdanie tylko uczucie jakim z Piotrkiem się darzycie. Najważniejsze są wasze uczucia- odparła przytulając mnie
- Dziękuję pani za tą rozmowę. Była mi potrzebna- po moich słowach do kuchni wszedł Piotrek. Wyglądał co najmniej tak jakby ducha zobaczył.
- Witaj moja królewno. Wyglądasz ślicznie- powitał mnie Piotrek wręczając bukiet róż.
- Witaj Piotruś. Dziękuję ty dziś również wyglądasz bosko.- odparłam przytulając go
- Śliczna z was para.- odparła mama Magdy
- Zaprzeczyć nie mogę- zaśmiał się Piotrek. W tym też momencie do kuchni wszedł starszy Nowakowski i jego narzeczona.
Po chwili pojawili się rodzice Piotrka i Łukasza. Państwo Nowakowscy i Pawłowscy udzielili błogosławieństwa nowożeńcom. Następnie pojechaliśmy do kościoła, gdzie było już pełno gości.
Ceremonia ślubna odbyła się bez zakłóceń. Rodzice młodych podczas przysięgi popłakali się.
Po części oficjalnej udaliśmy się do sali gdzie ma się odbyć wesele.
Młodzi pozostali przywitani solą, chlebem oraz tradycyjną polską wódka. Po tym młoda para wraz z rodzicami zaprosili wszystkich na wesele.
Pierwszy taniec należał do nowych państwa Nowakowskich. Po nim taniec z rodzicami, a na koniec ze mną i Piotrem jako świadkami.
Zabawa trwała w najlepsze. Tańczyłam z większością gości. Wraz z Piotrkiem byliśmy zaproszeni na rozmowę z ciotkami Piotrka.
- Jak się poznaliście?
- Długo jesteście razem?
- Planujecie ślub?
- Milena ile masz lat?
- Czym się zajmujesz?
Takie i wiele innych pytań zadały ciotki Piotrka. Niektóre z pytań sprawiły, że nie miałam ochoty na dalszą rozmowę z nimi. Po minie Piotrka widziałam, że mu się to nie podoba. Starał się jak najszybciej skończyć tą rozmowę. Uratował mnie pan młody.
- Milena, Madzia potrzebuje twojej pomocy- oznajmił Nowakowski Ł.
- Już idę- odparłam i wraz z żonkosiem poszłam do panny młodej.- dzięki. Uratowałeś mnie od rozmowy z waszymi ciotkami.
- Nie ma sprawy. Widziałem, że męczą was pytaniami więc ruszyłem z pomoca
- Nawet nie wiesz jak jestem ci wdzięczna- odparłam
- Taniec wystarczy w ramach podziękowań
- Taniec z tobą zawsze
Już po chwili tańczyliśmy pomiędzy innymi gośćmi.
Po tańcu z Łukaszem udałam się do stolika gdzie siedziała Magda.
- I jak się bawi moja świadkowa?- spytała gdy usiadłam obok niej
- Jest to pierwsze wesele, na jakim jestem i bawię się bardzo dobrze.- odparłam. Temat naszej rozmowy zmienił się mocno. Rozmawiałyśmy o ciekawskich ciotkach z rodziny Nowakowskich. Jak się okazało nie tylko mnie wzięły na spytki. Magdzie również urządziły przesłuchanie. Nie wiadomo skąd pojawili się przy nas Łukasz i Piotrek. Każdy z braci Nowakowskich poprosił swoją drugą połówkę do tańca.
- Przepraszam cię za moje ciotki. To ich rytuał, że muszą przepytać nowego członka rodziny.- odparł Piotrek
- Nie masz za co przepraszać. Nic takiego się nie stało.- odpowiedziałam
- Nie chciałbym abyś czuła się urażona przez któreś z ich pytań
- Nie będę ukrywać, że niektóre mogły zostawić dla siebie
- I właśnie za te pytania cię przepraszam- rzekł i pocałował mnie.- Kocham cię- szepnął do mojego ucha
- Ja ciebie też- wtuliłam się w tors Nowakowskiego.
- Chodźmy na spacer- zaproponował siatkarz
- Okey, ale musimy powiedzieć Magdzie i Łukaszowi.
I tak oto po chwili spacerowaliśmy po alejach ogrodu różnego, który otacza dom weselny. Gdy doszliśmy nad oczko wodne ujrzeliśmy wodne odbicie księżyca. Po raz kolejny znalazłam się w swojej bajce.
- Pięknie tu- rzekłam po kilku minutach ciszy
- Racja. Mógłbym tu z tobą stać do końca życia- rzekł Nowakowski jeszcze mocniej przytulając do siebie.
*** Krzysiek***
Tydzień temu spełniło się moje marzenie. Zostałem Mistrzem Świata. Czego chcieć więcej w zawodowej karierze? Niczego. Uznałem, że to idealny moment na zakończenie gry w reprezentacji. Najwyższy czas zająć się rodziną. skoro o niej mowa to muszę zdradzić, że oni nic o tym nie wiedzieli. Dowiedzieli się w tym samym czasie co kibice. Byli smutni. Wiedzą ile znaczy dla mnie kadra narodowa. Ale uszanowali moją decyzję.
Tą sobotę postanowiłem spędzić z dziećmi i żoną. Dawno nie byliśmy Razem. Postanowiłem zabrać ich nad jezioro. Jest jeszcze ciepło.
Po całym dniu na świeżym powietrzu dzieci były bardzo zmęczone i od razu poszły spać. Wraz z Iwoną zdecydowaliśmy się na wieczór filmowy. Nie obyło się bez sporu o film. Po burzliwych negocjacjach doszliśmy do kompromisu. Najpierw komedia romantyczna, a potem coś śmiesznego.
- Ciekawe jak na weselu bawi się Milena z Piotrkiem- odparła Iwona w czasie gdy włączyłem następny film
- Jak wróci to wszystko ci opowie- moja żona już chciała coś powiedzieć, ale zadzwonił mój telefon. Na ekranie widniał napis Mama. Odebrałem od razu.
-cześć mamo. Coś się stało? Nigdy nie dzwoniłaś tak późno- lekko zdenerwowany zapytałem na powitanie
- Niestety tak synku
- Coś z ojcem?- teraz byłem przestraszony
- Nie z nim wszystko w porządku. Chodzi o to że....
----------------------------
Ciekawe jaka wiadomosc pani Ignaczak?????
Tego dowiecie się w kolejnym rozdziale. A tymczasem mam dla was komunikat. Planowałam, ze będzie tu 25 rozdziałów. Ale jak sobie teraz wpadłam na pewien pomysł to wiem, ze będzie jednak około 30-35 rozdziałów.
Tyle ode mnie. Teraz czekam na wasze opinie.
Wesołych Świąt.
Pozdrawiam :*****
Noc po wieczorze panieńskim była okropna. Budziłam się kilka razy. Co było spowodowane to złym sen. Śnił mi się ten facet z klubu. Na dobre zasnęłam dopiero około 6 rano.
Obudziłam się około 12. A dokładniej to obudziłam się gdy ktoś położył się na łóżku. Na początku się wystraszyłam przypominając sobie tego typa z klubu. Ułożyło mi gdy zobaczyłam Piotrka. Od razu się w niego wtuliłam.
- Hej mała. Tata mówił mi, że wczoraj szybko wróciłaś. Coś się stało?- zapytał z troską
- Nie chcę o tym mówić. Powiedz lepiej jak było na kawalerskim- zmieniłam temat. Piotrek opowiadał mi dokładnie o tym co się działo.
- No a co działo się po 3 to nie pamiętam. Film mi się urwał.
-Nie wyglądasz na takiego co ma teraz mocnego kaca
- Gdybyś widziała mnie zaraz po obudzeniu- zaśmiał się
- Fajnie że chociaż ty miałeś udany wieczór
- Ja już ci wszystko powiedziałem. Teraz ty opowiadaj
- Nie ma o czym. Wróciłam przed 23
- czemu tak wcześnie?
- Nie ważne
- Mi się wydaje, że jednak ważne. Co się tam stało?- po długich namowach ze strony Nowakowskiego uległam i opowiedziałam mu wydarzenia z poprzedniego wieczoru.
- gdzie jest ten klub? Dorwę tego idiotę- Piotrek był mocno wkurzony
- Piotrek daj spokój. Nic mi się nie stało.- próbowałam go uspokoić
- Ale mogło.- Nowakowski przytulił mnie mocno
- Obiecaj mi, że nie będziesz szukał tego gościa.
- Nie mogę słonko. On mógł zrobić ci krzywdę
- Ale nie zrobił. Nie wracajmy już do tego tematu
- Jak chcesz. Chodź na obiad- rzekł całując mnie w czoło.. Poszłam do łazienki szybko się ogarnąć. Po paru minutach byłam już w kuchni gdzie był Piotrek i jego matka
- Dzień dobry- przywitałam kobietę
- O śpiąca królewna w końcu wstała- odparła
- Mamo daj spokój- rzekł Piotrek
Obiad, a moje śniadanie jedliśmy w ciszy. Po posiłku Piotrek zabrał mnie na spacer.
*********Ślub Magdy i Łukasza, 27 września 2014**********
***Piotrek***
Straszy z braci bierze ślub. To jest nie do pomyślenia. Zawsze każdy z rodziny był zdania, że to ja pierwszy będę się żenił. A tu taka niespodzianka. Dzisiejszy wieczór będzie trudny dla Mileny ze względu na moją rodzinkę i kilka wścibskich ciotek. Ale takie są chyba w każdej rodzinie....
W czasie przygotowań do ślubu wyobrażałem sobie siebie i Milenę załatwiających ostatnie szczegóły. Może kiedyś.... Kto wie.
Od samego rana Łukasz chodzi jak nakręcony. Dzwoni wszędzie gdzie może i pyta czy wszystko gotowe. Zadzwonił nawet do mnie spytać o której przyjadę. Zapomniał o tym, że jestem u niego od wczoraj. Zakręcony ten mój brat. Ale rozumiem, że denerwuje się tym dniem. Chce aby wszystko było dobrze. On się denerwuje, a ja mam darmowy kabaret. Jak tak dalej pójdzie to mój brat do ślubu pojedzie na wózku. Dosłownie. Już 3 razy wywalił się o własne nogi. Co ta miłość robi z ludzi....
Około 11 przyjechali nasi rodzice. Po nich kilka osób z rodziny. Przed domem stał przygotowany samochód weselny
- bez jaj stary, że ja będę prowadził to cacko. - rzekłem do brata
- A no będziesz go prowadził. Powiem ci więcej. Od dziś to jest mój samochód- odparł dumnie spoglądając w okno
- Rozumiem taki prezent ślubny sobie kupiłeś
- Ma się rozumieć. Jak tylko go zobaczyłem od razu powiedziałem sobie, muszę go kupić
- I dobrze zrobiłeś.- odparłem
- No w końcu jestem starszy Nowakowski- zaśmiał się- Chodź obejrzeć auto z bliska- jak powiedział tak też zrobiliśmy. Już po chwili byliśmy na zewnątrz.
- Chyba też zainwestuje w takie cacko- oznajmiłem
- Warto. Każda panna będzie twoja
- Najważniejsze dla mnie jest to, że jedna już jest moja
- No właśnie o niej chciałem pogadać
- Nie do końca rozumiem do czego zmierzasz
- Do tego, że Milena świata po za Tobą nie widzi, ty po za nią także. Może warto pomyśleć o ślubie?
- To prawda kocham ją jak wariat. A co do ślubu to nie wiem czy to nie za wcześnie. Nie chciałbym się narzucać.
- Ale skoro się kochacie to nie ma co z tym zwlekać. A może martwi cię relacja mamy i Mileny?
- owszem. Nie mogę pojąć dlaczego mama jej nie lubi. Mielna cały czas się stara. Jest mi przykro, że własna matka nie cieszy się moim szczęściem, że nie akceptuje wybranki mego serca
- Nie przejmuj się. Ważne jest wasze szczęście
- Niby racja, ale Milena oskarża się o moje złe relacje z mamą
- bo cię kocha i chce abyś miał dobry kontakt z matką. Pamiętaj, że ona swoją straciła i nie chce abyś i ty swoją stracił
- Ale nie może się o to oskarżać. Koniec rozmowy o mnie. Dziś jest twój dzień.- wraz z bratem wróciłem do domu. ,
Jadąc do Magdy i jej rodziców zajrzeliśmy do kwiaciarni. Kupiłem duży bukiet czerwonych róż dla swojej kochanej Mileny.
Po około 30 minutach byliśmy już w domu Magdy.
Łukasz od razu poszedł do swojej ukochanej. A ja zacząłem szukać swojej drugiej połówki. Znalazłem ją w kuchni. Była tam z mamą Magdy. Milena wyglądała cudownie. Nie przesadzę jeśli powiem, że mogłaby wziąć udział w wyborach miss Polski.
***Milena***
Zaraz po śniadaniu. To jest około 9 poszłam się ubrać. Założyłam sukienkę wybraną na ślub.
Gdy przyszła kosmetyczka i fryzjerka oddałyśmy się w ich ręce. Fryzjerka uczyniła z moich włosów cudne fale.
Na mojej twarzy pojawił się taki makijaż
Gdy makijaż i fryzura Magdy były już gotowe pomogłam jej założyć suknie.
Panna młoda wyglądała ślicznie.
Parę minut po 11 byłyśmy już gotowe na przyjazd braci Nowakowskich. Zostawiłam Magdę na chwilę sama i Zeszłam do kuchni. Byli tam rodzice Magdy.
- Państwa córka jest najpiękniejszą panną młodą na świecie- odparłam
- Nie mogło być inaczej. Ty też będziesz piękną panną młodą- rzekła pani Agnieszka
- Zakładając, że kiedyś będę brać ślub- zaśmiałam się. Pan Arek opuścił kuchnię.
- Weźmiesz ślub. Zobaczysz. Myślę, że to tylko kwestia czasu kiedy Piotrek ci się oświadczy.- oznajmiła
- Zobaczymy jak to będzie. Na razie muszę wkupić w łaski ewentualnej przyszłej teściowej- odparłam
- Nie możesz się dogadać z nią?- w czasie rozmowy z panią Agnieszka poczułam się trochę jakbym rozmawiała z mamą.
- Nie podoba się jej, to że mieszkałam w domu dziecka- oznajmiłam
- Nie martw się tym. Nie ważne jest jej zdanie tylko uczucie jakim z Piotrkiem się darzycie. Najważniejsze są wasze uczucia- odparła przytulając mnie
- Dziękuję pani za tą rozmowę. Była mi potrzebna- po moich słowach do kuchni wszedł Piotrek. Wyglądał co najmniej tak jakby ducha zobaczył.
- Witaj moja królewno. Wyglądasz ślicznie- powitał mnie Piotrek wręczając bukiet róż.
- Witaj Piotruś. Dziękuję ty dziś również wyglądasz bosko.- odparłam przytulając go
- Śliczna z was para.- odparła mama Magdy
- Zaprzeczyć nie mogę- zaśmiał się Piotrek. W tym też momencie do kuchni wszedł starszy Nowakowski i jego narzeczona.
Po chwili pojawili się rodzice Piotrka i Łukasza. Państwo Nowakowscy i Pawłowscy udzielili błogosławieństwa nowożeńcom. Następnie pojechaliśmy do kościoła, gdzie było już pełno gości.
Ceremonia ślubna odbyła się bez zakłóceń. Rodzice młodych podczas przysięgi popłakali się.
Po części oficjalnej udaliśmy się do sali gdzie ma się odbyć wesele.
Młodzi pozostali przywitani solą, chlebem oraz tradycyjną polską wódka. Po tym młoda para wraz z rodzicami zaprosili wszystkich na wesele.
Pierwszy taniec należał do nowych państwa Nowakowskich. Po nim taniec z rodzicami, a na koniec ze mną i Piotrem jako świadkami.
Zabawa trwała w najlepsze. Tańczyłam z większością gości. Wraz z Piotrkiem byliśmy zaproszeni na rozmowę z ciotkami Piotrka.
- Jak się poznaliście?
- Długo jesteście razem?
- Planujecie ślub?
- Milena ile masz lat?
- Czym się zajmujesz?
Takie i wiele innych pytań zadały ciotki Piotrka. Niektóre z pytań sprawiły, że nie miałam ochoty na dalszą rozmowę z nimi. Po minie Piotrka widziałam, że mu się to nie podoba. Starał się jak najszybciej skończyć tą rozmowę. Uratował mnie pan młody.
- Milena, Madzia potrzebuje twojej pomocy- oznajmił Nowakowski Ł.
- Już idę- odparłam i wraz z żonkosiem poszłam do panny młodej.- dzięki. Uratowałeś mnie od rozmowy z waszymi ciotkami.
- Nie ma sprawy. Widziałem, że męczą was pytaniami więc ruszyłem z pomoca
- Nawet nie wiesz jak jestem ci wdzięczna- odparłam
- Taniec wystarczy w ramach podziękowań
- Taniec z tobą zawsze
Już po chwili tańczyliśmy pomiędzy innymi gośćmi.
Po tańcu z Łukaszem udałam się do stolika gdzie siedziała Magda.
- I jak się bawi moja świadkowa?- spytała gdy usiadłam obok niej
- Jest to pierwsze wesele, na jakim jestem i bawię się bardzo dobrze.- odparłam. Temat naszej rozmowy zmienił się mocno. Rozmawiałyśmy o ciekawskich ciotkach z rodziny Nowakowskich. Jak się okazało nie tylko mnie wzięły na spytki. Magdzie również urządziły przesłuchanie. Nie wiadomo skąd pojawili się przy nas Łukasz i Piotrek. Każdy z braci Nowakowskich poprosił swoją drugą połówkę do tańca.
- Przepraszam cię za moje ciotki. To ich rytuał, że muszą przepytać nowego członka rodziny.- odparł Piotrek
- Nie masz za co przepraszać. Nic takiego się nie stało.- odpowiedziałam
- Nie chciałbym abyś czuła się urażona przez któreś z ich pytań
- Nie będę ukrywać, że niektóre mogły zostawić dla siebie
- I właśnie za te pytania cię przepraszam- rzekł i pocałował mnie.- Kocham cię- szepnął do mojego ucha
- Ja ciebie też- wtuliłam się w tors Nowakowskiego.
- Chodźmy na spacer- zaproponował siatkarz
- Okey, ale musimy powiedzieć Magdzie i Łukaszowi.
I tak oto po chwili spacerowaliśmy po alejach ogrodu różnego, który otacza dom weselny. Gdy doszliśmy nad oczko wodne ujrzeliśmy wodne odbicie księżyca. Po raz kolejny znalazłam się w swojej bajce.
- Pięknie tu- rzekłam po kilku minutach ciszy
- Racja. Mógłbym tu z tobą stać do końca życia- rzekł Nowakowski jeszcze mocniej przytulając do siebie.
*** Krzysiek***
Tydzień temu spełniło się moje marzenie. Zostałem Mistrzem Świata. Czego chcieć więcej w zawodowej karierze? Niczego. Uznałem, że to idealny moment na zakończenie gry w reprezentacji. Najwyższy czas zająć się rodziną. skoro o niej mowa to muszę zdradzić, że oni nic o tym nie wiedzieli. Dowiedzieli się w tym samym czasie co kibice. Byli smutni. Wiedzą ile znaczy dla mnie kadra narodowa. Ale uszanowali moją decyzję.
Tą sobotę postanowiłem spędzić z dziećmi i żoną. Dawno nie byliśmy Razem. Postanowiłem zabrać ich nad jezioro. Jest jeszcze ciepło.
Po całym dniu na świeżym powietrzu dzieci były bardzo zmęczone i od razu poszły spać. Wraz z Iwoną zdecydowaliśmy się na wieczór filmowy. Nie obyło się bez sporu o film. Po burzliwych negocjacjach doszliśmy do kompromisu. Najpierw komedia romantyczna, a potem coś śmiesznego.
- Ciekawe jak na weselu bawi się Milena z Piotrkiem- odparła Iwona w czasie gdy włączyłem następny film
- Jak wróci to wszystko ci opowie- moja żona już chciała coś powiedzieć, ale zadzwonił mój telefon. Na ekranie widniał napis Mama. Odebrałem od razu.
-cześć mamo. Coś się stało? Nigdy nie dzwoniłaś tak późno- lekko zdenerwowany zapytałem na powitanie
- Niestety tak synku
- Coś z ojcem?- teraz byłem przestraszony
- Nie z nim wszystko w porządku. Chodzi o to że....
----------------------------
Ciekawe jaka wiadomosc pani Ignaczak?????
Tego dowiecie się w kolejnym rozdziale. A tymczasem mam dla was komunikat. Planowałam, ze będzie tu 25 rozdziałów. Ale jak sobie teraz wpadłam na pewien pomysł to wiem, ze będzie jednak około 30-35 rozdziałów.
Tyle ode mnie. Teraz czekam na wasze opinie.
Wesołych Świąt.
Pozdrawiam :*****
niedziela, 13 marca 2016
Rozdział 24
***Milena***
Ostatnie 4 dni to był koszmar, ale zarazem ciekawe doświadczenie. A mianowicie. Po zdobyciu przez chłopaków mistrzostwa świata wraz z Piotrem byliśmy zapraszani do różnych gazet, programów telewizyjnych, audycji radiowych. Z resztą inni siatkarze mieli to samo. Momentami było to uciążliwe, ale zarazem bardzo mi się podobało. Każdy dziennikarz, który prowadził z nami wywiad w pewnym momencie pytał o nasze życie prywatne. Pytania o nas i nasza przyszłość działały na Piotrka jak płachta na byka. Dosłownie. Najpierw robił awanturę, a potem wychodził. A ja razem z nim. Mnie także wkurzały pytania o życie prywatne. Cieszyło mnie też to, że Piotrek nie ujawnia szczegółów dotyczących nas. W końcu to nasza prywatna sprawa. Pojawiły się nawet artykuły z domysłami na temat zachowania Nowakowskiego. Większość była typu "Czyżby Mistrz Świata miał jakieś tajemnice o swoim życiu? " albo " Ciekawe czego Mistrz Świata się boi. Piotr Nowakowski unika rozmów o swoim związku z fizjoterapeutką", a zdarzały się też takie " Piotr Nowakowski i Milena Ignaczak unikają rozmów o swojej wspólnej przyszłości. Może boją się wujka Ignaczaka?" . Razem z Nowakowskim śmialiśmy się z tego.
Najlepszy był poniedziałek i obiad u prezydenta. Tak właśnie tak. Obiad z prezydentem, jego żoną i premierem. Zaszczyt, który spotyka nie licznych. Nigdy nie myślałam, że znajdę się w tym gronie. A jednak życie lubi zaskakiwać.
Cztery gwiazdy drużyny Antigi postanowiły zakończyć kariery reprezentacyjne. A mowa o Mariuszu Wlazłym, Michale Winiarskim, Pawle Zagumnym i Krzyśku Ignaczaku. Już trochę lat poświęcili dla kadry więc czas pomyśleć o sobie i rodzinie. A lepszego zakończenia nie mogli sobie wybrać.
A skoro gazety interesują się naszym życiem to ja mogę się wam pochwalić. Od końca mistrzostw wraz z Piotrem jesteśmy u jego rodziców. I o dziwo udaje mi się normalnie rozmawiać z (kto wie może kiedyś) przyszłą teściowa. Mam nadzieję, że w końcu zrozumiała co tak naprawę czuję do Piotrka. Zdażyło nam się kilka sprzeczek w czasie gdy Piotrka i pana Tomka nie było w domu. Zazwyczaj chodziło o to jak posprzątałam albo, że źle coś zrobiłam. Jednak nie zwracałam na to uwagi. Najważniejsze, że relacje Piotrka z jego mamą uległy poprawie.
Nowakowski P. Jako dobry brat i świadek pomaga Łukaszowi przy przygotowaniach do ślubu. Ustalił szczegóły wieczoru kawalerskiego. Ja zostałam zaproszona na wieczór panieński Magdy. Zaskoczyło mnie to, ale się zgodziłem.
Oba wieczory zaplanowano na 25 września, czwartek. Czyli dziś. To tak aby każdy zdążył dojść do siebie przed ślubem.
Obudziłam się około 9. Piotrek spał jeszcze w najlepsze. Po woli udało mi się wydostać z uścisku Nowakowskiego. Wyjęłam z szafy ubrania na dzisiejszy dzień. Z przygotowanymi rzeczami poszłam do łazienki. Tam szybko się odświeżyłam, uczesałam i pomalowałam. Po opuszczeniu pomieszczenia poszłam do kuchni. Postanowiłam przygotować śniadanie dla siebie i siatkarza.
Postawiłam na smaczne naleśniki z Nutellą. A jak na bogato albo wcale. Jak na razie Piotrek może jeszcze sobie pozwolić na takie pyszności.
Zdejmowałam ostatniego naleśnika z patelni gdy czyjeś duże dłonie znalazły się na moich biodrach. Usta Nowakowskiego zaczęły całować mnie po szyi. Przyjemny początek dnia.
- Nowakowski, bo nie będzie śniadania- oznajmiłam gdy ręce siatkarza znalazły się pod moją bluzka.
- Przeżyję bez jedzenia, ale bez ciebie nie- odparł bardzo poważnie
-Nawet bez twoich ulubionych naleśników?- spytałam
- Nad tym bym się zastanowił- zaśmiał się. Zaczęło burczeć mi w brzuchu.- Czyżby ktoś był głodny?- zapytał radosnym głosem Piotrek
- I to bardzo
- Czyli wszystko po staremu
- Ej!!! Przypomnę ci, że to ty wczoraj chciałeś szybko wracać do domu bo byłeś głodny- wytknęłam mu język
- Nie porównuj tego. Byłem zmęczony po siłowni
- Ja jakoś wtedy biegałam, a mimo tego nie byłam głodna
- Czepiasz się. To jemy te naleśniki czy mam sobie iść?
- No jasne, że jemy. Myślisz, że pozwolę wyjść ci z domu bez śniadania?
- Nie pozwolisz na to nigdy. Kochasz mnie i dbasz o mój żołądek
- Widzisz jaką masz kochaną dziewczynę
- Ja nie tylko to widzę. Ja o tym wiem już kilka miesięcy
- Jaki lizus. Pozmywasz naczynia?
- Dla ciebie wszystko
- Kocham cię
- I vice versa.
Resztę śniadania zjedliśmy wspominając cały sezon reprezentacyjny. Po posiłku posprzątał Piotrek. Ja w tym czasie rozmawiałam z Magda i omawiałam szczegóły dotyczące wieczoru. Umówiłyśmy się na 15 u nich w domu. Ledwo co skończyłam rozmawiać z przyszłą Nowakowską, a zadzwonił mój telefon. A dokładniej to dzwoniła do mnie mama Piotrka.
- Mam do ciebie ogromną prośbę. Ugotuj coś na obiad. Tomek zaraz wróci do domu, a ja mam jeszcze kilka spraw do załatwienia.- poprosiła
- Nie ma sprawy. a co konkretnie mam ugotować?- zapytałam
- To na co ty i Piotruś będziecie mieli ochotę. Ja muszę już kończyć- oznajmiła. Nie dała mi nic powiedzieć i rozłączyła się.
***Mama Piotrka****
- Już wszystko załatwiłaś?- zapytałam
- Oczywiście. Od dziś zaczynam pracę w barze- odpowiedziała mi moja rozmówczyni.
-Świetnie. Pamiętaj o tym wszystkim o czy rozmawiałyśmy. Rób wszystko aby nasz plan wypalił
- Ma się rozumieć. Mi również zależ aby ten plan wypalił. Od tego zależy moje dalsze życie
- I nie tylko twoje, Zapłacę ci jak będzie już po ślubie Łukasza
- Nie ma pośpiechu. Mam w tym ważniejszy cel niż pieniądze. Pani doskonale wie o czym mówię
- Wiem. Musze już kończyć. Koniecznie jutro do mnie zadzwoń i powiedz czy ci się udało
- Jak sobie pani życzy. Zadzwonię jutro o 15- zakończyła rozmowę ze mną dziewczyna. Następnie zadzwoniłam do mojego dobrego znajopmego.
- Witam cię Barbaro- powitał mnie
- Cześć Marcin. Wszystko gotowe? Wiesz który klub?
- Wszystko załatwione
- Pamiętaj jakie masz zadanie
- Jakbym mógł zapomnieć. Robić duzo zdjęć
- I oto chodzi. Jutro chcę widzieć jak ci poszło.
- No to o 17 tam gdzie zawsze. Do zobaczenia- zakończył połączenie. Udałam się jeszcze na szybkie zakupy.
***Milena***
Na obiad zrobiłam kurczaka z warzywami. Gdy skończyłam gotować wrócił pan Tomek. Razem z nim zjedliśmy obiad, a potem poszliśmy szykować na wieczór.
Postanowiłam się szybko wykąpać. Jak Piotrek dowiedział się o mich zamiarach od razu zaproponował swoja pomoc. Cały Nowakowski. tylko jedno mu w głowie. Tak więc pomysł na moją szybką kąpiel zamienił się w długa i namiętną kąpiel.
Po wyjściu z prysznica wytarłam swoje ciało i wysuszyłam włosy. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam rozczesywać włosy.
- Ja mam nadzieję, że na tym waszym wieczorze nie będzie żadnych facetów- odparł Nowakowski stając za mną.
- To ja mam nadzieję, że nie będzie u was żadnych dziewczyn
- No to muszę dzwonić do klubu i odwołać zespół striptizerek- odparł zasmucony Nowakowski
- No ładnie. Chcesz żeby nie było u nas facetów a sam zamawiasz striptizerki?- odwróciłam się do Nowakowskiego
- Żartuje moja zazdrośnico. Fajnie wiedzieć, że jesteś o mnie zazdrosna- odparł całując mnie
- Chciałbyś. To ty jesteś zazdrosny o mnie
- Chyba w twoich snach kochanie
- A kto kiedyś mówił, że jest cholernie zazdrosny o mnie?- zapytałam unosząc jedną brew do góry
- Chyba się przesłyszałaś
- I jeszcze wypierasz się swoich słów. Jak wrócimy do Rzeszowa to się z tobą policzę- odparłam złowrogo
- Mam się bać moja mała zazdrośnico?- zapytał czochrając mnie po głowie
-Denerwujesz mnie dziś Nowakowski
- I tak mnie kochasz- rzekł posyłając mi buziaka w powietrzu
- To możesz już wyjść. Chcę się ubrać
- widziałem cię już w całej twojej okazałości. Nie masz się czego wstydzić.
- Bo zaraz coś spadnie ci na głowę
- Jesteś za niska. Nie dosięgniesz czubka mojej głowy- wytknął mi język
- Zejdź mi z oczu bo nie ręczę za siebie
- Jaka ty dziś groźna. Wiesz podobasz mi się jeszcze bardziej gdy się złościsz- szepnął mi zadziornie do ucha, po czym pocałował namiętnie.
- Nowakowski jesteś niewyżyty seksualnie. Daj mi się ubrać- krzyknęłam
- Spokojnie kochanie, bo jeszcze rodzice usłyszą
- Dowiedzą się jaki jesteś. Boisz się?
- Nie, ale wiesz, że twoje relacje z moją mamą nie są najlepsze. Po co jeszcze bardziej to psuć?- próbował się wykręcić
- To wyjdź z łazienki i daj mi się ubrać
- A przy mnie nie możesz?
- Nie mogę. Idź się szykować na wieczór- odparłam
- A buzi na Zachętę do opuszczenia tego pomieszczenia?
- dostaniesz jak wyjdziesz. Tak w ramach podziękowania- uśmiechnęłam się triumfalnie.
- Wredna dziś jesteś
- Jakoś muszę sobie z tobą radzić- w końcu Nowakowski opuścił łazienkę i mogłam założyć sukienkę.
Następnie z włosów zrobiłam loki. Na mojej twarzy pojawił się delikatny makijaż.
Przygotowana na wieczór opuściłam pomieszczenie.
- Wyglądasz wspaniale- rzekł Piotrek gdy weszłam do salonu, w którym przebywał wraz ze swoimi rodzicami
- Dziękuję. O tobie mogę rzec to samo- oznajmiłam. Chłopak podszedł do mnie i przytulił.
- No dzieciaki, a wy kiedy ślubujecie?- zapytał pan Tomek. To spotkało się z nieprzychylnym spojrzeniem jego żony.
- Mamy jeszcze czas. Jesteśmy para dopiero od 9 miesięcy, a całe życie przed nami- odparł Piotrek
- Ze ślubem nie ma co się śpieszyć. Trzeba być pewnym swoich uczuć. Jedźcie już do Magdy i Łukasza. Zapewne już na was czekają. Bawcie się dobrze- powiedziała ze sztucznym uśmiechem pani Barbara. Nie zwracałam na to większej uwagi.
Po 30 minutowej jeździe byliśmy pod domem przyszłych małżonków.
Drzwi otworzył nam pan domu, Łukasz.
- Witam drugich Nowakowskich- powitał nas starszy z braci.
- No z tymi Nowakowskimi nie przesadzaj. Nie śpieszymy się ze ślubem- oznajmił Piotrek przytulając mnie
-Tak się mówi. Ja tez się nie śpieszyłem, a teraz szykuję się na własny wieczór kawalerski- odparł ze śmiechem gospodarz
- Gdzie Magda?- zapytałam
- Na górze, rozmawia przez telefon ze swoją świadkową- odpowiedział mi przyszły pan młody. zgodnie z jego odpowiedzią udałam się na górę domu. Przed jednymi z drzwi zobaczyłam zdenerwowaną Magdę.
- Magda co się dzieje?- zapytałam
- moja świadkowa nie może być na wieczorze i nawet na ślubie nie będzie- odparła i zaczęła płakać
- Czemu? Coś się stało?
- Jej rodzice mieli wypadek samochodowy i musi jechać do nich do Gdańska.
- Bardzo mi przykro. może poproś jakąś inną koleżankę albo kogoś z rodziny
- chciałabym, ale moja rodzina przyjedzie dopiero na ceremonię ślubną
- Mogę ci jakoś pomóc?
- Możesz. Bądź moją świadkową- poprosiła
- Ale... ja nie wiem czy powinnam. to powinna być bliska ci osoba, a ja nią nie jestem
- Jesteś. Nawet nie wiesz jak bardzo.
W końcu obie zajęłyśmy braci Nowakowskich- zaśmiała się.- a tak serio mówiąc to bardzo cię lubię, jesteś świetną kumpelą. To jak będziesz moją świadkową?- zapytała
- Będę- oznajmiłam, na co dziewczyna mocno mnie przytuliła.
- To teraz możemy jechać na wieczór.
- Okey. A jak on będzie wyglądał?
- Najpierw fryzjer, kosmetyczka a potem ruszamy na balety- odparła z wyraźnie lepszym humorem.
Zeszłyśmy na dół gdzie czekali na nas bracia Nowakowscy.
- No powiem ci braciszku, że my bracia Nowakowscy to mamy świetny gust do kobiet- rzekł Łukasz
- Oj tak- zawtórował mu młodszy brat.
I takim oto sposobem wraz z Moniką udałyśmy się na wieczór panieński, a chłopaki na wieczór kawalerski.
Najlepsza zabawa zaczęła się dopiero po 22 gdy byłyśmy w barze już po kilku kolejkach. Nagle dziewczyny zniknęły z moich oczu. Koło mnie pojawił się przystojny brunet.
- Hej maleńka. Co robisz sama w tym klubie?- zapytał
- Jeszcze raz tak do mnie powiesz, a dostaniesz w ryj- warknęłam
- Ostra tak jak lubię- odparł kładąc rękę na moim udzie
- Łapy przy sobie idioto- burknęłam zrzucając ze swojej nogi jego rękę
- Oj maleńka, widzę jak na mnie patrzysz. Przyznaj, że masz na mnie ochotę. Bo ja na ciebie mam ogromną- szepnął zadziornie do mojego ucha, po czym zaczął całować moją szyję
- Zostaw mnie. Mam chłopaka
- Nie przeszkadza mi to. a o ile dobrze widzę to go tu nie ma- rzekł całując mój policzek
- Daj mi spokój- rzekłam i w tej samej chwili uderzyłam go z całej siły z łokcia w brzuch
- Oj jeszcze pożałujesz tego- wysapał
- Nie strasz mnie. - odrzekłam. Wtedy spostrzegłam, że obok mnie stoi Magda
- Masz jakiś problem?-zapytała Magda
- Już nie. Właśnie skończyłam rozmawiać z tym panem- odparłam i odwróciłam się na pięcie
- Jeszcze się spotkamy. nie myśl, że mi uciekniesz- zaśmiał się szyderczo
- Wal się koleś- odparłam pokazując mu środkowy palec jednej ze swoich dłoni. Pewnym krokiem udałam się do wyjścia. Magda szła tuż za mną.
- Madzia przepraszam, ale ja już pójdę do domu.
- Chodzi o tego faceta? coś ci zrobił?
- Gadał do mnie różne dziwne rzeczy. Zaczął całować, próbował zaciągnąć mnie na zaplecze.- powiedziałam i zaczęłam płakać
- Nie płacz. Już wszystko dobrze. Pamiętaj żeby nie mówić o tym Piotrkowi. Wścieknie się. Zrobi wszystko żeby dopaść tego kolesia
- Wiem o tym. Zadzwonię po taksówkę.- odparłam. Pożegnałam się z przyszłą panną młodą. Przed klubem pojawiła się moja taksówka, którą pojechałam do Żyrardowa. Wszystkie światła były pogaszone więc byłam pewna, że rodzice Piotrka śpią. Jednak myliłam się. w salonie siedział pan Tomek i oglądał telewizję.
-Milenka, a ty czemu tak wcześnie w domu? Wieczór się skończył?- zapytał
- Jeszcze trwa, ale dla mnie się skończył- odparłam siadając na fotelu
- coś się stało?
- Nic takiego. Źle się poczułam
- A co ci dokładnie dolega? Może trzeba pojechać do szpitala?- zaczął się martwić
- Nie ma takiej potrzeby. Położę się odpocznę i wszystko będzie w porządku- uśmiechnęłam się do ojca Piotrka.
- W takim razie idź odpoczywać.
Pożegnałam się z panem Tomkiem i poszłam do pokoju, który zajmuję wraz z Nowakowskim.
-----------------------------------------------------
Kolejny dzień życia naszych zakochańców. Ciekawe co kombinuje mama Piotrka? Kim może być tajemnicza kobieta?
Zostawcie swoje opinie w komentarzach. Ostatni były tylko 3 :(
Pozderki i do następnego :*
Ostatnie 4 dni to był koszmar, ale zarazem ciekawe doświadczenie. A mianowicie. Po zdobyciu przez chłopaków mistrzostwa świata wraz z Piotrem byliśmy zapraszani do różnych gazet, programów telewizyjnych, audycji radiowych. Z resztą inni siatkarze mieli to samo. Momentami było to uciążliwe, ale zarazem bardzo mi się podobało. Każdy dziennikarz, który prowadził z nami wywiad w pewnym momencie pytał o nasze życie prywatne. Pytania o nas i nasza przyszłość działały na Piotrka jak płachta na byka. Dosłownie. Najpierw robił awanturę, a potem wychodził. A ja razem z nim. Mnie także wkurzały pytania o życie prywatne. Cieszyło mnie też to, że Piotrek nie ujawnia szczegółów dotyczących nas. W końcu to nasza prywatna sprawa. Pojawiły się nawet artykuły z domysłami na temat zachowania Nowakowskiego. Większość była typu "Czyżby Mistrz Świata miał jakieś tajemnice o swoim życiu? " albo " Ciekawe czego Mistrz Świata się boi. Piotr Nowakowski unika rozmów o swoim związku z fizjoterapeutką", a zdarzały się też takie " Piotr Nowakowski i Milena Ignaczak unikają rozmów o swojej wspólnej przyszłości. Może boją się wujka Ignaczaka?" . Razem z Nowakowskim śmialiśmy się z tego.
Najlepszy był poniedziałek i obiad u prezydenta. Tak właśnie tak. Obiad z prezydentem, jego żoną i premierem. Zaszczyt, który spotyka nie licznych. Nigdy nie myślałam, że znajdę się w tym gronie. A jednak życie lubi zaskakiwać.
Cztery gwiazdy drużyny Antigi postanowiły zakończyć kariery reprezentacyjne. A mowa o Mariuszu Wlazłym, Michale Winiarskim, Pawle Zagumnym i Krzyśku Ignaczaku. Już trochę lat poświęcili dla kadry więc czas pomyśleć o sobie i rodzinie. A lepszego zakończenia nie mogli sobie wybrać.
A skoro gazety interesują się naszym życiem to ja mogę się wam pochwalić. Od końca mistrzostw wraz z Piotrem jesteśmy u jego rodziców. I o dziwo udaje mi się normalnie rozmawiać z (kto wie może kiedyś) przyszłą teściowa. Mam nadzieję, że w końcu zrozumiała co tak naprawę czuję do Piotrka. Zdażyło nam się kilka sprzeczek w czasie gdy Piotrka i pana Tomka nie było w domu. Zazwyczaj chodziło o to jak posprzątałam albo, że źle coś zrobiłam. Jednak nie zwracałam na to uwagi. Najważniejsze, że relacje Piotrka z jego mamą uległy poprawie.
Nowakowski P. Jako dobry brat i świadek pomaga Łukaszowi przy przygotowaniach do ślubu. Ustalił szczegóły wieczoru kawalerskiego. Ja zostałam zaproszona na wieczór panieński Magdy. Zaskoczyło mnie to, ale się zgodziłem.
Oba wieczory zaplanowano na 25 września, czwartek. Czyli dziś. To tak aby każdy zdążył dojść do siebie przed ślubem.
Obudziłam się około 9. Piotrek spał jeszcze w najlepsze. Po woli udało mi się wydostać z uścisku Nowakowskiego. Wyjęłam z szafy ubrania na dzisiejszy dzień. Z przygotowanymi rzeczami poszłam do łazienki. Tam szybko się odświeżyłam, uczesałam i pomalowałam. Po opuszczeniu pomieszczenia poszłam do kuchni. Postanowiłam przygotować śniadanie dla siebie i siatkarza.
Postawiłam na smaczne naleśniki z Nutellą. A jak na bogato albo wcale. Jak na razie Piotrek może jeszcze sobie pozwolić na takie pyszności.
Zdejmowałam ostatniego naleśnika z patelni gdy czyjeś duże dłonie znalazły się na moich biodrach. Usta Nowakowskiego zaczęły całować mnie po szyi. Przyjemny początek dnia.
- Nowakowski, bo nie będzie śniadania- oznajmiłam gdy ręce siatkarza znalazły się pod moją bluzka.
- Przeżyję bez jedzenia, ale bez ciebie nie- odparł bardzo poważnie
-Nawet bez twoich ulubionych naleśników?- spytałam
- Nad tym bym się zastanowił- zaśmiał się. Zaczęło burczeć mi w brzuchu.- Czyżby ktoś był głodny?- zapytał radosnym głosem Piotrek
- I to bardzo
- Czyli wszystko po staremu
- Ej!!! Przypomnę ci, że to ty wczoraj chciałeś szybko wracać do domu bo byłeś głodny- wytknęłam mu język
- Nie porównuj tego. Byłem zmęczony po siłowni
- Ja jakoś wtedy biegałam, a mimo tego nie byłam głodna
- Czepiasz się. To jemy te naleśniki czy mam sobie iść?
- No jasne, że jemy. Myślisz, że pozwolę wyjść ci z domu bez śniadania?
- Nie pozwolisz na to nigdy. Kochasz mnie i dbasz o mój żołądek
- Widzisz jaką masz kochaną dziewczynę
- Ja nie tylko to widzę. Ja o tym wiem już kilka miesięcy
- Jaki lizus. Pozmywasz naczynia?
- Dla ciebie wszystko
- Kocham cię
- I vice versa.
Resztę śniadania zjedliśmy wspominając cały sezon reprezentacyjny. Po posiłku posprzątał Piotrek. Ja w tym czasie rozmawiałam z Magda i omawiałam szczegóły dotyczące wieczoru. Umówiłyśmy się na 15 u nich w domu. Ledwo co skończyłam rozmawiać z przyszłą Nowakowską, a zadzwonił mój telefon. A dokładniej to dzwoniła do mnie mama Piotrka.
- Mam do ciebie ogromną prośbę. Ugotuj coś na obiad. Tomek zaraz wróci do domu, a ja mam jeszcze kilka spraw do załatwienia.- poprosiła
- Nie ma sprawy. a co konkretnie mam ugotować?- zapytałam
- To na co ty i Piotruś będziecie mieli ochotę. Ja muszę już kończyć- oznajmiła. Nie dała mi nic powiedzieć i rozłączyła się.
***Mama Piotrka****
- Już wszystko załatwiłaś?- zapytałam
- Oczywiście. Od dziś zaczynam pracę w barze- odpowiedziała mi moja rozmówczyni.
-Świetnie. Pamiętaj o tym wszystkim o czy rozmawiałyśmy. Rób wszystko aby nasz plan wypalił
- Ma się rozumieć. Mi również zależ aby ten plan wypalił. Od tego zależy moje dalsze życie
- I nie tylko twoje, Zapłacę ci jak będzie już po ślubie Łukasza
- Nie ma pośpiechu. Mam w tym ważniejszy cel niż pieniądze. Pani doskonale wie o czym mówię
- Wiem. Musze już kończyć. Koniecznie jutro do mnie zadzwoń i powiedz czy ci się udało
- Jak sobie pani życzy. Zadzwonię jutro o 15- zakończyła rozmowę ze mną dziewczyna. Następnie zadzwoniłam do mojego dobrego znajopmego.
- Witam cię Barbaro- powitał mnie
- Cześć Marcin. Wszystko gotowe? Wiesz który klub?
- Wszystko załatwione
- Pamiętaj jakie masz zadanie
- Jakbym mógł zapomnieć. Robić duzo zdjęć
- I oto chodzi. Jutro chcę widzieć jak ci poszło.
- No to o 17 tam gdzie zawsze. Do zobaczenia- zakończył połączenie. Udałam się jeszcze na szybkie zakupy.
***Milena***
Na obiad zrobiłam kurczaka z warzywami. Gdy skończyłam gotować wrócił pan Tomek. Razem z nim zjedliśmy obiad, a potem poszliśmy szykować na wieczór.
Postanowiłam się szybko wykąpać. Jak Piotrek dowiedział się o mich zamiarach od razu zaproponował swoja pomoc. Cały Nowakowski. tylko jedno mu w głowie. Tak więc pomysł na moją szybką kąpiel zamienił się w długa i namiętną kąpiel.
Po wyjściu z prysznica wytarłam swoje ciało i wysuszyłam włosy. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam rozczesywać włosy.
- Ja mam nadzieję, że na tym waszym wieczorze nie będzie żadnych facetów- odparł Nowakowski stając za mną.
- To ja mam nadzieję, że nie będzie u was żadnych dziewczyn
- No to muszę dzwonić do klubu i odwołać zespół striptizerek- odparł zasmucony Nowakowski
- No ładnie. Chcesz żeby nie było u nas facetów a sam zamawiasz striptizerki?- odwróciłam się do Nowakowskiego
- Żartuje moja zazdrośnico. Fajnie wiedzieć, że jesteś o mnie zazdrosna- odparł całując mnie
- Chciałbyś. To ty jesteś zazdrosny o mnie
- Chyba w twoich snach kochanie
- A kto kiedyś mówił, że jest cholernie zazdrosny o mnie?- zapytałam unosząc jedną brew do góry
- Chyba się przesłyszałaś
- I jeszcze wypierasz się swoich słów. Jak wrócimy do Rzeszowa to się z tobą policzę- odparłam złowrogo
- Mam się bać moja mała zazdrośnico?- zapytał czochrając mnie po głowie
-Denerwujesz mnie dziś Nowakowski
- I tak mnie kochasz- rzekł posyłając mi buziaka w powietrzu
- To możesz już wyjść. Chcę się ubrać
- widziałem cię już w całej twojej okazałości. Nie masz się czego wstydzić.
- Bo zaraz coś spadnie ci na głowę
- Jesteś za niska. Nie dosięgniesz czubka mojej głowy- wytknął mi język
- Zejdź mi z oczu bo nie ręczę za siebie
- Jaka ty dziś groźna. Wiesz podobasz mi się jeszcze bardziej gdy się złościsz- szepnął mi zadziornie do ucha, po czym pocałował namiętnie.
- Nowakowski jesteś niewyżyty seksualnie. Daj mi się ubrać- krzyknęłam
- Spokojnie kochanie, bo jeszcze rodzice usłyszą
- Dowiedzą się jaki jesteś. Boisz się?
- Nie, ale wiesz, że twoje relacje z moją mamą nie są najlepsze. Po co jeszcze bardziej to psuć?- próbował się wykręcić
- To wyjdź z łazienki i daj mi się ubrać
- A przy mnie nie możesz?
- Nie mogę. Idź się szykować na wieczór- odparłam
- A buzi na Zachętę do opuszczenia tego pomieszczenia?
- dostaniesz jak wyjdziesz. Tak w ramach podziękowania- uśmiechnęłam się triumfalnie.
- Wredna dziś jesteś
- Jakoś muszę sobie z tobą radzić- w końcu Nowakowski opuścił łazienkę i mogłam założyć sukienkę.
Następnie z włosów zrobiłam loki. Na mojej twarzy pojawił się delikatny makijaż.
Przygotowana na wieczór opuściłam pomieszczenie.
- Wyglądasz wspaniale- rzekł Piotrek gdy weszłam do salonu, w którym przebywał wraz ze swoimi rodzicami
- Dziękuję. O tobie mogę rzec to samo- oznajmiłam. Chłopak podszedł do mnie i przytulił.
- No dzieciaki, a wy kiedy ślubujecie?- zapytał pan Tomek. To spotkało się z nieprzychylnym spojrzeniem jego żony.
- Mamy jeszcze czas. Jesteśmy para dopiero od 9 miesięcy, a całe życie przed nami- odparł Piotrek
- Ze ślubem nie ma co się śpieszyć. Trzeba być pewnym swoich uczuć. Jedźcie już do Magdy i Łukasza. Zapewne już na was czekają. Bawcie się dobrze- powiedziała ze sztucznym uśmiechem pani Barbara. Nie zwracałam na to większej uwagi.
Po 30 minutowej jeździe byliśmy pod domem przyszłych małżonków.
Drzwi otworzył nam pan domu, Łukasz.
- Witam drugich Nowakowskich- powitał nas starszy z braci.
- No z tymi Nowakowskimi nie przesadzaj. Nie śpieszymy się ze ślubem- oznajmił Piotrek przytulając mnie
-Tak się mówi. Ja tez się nie śpieszyłem, a teraz szykuję się na własny wieczór kawalerski- odparł ze śmiechem gospodarz
- Gdzie Magda?- zapytałam
- Na górze, rozmawia przez telefon ze swoją świadkową- odpowiedział mi przyszły pan młody. zgodnie z jego odpowiedzią udałam się na górę domu. Przed jednymi z drzwi zobaczyłam zdenerwowaną Magdę.
- Magda co się dzieje?- zapytałam
- moja świadkowa nie może być na wieczorze i nawet na ślubie nie będzie- odparła i zaczęła płakać
- Czemu? Coś się stało?
- Jej rodzice mieli wypadek samochodowy i musi jechać do nich do Gdańska.
- Bardzo mi przykro. może poproś jakąś inną koleżankę albo kogoś z rodziny
- chciałabym, ale moja rodzina przyjedzie dopiero na ceremonię ślubną
- Mogę ci jakoś pomóc?
- Możesz. Bądź moją świadkową- poprosiła
- Ale... ja nie wiem czy powinnam. to powinna być bliska ci osoba, a ja nią nie jestem
- Jesteś. Nawet nie wiesz jak bardzo.
W końcu obie zajęłyśmy braci Nowakowskich- zaśmiała się.- a tak serio mówiąc to bardzo cię lubię, jesteś świetną kumpelą. To jak będziesz moją świadkową?- zapytała
- Będę- oznajmiłam, na co dziewczyna mocno mnie przytuliła.
- To teraz możemy jechać na wieczór.
- Okey. A jak on będzie wyglądał?
- Najpierw fryzjer, kosmetyczka a potem ruszamy na balety- odparła z wyraźnie lepszym humorem.
Zeszłyśmy na dół gdzie czekali na nas bracia Nowakowscy.
- No powiem ci braciszku, że my bracia Nowakowscy to mamy świetny gust do kobiet- rzekł Łukasz
- Oj tak- zawtórował mu młodszy brat.
I takim oto sposobem wraz z Moniką udałyśmy się na wieczór panieński, a chłopaki na wieczór kawalerski.
Najlepsza zabawa zaczęła się dopiero po 22 gdy byłyśmy w barze już po kilku kolejkach. Nagle dziewczyny zniknęły z moich oczu. Koło mnie pojawił się przystojny brunet.
- Hej maleńka. Co robisz sama w tym klubie?- zapytał
- Jeszcze raz tak do mnie powiesz, a dostaniesz w ryj- warknęłam
- Ostra tak jak lubię- odparł kładąc rękę na moim udzie
- Łapy przy sobie idioto- burknęłam zrzucając ze swojej nogi jego rękę
- Oj maleńka, widzę jak na mnie patrzysz. Przyznaj, że masz na mnie ochotę. Bo ja na ciebie mam ogromną- szepnął zadziornie do mojego ucha, po czym zaczął całować moją szyję
- Zostaw mnie. Mam chłopaka
- Nie przeszkadza mi to. a o ile dobrze widzę to go tu nie ma- rzekł całując mój policzek
- Daj mi spokój- rzekłam i w tej samej chwili uderzyłam go z całej siły z łokcia w brzuch
- Oj jeszcze pożałujesz tego- wysapał
- Nie strasz mnie. - odrzekłam. Wtedy spostrzegłam, że obok mnie stoi Magda
- Masz jakiś problem?-zapytała Magda
- Już nie. Właśnie skończyłam rozmawiać z tym panem- odparłam i odwróciłam się na pięcie
- Jeszcze się spotkamy. nie myśl, że mi uciekniesz- zaśmiał się szyderczo
- Wal się koleś- odparłam pokazując mu środkowy palec jednej ze swoich dłoni. Pewnym krokiem udałam się do wyjścia. Magda szła tuż za mną.
- Madzia przepraszam, ale ja już pójdę do domu.
- Chodzi o tego faceta? coś ci zrobił?
- Gadał do mnie różne dziwne rzeczy. Zaczął całować, próbował zaciągnąć mnie na zaplecze.- powiedziałam i zaczęłam płakać
- Nie płacz. Już wszystko dobrze. Pamiętaj żeby nie mówić o tym Piotrkowi. Wścieknie się. Zrobi wszystko żeby dopaść tego kolesia
- Wiem o tym. Zadzwonię po taksówkę.- odparłam. Pożegnałam się z przyszłą panną młodą. Przed klubem pojawiła się moja taksówka, którą pojechałam do Żyrardowa. Wszystkie światła były pogaszone więc byłam pewna, że rodzice Piotrka śpią. Jednak myliłam się. w salonie siedział pan Tomek i oglądał telewizję.
-Milenka, a ty czemu tak wcześnie w domu? Wieczór się skończył?- zapytał
- Jeszcze trwa, ale dla mnie się skończył- odparłam siadając na fotelu
- coś się stało?
- Nic takiego. Źle się poczułam
- A co ci dokładnie dolega? Może trzeba pojechać do szpitala?- zaczął się martwić
- Nie ma takiej potrzeby. Położę się odpocznę i wszystko będzie w porządku- uśmiechnęłam się do ojca Piotrka.
- W takim razie idź odpoczywać.
Pożegnałam się z panem Tomkiem i poszłam do pokoju, który zajmuję wraz z Nowakowskim.
-----------------------------------------------------
Kolejny dzień życia naszych zakochańców. Ciekawe co kombinuje mama Piotrka? Kim może być tajemnicza kobieta?
Zostawcie swoje opinie w komentarzach. Ostatni były tylko 3 :(
Pozderki i do następnego :*
niedziela, 6 marca 2016
Rozdział 23
21 września 2014, Katowice, dzień finału Mistrzostw Świata w siatkówce mężczyzn, Polska 2014
***Piotrek***
Okres przygotowawczy do najważniejszego turnieju w mojej dotychczasowej karierze minął szybko. W trakcie jego trwania wygraliśmy Memoriał Huberta Jerzego Wagnera. Odbyliśmy dwa ważne zgrupowania. Jedno w Capbertron, drugie w Spale. Trener Antiga tuż przed mistrzostwami wybrał kadrę.
Środkowi:
Karol Kłos
Andrzej Wrona
Marcin Możdżonek
I ja.
Przyjmujący:
Michał Winiarski (kapitan)
Michał Kubiak
Rafał Buszek
Mateusz Mika
Atakujący:
Mariusz Wlazły
Dawid Konarski
Rozgrywający:
Paweł Zagumny
Fabian Drzyzga
Libero:
Krzysztof Ignaczak
Pawł Zatorski.
Niektórzy byli zdziwieni brakiem w kadrze takich osobowości jak Bartosz Kurek, Zbigniew Bartman, Michał Ruciak czy Łukasz Żygadło. Z trenerem się nie dyskutuje. Nie widział ich w swojej kadrze. Przed mistrzostwami wszyscy mówili, że to będzie porażka. A teraz każdy ma nas za bohaterów narodowych. Jesteśmy aż w finale. Przegraliśmy jeden mecz z Amerykanami. Za to pokonaliśmy m.in. Włochów, Ruskich i Brazylijczyków. Wygraliśmy 11 z 12 dotychczasowych meczów. Teraz czas na 13 ten najważniejszy. Finał. I ponownie spotkamy się z Brazylią. Każdy z nas obecny tu w Katowicach jest zdenerwowany. Przed nami ogromne wyzwanie. W finale stawimy czoła reprezentacji, która 3 razy pod rząd zdobywała mistrzostwo świata. Jednak my dziś spróbujemy przerwać im tą passę.
Ostatni miesiąc to nie tylko siatkówka, ale także moje życie prywatne. Między mną a Milena nic się nie zmienia. No może poza tym, że z każdym dniem kocham ją coraz bardziej. Jestem pewien, że to kobieta, z którą chcę spędzić resztę swojego życia. Mam już nawet pomysł jak się jej oświadczyć. Ale szczegółów nie zdradzę.
Moje relacje z mamą są trochę lepsze. Wszystko dzięki Milenie, która cały czas namawia mnie na spotkania z matką.
Dopełnieniem mojego rodzinnego szczęścia jest sobotni ślub mojego brata, na którym będę świadkiem.
W niedzielny poranek obudziłem się około 8. Gdy tylko przypomniałem sobie jaka dziś data od razu zerwałem się z łóżka. Poszedłem do łazienki szybko się ogarnąć. Pachnący i przebrany wziąłem prezent dla Mileny i ruszyłem do recepcji.
Na recepcji stała piękną, ciemnooka brunetka.
- Witam piękną panią- zacząłem.
- Dzzień Doo...bryyy- zająkała się
- Mam do pani prośbę
- Yyy jaką?
- Potrzebuje klucz do pokoju 310
- A po co?
- Mieszka w nim moja narzeczona. Od wczorajszego wieczora nie mogę się do niej dodzwonić. Byłem pod jej drzwiami, ale nie otwiera. Ma rtwię się, że mogło coś jej się stać. Choruje ona na astmę i jeśli dostała duszności to mogło coś jej się stać- oznajmiłem przerażony
- Niestety nie mogę dać panu tego klucza
- Proszę zrozumieć, że może chodzić o życie mojej ukochanej
- To że jest pan światowej klasy siatkarzem nie znaczy, że od razu wolno panu wszystko.
- Ja nie proszę pani o to jako siatkarz. Tylko jako kochający narzeczony
- Ni dobrze. W drodze wyjątku mogę się zgodzić.- oznajmiła brunetka i podała mi klucz.
- Dziękuję- uradowany udałem się do pokoju dziewczyny.
Po cichu otworzyłem drzwi i wszedłem do środka.
***Milena***
Mój piękny sen o mistrzostwie świata przerwał ktoś składający pocałunki na mojej szyi. Lekko wystraszona otworzyłam oczy. Był to nikt inny jak Piotrek.
- Witam moją śliczna księżniczkę- oznajmił składając na moich ustach pocałunek
- Witam mojego księcia, co ty tu robisz?- zapytałam
- Przyszedłem złożyć ci życzenia- zaśmiał się
- Jakie życzenia?
- Urodzinowe. Nie mów, że zapomniałaś o swoich urodzinach
- A no faktycznie. Dziś 21 września
- Tak więc z tej okazji pragnę życzyć ci dużo szczęścia, oczywiście ze mną. Uśmiechu na twarzy, który pojawi się na mój widok. Zdrowia bo to najważniejsze, spełnienia marzeń. Miłości ci nie życzę bo już ją masz. No i tak krótko mówiąc, to wszystkiego najlepszego Słonko. Kocham cię- odparł Pit podając mi małe pudełeczko
- Dziękuję. Jesteś kochany. Ale nie potrzebnie kupywałeś mi prezent
- Potrzebnie, bo cię kocham- po tych słowach Nowakowskiego otworzyłam pudełeczko. W środku był złoty łańcuszek z dużym sercem.
- Dziękuję, jest śliczny
- Otwórz serce- poradził mi Środkowy. Moim oczom ukazały się dwa nasze zdjęcia.
- To najpiękniejszy prezent jaki dostałam- oznajmiłam i wpiłam się w usta Nowakowskiego. Pocałunek był długi, pełen uczyć. Co jakiś czas odrywaliśmy się od siebie po to żeby nabrać powietrza. Nasze języki toczyły zaciętą walkę.
Po kilku chwilach zdjęłam koszulkę Piotrka. On uczynił to samo z moją. W pewnym momencie Piotrek zawisł nade mną i patrzył prosto w moje oczy.
- Jesteś śliczna. Kocham cię- i po raz kolejny mnie pocałował.
Najlepszy prezent na urodziny to ty- pomyślałam.
Nasze pocałunki przerwał odgłos śpiewanego sto lat. Piotrek oderwał się od moich ust i położył obok mnie. W moim pokoju stała cała kadra, która śpiewała.
- To dlatego nie było cię rano w pokoju- rzekł do Nowakowskiego wujek. Piotrek naciągnął na nas kordłę.
- W końcu musiałem złożyć życzenia ukochanej- odpowiedział środkowy, tonem jakby to było oczywiste.
- Widzimy- zaśmiali się siatkarze
- Pośmialiśmy się i jest fajnie. A teraz tak na serio. Milena chcemy ci życzyć dużo zdrowia, szczęścia, miłości, cierpliwości do nas. Aby z twojej twarzy nie znikał uśmiech. I żebyś już zawsze była z nami- odparł wujek
- Dziękuję. A teraz mam do was prośbę.- odparłam
- Jaką?- zapytali
- Wyjdźcie z mojego pokoju. Chcę się ubrać- oznajmiłam
- No właśnie, możecie iść- poparł mnie Piotrek
- A ty nie licz na nic. Moja prośba dotyczyła też ciebie- rzekłam patrząc na chłopaka. Siatkarze zaczęli się śmiać. Po kilku minutach opuścili mój pokój.
Poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i założyłam dres reprezentacyjny. Zaczęło mnie zastanawiać jak Piotrek rano wszedł do mojego pokoju. Stwierdziłam, że przy śniadaniu zapytam o to.
Posiłek jedliśmy w bardzo wesołej atmosferze. Nikt nie pokazywał, że denerwuje się dzisiejszym meczem. Wszyscy zachowywali się tak jakby gra w finale mistrzostw świata to była dla nich codzienność. Duży wkład w to ma psycholog kadry, który rozmawiał z siatkarzami. Był wtedy gdy Antiga podawał ostateczny skład. Trenerzy jako jego główne zadanie dali mu zbudowanie pewności siebie wśród siatkarzy. Udało mu się. I to właśnie teraz procentuje w postaci ich zachowania.
W pewnym momencie spytałam Piotrka o jego pojawienie w moim pokoju. Opowiedział mi całą tą historię. Siatkarze siedzący z nami przy stoliku nie mogli powstrzymać śmiechu.
Po śniadaniu pojechaliśmy na halę na krótki przed meczowy trening. Tuż po nim było wideo i omówienie taktyki na ten decydujący mecz. Trenerzy dokładnie rozpracowali każdego z przeciwników. Chwilę po tym wraz z głównym fizjoterapeuta miałam pełne ręce roboty. Na samym początku zajęliśmy się wyjściowym składem.
Około godziny 14 pojechaliśmy do hotelu. Szybki obiad, po którym każdy mógł udać się na odpoczynek przed najważniejszym meczem turnieju. Piotrek postanowił zabrać mnie najpierw na spacer.
Spacerowaliśmy po pobliskim parku. Rozmawialiśmy o dzisiejszym meczu.
W parku byliśmy około 30 minut. Po tym czasie Piotrek chciał iść już do hotelu. Fanki nie dawały mu spokoju......
W naszym hotelowym pokoju Piter zaproponował oglądanie filmu. Na propozycji się tylko skończyło. A stało się tak dlatego, że Piotrek zasnął na samym początku filmu. Stwierdziłam, że może to i dobrze. W końcu musi odpocząć przed finałem. Wyłączyłam laptopa i opuściłam pokój. Zeszłam na dół. Poszłam do restauracji hotelowej. Strasznie zachciało mi się czegoś słodkiego. Ale nie byłam jedyna. W restauracji siedział wujek i zajadał się jakimś ciastem.
- A to przed meczem można tak się objadać?- zapytałam poważnie
- Nikt nie będzie wiedział. Siadaj dla ciebie też starczy- odpowiedział wujek. I tym sposobem znalazłam się przy stoliku i zjadałam się ciastem z kremem.
Około 16:30 nastąpił czas wyjazdu na halę.
To co zastaliśmy tam zdziwiło każdego z nas. A mianowicie. Przed Katowickim Spodkiem było już sporo kibiców mimo, że do meczu jeszcze nieco ponad 3 godziny. Po wejściu do środka kapitan wraz z trenerami udali się na konferencję przed meczową. Reszta kadry udała się do szatni.
Mecz finałowy rozpoczął się zgodnie z planem o 20:30. Od samego początku była zacięta walka.
Po trzech setach było 2:1 w całym meczu dla nas. Chłopaki momentami grali jak natchnieni. Gwiazdą tego meczu stawał się Mateusz Mika. W czwartym secie jest już 21:23 dla gospodarzy turnieju. Nasi zdobywają kolejny punkt. Mamy piłkę meczową. Jednak siatkarze Brazylii nie składają broni. Zdobywają 22 punkt. Końcówka robi się nerwowa. Na zagrywkę wchodzi Wallace. Idealnie przyjął Mika, Zagumny rozgrywa do Wlazłego, Brazylijczycy nie mają już co zbierać z boiska. Koniec tego meczu. W finale mistrzostw świata Polacy pokonali trzykrotnego mistrza świata. Chłopaki zaczęli tańczyć ze szczęścia. Szybko pobiegłam do Piotrka i.rzuciłam się mu na szyję.
-Zrobiliście to. Od teraz to wy jesteście mistrzami świata.- krzyknęłam i pocałowałam ukochanego
- CChciałaś powiedzieć, że jesteśmy.To też twoja zasługa. Ty także jesteś mistrzem świata. Kocham cię- Piotrek mocno mnie przytulił. Płakałam ze szczęścia. I nie tylko ja. Piotrek także pozwolił sobie na chwilę słabości i uronił kilka łez. Wszyscy byli szczęśliwi. Pogratulowałam każdemu z siatkarzy.
Po kilku minutach przyszedł czas na dekorację medalowa.
3 miejsce Niemcy
2 miejsce Brazylijczycy
1 miejsce Polacy
Gdy na szyjach siatkarzy zawIsły medale nadszedł czas na hymn a cappella. Ciarki przeszły mnie po plecach. Niesamowite przeżycie. A myśl, że miałam jakiś tam udział w tym sukcesie jest nieprawdopodobna. Z dumą wysłuchałam hymnu. Niektórzy z siatkarzy starali się udawać twardzieli, ale im nie wychodziło. Okazja była tak wspaniała, że nawet faceci nie wstydzili się łez.
Po dekoracji siatkarze byli rozchwytywani przez dziennikarzy. Jednak trener zarządził, że chłopaki mają iść do szatni. Umówił się z mediami na specjalne spotkanie w czasie, którego będzie można rozmawiać z reprezentantami kraju.
W szatni polał się szampan. Dołączyły do nas rodziny chłopaków. Impreza szatniowa trwała prawie godzinę.
- Koniec tego dobrego. Jedziemy do hotelu. Tam już czeka sala gotowa do świętowania- zarządził Antiga. Wraz z rodzinami naszych mistrzów opuściłam szatnie.
- Milenka w samochodzie mam dla ciebie sukienkę- oznajmiła ciocia
- Dziękuję ciociu.
Impreza przeniosła się do hotelu.
_____________________
Jedyne co jestem w stanie nanapisać to to, że ostatnio brak mi weny i czasu. Tyczy się to moich wszystkich opowiadań.
Nie mam pewności czy za tydzień pojawi się kolejna część.
pozdrawiam i do nastepnego
***Piotrek***
Okres przygotowawczy do najważniejszego turnieju w mojej dotychczasowej karierze minął szybko. W trakcie jego trwania wygraliśmy Memoriał Huberta Jerzego Wagnera. Odbyliśmy dwa ważne zgrupowania. Jedno w Capbertron, drugie w Spale. Trener Antiga tuż przed mistrzostwami wybrał kadrę.
Środkowi:
Karol Kłos
Andrzej Wrona
Marcin Możdżonek
I ja.
Przyjmujący:
Michał Winiarski (kapitan)
Michał Kubiak
Rafał Buszek
Mateusz Mika
Atakujący:
Mariusz Wlazły
Dawid Konarski
Rozgrywający:
Paweł Zagumny
Fabian Drzyzga
Libero:
Krzysztof Ignaczak
Pawł Zatorski.
Niektórzy byli zdziwieni brakiem w kadrze takich osobowości jak Bartosz Kurek, Zbigniew Bartman, Michał Ruciak czy Łukasz Żygadło. Z trenerem się nie dyskutuje. Nie widział ich w swojej kadrze. Przed mistrzostwami wszyscy mówili, że to będzie porażka. A teraz każdy ma nas za bohaterów narodowych. Jesteśmy aż w finale. Przegraliśmy jeden mecz z Amerykanami. Za to pokonaliśmy m.in. Włochów, Ruskich i Brazylijczyków. Wygraliśmy 11 z 12 dotychczasowych meczów. Teraz czas na 13 ten najważniejszy. Finał. I ponownie spotkamy się z Brazylią. Każdy z nas obecny tu w Katowicach jest zdenerwowany. Przed nami ogromne wyzwanie. W finale stawimy czoła reprezentacji, która 3 razy pod rząd zdobywała mistrzostwo świata. Jednak my dziś spróbujemy przerwać im tą passę.
Ostatni miesiąc to nie tylko siatkówka, ale także moje życie prywatne. Między mną a Milena nic się nie zmienia. No może poza tym, że z każdym dniem kocham ją coraz bardziej. Jestem pewien, że to kobieta, z którą chcę spędzić resztę swojego życia. Mam już nawet pomysł jak się jej oświadczyć. Ale szczegółów nie zdradzę.
Moje relacje z mamą są trochę lepsze. Wszystko dzięki Milenie, która cały czas namawia mnie na spotkania z matką.
Dopełnieniem mojego rodzinnego szczęścia jest sobotni ślub mojego brata, na którym będę świadkiem.
W niedzielny poranek obudziłem się około 8. Gdy tylko przypomniałem sobie jaka dziś data od razu zerwałem się z łóżka. Poszedłem do łazienki szybko się ogarnąć. Pachnący i przebrany wziąłem prezent dla Mileny i ruszyłem do recepcji.
Na recepcji stała piękną, ciemnooka brunetka.
- Witam piękną panią- zacząłem.
- Dzzień Doo...bryyy- zająkała się
- Mam do pani prośbę
- Yyy jaką?
- Potrzebuje klucz do pokoju 310
- A po co?
- Mieszka w nim moja narzeczona. Od wczorajszego wieczora nie mogę się do niej dodzwonić. Byłem pod jej drzwiami, ale nie otwiera. Ma rtwię się, że mogło coś jej się stać. Choruje ona na astmę i jeśli dostała duszności to mogło coś jej się stać- oznajmiłem przerażony
- Niestety nie mogę dać panu tego klucza
- Proszę zrozumieć, że może chodzić o życie mojej ukochanej
- To że jest pan światowej klasy siatkarzem nie znaczy, że od razu wolno panu wszystko.
- Ja nie proszę pani o to jako siatkarz. Tylko jako kochający narzeczony
- Ni dobrze. W drodze wyjątku mogę się zgodzić.- oznajmiła brunetka i podała mi klucz.
- Dziękuję- uradowany udałem się do pokoju dziewczyny.
Po cichu otworzyłem drzwi i wszedłem do środka.
***Milena***
Mój piękny sen o mistrzostwie świata przerwał ktoś składający pocałunki na mojej szyi. Lekko wystraszona otworzyłam oczy. Był to nikt inny jak Piotrek.
- Witam moją śliczna księżniczkę- oznajmił składając na moich ustach pocałunek
- Witam mojego księcia, co ty tu robisz?- zapytałam
- Przyszedłem złożyć ci życzenia- zaśmiał się
- Jakie życzenia?
- Urodzinowe. Nie mów, że zapomniałaś o swoich urodzinach
- A no faktycznie. Dziś 21 września
- Tak więc z tej okazji pragnę życzyć ci dużo szczęścia, oczywiście ze mną. Uśmiechu na twarzy, który pojawi się na mój widok. Zdrowia bo to najważniejsze, spełnienia marzeń. Miłości ci nie życzę bo już ją masz. No i tak krótko mówiąc, to wszystkiego najlepszego Słonko. Kocham cię- odparł Pit podając mi małe pudełeczko
- Dziękuję. Jesteś kochany. Ale nie potrzebnie kupywałeś mi prezent
- Potrzebnie, bo cię kocham- po tych słowach Nowakowskiego otworzyłam pudełeczko. W środku był złoty łańcuszek z dużym sercem.
- Dziękuję, jest śliczny
- Otwórz serce- poradził mi Środkowy. Moim oczom ukazały się dwa nasze zdjęcia.
- To najpiękniejszy prezent jaki dostałam- oznajmiłam i wpiłam się w usta Nowakowskiego. Pocałunek był długi, pełen uczyć. Co jakiś czas odrywaliśmy się od siebie po to żeby nabrać powietrza. Nasze języki toczyły zaciętą walkę.
Po kilku chwilach zdjęłam koszulkę Piotrka. On uczynił to samo z moją. W pewnym momencie Piotrek zawisł nade mną i patrzył prosto w moje oczy.
- Jesteś śliczna. Kocham cię- i po raz kolejny mnie pocałował.
Najlepszy prezent na urodziny to ty- pomyślałam.
Nasze pocałunki przerwał odgłos śpiewanego sto lat. Piotrek oderwał się od moich ust i położył obok mnie. W moim pokoju stała cała kadra, która śpiewała.
- To dlatego nie było cię rano w pokoju- rzekł do Nowakowskiego wujek. Piotrek naciągnął na nas kordłę.
- W końcu musiałem złożyć życzenia ukochanej- odpowiedział środkowy, tonem jakby to było oczywiste.
- Widzimy- zaśmiali się siatkarze
- Pośmialiśmy się i jest fajnie. A teraz tak na serio. Milena chcemy ci życzyć dużo zdrowia, szczęścia, miłości, cierpliwości do nas. Aby z twojej twarzy nie znikał uśmiech. I żebyś już zawsze była z nami- odparł wujek
- Dziękuję. A teraz mam do was prośbę.- odparłam
- Jaką?- zapytali
- Wyjdźcie z mojego pokoju. Chcę się ubrać- oznajmiłam
- No właśnie, możecie iść- poparł mnie Piotrek
- A ty nie licz na nic. Moja prośba dotyczyła też ciebie- rzekłam patrząc na chłopaka. Siatkarze zaczęli się śmiać. Po kilku minutach opuścili mój pokój.
Poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i założyłam dres reprezentacyjny. Zaczęło mnie zastanawiać jak Piotrek rano wszedł do mojego pokoju. Stwierdziłam, że przy śniadaniu zapytam o to.
Posiłek jedliśmy w bardzo wesołej atmosferze. Nikt nie pokazywał, że denerwuje się dzisiejszym meczem. Wszyscy zachowywali się tak jakby gra w finale mistrzostw świata to była dla nich codzienność. Duży wkład w to ma psycholog kadry, który rozmawiał z siatkarzami. Był wtedy gdy Antiga podawał ostateczny skład. Trenerzy jako jego główne zadanie dali mu zbudowanie pewności siebie wśród siatkarzy. Udało mu się. I to właśnie teraz procentuje w postaci ich zachowania.
W pewnym momencie spytałam Piotrka o jego pojawienie w moim pokoju. Opowiedział mi całą tą historię. Siatkarze siedzący z nami przy stoliku nie mogli powstrzymać śmiechu.
Po śniadaniu pojechaliśmy na halę na krótki przed meczowy trening. Tuż po nim było wideo i omówienie taktyki na ten decydujący mecz. Trenerzy dokładnie rozpracowali każdego z przeciwników. Chwilę po tym wraz z głównym fizjoterapeuta miałam pełne ręce roboty. Na samym początku zajęliśmy się wyjściowym składem.
Około godziny 14 pojechaliśmy do hotelu. Szybki obiad, po którym każdy mógł udać się na odpoczynek przed najważniejszym meczem turnieju. Piotrek postanowił zabrać mnie najpierw na spacer.
Spacerowaliśmy po pobliskim parku. Rozmawialiśmy o dzisiejszym meczu.
W parku byliśmy około 30 minut. Po tym czasie Piotrek chciał iść już do hotelu. Fanki nie dawały mu spokoju......
W naszym hotelowym pokoju Piter zaproponował oglądanie filmu. Na propozycji się tylko skończyło. A stało się tak dlatego, że Piotrek zasnął na samym początku filmu. Stwierdziłam, że może to i dobrze. W końcu musi odpocząć przed finałem. Wyłączyłam laptopa i opuściłam pokój. Zeszłam na dół. Poszłam do restauracji hotelowej. Strasznie zachciało mi się czegoś słodkiego. Ale nie byłam jedyna. W restauracji siedział wujek i zajadał się jakimś ciastem.
- A to przed meczem można tak się objadać?- zapytałam poważnie
- Nikt nie będzie wiedział. Siadaj dla ciebie też starczy- odpowiedział wujek. I tym sposobem znalazłam się przy stoliku i zjadałam się ciastem z kremem.
Około 16:30 nastąpił czas wyjazdu na halę.
To co zastaliśmy tam zdziwiło każdego z nas. A mianowicie. Przed Katowickim Spodkiem było już sporo kibiców mimo, że do meczu jeszcze nieco ponad 3 godziny. Po wejściu do środka kapitan wraz z trenerami udali się na konferencję przed meczową. Reszta kadry udała się do szatni.
Mecz finałowy rozpoczął się zgodnie z planem o 20:30. Od samego początku była zacięta walka.
Po trzech setach było 2:1 w całym meczu dla nas. Chłopaki momentami grali jak natchnieni. Gwiazdą tego meczu stawał się Mateusz Mika. W czwartym secie jest już 21:23 dla gospodarzy turnieju. Nasi zdobywają kolejny punkt. Mamy piłkę meczową. Jednak siatkarze Brazylii nie składają broni. Zdobywają 22 punkt. Końcówka robi się nerwowa. Na zagrywkę wchodzi Wallace. Idealnie przyjął Mika, Zagumny rozgrywa do Wlazłego, Brazylijczycy nie mają już co zbierać z boiska. Koniec tego meczu. W finale mistrzostw świata Polacy pokonali trzykrotnego mistrza świata. Chłopaki zaczęli tańczyć ze szczęścia. Szybko pobiegłam do Piotrka i.rzuciłam się mu na szyję.
-Zrobiliście to. Od teraz to wy jesteście mistrzami świata.- krzyknęłam i pocałowałam ukochanego
- CChciałaś powiedzieć, że jesteśmy.To też twoja zasługa. Ty także jesteś mistrzem świata. Kocham cię- Piotrek mocno mnie przytulił. Płakałam ze szczęścia. I nie tylko ja. Piotrek także pozwolił sobie na chwilę słabości i uronił kilka łez. Wszyscy byli szczęśliwi. Pogratulowałam każdemu z siatkarzy.
Po kilku minutach przyszedł czas na dekorację medalowa.
3 miejsce Niemcy
2 miejsce Brazylijczycy
1 miejsce Polacy
Gdy na szyjach siatkarzy zawIsły medale nadszedł czas na hymn a cappella. Ciarki przeszły mnie po plecach. Niesamowite przeżycie. A myśl, że miałam jakiś tam udział w tym sukcesie jest nieprawdopodobna. Z dumą wysłuchałam hymnu. Niektórzy z siatkarzy starali się udawać twardzieli, ale im nie wychodziło. Okazja była tak wspaniała, że nawet faceci nie wstydzili się łez.
Po dekoracji siatkarze byli rozchwytywani przez dziennikarzy. Jednak trener zarządził, że chłopaki mają iść do szatni. Umówił się z mediami na specjalne spotkanie w czasie, którego będzie można rozmawiać z reprezentantami kraju.
W szatni polał się szampan. Dołączyły do nas rodziny chłopaków. Impreza szatniowa trwała prawie godzinę.
- Koniec tego dobrego. Jedziemy do hotelu. Tam już czeka sala gotowa do świętowania- zarządził Antiga. Wraz z rodzinami naszych mistrzów opuściłam szatnie.
- Milenka w samochodzie mam dla ciebie sukienkę- oznajmiła ciocia
- Dziękuję ciociu.
Impreza przeniosła się do hotelu.
_____________________
Jedyne co jestem w stanie nanapisać to to, że ostatnio brak mi weny i czasu. Tyczy się to moich wszystkich opowiadań.
Nie mam pewności czy za tydzień pojawi się kolejna część.
pozdrawiam i do nastepnego
niedziela, 28 lutego 2016
Rozdział 22
1 sierpnia 2014, zgrupowanie reprezentacji Polski siatkarzy w Capberton
***Piotrek***
Trener Antiga postanowił zabrać nas przed polskim mundialem do Francji wraz z rodzinami. Oczywiście ja i tak miałbym przy sobie kobietę swojego życia.
A tak zaczynając od początku. Ostatnie dwa miesiące były udane. Mówię tu o moim życiu prywatnym. Między mną a Milena układa się bardzo dobrze. Jestem szczęśliwy jak nigdy.
Ukochana namówiła mnie na spotkanie z matką. Zgodziłem się. Chociaż bardzo dziwi mnie postawa Mileny. Nie wybaczyłem matce tego jak ją potraktowała. Ale ze względu na blondynkę próbuje utrzymywać z matką jakiś kontakt. Cieszę się, że spotkałem na swojej drodze taką kobietę jaką jest Milena.
- Nad czym tak myślisz?- usłyszałem głos ukochanej przytulającej się do moich pleców.
- O tobie, o mnie, o nas. O naszej przyszłości- oznajmiłem patrząc przed siebie
- I co ciekawego wymyśliłeś?- zadała kolejne pytanie
- To że bardzo cię kocham i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.- odpowiedziałem i odwróciłem się do dziewczyny
- Też cię bardzo kocham.-rzekła i wtuliła się we mnie. Siedzieliśmy chwilę w ciszy. Oboje zajęliśmy się swoimi myślami.
- Powiedz mi jak to jest, że mimo takiego świństwa jakie wyrządziła moja matka ty chcesz żebym się z nią pogodził?- przerwałem ciszę
- bo nie chcę być powodem rodzinnych kłótni, bo sama straciłam matkę i wiem jak to boli. Nie chcę, abyś i ty stracił kobietę która cię wychowała- odparła przyciszonym głosem
- Słońce, ale to nie ty jesteś powodem kłótni, tylko sposób bycia mojej matki. W domu zawsze musiałem robić to co ona chciała. Dalej taka jest. Chcę wszystkimi rządzić. Ale ja się już nie dam. Kocham ją, jest dla mnie ważna. Ale ty jesteś ważniejsza. I nie pozwolę aby ktoś traktował cię jakbyś była kimś gorszym tylko dlatego, że wychowałaś się w domu dziecka. Dla mnie to nie jest ważne- oznajmiłem spoglądając prosto w jej oczy.
- Ale i tak czuję się tak jakby to wszystko była moja wina
- Nawet tak nie myśl. Koniec tego tematu. Chodźmy lepiej na spacer- poszliśmy jeszcze do hotelu. Poinformowaliśmy trenera, że wychodzimy i poszliśmy przed siebie.
Spacerowaliśmy po lesie. Nie zwracaliśmy na nic uwagi. Liczyliśmy się tylko my.
***Milena***
Spacerowaliśmy dość długo. Zaczęło się ściemniać. Jednak to nam nie przeszkadzało. Dalej liczyliśmy się tylko my. Rozmawialiśmy na przeróżne tematy. Co jakiś czas obdarowaliśmy się pocałunkami.
Doszliśmy nad jezioro. W wodzie odbijał się księżyc. Znaleźliśmy się w bardzo romantycznej scenerii. Jak z komedii romantycznej. Usiedliśmy na pomoście. Wtuliłam się w tors Piotrka. W tej chwili poczułam się bardzo bezpiecznie, ale oprócz tego poczułam się jak w bajce. Można w sumie powiedzieć, że jestem w bajce. Mojej bajce. Mam wspaniałego chłopaka, rodzinę, dobrą pracę. Po prostu jest jak w bajce. Chwilę siedzieliśmy w ciszy. Nie przeszkadzała ona nam.
- Słońce, odpowiedz mi na jedno pytanie- poprosił nagle Nowakowski
- A jakie to pytanie?- zapytałam
- Jak wyobrażasz sobie swój wymarzony ślub?- zaskoczył mnie tym pytaniem.
- A skąd nagle pojawiło się to pytanie?
- Z ciekawości. Chciałbym wiedzieć. Jeszcze nigdy cię o to nie pytałem.
- Wymarzony będzie tylko wtedy gdy trafię na odpowiedniego mężczyznę
- A ja nim jestem?
- A co chcesz mi się oświadczyć?- zapytałam spoglądając na niego
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie. Kiedyś najdzie taki dzień, że o tym pomyślę
- Pokaż się- poprosiłam odsuwając się od chłopaka o kilka centymetrów. Piotrek pokazał swoje oba profile poprawiając swoje jasne włosy- A pokaż swojego bicka- droczyłam się z ukochanym
- Podoba się?- zapytał zdejmując swoją koszulkę
- Nawet bardzo- wyszeptałam uwodzicielsko.
- Masz telefon?- zapytał Piotrek
- I zepsułeś nastrój. Mam w kieszeni- odparłam wynajmując urządzenie. Szybko je ode mnie zabrał. Położył obok nas i złączył nasze usta w pocałunku.
Z każdą chwilą pocałunki były coraz bardziej namiętne. Ręce zaplotłam na szyi Nowakowskiego.
Gdy byliśmy już w samej bieliźnie Piotrek wziął mnie na ręce i wskoczył do wody.
- Nowakowski ja cię kiedyś uduszę- krzyknęłam
- Nie zrobisz tego. Za bardzo mnie kochasz. To jak jestem odpowiednim kandydatem na męża?- zapytał
- Już nie- odparłam poważnie
- Jeszcze zmienisz zdanie- odparł pewnym siebie głosem siatkarz
- Nie doczekanie twoje- oznajmiłam i chlapnęłam wodą w stronę siatkarza. Ten odpowiedział mi tym samym.
Po krótkiej wojnie na wodę Nowakowski zaczął całować mnie po całym ciele.
- A jak ktoś przyjdzie?- zapytałam
- A kto przyszedłby w nocy nad jezioro? I to jeszcze w lesie- zaśmiał się Piotrek. Zupełnie oddaliśmy się chwili. Co jakiś czas przerywaliśmy pocałunki aby nabrać powietrza. Całowaliśmy się do momentu gdy ktoś zaczął biec.
- Piotrek słyszysz to?- zapytałam lekko wystraszona
- Tak. To pewnie dzikie zwierzęta- chłopak próbował mnie uspokoić.
- Wydaje mi się, że to biegną jacyś ludzie- po moich słowach dało się usłyszeć głosy 5 facetów.
- Naa boombee!!!!!!!!!- tymi facetami byli siatkarze. A dokładnie to byli to Mariusz Wlazły, Michał Winiarski, Karol Kłos, Andrzej Wrona i mój kochany wujaszek.
- Nie macie co robić w nocy tylko skakać do wody?- zapytał Piotrek
- A wy co tu robicie?- zapytał Mariusz
- Oj Krzysiu. Ja nie wiem jak możesz pozwalać na to żeby twój kolega z kluby i kadry bałamucił twoją bratannice w jeziorze i to na dodatek w nocy- odparł poważnie Wrona. Z jego głosu jak i Mariusza dało się zrozumieć, że są pod wpływem.
- Źle się wysławiasz Wronaisty. Oni pracują nad kontynuacją rodu Nowakowskich- zaśmiał się Winiar, a zaraz za nim Mariusz, Karol i Andrzej. Jednak mi, Piotrkowi i wujkowi nie było do śmiechu.
- Muszę was zasmucić, ale kontynuacji rodu Nowakowskich nie będzie- odparłam z bólem w głosie i popłynęłam do pomostu. Jak najszybciej chciałam wrócić do hotelu. Ostatnio zaczęłam żałować swojej decyzji z przed kilku miesięcy. Założyłam swoje ubrania i zaczęłam iść przed siebie.
Z płaczem szłam do hotelu. Jednak w pewnym momencie nie miałam pojęcia, którą dróżka powinnam iść. Poszłam przed siebie.....
***Piotrek***
Chłopaki nie powinni tak sobie żartować. Z drugiej strony nie mieli pojęcia o chorobie Mileny.
- Następnym razem pomyślcie jak coś powiecie- burknąłem w stronę kumpli
- O co ci chodzi?- zapytali
- O to, że Milena jest po operacji i nie może mieć dzieci- oznajmiłem i popłynąłem do pomostu.
Szybko ubrałem swoje rzeczy i poszedłem szukać Mileny. Po chwili dołączyli do mnie kumpele.
Po jakimś czasie doszliśmy do rozwidlenia drogi. Zastanawialiśmy się, która mamy pójść.
- Najlepiej będzie jak się rozdzielimy. Karol i Andrzej niech pójdą w lewo, Krzysiek i Piotrek idźcie na wprost, a Winiar i ja pójdziemy w prawo. Jak ktoś znajdzie Milenę niech krzyczy- zarządził Mariusz. Zrobiliśmy tak jak powiedział.
Szliśmy tą drogą z Ignaczakiem dość długo. Nigdzie nie było Mileny. Cały czas podążaliśmy w ciszy. Kilka razy dzwoniłem do blondynki jednak nie odbierała. Strasznie się o nią boję. Mam nadzieję, że nic się jej nie stało.
Po kilkunastu bardzo długich minutach ukazało się nam jakieś światło. Z ciekawości poszliśmy to sprawdzić. Byli to Andrzej i Karol
- I co nie znaleźliście dziewczyny?- zapytał Kłos
- Jak widać nie. Ale u was to samo- odparł Krzysiek. Przez krótką chwilę zastanawialiśmy się co mamy robić
- Ratunkuuu!!!!!!Pomocy!!!!!!!- dało się nagle usłyszeć głos blondynki. Od razu pobiegliśmy bw odpowiednią stronę.
Na miejscu zauważyliśmy watahe wilków. Stały naokoło drzewa. Andrzej swoim telefonem poświecił w górę drzewa. Na jednej z gałęzi siedziała Milena.
Karol jak to Karol na swoim telefonie miał wiele różnych rzeczy. Tym razem jedna z nich się przydała.
- Chłopaki jak pogonimy te wilki?- zapytał Ignaczak
- Ja mam pomysł- Karol użył swojego telefonu i jednej z aplikacji, które ma zainstalowane. Jak się dowiedzieliśmy była to aplikacja imitująca dźwięk karabinu maszynowego. Podziałało to. Wilki były tak wystraszone, że uciekły. Od razu pobiegliśmy do drzewa.
- Już myślałam, że będę siedzieć na tym drzewie do usranej śmierci- oznajmia blondynka. Po jej stwierdzeniu zaśmialiśmy się- To nie jest śmieszne- oznajmiła i zaczęła schodzić z drzewa.
Jedna z gałęzi złamała się pod dziewczyną, a ta spadła na ziemię. Chłopaki nie mogli wytrzymać ze śmiechu.
- Chyba ktoś przytył- zaśmiał się Ignaczak.
- Bardzo śmieszne- odparła dziewczyna. Odrzuciła moją pomoc przy wstaniu, ale sama nie dała rady wstać.
- Słońce co ci?- zapytałem kucajac przy ukochanej
- Kostka mnie boli- odparła i zaczęła cicho płakać.
- Wskakuj na barana- odparłem i odwróciłem się do dziewczyny plecami. Skorzystała z mojej oferty i po chwili była już na moich plecach. Andrzej z Karolem robili dziś za latarników, przy okazji opowiadając kawały.
- A gdzie Mario i Winiar?- zapytała Mielna
- A to jest dobre pytanie- odpowiedział Krzysiek. Andrzej zadzwonił do Winiara.
- Tu jesteśmy osły i Milena- zaśmiał się Winiar.
- W takim razie chodźmy do hotelu- odparł Karol.
- Tak w ogóle Milena to jestem winien ci przeprosiny. Nie powinienem tak żartować- odparł Andrzej
- Spoko. Nie wiedziałeś o tym. Ale nie rozmawiajmy już o tym- odpowiedziała mu blondynka.
Resztę drogi do hotelu przebyliśmy w wesołej atmosferze. Siatkarze Skry Bełchatów dali popis swoich umiejętności wokalnych. Z biegiem czasu wraz z dwoma pokoleniami Ignaczaków dołączyliśmy do śpiewających Skrzatów.
W hotelu byliśmy po 30 minutowym spacerze. Na hotelowym tarasie w najlepsze trwała impreza
- Paczaj Karol nie skończyli zabawy bez nas- odparł uradowany Wrona. Dwaj Środkowi od razu pobiegli w stronę ogniska.
- W końcu jesteście!- krzyknęła Iwona
- Gdzie wy byliście tyle czasu?- zapytała Paula
- Dlaczego wszyscy jesteście mokrzy?- zapytała Daga.
- Kto opowiada?- zapytałem
- Milena- odrzekł Ignaczak. Moja dziewczyna opowiedziała całe zajście z wieczora. Bez kilku szczegółów, które miały miejsce przed przyjściem siatkarzy. Osoby słuchające tej historii nie mogły powstrzymać śmiechu.
- Ciekawa historia. Można by książkę napisać. Pokaż nogę- rzekł do Mileny lekarz kadry- Jest lekko opuchnięta, ale nie sądzę żeby to było coś poważnego. Zaraz przyniosę ci maść- odparł i znikł za drzwiami hotelu
- Fakt bardzo fajna historia. Najlepsza kąpiel w jeziorze. Ja to mogę sobie pomarzyć o takiej romantycznej scenerii- zaśmiała się Ola od Kłosa.
- Ale nie z takim zakończeniem- zaśmiała się Agnieszka, dziewczyna Pawła Zatorskiego.
Trener Antiga zakończył tą mini imprezkę około 3 w nocy. Zmęczona wydarzeniami ostatniego dnia od razu po dotarciu do pokoju. To jest po tym jak Nowakowski mnie tam zaniósł poszłam do łazienki. Po szybkim prysznicu poszłam do sypialni. Jak tylko położyłam się na łóżku od razu zansęłam.
-----------------------
Na miły wieczor do poczytania :-) mam nadzieję, że się podoba. Zostawcie swoje opinie w komach.
Dziękuję za kolejne nominacje do LBA. Odpowiem na nie jak tylko znajdę trochę czasu.
Jeśli chodzi o wasze blogi to czytam każdy nowy rozdział na który mnie zapraszacie, bądź z tych blogów, które obserwuje.
Pozdrawiam i do następnego
***Piotrek***
Trener Antiga postanowił zabrać nas przed polskim mundialem do Francji wraz z rodzinami. Oczywiście ja i tak miałbym przy sobie kobietę swojego życia.
A tak zaczynając od początku. Ostatnie dwa miesiące były udane. Mówię tu o moim życiu prywatnym. Między mną a Milena układa się bardzo dobrze. Jestem szczęśliwy jak nigdy.
Ukochana namówiła mnie na spotkanie z matką. Zgodziłem się. Chociaż bardzo dziwi mnie postawa Mileny. Nie wybaczyłem matce tego jak ją potraktowała. Ale ze względu na blondynkę próbuje utrzymywać z matką jakiś kontakt. Cieszę się, że spotkałem na swojej drodze taką kobietę jaką jest Milena.
- Nad czym tak myślisz?- usłyszałem głos ukochanej przytulającej się do moich pleców.
- O tobie, o mnie, o nas. O naszej przyszłości- oznajmiłem patrząc przed siebie
- I co ciekawego wymyśliłeś?- zadała kolejne pytanie
- To że bardzo cię kocham i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.- odpowiedziałem i odwróciłem się do dziewczyny
- Też cię bardzo kocham.-rzekła i wtuliła się we mnie. Siedzieliśmy chwilę w ciszy. Oboje zajęliśmy się swoimi myślami.
- Powiedz mi jak to jest, że mimo takiego świństwa jakie wyrządziła moja matka ty chcesz żebym się z nią pogodził?- przerwałem ciszę
- bo nie chcę być powodem rodzinnych kłótni, bo sama straciłam matkę i wiem jak to boli. Nie chcę, abyś i ty stracił kobietę która cię wychowała- odparła przyciszonym głosem
- Słońce, ale to nie ty jesteś powodem kłótni, tylko sposób bycia mojej matki. W domu zawsze musiałem robić to co ona chciała. Dalej taka jest. Chcę wszystkimi rządzić. Ale ja się już nie dam. Kocham ją, jest dla mnie ważna. Ale ty jesteś ważniejsza. I nie pozwolę aby ktoś traktował cię jakbyś była kimś gorszym tylko dlatego, że wychowałaś się w domu dziecka. Dla mnie to nie jest ważne- oznajmiłem spoglądając prosto w jej oczy.
- Ale i tak czuję się tak jakby to wszystko była moja wina
- Nawet tak nie myśl. Koniec tego tematu. Chodźmy lepiej na spacer- poszliśmy jeszcze do hotelu. Poinformowaliśmy trenera, że wychodzimy i poszliśmy przed siebie.
Spacerowaliśmy po lesie. Nie zwracaliśmy na nic uwagi. Liczyliśmy się tylko my.
***Milena***
Spacerowaliśmy dość długo. Zaczęło się ściemniać. Jednak to nam nie przeszkadzało. Dalej liczyliśmy się tylko my. Rozmawialiśmy na przeróżne tematy. Co jakiś czas obdarowaliśmy się pocałunkami.
Doszliśmy nad jezioro. W wodzie odbijał się księżyc. Znaleźliśmy się w bardzo romantycznej scenerii. Jak z komedii romantycznej. Usiedliśmy na pomoście. Wtuliłam się w tors Piotrka. W tej chwili poczułam się bardzo bezpiecznie, ale oprócz tego poczułam się jak w bajce. Można w sumie powiedzieć, że jestem w bajce. Mojej bajce. Mam wspaniałego chłopaka, rodzinę, dobrą pracę. Po prostu jest jak w bajce. Chwilę siedzieliśmy w ciszy. Nie przeszkadzała ona nam.
- Słońce, odpowiedz mi na jedno pytanie- poprosił nagle Nowakowski
- A jakie to pytanie?- zapytałam
- Jak wyobrażasz sobie swój wymarzony ślub?- zaskoczył mnie tym pytaniem.
- A skąd nagle pojawiło się to pytanie?
- Z ciekawości. Chciałbym wiedzieć. Jeszcze nigdy cię o to nie pytałem.
- Wymarzony będzie tylko wtedy gdy trafię na odpowiedniego mężczyznę
- A ja nim jestem?
- A co chcesz mi się oświadczyć?- zapytałam spoglądając na niego
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie. Kiedyś najdzie taki dzień, że o tym pomyślę
- Pokaż się- poprosiłam odsuwając się od chłopaka o kilka centymetrów. Piotrek pokazał swoje oba profile poprawiając swoje jasne włosy- A pokaż swojego bicka- droczyłam się z ukochanym
- Podoba się?- zapytał zdejmując swoją koszulkę
- Nawet bardzo- wyszeptałam uwodzicielsko.
- Masz telefon?- zapytał Piotrek
- I zepsułeś nastrój. Mam w kieszeni- odparłam wynajmując urządzenie. Szybko je ode mnie zabrał. Położył obok nas i złączył nasze usta w pocałunku.
Z każdą chwilą pocałunki były coraz bardziej namiętne. Ręce zaplotłam na szyi Nowakowskiego.
Gdy byliśmy już w samej bieliźnie Piotrek wziął mnie na ręce i wskoczył do wody.
- Nowakowski ja cię kiedyś uduszę- krzyknęłam
- Nie zrobisz tego. Za bardzo mnie kochasz. To jak jestem odpowiednim kandydatem na męża?- zapytał
- Już nie- odparłam poważnie
- Jeszcze zmienisz zdanie- odparł pewnym siebie głosem siatkarz
- Nie doczekanie twoje- oznajmiłam i chlapnęłam wodą w stronę siatkarza. Ten odpowiedział mi tym samym.
Po krótkiej wojnie na wodę Nowakowski zaczął całować mnie po całym ciele.
- A jak ktoś przyjdzie?- zapytałam
- A kto przyszedłby w nocy nad jezioro? I to jeszcze w lesie- zaśmiał się Piotrek. Zupełnie oddaliśmy się chwili. Co jakiś czas przerywaliśmy pocałunki aby nabrać powietrza. Całowaliśmy się do momentu gdy ktoś zaczął biec.
- Piotrek słyszysz to?- zapytałam lekko wystraszona
- Tak. To pewnie dzikie zwierzęta- chłopak próbował mnie uspokoić.
- Wydaje mi się, że to biegną jacyś ludzie- po moich słowach dało się usłyszeć głosy 5 facetów.
- Naa boombee!!!!!!!!!- tymi facetami byli siatkarze. A dokładnie to byli to Mariusz Wlazły, Michał Winiarski, Karol Kłos, Andrzej Wrona i mój kochany wujaszek.
- Nie macie co robić w nocy tylko skakać do wody?- zapytał Piotrek
- A wy co tu robicie?- zapytał Mariusz
- Oj Krzysiu. Ja nie wiem jak możesz pozwalać na to żeby twój kolega z kluby i kadry bałamucił twoją bratannice w jeziorze i to na dodatek w nocy- odparł poważnie Wrona. Z jego głosu jak i Mariusza dało się zrozumieć, że są pod wpływem.
- Źle się wysławiasz Wronaisty. Oni pracują nad kontynuacją rodu Nowakowskich- zaśmiał się Winiar, a zaraz za nim Mariusz, Karol i Andrzej. Jednak mi, Piotrkowi i wujkowi nie było do śmiechu.
- Muszę was zasmucić, ale kontynuacji rodu Nowakowskich nie będzie- odparłam z bólem w głosie i popłynęłam do pomostu. Jak najszybciej chciałam wrócić do hotelu. Ostatnio zaczęłam żałować swojej decyzji z przed kilku miesięcy. Założyłam swoje ubrania i zaczęłam iść przed siebie.
Z płaczem szłam do hotelu. Jednak w pewnym momencie nie miałam pojęcia, którą dróżka powinnam iść. Poszłam przed siebie.....
***Piotrek***
Chłopaki nie powinni tak sobie żartować. Z drugiej strony nie mieli pojęcia o chorobie Mileny.
- Następnym razem pomyślcie jak coś powiecie- burknąłem w stronę kumpli
- O co ci chodzi?- zapytali
- O to, że Milena jest po operacji i nie może mieć dzieci- oznajmiłem i popłynąłem do pomostu.
Szybko ubrałem swoje rzeczy i poszedłem szukać Mileny. Po chwili dołączyli do mnie kumpele.
Po jakimś czasie doszliśmy do rozwidlenia drogi. Zastanawialiśmy się, która mamy pójść.
- Najlepiej będzie jak się rozdzielimy. Karol i Andrzej niech pójdą w lewo, Krzysiek i Piotrek idźcie na wprost, a Winiar i ja pójdziemy w prawo. Jak ktoś znajdzie Milenę niech krzyczy- zarządził Mariusz. Zrobiliśmy tak jak powiedział.
Szliśmy tą drogą z Ignaczakiem dość długo. Nigdzie nie było Mileny. Cały czas podążaliśmy w ciszy. Kilka razy dzwoniłem do blondynki jednak nie odbierała. Strasznie się o nią boję. Mam nadzieję, że nic się jej nie stało.
Po kilkunastu bardzo długich minutach ukazało się nam jakieś światło. Z ciekawości poszliśmy to sprawdzić. Byli to Andrzej i Karol
- I co nie znaleźliście dziewczyny?- zapytał Kłos
- Jak widać nie. Ale u was to samo- odparł Krzysiek. Przez krótką chwilę zastanawialiśmy się co mamy robić
- Ratunkuuu!!!!!!Pomocy!!!!!!!- dało się nagle usłyszeć głos blondynki. Od razu pobiegliśmy bw odpowiednią stronę.
Na miejscu zauważyliśmy watahe wilków. Stały naokoło drzewa. Andrzej swoim telefonem poświecił w górę drzewa. Na jednej z gałęzi siedziała Milena.
Karol jak to Karol na swoim telefonie miał wiele różnych rzeczy. Tym razem jedna z nich się przydała.
- Chłopaki jak pogonimy te wilki?- zapytał Ignaczak
- Ja mam pomysł- Karol użył swojego telefonu i jednej z aplikacji, które ma zainstalowane. Jak się dowiedzieliśmy była to aplikacja imitująca dźwięk karabinu maszynowego. Podziałało to. Wilki były tak wystraszone, że uciekły. Od razu pobiegliśmy do drzewa.
- Już myślałam, że będę siedzieć na tym drzewie do usranej śmierci- oznajmia blondynka. Po jej stwierdzeniu zaśmialiśmy się- To nie jest śmieszne- oznajmiła i zaczęła schodzić z drzewa.
Jedna z gałęzi złamała się pod dziewczyną, a ta spadła na ziemię. Chłopaki nie mogli wytrzymać ze śmiechu.
- Chyba ktoś przytył- zaśmiał się Ignaczak.
- Bardzo śmieszne- odparła dziewczyna. Odrzuciła moją pomoc przy wstaniu, ale sama nie dała rady wstać.
- Słońce co ci?- zapytałem kucajac przy ukochanej
- Kostka mnie boli- odparła i zaczęła cicho płakać.
- Wskakuj na barana- odparłem i odwróciłem się do dziewczyny plecami. Skorzystała z mojej oferty i po chwili była już na moich plecach. Andrzej z Karolem robili dziś za latarników, przy okazji opowiadając kawały.
- A gdzie Mario i Winiar?- zapytała Mielna
- A to jest dobre pytanie- odpowiedział Krzysiek. Andrzej zadzwonił do Winiara.
- Tu jesteśmy osły i Milena- zaśmiał się Winiar.
- W takim razie chodźmy do hotelu- odparł Karol.
- Tak w ogóle Milena to jestem winien ci przeprosiny. Nie powinienem tak żartować- odparł Andrzej
- Spoko. Nie wiedziałeś o tym. Ale nie rozmawiajmy już o tym- odpowiedziała mu blondynka.
Resztę drogi do hotelu przebyliśmy w wesołej atmosferze. Siatkarze Skry Bełchatów dali popis swoich umiejętności wokalnych. Z biegiem czasu wraz z dwoma pokoleniami Ignaczaków dołączyliśmy do śpiewających Skrzatów.
W hotelu byliśmy po 30 minutowym spacerze. Na hotelowym tarasie w najlepsze trwała impreza
- Paczaj Karol nie skończyli zabawy bez nas- odparł uradowany Wrona. Dwaj Środkowi od razu pobiegli w stronę ogniska.
- W końcu jesteście!- krzyknęła Iwona
- Gdzie wy byliście tyle czasu?- zapytała Paula
- Dlaczego wszyscy jesteście mokrzy?- zapytała Daga.
- Kto opowiada?- zapytałem
- Milena- odrzekł Ignaczak. Moja dziewczyna opowiedziała całe zajście z wieczora. Bez kilku szczegółów, które miały miejsce przed przyjściem siatkarzy. Osoby słuchające tej historii nie mogły powstrzymać śmiechu.
- Ciekawa historia. Można by książkę napisać. Pokaż nogę- rzekł do Mileny lekarz kadry- Jest lekko opuchnięta, ale nie sądzę żeby to było coś poważnego. Zaraz przyniosę ci maść- odparł i znikł za drzwiami hotelu
- Fakt bardzo fajna historia. Najlepsza kąpiel w jeziorze. Ja to mogę sobie pomarzyć o takiej romantycznej scenerii- zaśmiała się Ola od Kłosa.
- Ale nie z takim zakończeniem- zaśmiała się Agnieszka, dziewczyna Pawła Zatorskiego.
Trener Antiga zakończył tą mini imprezkę około 3 w nocy. Zmęczona wydarzeniami ostatniego dnia od razu po dotarciu do pokoju. To jest po tym jak Nowakowski mnie tam zaniósł poszłam do łazienki. Po szybkim prysznicu poszłam do sypialni. Jak tylko położyłam się na łóżku od razu zansęłam.
-----------------------
Na miły wieczor do poczytania :-) mam nadzieję, że się podoba. Zostawcie swoje opinie w komach.
Dziękuję za kolejne nominacje do LBA. Odpowiem na nie jak tylko znajdę trochę czasu.
Jeśli chodzi o wasze blogi to czytam każdy nowy rozdział na który mnie zapraszacie, bądź z tych blogów, które obserwuje.
Pozdrawiam i do następnego
niedziela, 21 lutego 2016
Rozdział 21
Dzień meczu finałowego Mistrzostw Polski 2013/14
***Milena***
Od wypadku minęło sporo czasu. Na całe szczęście nic więcej mi się nie stało. Koszty remontu samochodu pokrył ten mężczyzna co spowodował ten wypadek.
Między mną, a Piotrkiem układa się dobrze. Dużo ze sobą rozmawiamy. Każdą wolną chwilę spędzamy razem. Często spotykamy się z chłopakami z Resovii i ich partenrkami. Moje relacje z dziadkami poprawiły się.
Udało mi się przypomnieć co zaszło w dniu wypadku. Od tamtego czasu Piotrek nie rozmawiał z matką mimo, że go kilka krotnie do tego namawaiłam. Jednak on mnie nie słuchał. Szedł w zaparte i mówił, że nie będzie utrzymywał kontaktu z kimś kto obraża jego dziewczynę. Cały Nowakowski. Jak się uprze to nikt go nie przekona. Ale kocham go mimo wszystko.
Krótko mówiąc jest dobrze. A nawet bardzo dobrze. Dziś jest kolejny mecz finałowy między Asseco Resovią Rzeszów, a PGE Skrą Bełchatów. Kto wie może ostatni? Okaże się wieczorem. Aktualnie jest 2:1 w meczach dla Skry.
Obudziły mnie promienie słońca docierające do sypialni. Nie chętnie wstałam z łóżka. Założyłam bluzę Nowakowskiego i poszłam do kuchni. Chciałam zaparzyć sobie kawę, ale tam zastałam tańczącego i śpiewającego Piotrka. Zapomniałam dodać, że w samych bokserskach....
Widok wspaniały. Chłopak nawet mnie nie zauważył. Z radia właśnie leciała piosenka "Słodka jak miód". Z uśmiechem przyglądałam się temu obrazkowi. O dziwo Piotrek nie fałszował. Chęć wypicia kawy była silniejsza więc postanowiłam przerwać mu ten występ.
- Idź do Mam Talent. Na pewno wygrasz- zaśmiałam się
- O Milenka. Siadaj śniadanie i kawa już jest gotowe- odparł Nowakowski
- Dziękuję- odparłam gdy chłopak podał mi kubek z kawą
- Masz jakieś plany na dziś wieczór?
- Nie, a czemu pytasz?
- Po meczu chłopaki chcą wyskoczyć do klubu- wyjaśnił mi siatkarz
- Z chęcią pójdę.- odpowiedziałam.
Po śniadaniu posprzątałam naczynia i poszłam się ubrać. O 10 mamy przed meczowy trening.
Na Podpromiu byliśmy pół godziny przed czasem.
Trening zaczął się punktualnie. Trwał jakieś 2 godziny. Po nim odbyło się wideo. A po nim czas na szybką regenerację zawodników. Do domu wróciliśmy przed 14, a o 16 znów musimy być na hali.
Zrobiliśmy siebie szybki obiad. Zjedliśmy go oglądając telewizję.
- Słońce, mam pytanie- zaczął Piotrek
- Jakie?
- Dokąd chcesz pojechać na wakacje?-Nowakowski zaskoczył mnie tym pytaniem
- Nie wiem. Nie myślałam nad tym- odparłam zaskoczona
- A co byś powiedziała na tydzień na Ibizie?- zapytał
- Nie mam pojęcia. Zaskoczyłeś mnie tym- odparłam
- Czyli jedziemy- oznajmił Nowakowski zacierając ręce.
- Kocham cię Piotrek. Nigdy niem myślałam, że dane będzie mi jechać na jakieś wakacje- oznajmiłam i pocałowałam ukochanego. Nasz pocałunek był długi i namiętny. Jak się pewnie domyślacie skończyliśmy w sypialni.....
Na szczęście Piotrek miał ustawiony budzik na 15:30.
Tak więc szybko się ogarneliśmy i pojechaliśmy na mecz.
- Macie to wygrać- odparłam calując chłopaka.
- No jasne, że wygramy- odpowiedział Piter i po raz kolejny złączył nasze wargi w pocałunku.
- Piotrek oszczędzaj siły na mecz- gdy usłyszeliśmy głos wujka oderwaliśmy się od siebie.
- Nie martw się Krzysiu. Twoja bratannica dostarcza mi dużo siły- zaśmiał się Nowakowski.
- Pamiętam jak mówiłem to o Iwonie.- odparł Ignaczak
- Arcy ciekawe- zaśmiałam się
- Mała ty się z wujka nie śmiej- rzekł oburzony wujek. W świetnych nastrojach weszliśmy na halę. Każdy poszedł w swoją stronę.
Gdy zmieniłam buty poszłam przywitać się z dziewczynami chłopaków. Zobaczyłam na trybunach Łukasza, jego dziewczynę i pana Nowakowskiego. Gdy przywitałam dziewczyny poszłam do bliskich Piotrka.
- Dzień dobry. Cieszę się, że przejechaliście. Piotrek też na pewno się ucieszy- powitałam ich
- Cześć Milenko. Do twarzy ci w tym dresie- powitał mnie pan Nowakowski.
Porozmawiałam jeszcze chwilkę z nimi i musiałam iść do swojej pracy.
Po godzinnej rozgrzewce rozpoczął się mecz. Początek był bardzo wyrównany. Jednak góra byli goście z Bełchatowa. Wygrali premierowa partię 34:32. Drugi set również był zacięty. Chłopaki z Asseco kilka razy mieli kilka punktów przewagi. Ale jak wiadomo żółto-czarni są bardzo waleczni. Ten set tak samo jak poprzedni zakończył się na przewagi. Ta partia tak samo jak pierwsza padła łupem przyjezdnych 29:27. Piotrek i spółka byli przybici. Stracili wolę walki i to poskutkowało słabym trzecim setem. Pokaz swoich umiejętności urządził sobie zespół z Bełchatowa. Wygrali tego seta do 14. Cały mecz 3:0. Rywalizację w finale 3:1 i to właśnie bełchatowianie cieszyli się teraz z Mistrzostwa Polski. Gdy drużyny podziękowały sobie za mecz pobiegłam do Piotrka i mocno go przytuliłam.
- Bardzo mi przykro Kochanie. Szkoda tych pierwszych dwóch setów. Ale i tak jestem z was dumna. W następnym sezonie uda wam się wygrać tytuł Mistrza Polski- próbowałam pocieszyć ukochanego.
- Dobrze, że mam przy sobie taką optymistkę. Kocham cię- Piotrek schował twarz w moje włosy.
- Kochanie przed wami jeszcze kilka sezonów. Na pewno zdobędziecie ten tytuł. Więcej wiary- Piotrek nic nie odpowiedział tylko pocałował mnie. Pocałunek był długi i namiętny. Oderwaliśmy się od siebie dopiero gdy ktoś mnie zawołał
- O tu jesteś Milena. To jest Stephan Antiga, przyjmujący Skry i nowy trener reprezentacji Polski siatkarzy- powiedział Andrzej Kowal
- Dzień dobry. Miło mi pana poznać. Gratuluję tytułu- przywitałam się
- Mi również miło panią poznać. Bardzo dziękuję. Asseco też zasługuje na gratulacje. Dzielnie chłopaki walczyli- odparł- Ale ja nie o tym chciałem rozmawiać- zaśmiał się z francuskim akcentem
- A o czym?- zapytałam zdziwiona i spojrzałam na Piotrka.
-Chciałbym prosić, aby została pani drugą fizjoterapeutką reprezentacji Polski siatkarzy- odparł. Nie wiedziałam co mam powiedzieć.- Powie coś pani?
- Proszę mi mówić po imieniu. Milena jestem- odparłam
- Stephene. I co powiesz na moją propozycję?-zapytał
- Nie wiem. Nigdy nie myślałam, że trafi mi się taki zaszczyt. Musiałbym porozmawiać z chłopakiem- oznajmiłam patrząc na Piotrka
- On to się zgodzi. O to nie musisz się martwić. Będzie miał cię blisko i będzie się cieszył- zaśmiał się Francuz
- Dobrze trener mówi. Zadbam o to żeby Milena dotarła na najbliższe zgrupowanie- rzekł Nowakowski
- W takim razie widzimy się w Spale- pożegnał nas i poszedł do swoich kolegów z klubu
- No to teraz spełnisz swoje marzenie- powiedział Piotrek i przytulił mnie
- Nie spodziewałam się tego- odparłam
- Kocham cię- rzekł Nowakowski i podniósł mnie do góry
- Ja ciebie też- po tych słowach złączyłam nasze wargi w pocałunku. Po kilku chwilach usłyszeliśmy głośne brawa. Oderwaliśmy się od siebie. Staliśmy w kręgu utworzonym przez siatkarzy obu drużyn.
- No to kiedy ślub?- zapytał wujek
- Jaki ślub?- odpowiedzieliśmy pytaniem
- No jak jaki. No wasz ślub- odparł, któryś z siatkarzy
- Ale my jeszcze nie planujemy ślubu- oznajmił Nowakowski stawiając mnie na ziemi
- No jak nie?- zapytał Kłos
- No normalnie. Jesteśmy jeszcze młodzi. Całe życie przed nami- oznajmiłam
- No to czemu się tak cieszyliście?- zapytał Jochen
- I tak byście się dowiedzieli. Stephen zaproponował mi bycie fizjoterapeutką reprezentacji- oznajmiłam
- No to gratulacje- rzekł chór siatkarzy.
Po dekoracji medalami siatkarze poszli do szatni. Wraz z sztabem udałam się na konferencję po meczową.
W domu byliśmy przed 20. Impreza miała się zacząć o 21. Tak więc od razu poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy. Po kąpieli wytarłam starannie ciało. Owinęłam się ręcznikiem. Stanęłam przed lustrem, zmyłam resztę makijażu, wysuszyłam i wyprostowałam włosy. Po 30 minutach owinięta ręcznikiem opuściłam łazienkę. Poszłam do sypialni. Szybko wyjęłam z szafy czystą bieliznę i odpowiednią sukienkę.
Założyłam wybrane ubrania
Zrobiłam wyrazisty makijaż
Tak wyszykowana opuściłam łazienkę. W salonie czekał na mnie Piotrek w koszuli w kratkę i ciemnych spodniach.
- Wyglądasz ślicznie. Boję się, że jak pójdziemy na tą imprezę, to ktoś mi ciebie zabierze- odparł przytulając mnie
- Dziękuję. Nie musisz się bać. Swoją drogą to chyba ja powinnam się bać, że jakaś dziewczyna mi cię zabierze- odparłam poprawiając kołnierzyk od jego koszuli
- Nie ma takiej opcji. "Ja jestem tylko twój i tylko do ciebie należę"- zaśpiewał fragment piosenki "Każdego dnia" Mesajaha.
- Jedźmy już do klubu- zaśmiałam się. Przed wyjściem z mieszkania założyłam czarną skórę.
W klubie byliśmy kilka minut po 21. Byli tam już wszyscy siatkarze. Zdążyłam przywitać się ze wszystkimi, a Piotrek porwał mnie do tańca. Po kilku szybkich piosenkach poszliśmy do stolika. Usiadłam obok cioci, Natalii Achrem, Pauliny Tichacek, Dagmary Winiarskiej, Pauli Wlazły i dziewczyny Karola Kłosa. Zaczęłyśmy rozmawiać o modzie i planach na wakacje. Bardzo dobrze nam się rozmawiało. Przerwał to wujek.
- Dobra kochani, pora wznieść toast za moją kochaną bratannice Milene, która z dniem dzisiejszym została drugą fizjoterapeutką reprezentacji Polski- odparł wujaszek. Po szybkich gratulacjach inicjatywę nad wyglądem imprezy przejął Wlazły i Winiar.
- Nie ma co Michał. Trzeba urządzić naszą ulubioną zabawę- rzekł atakujący z Bełchatowa
- Masz racje Mariuszku. Pora na karaoke- krzyknął przyjmujący Skry. I zaczęła się zabawa. Zaśpiewać musiał każdy. W duecie, chórku albo solo. Na pierwszy "ogień" wystawione były wszystkie kobiety. Wraz z moją grupą stolikową zaśpiewałam w chórku. Wykonałyśmy piosenkę "Facet to świnia". Chłopaki dłużni nie byli. Zebrali grupę siatkarzy i zaśpiewali piosenkę "Maczo". Następnie kilku siatkarzy zaśpiewało solo. Na samym końcu zaśpiewał Piotrek. Wybrał sobie piosenkę "Ona tańczy dla mnie". Po prostu hit ostatnich czasów. Zaśpiewał dość czysto.
Impreza trwała do samego rana. A dokładniej to do 5. Razem z Piotrkiem byliśmy bardzo zmęczeni. Po szybkiej, wspólnej kąpieli poszliśmy spać. Bowiem dziś musimy spakować się na wakacje.
___________________
Do oceny oddaje kolejny rozdzial ukazujacy zycie Mileny i Piotrka.
Prosze aby kazdy zostawil po sohie jakis slad. Ostatnio byly tylko 3 komy :-(
Nie zanudzam juz.
Pozdrawiam i do nastepnej niedzieli.
***Milena***
Od wypadku minęło sporo czasu. Na całe szczęście nic więcej mi się nie stało. Koszty remontu samochodu pokrył ten mężczyzna co spowodował ten wypadek.
Między mną, a Piotrkiem układa się dobrze. Dużo ze sobą rozmawiamy. Każdą wolną chwilę spędzamy razem. Często spotykamy się z chłopakami z Resovii i ich partenrkami. Moje relacje z dziadkami poprawiły się.
Udało mi się przypomnieć co zaszło w dniu wypadku. Od tamtego czasu Piotrek nie rozmawiał z matką mimo, że go kilka krotnie do tego namawaiłam. Jednak on mnie nie słuchał. Szedł w zaparte i mówił, że nie będzie utrzymywał kontaktu z kimś kto obraża jego dziewczynę. Cały Nowakowski. Jak się uprze to nikt go nie przekona. Ale kocham go mimo wszystko.
Krótko mówiąc jest dobrze. A nawet bardzo dobrze. Dziś jest kolejny mecz finałowy między Asseco Resovią Rzeszów, a PGE Skrą Bełchatów. Kto wie może ostatni? Okaże się wieczorem. Aktualnie jest 2:1 w meczach dla Skry.
Obudziły mnie promienie słońca docierające do sypialni. Nie chętnie wstałam z łóżka. Założyłam bluzę Nowakowskiego i poszłam do kuchni. Chciałam zaparzyć sobie kawę, ale tam zastałam tańczącego i śpiewającego Piotrka. Zapomniałam dodać, że w samych bokserskach....
Widok wspaniały. Chłopak nawet mnie nie zauważył. Z radia właśnie leciała piosenka "Słodka jak miód". Z uśmiechem przyglądałam się temu obrazkowi. O dziwo Piotrek nie fałszował. Chęć wypicia kawy była silniejsza więc postanowiłam przerwać mu ten występ.
- Idź do Mam Talent. Na pewno wygrasz- zaśmiałam się
- O Milenka. Siadaj śniadanie i kawa już jest gotowe- odparł Nowakowski
- Dziękuję- odparłam gdy chłopak podał mi kubek z kawą
- Masz jakieś plany na dziś wieczór?
- Nie, a czemu pytasz?
- Po meczu chłopaki chcą wyskoczyć do klubu- wyjaśnił mi siatkarz
- Z chęcią pójdę.- odpowiedziałam.
Po śniadaniu posprzątałam naczynia i poszłam się ubrać. O 10 mamy przed meczowy trening.
Na Podpromiu byliśmy pół godziny przed czasem.
Trening zaczął się punktualnie. Trwał jakieś 2 godziny. Po nim odbyło się wideo. A po nim czas na szybką regenerację zawodników. Do domu wróciliśmy przed 14, a o 16 znów musimy być na hali.
Zrobiliśmy siebie szybki obiad. Zjedliśmy go oglądając telewizję.
- Słońce, mam pytanie- zaczął Piotrek
- Jakie?
- Dokąd chcesz pojechać na wakacje?-Nowakowski zaskoczył mnie tym pytaniem
- Nie wiem. Nie myślałam nad tym- odparłam zaskoczona
- A co byś powiedziała na tydzień na Ibizie?- zapytał
- Nie mam pojęcia. Zaskoczyłeś mnie tym- odparłam
- Czyli jedziemy- oznajmił Nowakowski zacierając ręce.
- Kocham cię Piotrek. Nigdy niem myślałam, że dane będzie mi jechać na jakieś wakacje- oznajmiłam i pocałowałam ukochanego. Nasz pocałunek był długi i namiętny. Jak się pewnie domyślacie skończyliśmy w sypialni.....
Na szczęście Piotrek miał ustawiony budzik na 15:30.
Tak więc szybko się ogarneliśmy i pojechaliśmy na mecz.
- Macie to wygrać- odparłam calując chłopaka.
- No jasne, że wygramy- odpowiedział Piter i po raz kolejny złączył nasze wargi w pocałunku.
- Piotrek oszczędzaj siły na mecz- gdy usłyszeliśmy głos wujka oderwaliśmy się od siebie.
- Nie martw się Krzysiu. Twoja bratannica dostarcza mi dużo siły- zaśmiał się Nowakowski.
- Pamiętam jak mówiłem to o Iwonie.- odparł Ignaczak
- Arcy ciekawe- zaśmiałam się
- Mała ty się z wujka nie śmiej- rzekł oburzony wujek. W świetnych nastrojach weszliśmy na halę. Każdy poszedł w swoją stronę.
Gdy zmieniłam buty poszłam przywitać się z dziewczynami chłopaków. Zobaczyłam na trybunach Łukasza, jego dziewczynę i pana Nowakowskiego. Gdy przywitałam dziewczyny poszłam do bliskich Piotrka.
- Dzień dobry. Cieszę się, że przejechaliście. Piotrek też na pewno się ucieszy- powitałam ich
- Cześć Milenko. Do twarzy ci w tym dresie- powitał mnie pan Nowakowski.
Porozmawiałam jeszcze chwilkę z nimi i musiałam iść do swojej pracy.
Po godzinnej rozgrzewce rozpoczął się mecz. Początek był bardzo wyrównany. Jednak góra byli goście z Bełchatowa. Wygrali premierowa partię 34:32. Drugi set również był zacięty. Chłopaki z Asseco kilka razy mieli kilka punktów przewagi. Ale jak wiadomo żółto-czarni są bardzo waleczni. Ten set tak samo jak poprzedni zakończył się na przewagi. Ta partia tak samo jak pierwsza padła łupem przyjezdnych 29:27. Piotrek i spółka byli przybici. Stracili wolę walki i to poskutkowało słabym trzecim setem. Pokaz swoich umiejętności urządził sobie zespół z Bełchatowa. Wygrali tego seta do 14. Cały mecz 3:0. Rywalizację w finale 3:1 i to właśnie bełchatowianie cieszyli się teraz z Mistrzostwa Polski. Gdy drużyny podziękowały sobie za mecz pobiegłam do Piotrka i mocno go przytuliłam.
- Bardzo mi przykro Kochanie. Szkoda tych pierwszych dwóch setów. Ale i tak jestem z was dumna. W następnym sezonie uda wam się wygrać tytuł Mistrza Polski- próbowałam pocieszyć ukochanego.
- Dobrze, że mam przy sobie taką optymistkę. Kocham cię- Piotrek schował twarz w moje włosy.
- Kochanie przed wami jeszcze kilka sezonów. Na pewno zdobędziecie ten tytuł. Więcej wiary- Piotrek nic nie odpowiedział tylko pocałował mnie. Pocałunek był długi i namiętny. Oderwaliśmy się od siebie dopiero gdy ktoś mnie zawołał
- O tu jesteś Milena. To jest Stephan Antiga, przyjmujący Skry i nowy trener reprezentacji Polski siatkarzy- powiedział Andrzej Kowal
- Dzień dobry. Miło mi pana poznać. Gratuluję tytułu- przywitałam się
- Mi również miło panią poznać. Bardzo dziękuję. Asseco też zasługuje na gratulacje. Dzielnie chłopaki walczyli- odparł- Ale ja nie o tym chciałem rozmawiać- zaśmiał się z francuskim akcentem
- A o czym?- zapytałam zdziwiona i spojrzałam na Piotrka.
-Chciałbym prosić, aby została pani drugą fizjoterapeutką reprezentacji Polski siatkarzy- odparł. Nie wiedziałam co mam powiedzieć.- Powie coś pani?
- Proszę mi mówić po imieniu. Milena jestem- odparłam
- Stephene. I co powiesz na moją propozycję?-zapytał
- Nie wiem. Nigdy nie myślałam, że trafi mi się taki zaszczyt. Musiałbym porozmawiać z chłopakiem- oznajmiłam patrząc na Piotrka
- On to się zgodzi. O to nie musisz się martwić. Będzie miał cię blisko i będzie się cieszył- zaśmiał się Francuz
- Dobrze trener mówi. Zadbam o to żeby Milena dotarła na najbliższe zgrupowanie- rzekł Nowakowski
- W takim razie widzimy się w Spale- pożegnał nas i poszedł do swoich kolegów z klubu
- No to teraz spełnisz swoje marzenie- powiedział Piotrek i przytulił mnie
- Nie spodziewałam się tego- odparłam
- Kocham cię- rzekł Nowakowski i podniósł mnie do góry
- Ja ciebie też- po tych słowach złączyłam nasze wargi w pocałunku. Po kilku chwilach usłyszeliśmy głośne brawa. Oderwaliśmy się od siebie. Staliśmy w kręgu utworzonym przez siatkarzy obu drużyn.
- No to kiedy ślub?- zapytał wujek
- Jaki ślub?- odpowiedzieliśmy pytaniem
- No jak jaki. No wasz ślub- odparł, któryś z siatkarzy
- Ale my jeszcze nie planujemy ślubu- oznajmił Nowakowski stawiając mnie na ziemi
- No jak nie?- zapytał Kłos
- No normalnie. Jesteśmy jeszcze młodzi. Całe życie przed nami- oznajmiłam
- No to czemu się tak cieszyliście?- zapytał Jochen
- I tak byście się dowiedzieli. Stephen zaproponował mi bycie fizjoterapeutką reprezentacji- oznajmiłam
- No to gratulacje- rzekł chór siatkarzy.
Po dekoracji medalami siatkarze poszli do szatni. Wraz z sztabem udałam się na konferencję po meczową.
W domu byliśmy przed 20. Impreza miała się zacząć o 21. Tak więc od razu poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy. Po kąpieli wytarłam starannie ciało. Owinęłam się ręcznikiem. Stanęłam przed lustrem, zmyłam resztę makijażu, wysuszyłam i wyprostowałam włosy. Po 30 minutach owinięta ręcznikiem opuściłam łazienkę. Poszłam do sypialni. Szybko wyjęłam z szafy czystą bieliznę i odpowiednią sukienkę.
Założyłam wybrane ubrania
Tak wyszykowana opuściłam łazienkę. W salonie czekał na mnie Piotrek w koszuli w kratkę i ciemnych spodniach.
- Wyglądasz ślicznie. Boję się, że jak pójdziemy na tą imprezę, to ktoś mi ciebie zabierze- odparł przytulając mnie
- Dziękuję. Nie musisz się bać. Swoją drogą to chyba ja powinnam się bać, że jakaś dziewczyna mi cię zabierze- odparłam poprawiając kołnierzyk od jego koszuli
- Nie ma takiej opcji. "Ja jestem tylko twój i tylko do ciebie należę"- zaśpiewał fragment piosenki "Każdego dnia" Mesajaha.
- Jedźmy już do klubu- zaśmiałam się. Przed wyjściem z mieszkania założyłam czarną skórę.
W klubie byliśmy kilka minut po 21. Byli tam już wszyscy siatkarze. Zdążyłam przywitać się ze wszystkimi, a Piotrek porwał mnie do tańca. Po kilku szybkich piosenkach poszliśmy do stolika. Usiadłam obok cioci, Natalii Achrem, Pauliny Tichacek, Dagmary Winiarskiej, Pauli Wlazły i dziewczyny Karola Kłosa. Zaczęłyśmy rozmawiać o modzie i planach na wakacje. Bardzo dobrze nam się rozmawiało. Przerwał to wujek.
- Dobra kochani, pora wznieść toast za moją kochaną bratannice Milene, która z dniem dzisiejszym została drugą fizjoterapeutką reprezentacji Polski- odparł wujaszek. Po szybkich gratulacjach inicjatywę nad wyglądem imprezy przejął Wlazły i Winiar.
- Nie ma co Michał. Trzeba urządzić naszą ulubioną zabawę- rzekł atakujący z Bełchatowa
- Masz racje Mariuszku. Pora na karaoke- krzyknął przyjmujący Skry. I zaczęła się zabawa. Zaśpiewać musiał każdy. W duecie, chórku albo solo. Na pierwszy "ogień" wystawione były wszystkie kobiety. Wraz z moją grupą stolikową zaśpiewałam w chórku. Wykonałyśmy piosenkę "Facet to świnia". Chłopaki dłużni nie byli. Zebrali grupę siatkarzy i zaśpiewali piosenkę "Maczo". Następnie kilku siatkarzy zaśpiewało solo. Na samym końcu zaśpiewał Piotrek. Wybrał sobie piosenkę "Ona tańczy dla mnie". Po prostu hit ostatnich czasów. Zaśpiewał dość czysto.
Impreza trwała do samego rana. A dokładniej to do 5. Razem z Piotrkiem byliśmy bardzo zmęczeni. Po szybkiej, wspólnej kąpieli poszliśmy spać. Bowiem dziś musimy spakować się na wakacje.
___________________
Do oceny oddaje kolejny rozdzial ukazujacy zycie Mileny i Piotrka.
Prosze aby kazdy zostawil po sohie jakis slad. Ostatnio byly tylko 3 komy :-(
Nie zanudzam juz.
Pozdrawiam i do nastepnej niedzieli.
niedziela, 14 lutego 2016
Rozdział 20
23 luty 2014
***Milena***
W niedzielny obudziłam się przed 9. Wszystko przez dzisiejszy obiad. Zaprosiliśmy dziś rodziców Piotrka, a także ciocię i wujka. Strasznie się denerwuje przed tym spotkaniem. Piotrek opowiadał mi dużo o swojej rodzinie, starałam się jak najwięcej zapamiętać. Niechętnie wstałam z ciepłego łóżka. Podeszłam do szafy i wyjęłam luźne dresy wraz z bluza. Poszłam do łazienki odświeżyć się.
Następnie udałam się do kuchni. Przygotowałam śniadanie dla Piotrka. Chwilę później w kuchni był już Piter.
- Cześć Skarbie- powitał mnie namiętnym pocałunkiem
- Witaj Miśku. Co tak wcześnie wstałeś?- zapytałam stawiając na stole talerze z jajecznicą.
- No przecież muszę ci pomóc. Mieszkanie samo się nie posprząta na przyjazd rodziców- powiedział to takim tonem jakby to było oczywiste
- Nie wierzę w to co słyszę
- To uwierz. Zobaczysz jak ładnie posprzątam
- Już to widzę
- A chcesz się założyć?
- O co?
- Jeśli ty wygrasz ja jutro robię kolację, a jeśli ja wygram to ty- rzekł wyciągając rękę w moją stronę
- Ale sprzątasz całe mieszkanie- podkreśliłam
- Całe
- No to zgoda- odparłam pewna siebie. W końcu ma posprzątać całe mieszkanie, ale kuchni nie posprząta bo ja tam będę. Biedny Nowakowski nie przemyślał tego.
Śniadanie zjedliśmy w bardzo dobrych nastrojach. Po posiłku posprzątałam i zaczęłam przygotowywać się do gotowania obiadu. Zaczęłam od opłukania mięsa na rosół. Mama Piotrka jest bardzo tradycyjna jeżeli chodzi o niedzielny obiad. Gdy już skończyłam myć mięso obrałam marchewkę i pokroiłam. Następnie wrzuciłam ją wraz z mięsem do garnka z wodą. W tym czasie mogłam zabrać się za sałatkę.
Około 11 zaczęłam przygotowywać drugie danie. Zaczęłam od obrania ziemniaków, chwilę później rozbiłam mięso na schabowe. Gdy to skończyłam poszłam zobaczyć jak Piotrkowi idzie sprzątanie. Zdążył posprzątać łazienkę i część salonu.
- Nie myślałem, że sprzątanie jest tak męczące. Poddaję się. Jutro ja robię kolację- odparł i zrezygnowany usiadł na kanapie
- Widziałam, że tak będzie. Pomyśl sobie, że ja sprzątam tak co tydzień- odparłam. Wspólnymi siłami do skończyliśmy sprzątanie w salonie. Piotrek nakrył stół. Ja w tym czasie wstawiłam wodę na makaron. Około 12:30 poszłam się odświeżyć. Udałam się do sypialni po odpowiedni strój na wizytę państwa Nowakowskich i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, starannie wytarłam ciało i założyłam przygotowane ciuchy.
Włosy lekko pokręciłam lokówką, zrobiłam lekki makijaż i udałam się do salonu. Siedział tam już Piotrek. Założył ciemne jeansy i niebieską koszulę. Wyglądał bardzo atrakcyjne.
- Bardzo ładnie wyglądasz- odparł Piotrek
- Dziękuję ty również- odparłam i poszłam do kuchni, na zegarku jest 12:55. Postanowiłam wstawić ziemniaki do gotowania. Gdy to zrobiłam poszłam do salonu i na talerze nałożyłam makaron. Gdy skończyłam zadzwonił dzwonek do drzwi. Zaniosłam miskę do kuchni i razem z Piotrem poszliśmy otworzyć. Za drzwiami stali rodzice Pita, ale także wujek i ciocia. Przywitaliśmy gości i razem z nimi udaliśmy się do salonu. Każdy zajął miejsce przy stole, a ja poszłam po wazę z rosołem. Piotrek jako gentleman nalał gościom na talerz zupę.
-Bardzo pyszny rosół- powiedział pan Nowakowski
- Dziękuję- odpowiedziałam cichym głosem. Zebrałam talerze i poszłam do kuchni. Usmażyłam schabowe i Zaniosłam je do salonu. To samo uczyniłam z sałatką i ziemniakami. Obiad jedliśmy w bardzo miłej atmosferze. śmialiśmy się z dowcipów Igły.
- Piotrek masz prawdziwy skarb a nie dziewczynę. Bardzo dobrze gotuje. Nie to co Olga- odparł pan Tomasz, poczułam, że moje policzki lekko się rumienią. Pani Barbara była niezadowolona ze słów męża.
- Widzisz tato, ja wiem jaką dziewczynę sobie znaleźć- zaśmiał się siatkarz całując mnie w policzek.
Posprzątałam talerze po drugim daniu, a postawiłam wczoraj upieczone ciasta. Tiramisu i sernik. Dwa ulubione ciasta środkowego. Zrobiłam do tego kawę.
Atmosfera teraz zrobiła się trochę napięta. Wujek i Piotrek opowiadali jakieś historie z kadry, aby choć trochę rozluźnić atmosferę.
- Milenka a powiedz mi co planujesz robić po zakończeniu studiów?- spytała mama Pita
-Dalej chciałbym pracować w Asseco- odparłam dumnie
- A co z domem, rodzinom?- pytała dalej
- Dzieci mieć nie mogę, więc nie widzę przeszkód żeby pracować w zawodzie
- Ale żeby mieć chłopaka i obmacywać obcych facetów- westchnęła
- Nikogo nie obmacuję. Ja mam im pomagać, aby nie czuli bólu, a nie z nimi flirtować- odparłam podniesionym tonem
-Tak się mówi. A ty Piotrek na to pozwalasz?- dalej ciągnęła ten temat
- Ufam Milenie, tak jak ona mi- odparł Piotrek obejmując mnie ramieniem
- Tylko uważaj, bo jak za mocno zaufasz to możesz później cierpieć- oznajmiał pani Nowakowska
- Czy pani chce coś mi zarzucić?- nie wytrzymałam. Ciocia z wujkiem byli cicho. Piotrek złapał mnie mocno za dłoń.
-Wychowałaś się w domu dziecka więc zapewne chodzi ci tylko o pieniądze i sławę Piotrka.. Nawet dzieci mieć nie możesz. Jesteś nikim. Do pięt nie dorastasz Oldze.- rzekła pewnym głosem, a w moich oczach gromadziły się łzy.
- Nie zna mnie pani więc niech mnie pani nie osadza. Chciałam się z państwem dziś lepiej poznać, złapać lepszy kontakt, ale widzę, że nie potrzebnie się starałam- odparłam i wstałam od stołu. Zabrałam klucze od samochodu wraz z dokumentami i wybiegłam z mieszkania. Słyszałam krzyki Piotrka ale nie zwracałam na to uwagi.
***Piotrek***
Moja matka przesadziła z tymi słowami skierowanymi na Milenę. Nie dziwię się, że Milena tak zareagowała. No, ale żeby z mieszkania wybiec w samej sukience. Jeszcze zimą... Na dworze jest -10 stopni.
Gdy tylko dziewczyna opuściła mieszkanie od razu za nią wybiegłem. Słyszałem jak Ignaczak zaczął coś mówić podniesionym tonem do mojej matki. Nie zwracałem na to uwagi.
- Milena poczekaj!!!! Kochanie porozmawiaj ze mną!!!- krzyczałem za dziewczyną, ale ta nie zwracała na to uwagi. Biegła dalej. Naprawdę mocno musiało ją to zaboleć. Nie zdążyłem dogonić ukochanej, bo odjechała z parkingu.
Wściekły na mamę wróciłem do mieszkania. Moja matka właśnie kłóciła się z Krzyśkiem.
- Zadowolona jesteś? Jak coś się stanie Milenie to będzie twoja wina. Jak mogłaś tak ją potraktować? Ona chciała się z wami dogadać. Sama zaproponowała ten obiad. Starała się, a ty potraktowałaś ją jak jakaś szmatę. Nie nawiedzę cię. Zawsze niszczyłaś moje związki z dziewczynami, które sobie wybierałem. Zawsze musiało być tak jak ty chcesz. Ale z tym już koniec. Dzięki Milenie wiem, że szczęśliwym można być tylko z osobą, która się kocha z wzajemnością- wykrzyczałem
- Piotrek spokojnie- próbował mnie uspokoić Ignaczak
- Jakie kurwa spokojnie. Nie pozwolę, aby ktoś traktował Milenę jak jakaś pierwsza lepszą. Ona nie zasługuje na takie traktowanie. I tak już wiele wycierpiała.- oznajmiłem- Lepiej będzie jak już sobie pojedziecie. I jeszcze jedno mamo. Nie chcę cię znać. Zraniłaś kobietę, którą kocham. To tak jakbyś zrobiła coś mi- powiedziałem do rodziców
- Ta dziewczyna ma na ciebie zły wpływ- odparła mama
- Nie. Zły wpływ na mnie mieli znajomi wybierani dla mnie przez ciebie- rzekłem. Ojciec cały czas był cicho- Może ty tato jeszcze powiesz co myślisz o Milenie!?- krzyknąłem
- Proszę bardzo. Jest miła i wrażliwa, ale to przez to co w życiu przeżyła. I nie zgodzę się z matką, że jest z tobą dla pieniędzy. Jak widzę waszą dwójkę, to czasami przypominacie mi mnie i mamę. Milena jest w tobie bardzo zakochana. I nie przejmuj się tym co mówi matka. Zrób wszystko abyś był szczęśliwy- rzekł mój ojciec.
- Ciebie też przekabaciła na swoją stronę?- zapytała matka.
- Nie musiała. Od początku ją polubiłem. Jest inna niż dotychczasowe dziewczyny Piotrka. - powiedział tata.
- Tomasz jedziemy do domu. Zaczynasz gadać głupoty. A ty Piotrze odezwij się jak zmądrzejesz- odparła na pożegnanie matka
- Wolę być głupi i szczęśliwy z kobietą, która kocham, niż mądry i nieszczęśliwy- odparłem. Matka bez pożegnania opuściła mieszkanie. Pożegnałem się z ojcem, który po chwili wyszedł.
- I co ja mam robić? Milena nie chce być powodem kłótni w mojej rodzinie, ale to matka zawsze rozpoczyna kłótnie- odparłem załamany
- Słuchaj serca- poradziła mi Iwona
- Wiecie gdzie mogła pojechać Milena?
- Do moich rodziców, ewentualnie do Zuzy- powiedziała Iwona
- Zadzwonię do Zuzy- powiedziałem i tak zrobiłem. Od Rudej dowiedziałem się, że rozmawiała nie dawno z Mileną. Jaworska opowiedziała mi przebieg tej rozmowy. Milena cały czas podobno płakała. Powiedziała też swojej przyjaciółce, że pojedzie do rodziców Iwony. Podziękowałem Rudej. Razem z Ignaczakami pojechałem pod odpowiedni adres. Prowadził Krzysiek bo ja nie byłem w stanie.
Po 30 minutach, które były dla mnie jak cała wieczność dojechaliśmy na odpowiednie osiedle. Jadąc jedną z uliczek zauważyliśmy radiowóz policyjny, karetkę i straż pożarną. Gdy podjechaliśmy bliżej zobaczyłem biały samochód.
- To samochód Mileny.- krzyknąłem i szybko odpiąłem pas. Następnie wyskoczyłem z samochodu i pobiegłem w stronę jednego z policjantów. Nie zadałem mu żadnego pytania bo na noszach ratowniczych zauważyłem moja kochaną Milenkę. Od razu pobiegłem do niej. Kilku policjantów próbowało mnie zatrzymać jednak im się nie udało.
- Milena. Kochanie powiedz coś- mówiłem do ukochanej przez łzy.
- Proszę się odsunąć. Kim pan jest?- zapytał funkcjonariusz
- Chłopakiem,...yyy....narzeczonym- odparłem niezecydownie. W tym momencie przyszli Ignaczakowie- co z Milena?- zapytałem ratownika
- Teraz nie mam czasu udzielać informacji na temat stanu dziewczyny. Może pan pojechać z nami w karetce to wtedy panu coś więcej powiem- odparł
- Jasne- rzekłem do ratownika- Krzysiek, Iwona dowiedzcie się czegoś o tym wypadku- powiedziałem i wszedłem do karetki.
Na szczęście szpital nie był daleko i po kilku minutach byliśmy już w szpitalu. Po drodze ratownik kazał mi jak najwięcej mówić do Mileny.
Siedziałem jak na szpilkach przed salą, w której była Lena. Chciałem już moc ją do sobie przytulić. Z moich oczu płynęły łzy. Byłem załamany. Dopiero co wszystko zaczęło się układać. Milena była zdrowa, mieszkała ze mną. Byliśmy szczęśliwi. A jedna wizyta zmieniła całe nasze życie. A w szczególności życie Mileny. Bo przecież nie wiadomo co teraz będzie. Czy będzie chodzić, czy będzie w stanie pracować w zawodzie, który tak bardzo lubi. A najważniejsze nie wiadomo czy przeżyje. Takie myśli krążyły w mojej głowie. Nie pomagał mi fakt, że nikt nie chciał mi nic powiedzieć. Najgorsza w takich momentach jest ta niewiedza i niepewność. Ale nie ważne czy Milena będzie chodzić czy nie, czy będzie pracować. Najważniejsze żeby przeżyła.
Po dość długim czasie w szpitalu pojawił się policjant z Iwoną i Krzyśkiem. Musiałem opowiedzieć o całych wydarzeniach z dzisiejszego dnia. Jak się dowiedziałem od policjanta wypadek spowodował facet po 40-stce, pod wpływem alkoholu, który był już wcześniej karany. Poinformował nas również, że samochód jest do kasacji. Nie byłem zbytnio zadowolony, ale nie auto jest teraz ważne. Jako, że ja teraz racjonalnie nie myślałem to Krzysiek zadzwonił do ubezpieczyciela.
- Piter jest duża szansa na to, że uzyskasz całkiem spore odszkodowanie- oznajmił Krzysiek
- To dobrze, może się przydać na rehabilitację dla Milenki.- odpowiedziałem.
- Zobaczymy jeszcze ile uzyskamy z ubezpieczenia Mileny. Na rehabilitację na pewno nazbieramy- odparł Krzysiek
- Nie zakładajcie od razu, że będzie potrzebna rehabilitacja. Może obędzie się bez- odparła Iwonka,
Dopiero po półtorej godziny przyszedł do nas lekarz. Zaprosił nas do swojego gabinetu.
- Panie doktorze, proszę powiedzieć co z Milena- powiedziałem łamiącym głosem
- Pani Ignaczak ma dużo szczęścia, że przeżyła. Niemniej jednak będzie potrzebować operacji- rzekł z posępną miną
- Ale co jej jest?- tym razem zapytał Krzychu
- Ma złamane żebra, wstrząśnienie mózgu, a także mocno pokiereszowaną twarz- odparł
- Ale to chyba nie wszystko skoro potrzebna jest operacja- tym razem odezwała się Iwona
- Owszem. Pani Milena doznała krwotoku wewnętrznego jamy brzusznej. Musimy jak najszybciej odsączyć tą krew- odparł
- Ale ona przeżyje?- zapytałem przez łzy
- Jeżeli jak najszybciej odsączymy krew, a przetoczymy nową to szansę są bardzo duże- odparł. Lekarz ustalił coś z pielęgniarkami a następnie zabrali Milenę na salę operacyjną.
Jedna z pielęgniarek zabrała nas na badanie krwi. Jak się okazało tylko ja mogłem być dawcą. Pobrały ode mnie odpowiednią ilość krwi i poszły na blok operacyjny.
Operacja Milenki trwała prawie 3 godziny. Dla mnie to było jak wieczność.
W sali Mileny byłem do późnego wieczora. Wygonił mnie dopiero lekarz.
- Panie doktorze kiedy Milena odzyska przytomność?- zapytałem gdy byliśmy przed salą.
- Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie.- odparł. Pożegnałem się z nim i pojechałem do domu.
<<<<<<<<<<<>>>>>>>>>>>>>>
1 marca 2014
***Piotrek***
Od wypadku Mileny i jej operacji minęło już 6 dni. Dziewczyna dalej się nie wybudziła. Cały ten czas spędziłem w szpitalu. Jedynie w poniedziałek poszedłem do trenera. Ten dał mi cały tydzień wolny.
Dziś znowu od samego rana jestem w szpitalu. Siedząc przy łóżku ukochanej cały czas od 6 dni powtarzam te same słowa.
- Milena nie możesz mnie zostawić tu samego. Moje życie bez ciebie nie będzie miało sensu. Kocham cię jak wariat i jeśli mnie zostawisz na tym świecie to zrobię wszystko aby jak najszybciej być przy tobie na tym drugim świecie.- oprócz tego opowiadałem jej co się dzieje, co się zmienia. Od czasu gdy Milena jest w tym szpitalu nie mogę normalnie funkcjonować. Ciągle mam przed oczami widok samochodu i Mileny niesionej na noszach.
Oddałbym wszystko aby Milenka już się wybudziła.
Zbliżała się pora obiadowa więc postanowiłem iść coś zjeść. Na pożegnanie z Milena złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek.
W czasie posiłku przed oczami miałem bladą twarz mojej dziewczyny. Nie mogłem znieść myśli, że przez moją matkę moja ukochana może umrzeć.
Po obiedzie wróciłem do sali Mileny. Był tam lekarz. Gdy wszedłem do środka ujrzałem otwarte oczy Mileny. Ucieszyłem się jak małe dziecko. Po 6 dniach w końcu będę mógł porozmawiać z ukochaną.
***Milena***
Gdy się obudziłam i próbowałam otworzyć oczy oślepiło mnie białe światło. Chwilkę zajęło mi przyzwyczajenie się do niego. Gdy już tego dokonałam zauważyłam przy łóżku mężczyznę w białym fartuchu.
- Gdzie ja jestem? Kim pan jest?- zadałam dwa jakże istotne dla mnie pytania
- Jest pani w szpitalu. Miała pani wypadek. A ja jestem lekarzem- odparł owy mężczyzna
- Jaki wypadek?
- Samochodowy. Jest pani po operacji- odpowiedział.
-A gdzie mój chłopak?- jak na zawołanie do sali wszedł Piotrek.
- Milenka kochanie. Nareszcie się wybudziłaś. Nigdy więcej tak nie rób- odparł siadając obok łóżka, następnie pocałował moją dłoń.
- Ale czego mam nie robić?- zdziwiłam się
- Nie pamiętasz Jak wybiegłaś z mieszkania po tym jak potraktowała cię moja matka?- zapytał
- Nie pamiętam tego. Pamiętam Walentynki i wyjazd do Olsztyna a potem mam pustkę w głowie- odparłam
- Panie doktorze czy Milena odzyska pamięć z tych ostatnich dni?- zapytał Nowakowski.
- Z tego co słyszę to utraciła pani pamięć tylko kilku dni więc myślę, że tak.- odparł lekarz. Powiedział jeszcze kilka słów o tym co mi się stało po czym opuścił moją salę.
Piotrek był u mnie do samego wieczora. Dopiero przed 22 udało mi się namówić go na powrót do domu.
Długo nie mogłam zasnąć. Cały czas próbowałam sobie przypomnieć co się działo przed wypadkiem. Jednak z marnym skutkiem.
Nad ranem udało mi się zasnąć.
________________________________
Przepraszam, że tak późno, ale cały ostatni tydzień ferii byłam u rodziny.
Zostawcie swoje opinie.
Ps. Zapraszam na swoje inne opowiadania
Pozdrawiam :****
***Milena***
W niedzielny obudziłam się przed 9. Wszystko przez dzisiejszy obiad. Zaprosiliśmy dziś rodziców Piotrka, a także ciocię i wujka. Strasznie się denerwuje przed tym spotkaniem. Piotrek opowiadał mi dużo o swojej rodzinie, starałam się jak najwięcej zapamiętać. Niechętnie wstałam z ciepłego łóżka. Podeszłam do szafy i wyjęłam luźne dresy wraz z bluza. Poszłam do łazienki odświeżyć się.
Następnie udałam się do kuchni. Przygotowałam śniadanie dla Piotrka. Chwilę później w kuchni był już Piter.
- Cześć Skarbie- powitał mnie namiętnym pocałunkiem
- Witaj Miśku. Co tak wcześnie wstałeś?- zapytałam stawiając na stole talerze z jajecznicą.
- No przecież muszę ci pomóc. Mieszkanie samo się nie posprząta na przyjazd rodziców- powiedział to takim tonem jakby to było oczywiste
- Nie wierzę w to co słyszę
- To uwierz. Zobaczysz jak ładnie posprzątam
- Już to widzę
- A chcesz się założyć?
- O co?
- Jeśli ty wygrasz ja jutro robię kolację, a jeśli ja wygram to ty- rzekł wyciągając rękę w moją stronę
- Ale sprzątasz całe mieszkanie- podkreśliłam
- Całe
- No to zgoda- odparłam pewna siebie. W końcu ma posprzątać całe mieszkanie, ale kuchni nie posprząta bo ja tam będę. Biedny Nowakowski nie przemyślał tego.
Śniadanie zjedliśmy w bardzo dobrych nastrojach. Po posiłku posprzątałam i zaczęłam przygotowywać się do gotowania obiadu. Zaczęłam od opłukania mięsa na rosół. Mama Piotrka jest bardzo tradycyjna jeżeli chodzi o niedzielny obiad. Gdy już skończyłam myć mięso obrałam marchewkę i pokroiłam. Następnie wrzuciłam ją wraz z mięsem do garnka z wodą. W tym czasie mogłam zabrać się za sałatkę.
Około 11 zaczęłam przygotowywać drugie danie. Zaczęłam od obrania ziemniaków, chwilę później rozbiłam mięso na schabowe. Gdy to skończyłam poszłam zobaczyć jak Piotrkowi idzie sprzątanie. Zdążył posprzątać łazienkę i część salonu.
- Nie myślałem, że sprzątanie jest tak męczące. Poddaję się. Jutro ja robię kolację- odparł i zrezygnowany usiadł na kanapie
- Widziałam, że tak będzie. Pomyśl sobie, że ja sprzątam tak co tydzień- odparłam. Wspólnymi siłami do skończyliśmy sprzątanie w salonie. Piotrek nakrył stół. Ja w tym czasie wstawiłam wodę na makaron. Około 12:30 poszłam się odświeżyć. Udałam się do sypialni po odpowiedni strój na wizytę państwa Nowakowskich i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, starannie wytarłam ciało i założyłam przygotowane ciuchy.
Włosy lekko pokręciłam lokówką, zrobiłam lekki makijaż i udałam się do salonu. Siedział tam już Piotrek. Założył ciemne jeansy i niebieską koszulę. Wyglądał bardzo atrakcyjne.
- Bardzo ładnie wyglądasz- odparł Piotrek
- Dziękuję ty również- odparłam i poszłam do kuchni, na zegarku jest 12:55. Postanowiłam wstawić ziemniaki do gotowania. Gdy to zrobiłam poszłam do salonu i na talerze nałożyłam makaron. Gdy skończyłam zadzwonił dzwonek do drzwi. Zaniosłam miskę do kuchni i razem z Piotrem poszliśmy otworzyć. Za drzwiami stali rodzice Pita, ale także wujek i ciocia. Przywitaliśmy gości i razem z nimi udaliśmy się do salonu. Każdy zajął miejsce przy stole, a ja poszłam po wazę z rosołem. Piotrek jako gentleman nalał gościom na talerz zupę.
-Bardzo pyszny rosół- powiedział pan Nowakowski
- Dziękuję- odpowiedziałam cichym głosem. Zebrałam talerze i poszłam do kuchni. Usmażyłam schabowe i Zaniosłam je do salonu. To samo uczyniłam z sałatką i ziemniakami. Obiad jedliśmy w bardzo miłej atmosferze. śmialiśmy się z dowcipów Igły.
- Piotrek masz prawdziwy skarb a nie dziewczynę. Bardzo dobrze gotuje. Nie to co Olga- odparł pan Tomasz, poczułam, że moje policzki lekko się rumienią. Pani Barbara była niezadowolona ze słów męża.
- Widzisz tato, ja wiem jaką dziewczynę sobie znaleźć- zaśmiał się siatkarz całując mnie w policzek.
Posprzątałam talerze po drugim daniu, a postawiłam wczoraj upieczone ciasta. Tiramisu i sernik. Dwa ulubione ciasta środkowego. Zrobiłam do tego kawę.
Atmosfera teraz zrobiła się trochę napięta. Wujek i Piotrek opowiadali jakieś historie z kadry, aby choć trochę rozluźnić atmosferę.
- Milenka a powiedz mi co planujesz robić po zakończeniu studiów?- spytała mama Pita
-Dalej chciałbym pracować w Asseco- odparłam dumnie
- A co z domem, rodzinom?- pytała dalej
- Dzieci mieć nie mogę, więc nie widzę przeszkód żeby pracować w zawodzie
- Ale żeby mieć chłopaka i obmacywać obcych facetów- westchnęła
- Nikogo nie obmacuję. Ja mam im pomagać, aby nie czuli bólu, a nie z nimi flirtować- odparłam podniesionym tonem
-Tak się mówi. A ty Piotrek na to pozwalasz?- dalej ciągnęła ten temat
- Ufam Milenie, tak jak ona mi- odparł Piotrek obejmując mnie ramieniem
- Tylko uważaj, bo jak za mocno zaufasz to możesz później cierpieć- oznajmiał pani Nowakowska
- Czy pani chce coś mi zarzucić?- nie wytrzymałam. Ciocia z wujkiem byli cicho. Piotrek złapał mnie mocno za dłoń.
-Wychowałaś się w domu dziecka więc zapewne chodzi ci tylko o pieniądze i sławę Piotrka.. Nawet dzieci mieć nie możesz. Jesteś nikim. Do pięt nie dorastasz Oldze.- rzekła pewnym głosem, a w moich oczach gromadziły się łzy.
- Nie zna mnie pani więc niech mnie pani nie osadza. Chciałam się z państwem dziś lepiej poznać, złapać lepszy kontakt, ale widzę, że nie potrzebnie się starałam- odparłam i wstałam od stołu. Zabrałam klucze od samochodu wraz z dokumentami i wybiegłam z mieszkania. Słyszałam krzyki Piotrka ale nie zwracałam na to uwagi.
***Piotrek***
Moja matka przesadziła z tymi słowami skierowanymi na Milenę. Nie dziwię się, że Milena tak zareagowała. No, ale żeby z mieszkania wybiec w samej sukience. Jeszcze zimą... Na dworze jest -10 stopni.
Gdy tylko dziewczyna opuściła mieszkanie od razu za nią wybiegłem. Słyszałem jak Ignaczak zaczął coś mówić podniesionym tonem do mojej matki. Nie zwracałem na to uwagi.
- Milena poczekaj!!!! Kochanie porozmawiaj ze mną!!!- krzyczałem za dziewczyną, ale ta nie zwracała na to uwagi. Biegła dalej. Naprawdę mocno musiało ją to zaboleć. Nie zdążyłem dogonić ukochanej, bo odjechała z parkingu.
Wściekły na mamę wróciłem do mieszkania. Moja matka właśnie kłóciła się z Krzyśkiem.
- Zadowolona jesteś? Jak coś się stanie Milenie to będzie twoja wina. Jak mogłaś tak ją potraktować? Ona chciała się z wami dogadać. Sama zaproponowała ten obiad. Starała się, a ty potraktowałaś ją jak jakaś szmatę. Nie nawiedzę cię. Zawsze niszczyłaś moje związki z dziewczynami, które sobie wybierałem. Zawsze musiało być tak jak ty chcesz. Ale z tym już koniec. Dzięki Milenie wiem, że szczęśliwym można być tylko z osobą, która się kocha z wzajemnością- wykrzyczałem
- Piotrek spokojnie- próbował mnie uspokoić Ignaczak
- Jakie kurwa spokojnie. Nie pozwolę, aby ktoś traktował Milenę jak jakaś pierwsza lepszą. Ona nie zasługuje na takie traktowanie. I tak już wiele wycierpiała.- oznajmiłem- Lepiej będzie jak już sobie pojedziecie. I jeszcze jedno mamo. Nie chcę cię znać. Zraniłaś kobietę, którą kocham. To tak jakbyś zrobiła coś mi- powiedziałem do rodziców
- Ta dziewczyna ma na ciebie zły wpływ- odparła mama
- Nie. Zły wpływ na mnie mieli znajomi wybierani dla mnie przez ciebie- rzekłem. Ojciec cały czas był cicho- Może ty tato jeszcze powiesz co myślisz o Milenie!?- krzyknąłem
- Proszę bardzo. Jest miła i wrażliwa, ale to przez to co w życiu przeżyła. I nie zgodzę się z matką, że jest z tobą dla pieniędzy. Jak widzę waszą dwójkę, to czasami przypominacie mi mnie i mamę. Milena jest w tobie bardzo zakochana. I nie przejmuj się tym co mówi matka. Zrób wszystko abyś był szczęśliwy- rzekł mój ojciec.
- Ciebie też przekabaciła na swoją stronę?- zapytała matka.
- Nie musiała. Od początku ją polubiłem. Jest inna niż dotychczasowe dziewczyny Piotrka. - powiedział tata.
- Tomasz jedziemy do domu. Zaczynasz gadać głupoty. A ty Piotrze odezwij się jak zmądrzejesz- odparła na pożegnanie matka
- Wolę być głupi i szczęśliwy z kobietą, która kocham, niż mądry i nieszczęśliwy- odparłem. Matka bez pożegnania opuściła mieszkanie. Pożegnałem się z ojcem, który po chwili wyszedł.
- I co ja mam robić? Milena nie chce być powodem kłótni w mojej rodzinie, ale to matka zawsze rozpoczyna kłótnie- odparłem załamany
- Słuchaj serca- poradziła mi Iwona
- Wiecie gdzie mogła pojechać Milena?
- Do moich rodziców, ewentualnie do Zuzy- powiedziała Iwona
- Zadzwonię do Zuzy- powiedziałem i tak zrobiłem. Od Rudej dowiedziałem się, że rozmawiała nie dawno z Mileną. Jaworska opowiedziała mi przebieg tej rozmowy. Milena cały czas podobno płakała. Powiedziała też swojej przyjaciółce, że pojedzie do rodziców Iwony. Podziękowałem Rudej. Razem z Ignaczakami pojechałem pod odpowiedni adres. Prowadził Krzysiek bo ja nie byłem w stanie.
Po 30 minutach, które były dla mnie jak cała wieczność dojechaliśmy na odpowiednie osiedle. Jadąc jedną z uliczek zauważyliśmy radiowóz policyjny, karetkę i straż pożarną. Gdy podjechaliśmy bliżej zobaczyłem biały samochód.
- To samochód Mileny.- krzyknąłem i szybko odpiąłem pas. Następnie wyskoczyłem z samochodu i pobiegłem w stronę jednego z policjantów. Nie zadałem mu żadnego pytania bo na noszach ratowniczych zauważyłem moja kochaną Milenkę. Od razu pobiegłem do niej. Kilku policjantów próbowało mnie zatrzymać jednak im się nie udało.
- Milena. Kochanie powiedz coś- mówiłem do ukochanej przez łzy.
- Proszę się odsunąć. Kim pan jest?- zapytał funkcjonariusz
- Chłopakiem,...yyy....narzeczonym- odparłem niezecydownie. W tym momencie przyszli Ignaczakowie- co z Milena?- zapytałem ratownika
- Teraz nie mam czasu udzielać informacji na temat stanu dziewczyny. Może pan pojechać z nami w karetce to wtedy panu coś więcej powiem- odparł
- Jasne- rzekłem do ratownika- Krzysiek, Iwona dowiedzcie się czegoś o tym wypadku- powiedziałem i wszedłem do karetki.
Na szczęście szpital nie był daleko i po kilku minutach byliśmy już w szpitalu. Po drodze ratownik kazał mi jak najwięcej mówić do Mileny.
Siedziałem jak na szpilkach przed salą, w której była Lena. Chciałem już moc ją do sobie przytulić. Z moich oczu płynęły łzy. Byłem załamany. Dopiero co wszystko zaczęło się układać. Milena była zdrowa, mieszkała ze mną. Byliśmy szczęśliwi. A jedna wizyta zmieniła całe nasze życie. A w szczególności życie Mileny. Bo przecież nie wiadomo co teraz będzie. Czy będzie chodzić, czy będzie w stanie pracować w zawodzie, który tak bardzo lubi. A najważniejsze nie wiadomo czy przeżyje. Takie myśli krążyły w mojej głowie. Nie pomagał mi fakt, że nikt nie chciał mi nic powiedzieć. Najgorsza w takich momentach jest ta niewiedza i niepewność. Ale nie ważne czy Milena będzie chodzić czy nie, czy będzie pracować. Najważniejsze żeby przeżyła.
Po dość długim czasie w szpitalu pojawił się policjant z Iwoną i Krzyśkiem. Musiałem opowiedzieć o całych wydarzeniach z dzisiejszego dnia. Jak się dowiedziałem od policjanta wypadek spowodował facet po 40-stce, pod wpływem alkoholu, który był już wcześniej karany. Poinformował nas również, że samochód jest do kasacji. Nie byłem zbytnio zadowolony, ale nie auto jest teraz ważne. Jako, że ja teraz racjonalnie nie myślałem to Krzysiek zadzwonił do ubezpieczyciela.
- Piter jest duża szansa na to, że uzyskasz całkiem spore odszkodowanie- oznajmił Krzysiek
- To dobrze, może się przydać na rehabilitację dla Milenki.- odpowiedziałem.
- Zobaczymy jeszcze ile uzyskamy z ubezpieczenia Mileny. Na rehabilitację na pewno nazbieramy- odparł Krzysiek
- Nie zakładajcie od razu, że będzie potrzebna rehabilitacja. Może obędzie się bez- odparła Iwonka,
Dopiero po półtorej godziny przyszedł do nas lekarz. Zaprosił nas do swojego gabinetu.
- Panie doktorze, proszę powiedzieć co z Milena- powiedziałem łamiącym głosem
- Pani Ignaczak ma dużo szczęścia, że przeżyła. Niemniej jednak będzie potrzebować operacji- rzekł z posępną miną
- Ale co jej jest?- tym razem zapytał Krzychu
- Ma złamane żebra, wstrząśnienie mózgu, a także mocno pokiereszowaną twarz- odparł
- Ale to chyba nie wszystko skoro potrzebna jest operacja- tym razem odezwała się Iwona
- Owszem. Pani Milena doznała krwotoku wewnętrznego jamy brzusznej. Musimy jak najszybciej odsączyć tą krew- odparł
- Ale ona przeżyje?- zapytałem przez łzy
- Jeżeli jak najszybciej odsączymy krew, a przetoczymy nową to szansę są bardzo duże- odparł. Lekarz ustalił coś z pielęgniarkami a następnie zabrali Milenę na salę operacyjną.
Jedna z pielęgniarek zabrała nas na badanie krwi. Jak się okazało tylko ja mogłem być dawcą. Pobrały ode mnie odpowiednią ilość krwi i poszły na blok operacyjny.
Operacja Milenki trwała prawie 3 godziny. Dla mnie to było jak wieczność.
W sali Mileny byłem do późnego wieczora. Wygonił mnie dopiero lekarz.
- Panie doktorze kiedy Milena odzyska przytomność?- zapytałem gdy byliśmy przed salą.
- Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie.- odparł. Pożegnałem się z nim i pojechałem do domu.
<<<<<<<<<<<>>>>>>>>>>>>>>
1 marca 2014
***Piotrek***
Od wypadku Mileny i jej operacji minęło już 6 dni. Dziewczyna dalej się nie wybudziła. Cały ten czas spędziłem w szpitalu. Jedynie w poniedziałek poszedłem do trenera. Ten dał mi cały tydzień wolny.
Dziś znowu od samego rana jestem w szpitalu. Siedząc przy łóżku ukochanej cały czas od 6 dni powtarzam te same słowa.
- Milena nie możesz mnie zostawić tu samego. Moje życie bez ciebie nie będzie miało sensu. Kocham cię jak wariat i jeśli mnie zostawisz na tym świecie to zrobię wszystko aby jak najszybciej być przy tobie na tym drugim świecie.- oprócz tego opowiadałem jej co się dzieje, co się zmienia. Od czasu gdy Milena jest w tym szpitalu nie mogę normalnie funkcjonować. Ciągle mam przed oczami widok samochodu i Mileny niesionej na noszach.
Oddałbym wszystko aby Milenka już się wybudziła.
Zbliżała się pora obiadowa więc postanowiłem iść coś zjeść. Na pożegnanie z Milena złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek.
W czasie posiłku przed oczami miałem bladą twarz mojej dziewczyny. Nie mogłem znieść myśli, że przez moją matkę moja ukochana może umrzeć.
Po obiedzie wróciłem do sali Mileny. Był tam lekarz. Gdy wszedłem do środka ujrzałem otwarte oczy Mileny. Ucieszyłem się jak małe dziecko. Po 6 dniach w końcu będę mógł porozmawiać z ukochaną.
***Milena***
Gdy się obudziłam i próbowałam otworzyć oczy oślepiło mnie białe światło. Chwilkę zajęło mi przyzwyczajenie się do niego. Gdy już tego dokonałam zauważyłam przy łóżku mężczyznę w białym fartuchu.
- Gdzie ja jestem? Kim pan jest?- zadałam dwa jakże istotne dla mnie pytania
- Jest pani w szpitalu. Miała pani wypadek. A ja jestem lekarzem- odparł owy mężczyzna
- Jaki wypadek?
- Samochodowy. Jest pani po operacji- odpowiedział.
-A gdzie mój chłopak?- jak na zawołanie do sali wszedł Piotrek.
- Milenka kochanie. Nareszcie się wybudziłaś. Nigdy więcej tak nie rób- odparł siadając obok łóżka, następnie pocałował moją dłoń.
- Ale czego mam nie robić?- zdziwiłam się
- Nie pamiętasz Jak wybiegłaś z mieszkania po tym jak potraktowała cię moja matka?- zapytał
- Nie pamiętam tego. Pamiętam Walentynki i wyjazd do Olsztyna a potem mam pustkę w głowie- odparłam
- Panie doktorze czy Milena odzyska pamięć z tych ostatnich dni?- zapytał Nowakowski.
- Z tego co słyszę to utraciła pani pamięć tylko kilku dni więc myślę, że tak.- odparł lekarz. Powiedział jeszcze kilka słów o tym co mi się stało po czym opuścił moją salę.
Piotrek był u mnie do samego wieczora. Dopiero przed 22 udało mi się namówić go na powrót do domu.
Długo nie mogłam zasnąć. Cały czas próbowałam sobie przypomnieć co się działo przed wypadkiem. Jednak z marnym skutkiem.
Nad ranem udało mi się zasnąć.
________________________________
Przepraszam, że tak późno, ale cały ostatni tydzień ferii byłam u rodziny.
Zostawcie swoje opinie.
Ps. Zapraszam na swoje inne opowiadania
Pozdrawiam :****
niedziela, 7 lutego 2016
Rozdział 19
***Piotrek***
Noc walentynkowa była fantastyczna. Spać poszliśmy dopiero po 3.
Milena jest wspaniałą kobietą, a do tego bardzo piękną. A najważniejsze, że jest moją dziewczyną. Kocham ja jak wariat. Nie potrafię wyobrazić sobie teraz życia bez niej.
W sobotę rano usłyszałem głos blondynki gdy chciała mnie obudzić.
- Piotrek kochanie, wstawaj. Za godzinkę musimy być przed halą.- powiedziała dziewczyna, całując mnie w policzek.
- Jeszcze pięć minut- odparłem
- Żadne pięć minut. Wstawaj, śniadanie stygnie
- Było mówić tak od razu. Idziemy jeść- odparłem wstając z łóżka. Złapałem blondynkę za rękę i wziąłem na ręce. Zaniosłem do kuchni gdzie czekały naleśniki.- Jesteś kochana, że też chciało ci się po takiej nocy wstać, żeby przygotować tak smaczne śniadanie- odparłem namiętnie całując dziewczynę.
- Chciałeś kolację ze śniadaniem więc proszę- odpowiedziała.
Po śniadaniu poszedłem się ubrać w klubowy dres.
Parę minut przed 8 byliśmy już przed Podpromiem. Byłem strasznie nie wyspany, oczy zamykały mi się na stojąco.
***Milena***
Ostatnia noc była fantastyczna. Czułam się jak największy skarb na świecie. Piotrek wykonywał swoje ruchy bardzo ostrożnie. Po prostu cieszyliśmy się sobą.
Faktem jest, że strasznie chcę mi się spać. Z resztą Piotrkowi również. Nie uszło to uwadze zgromadzonych przed halą siatkarzy.
- Młodzi, a wy co tacy nie wyspani?- zapytał Olieg.
- Nie chcesz wiedzieć- odparł Piotrek, a ja wtuliłam swoją twarz w tors ukochanego. Czułam jak moje policzki pokrywa rumieniec.
- Ochoo, znaczy Walentynki udane- zaśmiał się Łukasz
- A żebyś wiedział. Nawet bardzo udane- Piotrek mówiąc to przytulił mnie mocno.
- Milena, a ty nic nie powiesz?- zapytał Jochen.
- Wolę nie- odparłam
- Uhuuu czyli w nocy było ciekawie- zaśmiał się Achrem.
- Ale u was to chyba było nudno, skoro jesteście tak wyspani- dogryzł starszym kolegom Nowakowski
- Pfffff- zaśmiał się Jochen.
- Cześć Milena, cześć Piter- usłyszałam głos wujka
- Cześć wujaszku- odpowiedzieliśmy razem z Pitem.
- Jak tam minęły Walentynki?- zapytał
- U nas nudno, ale u Nowakowskich bardzo ciekawie- zaśmiali się siatkarze
- No właśnie widzę. I Milena i Piotrek nie wyspani- odparł wujek
- Jakbyś wujku poszedł spać po 3 a wstał o 6:30 to też byś był nie wyspany- włączyłam się do rozmowy.
- Pewnie masz rację- odpowiedział
- I ty tak spokojnie o tym mówisz Krzysiu? W sylwestra jak poszli po " nagrodę" to inaczej gadałeś- rzekł Jochen
- No wiecie panowie, czasy się zmieniają to i ludzie
- Ta jasne, takie kity to Domi i Sebie sprzedawaj- zaśmiał się Pit- Sam zapewne miał bardzo udaną noc, kto wie może już w drodze jest kolejny Ignaczak- dopowiedział
- Czterech Ignaczaków wystarczy w jednym Rzeszowie.- odparł Ignaczak. Naszą rozmowę przerwał trener. Byli już wszyscy więc mogliśmy ruszyć w podróż do Olsztyna. Usiadłam z przodu autokaru.
- Len, chodź do nas- usłyszałam głos Fabiana
- Nie dzięki, chcę chodź trochę odespać ostatnią noc- odrzekłam
- No tak, szykujesz się na następną- zaśmiał się Jochen
- A właśnie, że nie. Takie noce są na wyjątkowe okazje- odparłam
- A jak ja cię po proszę, abyś przyszła do nas?- zapytał Piotrek
- Wybacz Kochanie, ale nie. Spać mi się chcę, a wiem, że jak usiąde z wami z tyłu to nie dane będzie mi zasnąć- odparłam. Wyjęłam z mojej torebki słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki.
W trakcie snu z Nowakowskim w roli głównej poczułam swędzenie w okolicach nosa. Podniosłam jedną z rąk aby się podrapać. Poczułam ulgę, ale i coś lepkiego na mojej twarzy. Otworzyłam zaspane oczy i zobaczyłam bitą śmietanę.
- I ty wujku pozwoliłeś na to?- spytałam Ignaczaka
- Tak jakoś wyszło. Cicho bo zbudzisz Pita.- rzekł wujek. Fabian zaczął gilgotać Piotrka po twarzy piórkiem. Reakcja Nowakowskiego była taka jak moja.
- Zabije- krzyknął Piter
- Poczekaj aż wygramy mecz- zaśmiał się trener
- Trener wiedział co oni kombinują?- zapytał zrezygnowany środkowy
- Jak zrobili to samo z Milena to się domyśliłem, że ciebie też to czeka- odparł. Siedziałam na swoim miejscu i nie mogłam powstrzymać śmiechu. Skończyłam się śmiać dopiero gdy przyszedł do mnie Piotrek z bitą śmietaną na twarz.
- Czyli nie tylko mnie dopadli- zaśmiał się siadając koło mnie.
- Bardzo apetycznie wyglądasz z tą śmietaną na twarzy- odparłam i pocałowałam chłopaka
-Mogę to samo powiedzieć- rzekł Nowakowski i zdjął ze mnie część śmietany. Gdy już wytarliśmy swoje twarze Pit poszedł do trenera. Porozmawiał z nim chwilę i wrócił do mnie.- Chłopaki dostaną za swoje- szepnął mi na ucho siatkarz
- Mam nadzieję.- resztę drogi grałam z Piotrkiem w różne gry na telefonie. Przy tym śmialiśmy się z kawałów opowiadanych przez Achrema. Między czasie napisałam sms-a do Jochena. Wiedziałam, że on szczerze mi odpowie
"Kto wymyślił ten głupi kawał z bitą śmietaną?"
Odpowiedź Jochena
"Nie będę kablować"
Wiedziałam, że jak użyje szantażu to od razu powie prawdę
"Od dziś Jacek zajmuje się tobą po meczach i treningach"
Zadziałał. Odpowiedź Niemca była natychmiastowa
"Igła"
Można się było tego spodziewać. Zaczęłam obmyślać zemstę. Długo nie mogłam niczego wymyślić.
Tuż przed Olsztynem wymyśliłam zemstę. Swoim pomysłem od razu podzieliłam się z Pitem. Bardzo spodobał mu się mój pomysł. Wszystko dokładnie omówiliśmy.
Po wejściu do hotelu udałam się do swojego pokoju. Odświeżyłam się lekko i poszłam po ukochanego. Wspólnie udaliśmy się do pobliskiego sklepu i kupiliśmy kartę sim. Poszliśmy jeszcze na spacer po mieście.
Gdy wróciliśmy do hotelu poszliśmy do recepcji.
- Dzień dobry. Potrzebujemy pana pomocy- zaczął Piter
- O co chodzi?- Piotrek dokładnie wszystko opowiedział. Pracownik hotelu zgodził się nam pomoc. Już po chwili dzwonił do Ignaczaka. Włączył telefon na głośno mówiący.
- Czy rozmawiam z panem Krzysztofem Ignaczakiem?- zapytał chłopak z recepcji
- Owszem przy telefonie- odparł wujek
- Jestem adwokatem pana Janusza Zakrzewskiego. Mój klient sądzi, że spowodował pan uszkodzenie jego samochodu- z trudem powstrzymałam się od śmiechu
- Nie możliwe właśnie jestem w Olsztynie, a mój samochód został w Rzeszowie- odparł zdenerwowany wujek
- Zdarzenie to miało miejsce dwa dni temu. Pan Janusz jest skory załatwić to drogą pokojową. Jeśli pan zgłosi się do niego w ciągu tygodnia. Za około godzinę prześle panu jego numer telefonu. To tyle z mojej strony. Dowodzenia- zakończył połączenie hotelarz.
- Dzięki za pomoc.- odparłam. Szybko zadzwoniłam do kolegi ze studiów aby mi pomógł. Wisi mi przysługę za pomoc na uczelni.
Wytłumaczyłam Arkowi co ma mówić jak zadzwonił mój wujek. Ten zgodził się na pomoc. Po chwili wysłałam sms-a do wujka z numerem telefonu do pana "Zakrzewskiego".
Piotrek poszedł do swojego pokoju, który dzieli z wujkiem. Ja poszłam do swojego.
***Piotrek***
Spodobał mi się pomysł Mileny na zemstę. Chciałem usłyszeć rozmowę Ignaczaka z kolegom Leny.
- Piter dasz wiarę, że ktoś chce mnie wrobić w zepsucie samochodu?- zapytał załamany Krzysiek.
- Żartujesz? Przecież każdy wie, że przez wszystkie lata kiedy masz prawko nie zgarnąłeś żadnego mandatu- oznajmiłem naturalnie
- No właśnie. Albo to jest głupi żart, albo ktoś chce zniszczyć moją karierę- oznajmił
- A może zalazłeś komuś za skórę i teraz się odgrywa?
- Nie przypominam sobie, ale trudno. Załatwię to po meczu. Teraz najważniejsza wygrana- zakończył rozmowę na ten temat- Milena dalej zła na ten kawał z autokaru?
- Trochę. To ty?- zapytałem
- No, nie mogłem się powstrzymać. Tak słodko oboje spaliście
- Trzeba było trochę odespać ostatnią noc- uśmiechnęłem się na samo wspomnienie
- Rozumiem stary. Też powinienem odespać- zaśmiał się Libero
- To ja idę do Mileny, a ty staruszku śpij.- rzekłem i opuściłem pokój. Poszedłem do Mileny. Gdy zapukałem na początku nikt nie otwierał. Zacząłem się dobijać do drzwi. Słyszeli to moi koledzy z drużyny. Większość wyszła z pokoi. Powiedziałem, że wszystko w porządku i mogą wrócić do siebie..
Po chwili drzwi do pokoju blondynki się otworzyły.
- Słońce, czemu nie otwierał...- nie dokończyłem, gdyż ujrzałem ukochaną w samym ręczniku
- Brałam prysznic- odparła
- Widzę właśnie. Wchodź już do tego pokoju, zanim chłopaki cię ujrzą- odparłem
- Zazdrosny?- zapytała słodkim szeptem
- Bardzo- odpowiedziałem zgodnie z prawdą
- Nie masz o co- odparła idąc w głąb pokoju
- O co nie, o kogo owszem- powiedziałem układając dłonie na biodrach dziewczyny. Szybkim ruchem odwróciłem ja w swoją stronę. Milena zatopiła swoje palce w moich włosach.
- A o kogo jesteś zazdrosny?- zapytała zadziornie
- Jest taka jedna blondynka, która zawładnęła moim sercem- odparłem całując dziewczynę po szyi. Całując się namiętnie przeszliśmy do łóżka. Delikatnie ułożyłem na nim ukochaną i zacząłem całować po całym całym ciele.......
Szczęśliwi i przytulni do sobie leżeliśmy na łóżku gdy już oboje byliśmy spełnieni. Przyglądaliśmy się sobie z uwagą. Co chwilę, któreś skradało całusa z ust tego drugiego. W tym momencie nic się nie liczyło. Byliśmy tylko my i nasze szczęście.
-Z każdym dniem coraz bardziej cię kocham.- odparłem odgarniając jeden z blond kosmyków jej włosów, który zasłaniał jej twarz.
- Czyli to działa w obie strony.- zaśmiała się i głowę położyła na mojej klatce piersiowej. Palcami dłoni kreśliła różne wzory na moim odsłoniętym brzuchu. Nagle ktoś wparował do pokoju. Szybko naciągnąłem na nas kordłę. Lenka swoją twarz wtuliła w mój tors.
- Piter tu jesteś. Za 10 minut jedziemy na trening- w pokoju pojawił się Olieg
- Dobra, zaraz zejdziemy na dół- dopiero wtedy Achrem przyjrzał się nam i zdał sobie sprawę, w jakim stanie (chyba tak można to nazwać.) nas zastał
- Wybaczcie gołąbeczki, nie chciałem przeszkodzić- odparł
- W leżeniu chyba nie można przeszkodzić- odparłem ze śmiechem.
Po kilku chwilach byliśmy już przed hotelem.
- No w końcu- odparł trener
- Przepraszam trenerze, to moja wina- powiedziała Milena.
- Nie ważne, wsiadajcie i jedziemy na trening- rzekł Kowal.
Trening trwał prawie 3 godziny. Po nim mieliśmy wolne do 20. Wtedy będzie wideo. Korzystając, że mamy wolne chciałem zabrać Milenę na spacer. Ale ktoś pokrzyżował moje plany...
- Milena gniewasz się na mnie?- spytał Ignaczak.
- Owszem.- odpowiedziała bardzo poważnie
- Nie ładnie tak, obrażać się na wujka- rzekł do niej Libero
- Trudno. Wujek mógł wcześniej o tym pomyśleć- odparła pełna powagi. Zrezygnowany Ignaczak poszedł do autokaru.
- Kochanie, pamiętasz naszą pierwszą randkę?- zapytałem
- Tak, zabrałeś mnie na łyżwy
- Owszem, ale nie dokończyliśmy jej jeszcze
- Co proponujesz?
- Niedaleko naszego hotelu jest lodowisko
- Możemy pójść- odparła dziewczyna.
Gdy byliśmy już w hotelu Milena poszła się przebrać, a ja czekałem na nią w recepcji. Powiedziałem Trenerowi gdzie będziemy. Blondynka wróciła dość szybko.
Trzymając się za ręce poszliśmy na lodowisko. Po kilku minutach spaceru byliśmy już na miejscu. Poszliśmy do kasy wypożyczyć łyżwy i mogliśmy jeździć. Trochę czasu zajęło znalezienie odpowiedniego rozmiaru dla mnie.
Jeździliśmy trzymając się za ręce, co jakiś czas goniłem Milenę, czasem ona mnie. Gdy dziewczyna uciekła przede mną potknęła się nagle i wywróciła się. Pech, a może szczęście sprawił, że upadła na jakiegoś mężczyznę.
- Bardzo pana przepraszam- usłyszałem głos ukochanej
- Nic nie szkodzi. Cieszę się, że mogłem uchronić taką piękność przed spotkaniem z lodem- zaśmiał się mężczyzna. We mnie aż się zagotowało. Postanowiłem przerwać tą pogawędkę.
- Milenka skarbie tu jesteś. Straszna niezdara z ciebie. Nic ci nie jest?- zapytałem
- Nie.- odpowiedziała Milena
-To dobrze- powiedziałem i pocałowałem dziewczynę
- Nie przeszkadzam już państwu. Proszę na siebie uważać- rzekł speszony mężczyzna
- Mój zazdrośnik- powiedziała Milena
- Żebyś widziała
- Nie zamierzasz protestować?
- Jeśli się kogoś mocno kocha to jest się zazdrosnym. A ja właśnie jestem mocno w tobie zakochany i nie zamierzam się z tym ukrywać- odpowiedziałem dziewczynie. Milena pocałowała mnie namiętnie. Tkwiliśmy w tym pocałunku dopóki ktoś na nas wpadł. Jak się okazało byli to moi koledzy z drużyny
- Miło was chłopaki widzieć, ale zejdźcie z nas- odparłem. Na mnie leżała Milena, Krzysiek, Olieg i Jochen. Chłopaki po kilku chwilach wstali i pomogli wstać blondynce.
- Nic ci nie jest?- zapytałem ukochaną
- Nie- odparła ze śmiechem
- Sorki gołąbeczki, ale to wina Krzyśka, który nas gonił- odparł Jochen.
- Pewnie zgońcie wszytko na mnie- odparł oburzony Ignaczak
- No to ty nas goniłeś- odparł Achrem
- Bo zabraliście moją kamerę- rzekł na swoją obronę Libero.
- Bo filmowałeś naszych zakochańców- oznajmił Jochen
- Takie piękne momenty warto nagrywać. Potem jest co wspominać, można zrobić prezent- oznajmił Krzysiek
- Ta, a potem na Facebooku będzie. Tak jak ten film na którym tańczę z Jochenem- odparł Olieg
- Oj przesadzacie. Czasem trzeba się z czegoś pośmiać- powiedział Krzysiek. Pewnie gdyby nie to, że Milena im przerwała gadaliby tak jeszcze trochę.
- Pokażcie te filmiki- rzekła. Chłopaki spełnili jej prośbę. Po chwili oglądaliśmy moment jak się całujemy.
- Podoba mi się, ale to ja wstawię na Facebooka a nie ty Krzysiek- odparłem
- No ale to moja kamera- odparł
- Dostaniesz ją później- odpowiedziała Milenka.
Do hotelu wróciliśmy około 19. Udaliśmy się na kolację, a następnie rozeszliśmy do swoich pokoi. O 20:30 mieliśmy iść na wideo, a po nim spać..
Około 22:00 mogliśmy ponownie iść do swoich pokoi. Pożegnałem się z Milena i poszedłem do pokoju który dzielę z Ignaczakiem. Zgrałem sobie filmik na telefon a następnie zamieściłem go na Facebooku.
"Z ukochaną przez życie❤ Mam nadzieję na jeszcze więcej takich chwil w Twoim towarzystwie :***** Kocham Cię :*** ❤❤❤ "
Takim miłym akcentem zakończyłem swój dzień.
_________________________________
Na miłą niedzielę oddaję do waszej oceny kolejny rozdział.
Nie będę się o nim rozpisywać.
Proszę aby każdy kto przeczyta zostawił po sobie jakiś ślad.
Ostatnio jest dużo wyświetleń, a mało komentarzy :-(
Nie zanudzam już :-)
Ps. Zapraszam na pozostałe moje opowiadania :-)
Pozdrawiam i do następnego :****
Noc walentynkowa była fantastyczna. Spać poszliśmy dopiero po 3.
Milena jest wspaniałą kobietą, a do tego bardzo piękną. A najważniejsze, że jest moją dziewczyną. Kocham ja jak wariat. Nie potrafię wyobrazić sobie teraz życia bez niej.
W sobotę rano usłyszałem głos blondynki gdy chciała mnie obudzić.
- Piotrek kochanie, wstawaj. Za godzinkę musimy być przed halą.- powiedziała dziewczyna, całując mnie w policzek.
- Jeszcze pięć minut- odparłem
- Żadne pięć minut. Wstawaj, śniadanie stygnie
- Było mówić tak od razu. Idziemy jeść- odparłem wstając z łóżka. Złapałem blondynkę za rękę i wziąłem na ręce. Zaniosłem do kuchni gdzie czekały naleśniki.- Jesteś kochana, że też chciało ci się po takiej nocy wstać, żeby przygotować tak smaczne śniadanie- odparłem namiętnie całując dziewczynę.
- Chciałeś kolację ze śniadaniem więc proszę- odpowiedziała.
Po śniadaniu poszedłem się ubrać w klubowy dres.
Parę minut przed 8 byliśmy już przed Podpromiem. Byłem strasznie nie wyspany, oczy zamykały mi się na stojąco.
***Milena***
Ostatnia noc była fantastyczna. Czułam się jak największy skarb na świecie. Piotrek wykonywał swoje ruchy bardzo ostrożnie. Po prostu cieszyliśmy się sobą.
Faktem jest, że strasznie chcę mi się spać. Z resztą Piotrkowi również. Nie uszło to uwadze zgromadzonych przed halą siatkarzy.
- Młodzi, a wy co tacy nie wyspani?- zapytał Olieg.
- Nie chcesz wiedzieć- odparł Piotrek, a ja wtuliłam swoją twarz w tors ukochanego. Czułam jak moje policzki pokrywa rumieniec.
- Ochoo, znaczy Walentynki udane- zaśmiał się Łukasz
- A żebyś wiedział. Nawet bardzo udane- Piotrek mówiąc to przytulił mnie mocno.
- Milena, a ty nic nie powiesz?- zapytał Jochen.
- Wolę nie- odparłam
- Uhuuu czyli w nocy było ciekawie- zaśmiał się Achrem.
- Ale u was to chyba było nudno, skoro jesteście tak wyspani- dogryzł starszym kolegom Nowakowski
- Pfffff- zaśmiał się Jochen.
- Cześć Milena, cześć Piter- usłyszałam głos wujka
- Cześć wujaszku- odpowiedzieliśmy razem z Pitem.
- Jak tam minęły Walentynki?- zapytał
- U nas nudno, ale u Nowakowskich bardzo ciekawie- zaśmiali się siatkarze
- No właśnie widzę. I Milena i Piotrek nie wyspani- odparł wujek
- Jakbyś wujku poszedł spać po 3 a wstał o 6:30 to też byś był nie wyspany- włączyłam się do rozmowy.
- Pewnie masz rację- odpowiedział
- I ty tak spokojnie o tym mówisz Krzysiu? W sylwestra jak poszli po " nagrodę" to inaczej gadałeś- rzekł Jochen
- No wiecie panowie, czasy się zmieniają to i ludzie
- Ta jasne, takie kity to Domi i Sebie sprzedawaj- zaśmiał się Pit- Sam zapewne miał bardzo udaną noc, kto wie może już w drodze jest kolejny Ignaczak- dopowiedział
- Czterech Ignaczaków wystarczy w jednym Rzeszowie.- odparł Ignaczak. Naszą rozmowę przerwał trener. Byli już wszyscy więc mogliśmy ruszyć w podróż do Olsztyna. Usiadłam z przodu autokaru.
- Len, chodź do nas- usłyszałam głos Fabiana
- Nie dzięki, chcę chodź trochę odespać ostatnią noc- odrzekłam
- No tak, szykujesz się na następną- zaśmiał się Jochen
- A właśnie, że nie. Takie noce są na wyjątkowe okazje- odparłam
- A jak ja cię po proszę, abyś przyszła do nas?- zapytał Piotrek
- Wybacz Kochanie, ale nie. Spać mi się chcę, a wiem, że jak usiąde z wami z tyłu to nie dane będzie mi zasnąć- odparłam. Wyjęłam z mojej torebki słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki.
W trakcie snu z Nowakowskim w roli głównej poczułam swędzenie w okolicach nosa. Podniosłam jedną z rąk aby się podrapać. Poczułam ulgę, ale i coś lepkiego na mojej twarzy. Otworzyłam zaspane oczy i zobaczyłam bitą śmietanę.
- I ty wujku pozwoliłeś na to?- spytałam Ignaczaka
- Tak jakoś wyszło. Cicho bo zbudzisz Pita.- rzekł wujek. Fabian zaczął gilgotać Piotrka po twarzy piórkiem. Reakcja Nowakowskiego była taka jak moja.
- Zabije- krzyknął Piter
- Poczekaj aż wygramy mecz- zaśmiał się trener
- Trener wiedział co oni kombinują?- zapytał zrezygnowany środkowy
- Jak zrobili to samo z Milena to się domyśliłem, że ciebie też to czeka- odparł. Siedziałam na swoim miejscu i nie mogłam powstrzymać śmiechu. Skończyłam się śmiać dopiero gdy przyszedł do mnie Piotrek z bitą śmietaną na twarz.
- Czyli nie tylko mnie dopadli- zaśmiał się siadając koło mnie.
- Bardzo apetycznie wyglądasz z tą śmietaną na twarzy- odparłam i pocałowałam chłopaka
-Mogę to samo powiedzieć- rzekł Nowakowski i zdjął ze mnie część śmietany. Gdy już wytarliśmy swoje twarze Pit poszedł do trenera. Porozmawiał z nim chwilę i wrócił do mnie.- Chłopaki dostaną za swoje- szepnął mi na ucho siatkarz
- Mam nadzieję.- resztę drogi grałam z Piotrkiem w różne gry na telefonie. Przy tym śmialiśmy się z kawałów opowiadanych przez Achrema. Między czasie napisałam sms-a do Jochena. Wiedziałam, że on szczerze mi odpowie
"Kto wymyślił ten głupi kawał z bitą śmietaną?"
Odpowiedź Jochena
"Nie będę kablować"
Wiedziałam, że jak użyje szantażu to od razu powie prawdę
"Od dziś Jacek zajmuje się tobą po meczach i treningach"
Zadziałał. Odpowiedź Niemca była natychmiastowa
"Igła"
Można się było tego spodziewać. Zaczęłam obmyślać zemstę. Długo nie mogłam niczego wymyślić.
Tuż przed Olsztynem wymyśliłam zemstę. Swoim pomysłem od razu podzieliłam się z Pitem. Bardzo spodobał mu się mój pomysł. Wszystko dokładnie omówiliśmy.
Po wejściu do hotelu udałam się do swojego pokoju. Odświeżyłam się lekko i poszłam po ukochanego. Wspólnie udaliśmy się do pobliskiego sklepu i kupiliśmy kartę sim. Poszliśmy jeszcze na spacer po mieście.
Gdy wróciliśmy do hotelu poszliśmy do recepcji.
- Dzień dobry. Potrzebujemy pana pomocy- zaczął Piter
- O co chodzi?- Piotrek dokładnie wszystko opowiedział. Pracownik hotelu zgodził się nam pomoc. Już po chwili dzwonił do Ignaczaka. Włączył telefon na głośno mówiący.
- Czy rozmawiam z panem Krzysztofem Ignaczakiem?- zapytał chłopak z recepcji
- Owszem przy telefonie- odparł wujek
- Jestem adwokatem pana Janusza Zakrzewskiego. Mój klient sądzi, że spowodował pan uszkodzenie jego samochodu- z trudem powstrzymałam się od śmiechu
- Nie możliwe właśnie jestem w Olsztynie, a mój samochód został w Rzeszowie- odparł zdenerwowany wujek
- Zdarzenie to miało miejsce dwa dni temu. Pan Janusz jest skory załatwić to drogą pokojową. Jeśli pan zgłosi się do niego w ciągu tygodnia. Za około godzinę prześle panu jego numer telefonu. To tyle z mojej strony. Dowodzenia- zakończył połączenie hotelarz.
- Dzięki za pomoc.- odparłam. Szybko zadzwoniłam do kolegi ze studiów aby mi pomógł. Wisi mi przysługę za pomoc na uczelni.
Wytłumaczyłam Arkowi co ma mówić jak zadzwonił mój wujek. Ten zgodził się na pomoc. Po chwili wysłałam sms-a do wujka z numerem telefonu do pana "Zakrzewskiego".
Piotrek poszedł do swojego pokoju, który dzieli z wujkiem. Ja poszłam do swojego.
***Piotrek***
Spodobał mi się pomysł Mileny na zemstę. Chciałem usłyszeć rozmowę Ignaczaka z kolegom Leny.
- Piter dasz wiarę, że ktoś chce mnie wrobić w zepsucie samochodu?- zapytał załamany Krzysiek.
- Żartujesz? Przecież każdy wie, że przez wszystkie lata kiedy masz prawko nie zgarnąłeś żadnego mandatu- oznajmiłem naturalnie
- No właśnie. Albo to jest głupi żart, albo ktoś chce zniszczyć moją karierę- oznajmił
- A może zalazłeś komuś za skórę i teraz się odgrywa?
- Nie przypominam sobie, ale trudno. Załatwię to po meczu. Teraz najważniejsza wygrana- zakończył rozmowę na ten temat- Milena dalej zła na ten kawał z autokaru?
- Trochę. To ty?- zapytałem
- No, nie mogłem się powstrzymać. Tak słodko oboje spaliście
- Trzeba było trochę odespać ostatnią noc- uśmiechnęłem się na samo wspomnienie
- Rozumiem stary. Też powinienem odespać- zaśmiał się Libero
- To ja idę do Mileny, a ty staruszku śpij.- rzekłem i opuściłem pokój. Poszedłem do Mileny. Gdy zapukałem na początku nikt nie otwierał. Zacząłem się dobijać do drzwi. Słyszeli to moi koledzy z drużyny. Większość wyszła z pokoi. Powiedziałem, że wszystko w porządku i mogą wrócić do siebie..
Po chwili drzwi do pokoju blondynki się otworzyły.
- Słońce, czemu nie otwierał...- nie dokończyłem, gdyż ujrzałem ukochaną w samym ręczniku
- Brałam prysznic- odparła
- Widzę właśnie. Wchodź już do tego pokoju, zanim chłopaki cię ujrzą- odparłem
- Zazdrosny?- zapytała słodkim szeptem
- Bardzo- odpowiedziałem zgodnie z prawdą
- Nie masz o co- odparła idąc w głąb pokoju
- O co nie, o kogo owszem- powiedziałem układając dłonie na biodrach dziewczyny. Szybkim ruchem odwróciłem ja w swoją stronę. Milena zatopiła swoje palce w moich włosach.
- A o kogo jesteś zazdrosny?- zapytała zadziornie
- Jest taka jedna blondynka, która zawładnęła moim sercem- odparłem całując dziewczynę po szyi. Całując się namiętnie przeszliśmy do łóżka. Delikatnie ułożyłem na nim ukochaną i zacząłem całować po całym całym ciele.......
Szczęśliwi i przytulni do sobie leżeliśmy na łóżku gdy już oboje byliśmy spełnieni. Przyglądaliśmy się sobie z uwagą. Co chwilę, któreś skradało całusa z ust tego drugiego. W tym momencie nic się nie liczyło. Byliśmy tylko my i nasze szczęście.
-Z każdym dniem coraz bardziej cię kocham.- odparłem odgarniając jeden z blond kosmyków jej włosów, który zasłaniał jej twarz.
- Czyli to działa w obie strony.- zaśmiała się i głowę położyła na mojej klatce piersiowej. Palcami dłoni kreśliła różne wzory na moim odsłoniętym brzuchu. Nagle ktoś wparował do pokoju. Szybko naciągnąłem na nas kordłę. Lenka swoją twarz wtuliła w mój tors.
- Piter tu jesteś. Za 10 minut jedziemy na trening- w pokoju pojawił się Olieg
- Dobra, zaraz zejdziemy na dół- dopiero wtedy Achrem przyjrzał się nam i zdał sobie sprawę, w jakim stanie (chyba tak można to nazwać.) nas zastał
- Wybaczcie gołąbeczki, nie chciałem przeszkodzić- odparł
- W leżeniu chyba nie można przeszkodzić- odparłem ze śmiechem.
Po kilku chwilach byliśmy już przed hotelem.
- No w końcu- odparł trener
- Przepraszam trenerze, to moja wina- powiedziała Milena.
- Nie ważne, wsiadajcie i jedziemy na trening- rzekł Kowal.
Trening trwał prawie 3 godziny. Po nim mieliśmy wolne do 20. Wtedy będzie wideo. Korzystając, że mamy wolne chciałem zabrać Milenę na spacer. Ale ktoś pokrzyżował moje plany...
- Milena gniewasz się na mnie?- spytał Ignaczak.
- Owszem.- odpowiedziała bardzo poważnie
- Nie ładnie tak, obrażać się na wujka- rzekł do niej Libero
- Trudno. Wujek mógł wcześniej o tym pomyśleć- odparła pełna powagi. Zrezygnowany Ignaczak poszedł do autokaru.
- Kochanie, pamiętasz naszą pierwszą randkę?- zapytałem
- Tak, zabrałeś mnie na łyżwy
- Owszem, ale nie dokończyliśmy jej jeszcze
- Co proponujesz?
- Niedaleko naszego hotelu jest lodowisko
- Możemy pójść- odparła dziewczyna.
Gdy byliśmy już w hotelu Milena poszła się przebrać, a ja czekałem na nią w recepcji. Powiedziałem Trenerowi gdzie będziemy. Blondynka wróciła dość szybko.
Trzymając się za ręce poszliśmy na lodowisko. Po kilku minutach spaceru byliśmy już na miejscu. Poszliśmy do kasy wypożyczyć łyżwy i mogliśmy jeździć. Trochę czasu zajęło znalezienie odpowiedniego rozmiaru dla mnie.
Jeździliśmy trzymając się za ręce, co jakiś czas goniłem Milenę, czasem ona mnie. Gdy dziewczyna uciekła przede mną potknęła się nagle i wywróciła się. Pech, a może szczęście sprawił, że upadła na jakiegoś mężczyznę.
- Bardzo pana przepraszam- usłyszałem głos ukochanej
- Nic nie szkodzi. Cieszę się, że mogłem uchronić taką piękność przed spotkaniem z lodem- zaśmiał się mężczyzna. We mnie aż się zagotowało. Postanowiłem przerwać tą pogawędkę.
- Milenka skarbie tu jesteś. Straszna niezdara z ciebie. Nic ci nie jest?- zapytałem
- Nie.- odpowiedziała Milena
-To dobrze- powiedziałem i pocałowałem dziewczynę
- Nie przeszkadzam już państwu. Proszę na siebie uważać- rzekł speszony mężczyzna
- Mój zazdrośnik- powiedziała Milena
- Żebyś widziała
- Nie zamierzasz protestować?
- Jeśli się kogoś mocno kocha to jest się zazdrosnym. A ja właśnie jestem mocno w tobie zakochany i nie zamierzam się z tym ukrywać- odpowiedziałem dziewczynie. Milena pocałowała mnie namiętnie. Tkwiliśmy w tym pocałunku dopóki ktoś na nas wpadł. Jak się okazało byli to moi koledzy z drużyny
- Miło was chłopaki widzieć, ale zejdźcie z nas- odparłem. Na mnie leżała Milena, Krzysiek, Olieg i Jochen. Chłopaki po kilku chwilach wstali i pomogli wstać blondynce.
- Nic ci nie jest?- zapytałem ukochaną
- Nie- odparła ze śmiechem
- Sorki gołąbeczki, ale to wina Krzyśka, który nas gonił- odparł Jochen.
- Pewnie zgońcie wszytko na mnie- odparł oburzony Ignaczak
- No to ty nas goniłeś- odparł Achrem
- Bo zabraliście moją kamerę- rzekł na swoją obronę Libero.
- Bo filmowałeś naszych zakochańców- oznajmił Jochen
- Takie piękne momenty warto nagrywać. Potem jest co wspominać, można zrobić prezent- oznajmił Krzysiek
- Ta, a potem na Facebooku będzie. Tak jak ten film na którym tańczę z Jochenem- odparł Olieg
- Oj przesadzacie. Czasem trzeba się z czegoś pośmiać- powiedział Krzysiek. Pewnie gdyby nie to, że Milena im przerwała gadaliby tak jeszcze trochę.
- Pokażcie te filmiki- rzekła. Chłopaki spełnili jej prośbę. Po chwili oglądaliśmy moment jak się całujemy.
- Podoba mi się, ale to ja wstawię na Facebooka a nie ty Krzysiek- odparłem
- No ale to moja kamera- odparł
- Dostaniesz ją później- odpowiedziała Milenka.
Do hotelu wróciliśmy około 19. Udaliśmy się na kolację, a następnie rozeszliśmy do swoich pokoi. O 20:30 mieliśmy iść na wideo, a po nim spać..
Około 22:00 mogliśmy ponownie iść do swoich pokoi. Pożegnałem się z Milena i poszedłem do pokoju który dzielę z Ignaczakiem. Zgrałem sobie filmik na telefon a następnie zamieściłem go na Facebooku.
"Z ukochaną przez życie❤ Mam nadzieję na jeszcze więcej takich chwil w Twoim towarzystwie :***** Kocham Cię :*** ❤❤❤ "
Takim miłym akcentem zakończyłem swój dzień.
_________________________________
Na miłą niedzielę oddaję do waszej oceny kolejny rozdział.
Nie będę się o nim rozpisywać.
Proszę aby każdy kto przeczyta zostawił po sobie jakiś ślad.
Ostatnio jest dużo wyświetleń, a mało komentarzy :-(
Nie zanudzam już :-)
Ps. Zapraszam na pozostałe moje opowiadania :-)
Pozdrawiam i do następnego :****
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




