Na samym wstępie, bardzo was przepraszam.
Myślałam, że pogodzę prowadzenie 2 blogów i naukę. Pewnie dałabym radę, ale nie przewidziałam, że wygram 2 szkolne konkursy przedmiotowe. Teraz skupiam się na przygotowaniach do nich, zaniedbuje nawet naukę z dnia na dzień. Ale czego się nie robi dla fajnych nagród
Teraz do sedna tego co chciałam wam dziś przekazać.
24 i 26 będą etapy rejonowe i po nich planuję powrót do pisania dalszej części tego opowiadania.
Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie i cierpliwie będziecie czekać.
Pozdrawiam was serdecznie ;*
Nigdy nie pozwól, aby ktokolwiek zniszczył Twoje marzenia- Arkadiusz Gołaś
sobota, 24 października 2015
niedziela, 27 września 2015
Rozdział 7
***Milena***
Obudziłam się około godziny 9. Z szafy wybrałam ubrania nadające się na pierwszy dzień świąt. Z przygotowanymi rzeczami poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, wytarłam się i pomalowałam. Włosy wysuszyłam i zostawiłam rozpuszczone. Na samum końcu założyłam wybrane ubrania.
Po opuszczeniu łazienki udałam się do kuchni. Był już tam wujek i jego rodzice.
-Cześć wszystkim- przywitałam ich
- Cześć Milena. Pomóż mi przygotować śniadanie- powitał mnie wujek. Nic nie mówiąc pomogłam mu przygotować posiłek. Do 10 wstała reszta gości i domowników. śniadanie stało już na stole. Posiłek jedliśmy w bardzo miłej atmosferze. W ciągu kilku godzin polubiłam rodziców cioci i wujka. Wydają się być bardzo mili. Zobaczymy czy naprawdę tacy są. Poranek minął w naprawdę rodzinnej, miłej atmosferze. Całą rodziną wybraliśmy się do kościoła. Po Mszy Świętej postanowiłam udać się na cmentarz, na grób mamy.
- Wujku pożyczysz mi samochód?- zapytałam idąc w stronę parkingu
- A mogę wiedzieć po co ci on?- zapytał
- Chcę pojechać na grób mamy- wytłumaczyłam
- Po obiedzie pojadę z tobą.- powiedział otwierając samochód.
- Dobra- rzekłam siadając do samochodu. Całą drogę rozmawialiśmy. Do domu szybko dotarliśmy. Ciocia odgrzała rosół i drugie danie. W tym czasie razem z Dominiką nakryłam do stołu. Posiłek jedliśmy rozmawiając. Po skończonym obiedzie pomogłam posprzątać cioci ze stołu. Podałyśmy deser i zrobiłyśmy kawę oraz herbatę.
- To co wujku jedziemy na cmentarz?- zapytałam gdy posprzątałyśmy po deserze
- Pewnie- rzekł wstając z kanapy
- Zaraz przyjedzie Asia- powiedziała ciocia. Dla wyjaśnienia Asia to jej siostra.
- Za godzinę będziemy- powiedział wuj dając cioci buziaka w policzek.
- A można wiedzieć do kogo jedziecie na cmentarz?- zapytała babcia. Jakiś cud. Pierwszy raz od bardzo dawna pomyślałam tak o niej.
- Do mojej mamy- powiedziałam ubierając kozaki.
- To pojedziemy z wami- uśmiechnął się dziadek.
- okey- odpowiedział Igła. Po chwili w czwórkę jechaliśmy już na cmentarz. Po drodze rozmawialiśmy o mojej przyszłości. Przed cmentarzem kupiliśmy znicze i kwiaty. Z łatwością trafiłam na grób rodzicielki. Często do niej przychodziłam. Zwłaszcza w trudnych chwilach. Takie przydarzyły mi się po rozstaniu z Hubertem. Zawsze w myślach opowiadałam mamie co u mnie słychać. Tym razem było tak samo. Opowiedziałam jej o wydarzeniach z ostatnich dni, ale i o krótkiej znajomości z Nowakowskim. Polubiłam go, nawet bardzo. Z rozmowy z rodzicielką wyrwał mnie głos wujka.
- Możemy już jechać?- zapytał
- Jedźcie, ja mam jeszcze trochę do powiedzenia mamie- rzekłam
- To opowiadaj jej, a my na ciebie poczekamy w samochodzie- uśmiechnął się do mnie. Zostałam sama z mamą. Dokończyłam jej opowiadać. Poczułam się lepiej. Żałuje, że nie ma jej przy mnie w trudnych momentach.
***Krzysiek***
Zrozumiałem Milenę. Sam czasem potrzebuję się komuś wygadać. Postanowiłem zabrać rodziców do samochodu, żeby Milena, miała czas na rozmowę z matką.
- Krzysiek co zamierzacie zrobić z Mileną?- zapytała mnie mama gdy siedzieliśmy już w samochodzie.
- Rozmawiałem z Iwoną i jeżeli Milena będzie chciała u nas zamieszkać to w każdej chwili może się wprowadzić- odpowiedziałem na jej pytanie
- Przemyśleliście tą decyzję? rozmawialiście o tym z dziećmi?- zadała kolejne pytanie
- Długo o tym z Iwonką rozmawialiśmy i jesteśmy pewni swojej decyzji. a co do dzieciaków to bardzo polubiły Milenę
- Mam nadzieję, że nie będziecie żałować tej decyzji
- Nie zakładaj mamo od razu najgorszego. Myślę,, że i tak długo u nas nie będzie mieszkała- powiedziałem
- Dlaczego?- zapytała ze zdziwieniem
- Milena i mój kolega z klubu mają się ku sobie, więc myślę, że prędzej czy później będą razem i zamieszkają ze sobą
- Mają mieszkać razem bez ślubu? pozwolisz na to?
- Mamo to jest ich życie i zrobią z nim co będą chcieli- powiedziałem spokojnie- koniec rozmowy bo idzie Milena- powiedziałem gdy ujrzałem dziewczynę. Odpaliłem silnik i czekałem aż wsiądzie do auta.- Możemy już jechać?- zapytałem
- Tak- odpowiedziała smutnym głosem
- Milena co się stało?- zapytał mój ojciec
- Jest mi smuto, że nie ma mamy przy mnie. Nie mam się nawet kogo poradzić w sprawach sercowych- powiedziała. Byłem pewny, że chodzi o Pita.
- Mi będziesz mogła powiedzieć, może będę mogła ci pomóc,. W końcu jestem twoją babcią- powiedziała moja matka
- Dziękuję- odpowiedziała Lena i uśmiechnęła się
***Milena***
do domu szybko dotarliśmy. Była już siostra cioci.
- Dzień dobry- przywitałam ją
- Dzień dobry. Ty pewnie jesteś Milena. Iwona opowiedziała nam co wydarzyło się w twoim życiu. Jak będziesz potrzebować pomocy możesz liczyć na mnie i moja rodzinę. To jest mój mąż, Adrian- wskazała na przystojnego bruneta- A to nasz syn Konrad- wskazała na również przystojnego chłopaka, lecz ten był blondynem
- Milena, miło mi państwa poznać- uśmiechnęłam się w kierunku gości.
- Nam też jest miło ciebie poznać.- uśmiechnął się Adrian
- Chodźcie do salonu- powiedział wujek. Siedzieliśmy już wszyscy w salonie, gdy nagle zadzwonił mój telefon.
- Przepraszam na chwilę- powiedziałam i opuściłam salon. Na wyświetlaczu widniała uśmiechnięta twarz Zuzy.- Hej Zuza- przywitałam ją
- Hej Len. Nie uwierzysz co się stało- powiedziała na powitanie
- Hmmm...- udałam zamyśloną- Czyżby twój ukochany ci się oświadczył?- zapytałam
- Tak- krzyknęła na cały głos
- Gratulacje kochana. Czekam na zaproszenie- powiedziałam radośnie
- Już jesteś zaproszona. Zostaniesz moją świadkową?- zapytała
- No jasne, że tak. Opowiesz mi wszystko w piątek. Wracaj do narzeczonego i teściów- zaśmiałam się
- Okey. Papa- pożegnała mnie
- Papatki- powiedziałam i rozłączyłam się. Powróciłam do gości i wujek od razu zaczął przesłuchanie
- Któż to taki dzwonił, że masz taki uśmiech na twarzy?- zapytał z powagą
- Moja przyjaciółka, Zuza. Ta którą spotkaliście w domu dziecka. Podzieliła się ze mną świetną wiadomością- powiedziałam
- No to musiała być naprawdę bardzo dobra wiadomość. Jeszcze chwilę temu byłaś smutna- powiedziała ciocia
- Chłopak się jej oświadczył i poprosiła, żebym została jej świadkową- wytłumaczyłam
- No to naprawę świetna wiadomość- powiedział wujek- No ta należałoby uczcić taką nowinę- powiedział i podszedł do barku- wino, whisky czy czysta?- zapytał
- Wino wystarczy- powiedziała stanowczo ciocia. W oka mgnieniu wujek nalał. Całe popołudnie minęło nam naprawdę w świetnych humorach. Wujek nie oszczędzał nam alkoholu. Dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy o Konradzie. M.in. tego, że jest o rok starszy ode mnie, lubi sport zwłaszcza piłkę nożną oraz że lubi słuchać muzyki i czytać książki. Myślę, że się z nim świetnie dogadam. Złapałam dobry kontakt z siostrą cioci i jej mężem. Goście opuścili dom około 22. Rodzice cioci tez pojechali do siebie. Chciało mi się już spać. Poszłam wykonać szybką kąpiel i udałam się do krainy Morfeusza.
***************
- Witaj córeczko. Przemyślałam sobie wszystko co mi dziś powiedziałaś. I z czystym sercem mogę stwierdzić, że zakochałaś się w tym chłopaku. Jestem też pewna, że przez to co się stało w twoim życiu boisz się dać szansę tym uczuciom. Mówię tu o tym chłopaku, który zostawił cię tylko dlatego, że mieszkasz w domu dziecka. Ale musisz pamiętać, że nie każdy chłopak taki jest. Z tego co mi opowiadałaś, to Piotrkowi nie przeszkadza to. Z twojego opowiadania wnioskuję też, że bardzo cię polubił. Jeśli wyzna ci miłość to daj mu szansę. Pozwól żebyście oboje byli szczęśliwi. Wiem, że z mojej perspektywy może się to wszystko wydawać łatwe, a takie nie jest. Ale nie możesz lekceważyć uczuć innych i swoich. Pamiętaj, że zawsze będę przy tobie i zawsze będę nad tobą czuwać. Kocham Cię córeczko.
____________________________
Rozdział beznadziejny. Nieb mam weny do tego opowiadania.
DLATEGO ZAWIESZAM TO OPOWIADANIE NA CZAS NIE OKREŚLONY.
Przepraszam was za to. Wrócę tu najszybciej jak się da. Mam nadzieję że mi wybaczycie i pokażcie, że czekacie na ciąg dalszy.
- Wujku pożyczysz mi samochód?- zapytałam idąc w stronę parkingu
- A mogę wiedzieć po co ci on?- zapytał
- Chcę pojechać na grób mamy- wytłumaczyłam
- Po obiedzie pojadę z tobą.- powiedział otwierając samochód.
- Dobra- rzekłam siadając do samochodu. Całą drogę rozmawialiśmy. Do domu szybko dotarliśmy. Ciocia odgrzała rosół i drugie danie. W tym czasie razem z Dominiką nakryłam do stołu. Posiłek jedliśmy rozmawiając. Po skończonym obiedzie pomogłam posprzątać cioci ze stołu. Podałyśmy deser i zrobiłyśmy kawę oraz herbatę.
- To co wujku jedziemy na cmentarz?- zapytałam gdy posprzątałyśmy po deserze
- Pewnie- rzekł wstając z kanapy
- Zaraz przyjedzie Asia- powiedziała ciocia. Dla wyjaśnienia Asia to jej siostra.
- Za godzinę będziemy- powiedział wuj dając cioci buziaka w policzek.
- A można wiedzieć do kogo jedziecie na cmentarz?- zapytała babcia. Jakiś cud. Pierwszy raz od bardzo dawna pomyślałam tak o niej.
- Do mojej mamy- powiedziałam ubierając kozaki.
- To pojedziemy z wami- uśmiechnął się dziadek.
- okey- odpowiedział Igła. Po chwili w czwórkę jechaliśmy już na cmentarz. Po drodze rozmawialiśmy o mojej przyszłości. Przed cmentarzem kupiliśmy znicze i kwiaty. Z łatwością trafiłam na grób rodzicielki. Często do niej przychodziłam. Zwłaszcza w trudnych chwilach. Takie przydarzyły mi się po rozstaniu z Hubertem. Zawsze w myślach opowiadałam mamie co u mnie słychać. Tym razem było tak samo. Opowiedziałam jej o wydarzeniach z ostatnich dni, ale i o krótkiej znajomości z Nowakowskim. Polubiłam go, nawet bardzo. Z rozmowy z rodzicielką wyrwał mnie głos wujka.
- Możemy już jechać?- zapytał
- Jedźcie, ja mam jeszcze trochę do powiedzenia mamie- rzekłam
- To opowiadaj jej, a my na ciebie poczekamy w samochodzie- uśmiechnął się do mnie. Zostałam sama z mamą. Dokończyłam jej opowiadać. Poczułam się lepiej. Żałuje, że nie ma jej przy mnie w trudnych momentach.
***Krzysiek***
Zrozumiałem Milenę. Sam czasem potrzebuję się komuś wygadać. Postanowiłem zabrać rodziców do samochodu, żeby Milena, miała czas na rozmowę z matką.
- Krzysiek co zamierzacie zrobić z Mileną?- zapytała mnie mama gdy siedzieliśmy już w samochodzie.
- Rozmawiałem z Iwoną i jeżeli Milena będzie chciała u nas zamieszkać to w każdej chwili może się wprowadzić- odpowiedziałem na jej pytanie
- Przemyśleliście tą decyzję? rozmawialiście o tym z dziećmi?- zadała kolejne pytanie
- Długo o tym z Iwonką rozmawialiśmy i jesteśmy pewni swojej decyzji. a co do dzieciaków to bardzo polubiły Milenę
- Mam nadzieję, że nie będziecie żałować tej decyzji
- Nie zakładaj mamo od razu najgorszego. Myślę,, że i tak długo u nas nie będzie mieszkała- powiedziałem
- Dlaczego?- zapytała ze zdziwieniem
- Milena i mój kolega z klubu mają się ku sobie, więc myślę, że prędzej czy później będą razem i zamieszkają ze sobą
- Mają mieszkać razem bez ślubu? pozwolisz na to?
- Mamo to jest ich życie i zrobią z nim co będą chcieli- powiedziałem spokojnie- koniec rozmowy bo idzie Milena- powiedziałem gdy ujrzałem dziewczynę. Odpaliłem silnik i czekałem aż wsiądzie do auta.- Możemy już jechać?- zapytałem
- Tak- odpowiedziała smutnym głosem
- Milena co się stało?- zapytał mój ojciec
- Jest mi smuto, że nie ma mamy przy mnie. Nie mam się nawet kogo poradzić w sprawach sercowych- powiedziała. Byłem pewny, że chodzi o Pita.
- Mi będziesz mogła powiedzieć, może będę mogła ci pomóc,. W końcu jestem twoją babcią- powiedziała moja matka
- Dziękuję- odpowiedziała Lena i uśmiechnęła się
***Milena***
do domu szybko dotarliśmy. Była już siostra cioci.
- Dzień dobry- przywitałam ją
- Dzień dobry. Ty pewnie jesteś Milena. Iwona opowiedziała nam co wydarzyło się w twoim życiu. Jak będziesz potrzebować pomocy możesz liczyć na mnie i moja rodzinę. To jest mój mąż, Adrian- wskazała na przystojnego bruneta- A to nasz syn Konrad- wskazała na również przystojnego chłopaka, lecz ten był blondynem
- Milena, miło mi państwa poznać- uśmiechnęłam się w kierunku gości.
- Nam też jest miło ciebie poznać.- uśmiechnął się Adrian
- Chodźcie do salonu- powiedział wujek. Siedzieliśmy już wszyscy w salonie, gdy nagle zadzwonił mój telefon.
- Przepraszam na chwilę- powiedziałam i opuściłam salon. Na wyświetlaczu widniała uśmiechnięta twarz Zuzy.- Hej Zuza- przywitałam ją
- Hej Len. Nie uwierzysz co się stało- powiedziała na powitanie
- Hmmm...- udałam zamyśloną- Czyżby twój ukochany ci się oświadczył?- zapytałam
- Tak- krzyknęła na cały głos
- Gratulacje kochana. Czekam na zaproszenie- powiedziałam radośnie
- Już jesteś zaproszona. Zostaniesz moją świadkową?- zapytała
- No jasne, że tak. Opowiesz mi wszystko w piątek. Wracaj do narzeczonego i teściów- zaśmiałam się
- Okey. Papa- pożegnała mnie
- Papatki- powiedziałam i rozłączyłam się. Powróciłam do gości i wujek od razu zaczął przesłuchanie
- Któż to taki dzwonił, że masz taki uśmiech na twarzy?- zapytał z powagą
- Moja przyjaciółka, Zuza. Ta którą spotkaliście w domu dziecka. Podzieliła się ze mną świetną wiadomością- powiedziałam
- No to musiała być naprawdę bardzo dobra wiadomość. Jeszcze chwilę temu byłaś smutna- powiedziała ciocia
- Chłopak się jej oświadczył i poprosiła, żebym została jej świadkową- wytłumaczyłam
- No to naprawę świetna wiadomość- powiedział wujek- No ta należałoby uczcić taką nowinę- powiedział i podszedł do barku- wino, whisky czy czysta?- zapytał
- Wino wystarczy- powiedziała stanowczo ciocia. W oka mgnieniu wujek nalał. Całe popołudnie minęło nam naprawdę w świetnych humorach. Wujek nie oszczędzał nam alkoholu. Dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy o Konradzie. M.in. tego, że jest o rok starszy ode mnie, lubi sport zwłaszcza piłkę nożną oraz że lubi słuchać muzyki i czytać książki. Myślę, że się z nim świetnie dogadam. Złapałam dobry kontakt z siostrą cioci i jej mężem. Goście opuścili dom około 22. Rodzice cioci tez pojechali do siebie. Chciało mi się już spać. Poszłam wykonać szybką kąpiel i udałam się do krainy Morfeusza.
***************
- Witaj córeczko. Przemyślałam sobie wszystko co mi dziś powiedziałaś. I z czystym sercem mogę stwierdzić, że zakochałaś się w tym chłopaku. Jestem też pewna, że przez to co się stało w twoim życiu boisz się dać szansę tym uczuciom. Mówię tu o tym chłopaku, który zostawił cię tylko dlatego, że mieszkasz w domu dziecka. Ale musisz pamiętać, że nie każdy chłopak taki jest. Z tego co mi opowiadałaś, to Piotrkowi nie przeszkadza to. Z twojego opowiadania wnioskuję też, że bardzo cię polubił. Jeśli wyzna ci miłość to daj mu szansę. Pozwól żebyście oboje byli szczęśliwi. Wiem, że z mojej perspektywy może się to wszystko wydawać łatwe, a takie nie jest. Ale nie możesz lekceważyć uczuć innych i swoich. Pamiętaj, że zawsze będę przy tobie i zawsze będę nad tobą czuwać. Kocham Cię córeczko.
____________________________
Rozdział beznadziejny. Nieb mam weny do tego opowiadania.
DLATEGO ZAWIESZAM TO OPOWIADANIE NA CZAS NIE OKREŚLONY.
Przepraszam was za to. Wrócę tu najszybciej jak się da. Mam nadzieję że mi wybaczycie i pokażcie, że czekacie na ciąg dalszy.
niedziela, 20 września 2015
Rozdział 6
24 grudnia 2013
***Milena***
Obudziłam się o 8. Wiedziałam, że w kuchni jest jeszcze dużo do zrobienia. Szybko wybrałam ubrania i poszłam do łazienki. Tam wykonałam poranną toaletę i ubrałam się:
Odniosłam do pokoju piżamę, a zabrałam telefon i zeszłam na dół. W kuchni był już wujek.
- Cześć Mała. Jedz śniadanie i pojedziesz ze mną po choinkę- powiedział wujek stawiając przede mną miskę z budyniem.
- Cześć. Dziękuję- powiedziałam i zaczęłam jeść śniadanie. Szybko zjadłam i po chwili zakładałam buty oraz kurtkę. Już miałam wychodzić, ale zawołał mnie wujek.
- Nie zapomniałaś o czymś?- zapytał
- Raczej nie- odpowiedziałam po namyśle. wujek nic nie powiedział tylko podszedł do mnie i założył mi czapkę.
- Teraz możemy jechać- uśmiechnął się. Otworzył drzwi i wyszliśmy na zewnątrz. Padał drobny śnieg.Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy po drzewko. Na miejscu byliśmy po 20 minutach. Wujek nie mógł się zdecydować, którego świerczka wziąć. Po dłuższej chwili zastanowienia wybrał drzewko i mogliśmy wracać do domu. Droga powrotna minęła szybko. Po wejściu do domu od razu udałam się do kuchni, aby zrobić gorącą herbatę i śniadanie dla cioci i dzieciaków. Ignaczak w tym czasie ustawiał drzewko. Skończyłam robić ostatnią kanapkę, gdy przyszła reszta domowników.
- Cześć Milena- powitali mnie chórkiem
- Cześć wam- przywitałam się i podałam im śniadanie- Smacznego
- Dziękujemy- odpowiedziały mi dzieciaki z ciocią
-Dawno wstałaś?- zapytał ciocia
- Obudziłam się o 8- powiedziałam i napiłam się herbaty
- A wiesz może czy Krzysiek pojechał po choinkę?- ponownie zapytała
-Byłam razem z wujkiem. Drzewko stoi już w salonie, a wujek pojechał po coś. Powiedział, że jak wróci to razem z dzieciakami ubierze choinkę- powiedziałam.
-Mówił mi wieczorem, że ma coś ważnego do załatwienia. To dobrze, my mamy jeszcze sporo do zrobienia w kuchni.- powiedziała ciocia zbierając naczynia ze stołu. Nic już nie mówiłam. Dzieciaki po śniadaniu poszły szukać ozdób choinkowych, a ja z ciotką zaczęłyśmy gotować. Sprawnie nam to poszło, bo już przed 15 miałyśmy wszystko gotowe. Gdy my byłyśmy w kuchni reszta Ignaczaków ubrała choinkę i przygotowała stół.Gdy posprzątałyśmy w kuchni poszłyśmy się przygotować. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się:
Żeby nie blokować nikomu łazienki postanowiłam włosy wysuszyć w pokoju. Zostawiłam je rozpuszczone. Zeszłam na dół, żeby poustawiać potrawy na stole. W salonie siedział wujek i dzieci. Nagle zadzwonił dzwonek.
- chodźcie dzieciaki idziemy otworzyć- powiedział wujek wstając z kanapy. Postanowiłam poczekać na nich w salonie.
- Babcia, dziadek- usłyszałam wesoły głos dzieciaków.
- Cześć dzieciaki. Cześć synku- powiedziała jakaś kobieta
- Cześć wam. Chodźcie do salonu.- w tym samym czasie do salonu weszła ciocia.
- Krzysiu, kto to jest?- zapytała mama wujka
- To Milena Ignaczak, córka Patryka- powiedział wujek. Po tych słowach ciocia poszła przywitać się z teściami.
- A co ona tu robi nie powinna być w Wałbrzychu?- zapytała
- Opowie wam co się wydarzyło w jej życiu jeśli będzie miała ochotę.- powiedział wujek. Postanowiłam się z nimi przywitać
- Dobry wieczór Państwu- powiedziałam wymuszając sztuczny uśmiech.
- Dobry wieczór- powiedzieli razem
- Milena to jest moja mama Krystyna, a to tata Zbigniew- powiedział wujek
- Miło mi Państwa poznać.- powiedziałam
- Jacy Państwo? Jesteś córką naszego syna, więc jesteś naszą wnuczką- uśmiechnął się pan Zbigniew.
- Opowiesz nam coś o sobie?- zapytała pani Krystyna
- Może po kolacji- odpowiedziałam. Po moich słowach do salonu wbiegła Dominika, za nią weszli rodzice Iwony.
- Wzeszła pierwsza gwiazdka- powiedziała, gdy Igła wziął ją na ręce.
- Dobry wieczór- przywitali nas rodzice cioci.
- Cześć kochani. Poznajcie Milenę- powiedziała ciocia podchodząc do mnie.
- Dobry wieczór. Milena jestem- przywitałam ich uśmiechem
- Miło nam cię poznać. Iwonka opowiedziała nam co przeżyłaś. Mamy nadzieję, że teraz wszystko będzie układać się tak jak sobie wymarzysz.- przywitała mnie mama cioci, pani Łucja.
- Jak będziesz miała problem to możesz liczyć na naszą pomoc- uśmiechnął się do mnie Tata cioci, pan Grzegorz
- Będę o tym pamiętać.- powiedziałam z uśmiechem.
- To może zacznijmy składać życzenia, bo kolacja wystygnie- powiedziała ciocia. Składanie życzeń zajęło nam dobre pół godziny. Kolację jedliśmy w bardzo miłej atmosferze. Rodzice wujka nie drążyli tematu mojego dzieciństwa.
- Mamo kiedy prezenty?- zapytała Dominika
- Możecie już rozdać je wszystkim.- rzekła Iwona, a dzieciaki pobiegły pod choinkę.
- Milena to jest prezent specjalny dla ciebie- powiedział wujek podając mi paczkę.
- Od kogo?- zapytałam zdziwiona. W tym czasie każdy oglądał swoje prezenty
- Jak otworzysz To się dowiesz- uśmiechnął się wujek. Najpierw otworzyłam prezent, który podała mi Dominika. W środku była klubowa koszulka wujka, więc wiedziałam, że to prezent od niego. Następnie otworzyłam tajemniczy prezent. W środku pudełka była kartka. Pod nią następne pudełko. Byłam zaciekawiona od kogo to jest. Na kartce napisane były takie słowa.
" Wiem, że już składałem ci życzenia, ale zrobię to jeszcze raz.
Życzę ci, aby spełniły się wszystkie Twoje marzenia. Abyś zawsze była uśmiechnięta, skończyła studia, znalazła dobra pracę. Życzę ci również, żebyś spotkała miłość swojego życia i była z nią szczęśliwa.
***Milena***
Obudziłam się o 8. Wiedziałam, że w kuchni jest jeszcze dużo do zrobienia. Szybko wybrałam ubrania i poszłam do łazienki. Tam wykonałam poranną toaletę i ubrałam się:
Odniosłam do pokoju piżamę, a zabrałam telefon i zeszłam na dół. W kuchni był już wujek.
- Cześć Mała. Jedz śniadanie i pojedziesz ze mną po choinkę- powiedział wujek stawiając przede mną miskę z budyniem.
- Cześć. Dziękuję- powiedziałam i zaczęłam jeść śniadanie. Szybko zjadłam i po chwili zakładałam buty oraz kurtkę. Już miałam wychodzić, ale zawołał mnie wujek.
- Nie zapomniałaś o czymś?- zapytał
- Raczej nie- odpowiedziałam po namyśle. wujek nic nie powiedział tylko podszedł do mnie i założył mi czapkę.
- Teraz możemy jechać- uśmiechnął się. Otworzył drzwi i wyszliśmy na zewnątrz. Padał drobny śnieg.Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy po drzewko. Na miejscu byliśmy po 20 minutach. Wujek nie mógł się zdecydować, którego świerczka wziąć. Po dłuższej chwili zastanowienia wybrał drzewko i mogliśmy wracać do domu. Droga powrotna minęła szybko. Po wejściu do domu od razu udałam się do kuchni, aby zrobić gorącą herbatę i śniadanie dla cioci i dzieciaków. Ignaczak w tym czasie ustawiał drzewko. Skończyłam robić ostatnią kanapkę, gdy przyszła reszta domowników.
- Cześć Milena- powitali mnie chórkiem
- Cześć wam- przywitałam się i podałam im śniadanie- Smacznego
- Dziękujemy- odpowiedziały mi dzieciaki z ciocią
-Dawno wstałaś?- zapytał ciocia
- Obudziłam się o 8- powiedziałam i napiłam się herbaty
- A wiesz może czy Krzysiek pojechał po choinkę?- ponownie zapytała
-Byłam razem z wujkiem. Drzewko stoi już w salonie, a wujek pojechał po coś. Powiedział, że jak wróci to razem z dzieciakami ubierze choinkę- powiedziałam.
-Mówił mi wieczorem, że ma coś ważnego do załatwienia. To dobrze, my mamy jeszcze sporo do zrobienia w kuchni.- powiedziała ciocia zbierając naczynia ze stołu. Nic już nie mówiłam. Dzieciaki po śniadaniu poszły szukać ozdób choinkowych, a ja z ciotką zaczęłyśmy gotować. Sprawnie nam to poszło, bo już przed 15 miałyśmy wszystko gotowe. Gdy my byłyśmy w kuchni reszta Ignaczaków ubrała choinkę i przygotowała stół.Gdy posprzątałyśmy w kuchni poszłyśmy się przygotować. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się:
Żeby nie blokować nikomu łazienki postanowiłam włosy wysuszyć w pokoju. Zostawiłam je rozpuszczone. Zeszłam na dół, żeby poustawiać potrawy na stole. W salonie siedział wujek i dzieci. Nagle zadzwonił dzwonek.
- chodźcie dzieciaki idziemy otworzyć- powiedział wujek wstając z kanapy. Postanowiłam poczekać na nich w salonie.
- Babcia, dziadek- usłyszałam wesoły głos dzieciaków.
- Cześć dzieciaki. Cześć synku- powiedziała jakaś kobieta
- Cześć wam. Chodźcie do salonu.- w tym samym czasie do salonu weszła ciocia.
- Krzysiu, kto to jest?- zapytała mama wujka
- To Milena Ignaczak, córka Patryka- powiedział wujek. Po tych słowach ciocia poszła przywitać się z teściami.
- A co ona tu robi nie powinna być w Wałbrzychu?- zapytała
- Opowie wam co się wydarzyło w jej życiu jeśli będzie miała ochotę.- powiedział wujek. Postanowiłam się z nimi przywitać
- Dobry wieczór Państwu- powiedziałam wymuszając sztuczny uśmiech.
- Dobry wieczór- powiedzieli razem
- Milena to jest moja mama Krystyna, a to tata Zbigniew- powiedział wujek
- Miło mi Państwa poznać.- powiedziałam
- Jacy Państwo? Jesteś córką naszego syna, więc jesteś naszą wnuczką- uśmiechnął się pan Zbigniew.
- Opowiesz nam coś o sobie?- zapytała pani Krystyna
- Może po kolacji- odpowiedziałam. Po moich słowach do salonu wbiegła Dominika, za nią weszli rodzice Iwony.
- Wzeszła pierwsza gwiazdka- powiedziała, gdy Igła wziął ją na ręce.
- Dobry wieczór- przywitali nas rodzice cioci.
- Cześć kochani. Poznajcie Milenę- powiedziała ciocia podchodząc do mnie.
- Dobry wieczór. Milena jestem- przywitałam ich uśmiechem
- Miło nam cię poznać. Iwonka opowiedziała nam co przeżyłaś. Mamy nadzieję, że teraz wszystko będzie układać się tak jak sobie wymarzysz.- przywitała mnie mama cioci, pani Łucja.
- Jak będziesz miała problem to możesz liczyć na naszą pomoc- uśmiechnął się do mnie Tata cioci, pan Grzegorz
- Będę o tym pamiętać.- powiedziałam z uśmiechem.
- To może zacznijmy składać życzenia, bo kolacja wystygnie- powiedziała ciocia. Składanie życzeń zajęło nam dobre pół godziny. Kolację jedliśmy w bardzo miłej atmosferze. Rodzice wujka nie drążyli tematu mojego dzieciństwa.
- Mamo kiedy prezenty?- zapytała Dominika
- Możecie już rozdać je wszystkim.- rzekła Iwona, a dzieciaki pobiegły pod choinkę.
- Milena to jest prezent specjalny dla ciebie- powiedział wujek podając mi paczkę.
- Od kogo?- zapytałam zdziwiona. W tym czasie każdy oglądał swoje prezenty
- Jak otworzysz To się dowiesz- uśmiechnął się wujek. Najpierw otworzyłam prezent, który podała mi Dominika. W środku była klubowa koszulka wujka, więc wiedziałam, że to prezent od niego. Następnie otworzyłam tajemniczy prezent. W środku pudełka była kartka. Pod nią następne pudełko. Byłam zaciekawiona od kogo to jest. Na kartce napisane były takie słowa.
" Wiem, że już składałem ci życzenia, ale zrobię to jeszcze raz.
Życzę ci, aby spełniły się wszystkie Twoje marzenia. Abyś zawsze była uśmiechnięta, skończyła studia, znalazła dobra pracę. Życzę ci również, żebyś spotkała miłość swojego życia i była z nią szczęśliwa.
Wiem
co cię w życiu spotkało, dlatego chciałbym ci również życzyć,
aby te święta Bożego Narodzenia minęły ci w ciepłej, rodzinnej,
wesołej atmosferze. Aby w ciągu tych kilku najbliższych dni z
twojej twarzy nie zniknął uśmiech. Mam nadzieje ze te święta
rozpoczną nowe, lepsze dla ciebie życie. Wszystkiego najlepszego :)
Ps.
Pewnie jesteś ciekawa dlaczego prezent jest w dwóch opakowaniach.
W środku drugiego jest jeszcze jeden liścik, wszytko ci się w nim
wyjaśni"
Czytając
ten list byłam pewna ze to od Nowakowskiego. Nie czekając długo
otworzyłam drugie pudełko. Kolejna biała kartka. Wyprostowałam ją i
przeczytałam:
"
Jestem ci bardzo wdzięczny, za to co dla mnie zrobiłaś. Pomysł z
tymi dwoma pudelkami nawet nie wiem po co. Po prostu tak wyszło.
Znamy
się krótko, ale już zdążyłem cię polubić. Mam nadzieję, że
ty mnie też i ze prezent dla ciebie ci się spodoba. Zawsze będę
ci wdzięczny. Możesz na mnie liczyć w każdej chwili.
Piotrek
Nowakowski"
Odłożyłam kartkę i spojrzałam do paczki. W środku była koszulka Asseco z numerem Pita. Razem z wujkiem świetnie się dobrali z tymi prezentami. Nagle ktoś mnie zawołał
Odłożyłam kartkę i spojrzałam do paczki. W środku była koszulka Asseco z numerem Pita. Razem z wujkiem świetnie się dobrali z tymi prezentami. Nagle ktoś mnie zawołał
-
Milenko, opowiesz nam do się stało w twoim życiu?- zapytała, mama
wujka,, czyli moja babcia. Nie wiem czy będę kiedyś w stanie tak
do niej powiedzieć.
-
Nie chciałabym do tego wracać.- odpowiedziałam- Wujku mógłbyś za
mnie to opowiedzieć?- zapytałam Ignaczaka
-
Jeśli chcesz to tak- odpowiedział z uśmiechem
-
dziękuję ja na chwilkę pójdę do siebie.- powiedziałam i
wstałam od stołu. Schodami udałam się do mojego tymczasowego
pokoju. Chciałam zadzwonić do Piotrka i mu podziękować. Będąc w pokoju wyjęłam z kieszeni spodni telefon i wybrałam odpowiedni numer. Długo nie musiałam czekać, żeby odebrał.
***Piotrek***
Siedzieliśmy z rodziną w salonie i rozpakowywaliśmy prezenty. W pewnym momencie zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu pojawiła się uśmiechnięta twarz Mileny. Przeprosiłem rodzinę i odebrałem telefon
- Hej Milena- powitałem blondynkę
- Hej Piotrek. Dziękuję za prezent- powiedziała radosnym głosem
- Nie musisz dziękować- uśmiechnąłem się do telefonu.
- Ja uważam, że muszę
- To w takim razie na następny mecz przyjdź w mojej koszulce
- Jak zdobędę bilet to przyjdę
- Spokojnie, ja mam bilet. Miał być dla Olki, ale w obecnej sytuacji jest dla ciebie- powiedziałem z uśmiechem.
- Nie będę mogła go przyjąć
- Jeśli nie przyjmiesz to ja odwołuję zaproszenie na sylwestra- powiedziałem stanowczo
- To jest szantaż
- Nazywaj to jak chcesz. To co widzimy się w piątek o 16 na meczu?- zapytałem
- Umiesz przekonywać człowieka- zaśmiała się.
- Milena chodź już na dół- usłyszałem głos Krzyśka
- Muszę już kończyć.
- Słyszałem
- Piotrek życzę ci wesołych, zdrowych rodzinnych świąt Bożego Narodzenia. Abyś spełnił swoje marzenia, spotkał fajną dziewczynę, która doceni jakim wspaniałym mężczyzną jesteś. Nie jestem dobra w składaniu życzeń- zaśmiała się, a ja razem z nią- Wszystkiego dobrego. Dobranoc
- Dziękuję. Dobranoc i do zobaczenia w piątek- powiedziałem, po czym dziewczyna się rozłączyła.
Schowałem telefon i wróciłem do rodziny. Na mojej twarzy cały czas był uśmiech. Moi bliscy zaczęli wypytywać o powód mojego uśmiechu. Musiałem cierpliwie odpowiadać na każde zadane pytanie.
- Piotruś czemu od razu nie powiedziałeś nam o tym co zrobiła ci Ola?- zapytała mama
- Bo dla was była to idealna dziewczyna dla mnie. Zawsze musieliście wybierać mi znajomych- odparłem podniesionym głosem.
- Wiesz dobrze, że dla nas liczy się twoje szczęście. Olka to naprawdę była fajna dziewczyna. Lubiliśmy ją, a ona okazała się zupełnie obcą nam osobą.- powiedział mój ojciec.
- Dlatego nigdy więcej nie wybierajcie mi dziewczyny- krzyknąłem i wyszedłem z salonu. Byłem wściekły. Rodzice zawsze wybierali mi znajomych. tłumaczyli się, że robią to dla mojego dobra. Jednak nigdy się to dla mnie dobrze nie kończyło. Najgorsze jest to, że mojemu bratu pozwalali na wszystko, a mi na nic. Zakończyłem wspominanie przeszłości. Zacząłem przygotowywać się do pasterki.
***Milena***
Rozmawiałam z Piotrkiem. Nagle zawołał mnie wujek. Zakończyłam rozmowę i zeszłam na dół.
- Krzysiu opowiedział nam co się wydarzyło w Twoim życiu. Jest nam strasznie głupio za naszego syna- powiedziała pani Krystyna.
- Nie rozmawiajmy o tym. Nie lubię do tego wracać- poprosiłam siadając przy stole
- Jak sobie życzysz. Ale pamiętaj, że możesz a nas liczyć- powiedział pan Zbigniew
- Będę pamiętać- uśmiechnęłam się do niego.
Reszta wieczoru minęła nam w miłej atmosferze. Ze względu na dzieci udaliśmy się na pasterkę o 22. Po powrocie od razu udałam się do pokoju i krainy Morfeusza.
_______________________
W 6 rozdziale Milena poznała dziadków. Okazało się również, że do tej pory to rodzice wybierali Piotrkowi znajomych, a on sam nie miał nic do powiedzenia. Wybrali mu również ostatnią dziewczynę. Teraz to on sam decyduje o znajomości z Mileną. Może będzie z tego coś więcej?
Mam nadzieję, że wam się podoba. Mam do ogromną prośbę, żeby każda z was która czyta, zostawiła po sobie ślad w postaci komentarza.
Pozdrawiam i do niedzieli :*
Ps. Zapraszam na dalsze losy Angeli w moim drugim opowiadaniu
Schowałem telefon i wróciłem do rodziny. Na mojej twarzy cały czas był uśmiech. Moi bliscy zaczęli wypytywać o powód mojego uśmiechu. Musiałem cierpliwie odpowiadać na każde zadane pytanie.
- Piotruś czemu od razu nie powiedziałeś nam o tym co zrobiła ci Ola?- zapytała mama
- Bo dla was była to idealna dziewczyna dla mnie. Zawsze musieliście wybierać mi znajomych- odparłem podniesionym głosem.
- Wiesz dobrze, że dla nas liczy się twoje szczęście. Olka to naprawdę była fajna dziewczyna. Lubiliśmy ją, a ona okazała się zupełnie obcą nam osobą.- powiedział mój ojciec.
- Dlatego nigdy więcej nie wybierajcie mi dziewczyny- krzyknąłem i wyszedłem z salonu. Byłem wściekły. Rodzice zawsze wybierali mi znajomych. tłumaczyli się, że robią to dla mojego dobra. Jednak nigdy się to dla mnie dobrze nie kończyło. Najgorsze jest to, że mojemu bratu pozwalali na wszystko, a mi na nic. Zakończyłem wspominanie przeszłości. Zacząłem przygotowywać się do pasterki.
***Milena***
Rozmawiałam z Piotrkiem. Nagle zawołał mnie wujek. Zakończyłam rozmowę i zeszłam na dół.
- Krzysiu opowiedział nam co się wydarzyło w Twoim życiu. Jest nam strasznie głupio za naszego syna- powiedziała pani Krystyna.
- Nie rozmawiajmy o tym. Nie lubię do tego wracać- poprosiłam siadając przy stole
- Jak sobie życzysz. Ale pamiętaj, że możesz a nas liczyć- powiedział pan Zbigniew
- Będę pamiętać- uśmiechnęłam się do niego.
Reszta wieczoru minęła nam w miłej atmosferze. Ze względu na dzieci udaliśmy się na pasterkę o 22. Po powrocie od razu udałam się do pokoju i krainy Morfeusza.
_______________________
W 6 rozdziale Milena poznała dziadków. Okazało się również, że do tej pory to rodzice wybierali Piotrkowi znajomych, a on sam nie miał nic do powiedzenia. Wybrali mu również ostatnią dziewczynę. Teraz to on sam decyduje o znajomości z Mileną. Może będzie z tego coś więcej?
Mam nadzieję, że wam się podoba. Mam do ogromną prośbę, żeby każda z was która czyta, zostawiła po sobie ślad w postaci komentarza.
Pozdrawiam i do niedzieli :*
Ps. Zapraszam na dalsze losy Angeli w moim drugim opowiadaniu
niedziela, 13 września 2015
Rozdział 5
***Milena***
Obudził mnie dzwoniący telefon. Przeklinałam w myślach osobę która mnie budzi. Nie chętnie podniosłam się na łokciach do pozycji siedzącej. Wzrokiem odszukałam telefon. Na jego wyświetlaczu widziałam, że dzwoni Piotrek i jest 8 rano. Zaspana odebrałam telefon.
- Halo?- zapytałam ziewając
- Witam śpiącą królewnę- zaśmiał się Nowakowski
- Witam matoła, który wybudził mnie z pięknego snu
- Wiem, że sny o mnie są piękne, ale nie musisz być wredna
- Możesz pomarzyć
- O czym?
- O tym, że śnie o Tobie. Mów dlaczego mnie budzisz
- Chcę zabrać cię na kawę
- Chętnie, ale nie dzisiaj
- Czemu?
- Musze pomóc cioci w przygotowaniach do świąt
- Znajdziesz dla mnie chwilkę. Będę za godzinę. Do zobaczenia- powiedział i się rozłączył. Wstałam z łóżka. Zabrałam ubrania przygotowane na dzisiaj i poszłam do łazienki..
Poranna toaleta zajęła mi pół godziny. Zeszłam na do kuchni. Tam zastałam uśmiechniętych Ignaczaków.
- Cześć Wam- przywitałam się siadając przy stole.
- Cześć Słonko. Zjadaj śniadanie- powiedziała ciocia stawiając przede mną talerz z kanapkami.
- Dziękuję. Dzwonił do mnie Piotrek, za 30 minut wpadnie na kawę- powiedziałam upijając łyk herbaty
- To teraz do Ciebie dzwoni. Mnie nawet nie raczy poinformować o odwiedzinach- powiedział w żartach wujek
- Pewnie polubił Milenę i szuka sposobu, żeby z nią pogadać- uśmiechnęła się ciocia. Poczułam, że moje policzki oblewa delikatny rumieniec
- Popatrz jak się rumieni- rzekł wujek do Iwony- Co się wczoraj działo u Pita?- zapytał, a ja zaczęłam się śmiać- I z czego się teraz śmiejesz?- zadał kolejne pytanie
- Z tej sytuacji. Jestem pewna, że jak przyjdzie Piotrek to będziesz prawić mu kazania- powiedziałam śmiejąc się. Wujek udał obrażonego i nie odzywał się. Jadłam ostatnią kanapkę, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
- jedz spokojnie, ja otworzę- powiedziała ciocia
-Hej Milena. Smacznego- uśmiechnął się i podszedł. Za pleców wyjął bukiet czerwonych róż.Wręczył ja mi, a potem mnie przytulił.
- Cześć- uśmiechnęłam się- Dziękuję.A te kwiaty to z jakiej okazji?- zapytałam zdziwiona
- Chciałem ci podziękować za wczoraj. Gdyby nie ty to do tej pory tkwiłbym w tym zakłamanym związku.- powiedział środkowy.
- Nie masz za co. Nie mogłam inaczej. Jesteś przyjacielem wujka, a on by mi tego nie wybaczył- powiedziałam przytulając Piotrka.
-Hmm hmm- odchrząknął wujek
- Siadaj zrobię ci coś do picia- powiedziałam wskazując krzesła
-Kawę poproszę.- powiedział Nowakowski
- Wujku chcesz coś do picia?- zapytałam
-Kawę- powiedział. W końcu normalnie się do mnie odezwał - A ty Piter bratanicy mi nie podrywaj- zwrócił się do środkowego.
- Krzychu wujaszku, spokojnie. Milena mi pomogła i jestem jej za to bardzo wdzięczny. Nic więcej- zaczął tłumaczyć Nowakowski.
- Powiedzmy, że ci wierzę- zaśmiał się libero. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się gdy do kuchni weszła Iwona z dzieciakami.
- Wujek- krzyknęła Dominika z Sebastianem przytulając się do środkowego
- Cześć dzieciaki- powiedział z uśmiechem siatkarz
- Dzieci co chcecie na śniadanie?- zapytała ciocia
- Naleśniki- zgodnie krzyknęło rodzeństwo
- To idźcie do salonu a ja zaraz wam przyniosę śniadanie- powiedziała ciocia
- A my chcemy naleśniki takie jak wczoraj zrobiła nam Milena- powiedział Seba. Na mojej twarzy pokazał się po raz kolejny uśmiech
- Więc tak wkradłaś się w ich łaski- powiedział wujek
- Ja im tylko wczoraj zrobiłam na kolację to co chcieli- powiedziałam na swoja obronę
- Zrobisz nam naleśniki?- zapytały dzieciaki przytulając mnie
- No pewnie- powiedziałam z uśmiechem- Ale jak dłużej mnie będziecie tak mocno ściskać to mnie udusicie i naleśników nie będzie- powiedziałam, na co reszta towarzystwa wybuchła śmiechem. Dzieciaki poszły do salonu, a ja zaczęłam przygotowywać im śniadanie
- Masz świetne podejście do dzieci- powiedziała ciocia
- W domu dziecka dużo czasu z nimi spędzałam- uśmiechnęłam się i przygotowałam ciasto, po czym zaczęłam smażyć naleśniki. Gdy usmażyłam ostatniego zabrałam z blatu talerz z naleśnikami i zaniosłam na stół.
- Wojsko chcesz nakarmić?- zapytał wujek
- Nie. tylko dwójkę dzieci, dwóch przerośniętych facetów i ciocię- wyszczerzyłam się do wujka
- Zapomniałaś dodać, że jeszcze piękną blondynkę- powiedział Piter. Moje policzki zarumieniły się
- A ty znów podrywasz mi bratanicę. Zaproś ją na randkę, a nie mi tu przy dzieciach- powiedział zdenerwowany Igła, razem z Piotrkiem odpowiedzieliśmy śmiechem
- Ciekawe co zrobisz jak jakiś chłopak będzie zapraszał Dominikę na randkę- powiedziała ciocia. W tym czasie postawiłam na stole kubki z kakaem.
- Zobaczymy- powiedział Ignaczak
- Z takim talentem marnujesz się na fizjoterapii- powiedział Nowakowski
- Nie talent, tylko nauka u kucharek w domu dziecka.- powiedziałam zbierając naczynia
- Mów co chcesz, ale ja i tak sądzę, że się tam marnujesz- powiedział siatkarz
- Jak chcecie rozmawiać to idźcie do salonu- powiedziała ciocia. Siatkarze i dzieciaki posłusznie wyszli, ja zostałam żeby pomóc cioci. Kończyłyśmy ostatnie ciasto, a do kuchni wszedł Nowakowski
- Na mnie już pora. Wesołych świąt- powiedział z uśmiechem środkowy
- Tobie również wesołych- powiedziałyśmy z ciocią równocześnie. Siatkarz pożegnał się z nami, a my wróciłyśmy do przerwanej czynności.
- Co będzie na obiad?- przerwał Ignaczak
- Obiad będzie dopiero jak posprzątacie- rzekła stanowczo Iwona
- Ale dlaczego?- jęknął zrezygnowany wuj
- Zadaj jeszcze jedno pytanie a ruski miesiąc mnie popamiętasz- krzyknęła ciotka
- Kochanie spokojnie. A jak posprzątamy to co będzie na obiad?- zapytał wujek
- Krzysiek daj nam spokój. Jutro przyjadą nasi rodzice a my oprócz ciast nie mamy nic. Przestań mnie denerwować i wynocha z kuchni. A na obiad zamówcie coś. Ale najpierw macie posprzątać- powiedziała zdenerwowana ciocia. Wujek posłuchał Iwony i wyszedł.
Do wieczora przygotowałyśmy wszystkie potrawy na wigilię. Miałyśmy również przygotowane niektóre mięsa na Boże Narodzenie. Po całym dniu w kuchni byłam padnięta. Jutro czeka mnie kolejny taki dzień. Miałam ochotę porozmawiać dziś z Zuzą. Poszłam szybko się umyć. Po opuszczeniu łazienki wzięłam telefon. Odblokowałam go. Ujrzałam dużo nie odebranych wiadomości większość od Zuzki i Pita. Była też jedna od mojego szefa:
" Pani Wilk wycofała zlecenie. Masz wolne do 7 stycznia. Wesołych Świąt."
Nie miałam ochoty mu odpisywać. Odczytałam wiadomości od Rudej i zadzwoniłam do niej. Odebrała od razu
- Hej Len- usłyszałam wesoły głos Rudzielca
- Hej Ruda- przywitałam ją
- Co u ciebie?
- Za dużo mówić. Spotkamy się po świętach to wszystko ci opowiem
- Boisz się rachunku za telefon?- zaśmiała się
- Zagadałaś. Powiedz lepiej jak ty sobie radzisz- zapytałam
- Smutno mi tu bez ciebie. To nasze pierwsze święta, których nie spędzimy razem- powiedziała smutnym głosem
- Wpadnę do ciebie w drugi dzień świąt- próbowałam ją pocieszyć
- W święta mnie nie będzie. Rodzice Przemka zaprosili mnie na święta
- To świetnie. Nie będziesz sama, a i bliżej poznasz przyszłych teściów
- A weź mnie lepiej nie pocieszaj. Boję się tego spotkania. Mogę pożyczyć od ciebie jakąś sukienkę?
- Jasne, ale chcę być twoją świadkową na ślubie- zaśmiałam się
- Dobra, ale bez chłopaka nawet na niego nie przychodź- obie zaśmiałyśmy się
- Myślę, że jakiegoś znajdę.
- Dobra będę kończyć- powiedziała Ruda
- Rozumiem, musisz się przygotować na spotkanie z teściami- zaśmiałam się
- Pogadamy jak ty znajdziesz chłopaka. Wesołych Świąt Lenka
- Tobie również Wesołych Zuzka
- Dobranoc. Widzimy się w piątek- pożegnała się Zuza
- Dobranoc i do zobaczenia- pożegnałam się z przyjaciółką. Miałam już odkładać telefon, ale dostałam sms-a:
"Chciałbym cię zapytać czy nie poszłabyś ze mną na zabawę sylwestrową? C.P."
***Piotrek***
Jestem już w Żyrardowie. Jednak cały czas myślę o Milenie. Oczarowała mnie. Jestem jej bardzo wdzięczny za wczoraj. Polubiłem ją nawet bardzo.Postanowiłem napisać do dziewczyny:
"Chciałbym cię zapytać czy nie poszłabyś ze mną na zabawę sylwestrową? C.P."
Na odpowiedź długo nie musiałem czekać
" Jeżeli wujek mi pozwoli to z chęcią :) M."
"Pogadam z nim to się zgodzi. Po za tym on też będzie"
" No to sobie nie poszaleję na tej imprezie :("
" Coś wymyślimy. Jeszcze raz Wesołych Świąt Piękna :* "
" Dziękuję jeszcze raz ha ha :) Tobie również :* Ja już idę spać. Dobranoc :)"
" Dobranoc :*"
Gdy pisałem z blondynką na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech. Mam nadzieję, że da mi się poznać bliżej. Ułożyłem się do snu, a w głowie dalej miałem obraz uśmiechniętej dziewczyny. Moje myśli przerwał mój starszy brat.
- Piotrek śpisz?- zapytał Łukasz
- Jeszcze nie- odpowiedziałem podnosząc się na łokciach.- Co chcesz?
- Nie chciałem rozmawiać o tym przy rodzicach. Widzę, że masz jakiś problem. - zapytał siadając koło mnie. Zza pleców wyjął zgrzewkę piwa- To jak powiesz co się dzieje?
- Ty to wiesz jak mnie przekonać- zaśmiałem się otwierając butelkę
- No to teraz mi powiedz jakie masz problemy- zachęcał mnie brat
- Przy pomocy pewnej dziewczyny, przyłapałem Olkę na zdradzie- wyrzuciłem z siebie
- Czemu nie powiedziałeś prawdy rodzicom?- zadał kolejne pytanie
- Wiesz jak bardzo lubią Olkę. Nie uwierzyliby w to.- powiedziałem upijając łyk piwa
- Ale to chyba nie wszystko?
- Znasz mnie jak nikt inny. Jest jeszcze w tym wszystkim Milena- powiedziałem, a na mojej twarzy zagościł nieśmiały uśmiech
- Kto to taki?- zapytał z niecierpliwością.
- Milena Ignaczak- zakrztusił się pitym piwem, a ja wyjąłem telefon i włączyłem fb. Znalazłem profil blondynki pokazałem mu jedno ze zdjęć.
- Siostra tego Krzysztofa Ignaczaka?- zapytał
- Nie, to jest jego bratanica- wyjaśniłem mu
- Niezła z niej laska. Jak myślisz polubi drugiego Nowakowskiego?- zapytał poprawiając włosy
- Znam ją tylko 2 dni więc ci tego nie powiem- powiedziałem przyglądając się zdjęciu dziewczyny.
- Coś czuję, że szybko zapomnisz o Olce- rzekł wstając z łóżka
- Możliwe. Kiedy ty przedstawisz mi swoją dziewczynę?- zapytałem zmieniając temat
- W drugi dzień świąt.- powiedział podchodząc do drzwi
- No ja mam nadzieję. A teraz do spania braciszku- powiedziałem układając się w łóżku
- Nie pozwalaj sobie młody. To ja tu jestem starszy- powiedział dumnie Łuki
- Ale ja jestem wyższy i wyglądam na starszego- wyszczerzyłem się do niego
- Czepiasz się szczegółów- powiedział gasząc światło- Dobranoc
- Dobranoc- odpowiedziałem. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem.
***Milena***
Pisząc z Nowakowskim na mojej twarzy cały czas widniał uśmiech. Polubiłam tego człowieka. Wszyscy mówią, że jest cichy, skryty w sobie. Przez te 2 dni wyrobiłam sobie inne zdanie o nim. Dobrze znosi rozstanie z dziewczyną. Mam nadzieję, że pozwoli mi się bliżej poznać. Rozmyślania o środkowym przerwała mi Dominisia.
- Poczytasz mi bajkę?- zapytała
- Pewnie- powiedziałam i wstałam z łóżka. Podałam dziewczynce rękę i poszłyśmy do jej pokoju. Kuzynka wybrała bajkę, którą mam jej poczytać i ułożyła się wygodnie w łóżeczku. Po kilkunastu minutach czytania Dominika zasnęła. Odłożyłam książkę na półę, zgasiłam światło i po cichu opuściłam pokój małej. Idąc do siebie potknęłam się o coś. Jak się okazało były to buty wujka. Podniosłam obolałe ciało i zabrałam obuwie. Zmieniłam kierunek i poszłam do sypialni wujostwa. Po zapukaniu do drzwi usłyszałam "proszę". Otworzyłam drzwi weszłam do pomieszczenia.
- Co jest młoda? Spać nie możesz?- zapytał wuj
- Czytałam bajkę Dominice. A wracając do pokoju potknęłam się o czyjąś zgubę- powiedziałam machając butami.
- A ja ich szukałem- powiedział roześmiany wujek. Podałam mu buty.
- Dobranoc- powiedziałam kierując się do drzwi
- dobranoc- odpowiedziało mi małżeństwo. Poszłam do swojego pokoju. Położyłam się do łóżka. Długo nie mogłam zasnąć. Po dłuższej chwili byłam w Krainie Morfeusza.
=============================
Nie będę się rozpisywać. Mam nadzieję, że się wam podoba. Czekam na opinie.
Pozdrawiam i do niedzieli :*
Ps. Zapraszam na moje drugie opowiadanie
Obudził mnie dzwoniący telefon. Przeklinałam w myślach osobę która mnie budzi. Nie chętnie podniosłam się na łokciach do pozycji siedzącej. Wzrokiem odszukałam telefon. Na jego wyświetlaczu widziałam, że dzwoni Piotrek i jest 8 rano. Zaspana odebrałam telefon.
- Halo?- zapytałam ziewając
- Witam śpiącą królewnę- zaśmiał się Nowakowski
- Witam matoła, który wybudził mnie z pięknego snu
- Wiem, że sny o mnie są piękne, ale nie musisz być wredna
- Możesz pomarzyć
- O czym?
- O tym, że śnie o Tobie. Mów dlaczego mnie budzisz
- Chcę zabrać cię na kawę
- Chętnie, ale nie dzisiaj
- Czemu?
- Musze pomóc cioci w przygotowaniach do świąt
- Znajdziesz dla mnie chwilkę. Będę za godzinę. Do zobaczenia- powiedział i się rozłączył. Wstałam z łóżka. Zabrałam ubrania przygotowane na dzisiaj i poszłam do łazienki..
Poranna toaleta zajęła mi pół godziny. Zeszłam na do kuchni. Tam zastałam uśmiechniętych Ignaczaków.
- Cześć Wam- przywitałam się siadając przy stole.
- Cześć Słonko. Zjadaj śniadanie- powiedziała ciocia stawiając przede mną talerz z kanapkami.
- Dziękuję. Dzwonił do mnie Piotrek, za 30 minut wpadnie na kawę- powiedziałam upijając łyk herbaty
- To teraz do Ciebie dzwoni. Mnie nawet nie raczy poinformować o odwiedzinach- powiedział w żartach wujek
- Pewnie polubił Milenę i szuka sposobu, żeby z nią pogadać- uśmiechnęła się ciocia. Poczułam, że moje policzki oblewa delikatny rumieniec
- Popatrz jak się rumieni- rzekł wujek do Iwony- Co się wczoraj działo u Pita?- zapytał, a ja zaczęłam się śmiać- I z czego się teraz śmiejesz?- zadał kolejne pytanie
- Z tej sytuacji. Jestem pewna, że jak przyjdzie Piotrek to będziesz prawić mu kazania- powiedziałam śmiejąc się. Wujek udał obrażonego i nie odzywał się. Jadłam ostatnią kanapkę, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
- jedz spokojnie, ja otworzę- powiedziała ciocia
-Hej Milena. Smacznego- uśmiechnął się i podszedł. Za pleców wyjął bukiet czerwonych róż.Wręczył ja mi, a potem mnie przytulił.
- Cześć- uśmiechnęłam się- Dziękuję.A te kwiaty to z jakiej okazji?- zapytałam zdziwiona
- Chciałem ci podziękować za wczoraj. Gdyby nie ty to do tej pory tkwiłbym w tym zakłamanym związku.- powiedział środkowy.
- Nie masz za co. Nie mogłam inaczej. Jesteś przyjacielem wujka, a on by mi tego nie wybaczył- powiedziałam przytulając Piotrka.
-Hmm hmm- odchrząknął wujek
- Siadaj zrobię ci coś do picia- powiedziałam wskazując krzesła
-Kawę poproszę.- powiedział Nowakowski
- Wujku chcesz coś do picia?- zapytałam
-Kawę- powiedział. W końcu normalnie się do mnie odezwał - A ty Piter bratanicy mi nie podrywaj- zwrócił się do środkowego.
- Krzychu wujaszku, spokojnie. Milena mi pomogła i jestem jej za to bardzo wdzięczny. Nic więcej- zaczął tłumaczyć Nowakowski.
- Powiedzmy, że ci wierzę- zaśmiał się libero. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się gdy do kuchni weszła Iwona z dzieciakami.
- Wujek- krzyknęła Dominika z Sebastianem przytulając się do środkowego
- Cześć dzieciaki- powiedział z uśmiechem siatkarz
- Dzieci co chcecie na śniadanie?- zapytała ciocia
- Naleśniki- zgodnie krzyknęło rodzeństwo
- To idźcie do salonu a ja zaraz wam przyniosę śniadanie- powiedziała ciocia
- A my chcemy naleśniki takie jak wczoraj zrobiła nam Milena- powiedział Seba. Na mojej twarzy pokazał się po raz kolejny uśmiech
- Więc tak wkradłaś się w ich łaski- powiedział wujek
- Ja im tylko wczoraj zrobiłam na kolację to co chcieli- powiedziałam na swoja obronę
- Zrobisz nam naleśniki?- zapytały dzieciaki przytulając mnie
- No pewnie- powiedziałam z uśmiechem- Ale jak dłużej mnie będziecie tak mocno ściskać to mnie udusicie i naleśników nie będzie- powiedziałam, na co reszta towarzystwa wybuchła śmiechem. Dzieciaki poszły do salonu, a ja zaczęłam przygotowywać im śniadanie
- Masz świetne podejście do dzieci- powiedziała ciocia
- W domu dziecka dużo czasu z nimi spędzałam- uśmiechnęłam się i przygotowałam ciasto, po czym zaczęłam smażyć naleśniki. Gdy usmażyłam ostatniego zabrałam z blatu talerz z naleśnikami i zaniosłam na stół.
- Wojsko chcesz nakarmić?- zapytał wujek
- Nie. tylko dwójkę dzieci, dwóch przerośniętych facetów i ciocię- wyszczerzyłam się do wujka
- Zapomniałaś dodać, że jeszcze piękną blondynkę- powiedział Piter. Moje policzki zarumieniły się
- A ty znów podrywasz mi bratanicę. Zaproś ją na randkę, a nie mi tu przy dzieciach- powiedział zdenerwowany Igła, razem z Piotrkiem odpowiedzieliśmy śmiechem
- Ciekawe co zrobisz jak jakiś chłopak będzie zapraszał Dominikę na randkę- powiedziała ciocia. W tym czasie postawiłam na stole kubki z kakaem.
- Zobaczymy- powiedział Ignaczak
- Z takim talentem marnujesz się na fizjoterapii- powiedział Nowakowski
- Nie talent, tylko nauka u kucharek w domu dziecka.- powiedziałam zbierając naczynia
- Mów co chcesz, ale ja i tak sądzę, że się tam marnujesz- powiedział siatkarz
- Jak chcecie rozmawiać to idźcie do salonu- powiedziała ciocia. Siatkarze i dzieciaki posłusznie wyszli, ja zostałam żeby pomóc cioci. Kończyłyśmy ostatnie ciasto, a do kuchni wszedł Nowakowski
- Na mnie już pora. Wesołych świąt- powiedział z uśmiechem środkowy
- Tobie również wesołych- powiedziałyśmy z ciocią równocześnie. Siatkarz pożegnał się z nami, a my wróciłyśmy do przerwanej czynności.
- Co będzie na obiad?- przerwał Ignaczak
- Obiad będzie dopiero jak posprzątacie- rzekła stanowczo Iwona
- Ale dlaczego?- jęknął zrezygnowany wuj
- Zadaj jeszcze jedno pytanie a ruski miesiąc mnie popamiętasz- krzyknęła ciotka
- Kochanie spokojnie. A jak posprzątamy to co będzie na obiad?- zapytał wujek
- Krzysiek daj nam spokój. Jutro przyjadą nasi rodzice a my oprócz ciast nie mamy nic. Przestań mnie denerwować i wynocha z kuchni. A na obiad zamówcie coś. Ale najpierw macie posprzątać- powiedziała zdenerwowana ciocia. Wujek posłuchał Iwony i wyszedł.
Do wieczora przygotowałyśmy wszystkie potrawy na wigilię. Miałyśmy również przygotowane niektóre mięsa na Boże Narodzenie. Po całym dniu w kuchni byłam padnięta. Jutro czeka mnie kolejny taki dzień. Miałam ochotę porozmawiać dziś z Zuzą. Poszłam szybko się umyć. Po opuszczeniu łazienki wzięłam telefon. Odblokowałam go. Ujrzałam dużo nie odebranych wiadomości większość od Zuzki i Pita. Była też jedna od mojego szefa:
" Pani Wilk wycofała zlecenie. Masz wolne do 7 stycznia. Wesołych Świąt."
Nie miałam ochoty mu odpisywać. Odczytałam wiadomości od Rudej i zadzwoniłam do niej. Odebrała od razu
- Hej Len- usłyszałam wesoły głos Rudzielca
- Hej Ruda- przywitałam ją
- Co u ciebie?
- Za dużo mówić. Spotkamy się po świętach to wszystko ci opowiem
- Boisz się rachunku za telefon?- zaśmiała się
- Zagadałaś. Powiedz lepiej jak ty sobie radzisz- zapytałam
- Smutno mi tu bez ciebie. To nasze pierwsze święta, których nie spędzimy razem- powiedziała smutnym głosem
- Wpadnę do ciebie w drugi dzień świąt- próbowałam ją pocieszyć
- W święta mnie nie będzie. Rodzice Przemka zaprosili mnie na święta
- To świetnie. Nie będziesz sama, a i bliżej poznasz przyszłych teściów
- A weź mnie lepiej nie pocieszaj. Boję się tego spotkania. Mogę pożyczyć od ciebie jakąś sukienkę?
- Jasne, ale chcę być twoją świadkową na ślubie- zaśmiałam się
- Dobra, ale bez chłopaka nawet na niego nie przychodź- obie zaśmiałyśmy się
- Myślę, że jakiegoś znajdę.
- Dobra będę kończyć- powiedziała Ruda
- Rozumiem, musisz się przygotować na spotkanie z teściami- zaśmiałam się
- Pogadamy jak ty znajdziesz chłopaka. Wesołych Świąt Lenka
- Tobie również Wesołych Zuzka
- Dobranoc. Widzimy się w piątek- pożegnała się Zuza
- Dobranoc i do zobaczenia- pożegnałam się z przyjaciółką. Miałam już odkładać telefon, ale dostałam sms-a:
"Chciałbym cię zapytać czy nie poszłabyś ze mną na zabawę sylwestrową? C.P."
***Piotrek***
Jestem już w Żyrardowie. Jednak cały czas myślę o Milenie. Oczarowała mnie. Jestem jej bardzo wdzięczny za wczoraj. Polubiłem ją nawet bardzo.Postanowiłem napisać do dziewczyny:
"Chciałbym cię zapytać czy nie poszłabyś ze mną na zabawę sylwestrową? C.P."
Na odpowiedź długo nie musiałem czekać
" Jeżeli wujek mi pozwoli to z chęcią :) M."
"Pogadam z nim to się zgodzi. Po za tym on też będzie"
" No to sobie nie poszaleję na tej imprezie :("
" Coś wymyślimy. Jeszcze raz Wesołych Świąt Piękna :* "
" Dziękuję jeszcze raz ha ha :) Tobie również :* Ja już idę spać. Dobranoc :)"
" Dobranoc :*"
Gdy pisałem z blondynką na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech. Mam nadzieję, że da mi się poznać bliżej. Ułożyłem się do snu, a w głowie dalej miałem obraz uśmiechniętej dziewczyny. Moje myśli przerwał mój starszy brat.
- Piotrek śpisz?- zapytał Łukasz
- Jeszcze nie- odpowiedziałem podnosząc się na łokciach.- Co chcesz?
- Nie chciałem rozmawiać o tym przy rodzicach. Widzę, że masz jakiś problem. - zapytał siadając koło mnie. Zza pleców wyjął zgrzewkę piwa- To jak powiesz co się dzieje?
- Ty to wiesz jak mnie przekonać- zaśmiałem się otwierając butelkę
- No to teraz mi powiedz jakie masz problemy- zachęcał mnie brat
- Przy pomocy pewnej dziewczyny, przyłapałem Olkę na zdradzie- wyrzuciłem z siebie
- Czemu nie powiedziałeś prawdy rodzicom?- zadał kolejne pytanie
- Wiesz jak bardzo lubią Olkę. Nie uwierzyliby w to.- powiedziałem upijając łyk piwa
- Ale to chyba nie wszystko?
- Znasz mnie jak nikt inny. Jest jeszcze w tym wszystkim Milena- powiedziałem, a na mojej twarzy zagościł nieśmiały uśmiech
- Kto to taki?- zapytał z niecierpliwością.
- Milena Ignaczak- zakrztusił się pitym piwem, a ja wyjąłem telefon i włączyłem fb. Znalazłem profil blondynki pokazałem mu jedno ze zdjęć.
- Siostra tego Krzysztofa Ignaczaka?- zapytał
- Nie, to jest jego bratanica- wyjaśniłem mu
- Niezła z niej laska. Jak myślisz polubi drugiego Nowakowskiego?- zapytał poprawiając włosy
- Znam ją tylko 2 dni więc ci tego nie powiem- powiedziałem przyglądając się zdjęciu dziewczyny.
- Coś czuję, że szybko zapomnisz o Olce- rzekł wstając z łóżka
- Możliwe. Kiedy ty przedstawisz mi swoją dziewczynę?- zapytałem zmieniając temat
- W drugi dzień świąt.- powiedział podchodząc do drzwi
- No ja mam nadzieję. A teraz do spania braciszku- powiedziałem układając się w łóżku
- Nie pozwalaj sobie młody. To ja tu jestem starszy- powiedział dumnie Łuki
- Ale ja jestem wyższy i wyglądam na starszego- wyszczerzyłem się do niego
- Czepiasz się szczegółów- powiedział gasząc światło- Dobranoc
- Dobranoc- odpowiedziałem. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem.
***Milena***
Pisząc z Nowakowskim na mojej twarzy cały czas widniał uśmiech. Polubiłam tego człowieka. Wszyscy mówią, że jest cichy, skryty w sobie. Przez te 2 dni wyrobiłam sobie inne zdanie o nim. Dobrze znosi rozstanie z dziewczyną. Mam nadzieję, że pozwoli mi się bliżej poznać. Rozmyślania o środkowym przerwała mi Dominisia.
- Poczytasz mi bajkę?- zapytała
- Pewnie- powiedziałam i wstałam z łóżka. Podałam dziewczynce rękę i poszłyśmy do jej pokoju. Kuzynka wybrała bajkę, którą mam jej poczytać i ułożyła się wygodnie w łóżeczku. Po kilkunastu minutach czytania Dominika zasnęła. Odłożyłam książkę na półę, zgasiłam światło i po cichu opuściłam pokój małej. Idąc do siebie potknęłam się o coś. Jak się okazało były to buty wujka. Podniosłam obolałe ciało i zabrałam obuwie. Zmieniłam kierunek i poszłam do sypialni wujostwa. Po zapukaniu do drzwi usłyszałam "proszę". Otworzyłam drzwi weszłam do pomieszczenia.
- Co jest młoda? Spać nie możesz?- zapytał wuj
- Czytałam bajkę Dominice. A wracając do pokoju potknęłam się o czyjąś zgubę- powiedziałam machając butami.
- A ja ich szukałem- powiedział roześmiany wujek. Podałam mu buty.
- Dobranoc- powiedziałam kierując się do drzwi
- dobranoc- odpowiedziało mi małżeństwo. Poszłam do swojego pokoju. Położyłam się do łóżka. Długo nie mogłam zasnąć. Po dłuższej chwili byłam w Krainie Morfeusza.
=============================
Nie będę się rozpisywać. Mam nadzieję, że się wam podoba. Czekam na opinie.
Pozdrawiam i do niedzieli :*
Ps. Zapraszam na moje drugie opowiadanie
sobota, 5 września 2015
Rozdział 4
***Milena***
Wracajac z ciocią do domu rozmawiałyśmy wszystkim i o niczym. Ciocia stwierdziła, że dziś pójdziemy na zakupy i kupimy prezenty świąteczne dla reszty.Stwierdziłyśmy, że złożymy się na nie po połowie. Kupiłyśmy już prezenty dla Dominiki, Sebastiana, wujka, rodziców cioci, jej siostry i jej rodziny oraz dla rodziców Ignaczaka.
- To teraz musimy kupić jeszcze prezenty dla siebie- powiedziała wesoło ciocia
- Skoro tak mówisz- powiedziałam nie chętnie po ponad dwóch godzinach w galerii
- Mam pomysł co sobie kupimy- powiedziała i poszła w stronę jednego ze sklepów
- Co takiego?- zapytałam biegnąc za Iwoną
- Kupimy sobie sukienki na sylwestra- powiedziała dumnie
- Okey- powiedziałam z entuzjazmem. Po kilku minutowych poszukiwaniach odpowiednie sukienki. Ja taką:
A ciocia taką:
Zmęczone zakupami udałyśmy się do kawiarni.
- Coś się stało?- zapytała ciocia gdy złożyłyśmy zamówienie- Na siłowni nie odzywałaś się do nas
- No bo dziś rano- zamachałam się- Ola poprosiła, żebym przetestowała Piotrka bo chce nim zerwać, ale nie potrafi tego zrobić, więc chciałaby aby ją zdradził- powiedziałam na jednym oddechu
-Zgodziłaś się?- zapytała ciocia popijając swoją kawę
- Nie. Przecież to kolega wujka, a po za tym obiecałam że rzucę tą pracę- powiedziałam zgodnie z prawdą
- I bardzo dobrze. Przemówię jej do rozum i nie będzie cie już o to prosić
- Dziękuję ciociu- porozmawiałyśmy jeszcze chwilkę i pojechałyśmy do domu. Prezenty zostały w samochodzie. Iwna poprosiła żebym zabrała je jak dzieci będą już spać. Po powrocie do domu zaczęłam przygotowywać obiad. Chciałam się im odwdzięczyć za to co dla mnie robią. Postanowiłam ugotować spaghetti. Z tego co mówiła Iwona dzieciaki je bardzo lubią. Przygotowanie obiadu nie zajęło mi dużo czasu. Po chwili siedzieliśmy wszyscy w jadalni i jedliśmy.
- To było pyszne- powiedział Sebastian
- Dziękuję, specjalnie dla was się starałam- powiedziałam z uśmiechem
- Gdzie się nauczyłaś tak gotować?- zapytał wujek
- W domu dziecka czasami kucharki prosiły o pomoc, a że ja i Zuza miałyśmy z dyrektorem umowę, że w zamian za możliwość pozostania rok dłużej mamy pomagać w wolnych chwilach- powiedziałam zbierając talerze
- Ja pozmywam- powiedziała Iwona zabierając mi talerze
- Ciociu ty szykuj się do wyjścia, a ja sobie poradzę- uśmiechnęłam się i tym razem to ja zabrałam talerze. Gdy pozmywałam i posprzątałam w kuchni udałam się do salonu gdzie Czekała na mnie cała rodzina Ignaczaków.
- Dzieciaki pamiętajcie, że macie być grzeczne i słuchać Mileny- pouczyła ciocia Dominikę i Sebastiana
- Zawsze jesteśmy grzeczni- odpowiedziały dzieciaki
- Miło byłoby gdybyście posprzątały w swoich pokojach- powiedział wujek, a rodzeństwo zrobiło smutne miny
- Pomogę wam jeśli będziecie grzeczni- powiedziałam z uśmiechem siadając koło nich. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę i po chwili Iwona i Krzysiu wyszli z domu.
- Pograsz z nami w jakąś grę?- zapytał Sebastian
- Mogę z wami zagrać, ale później spełnicie prośbę taty i posprzątacie w pokojach- powiedziałam
- Niech ci będzie- powiedziała Dominika. Chwilę później dzieciaki rozłożyły grę. Graliśmy ponad godzinę. wygrał Sebastian.
- To teraz idziemy posprzątać- powiedziałam, gdy już pozbieraliśmy grę. Dzieciaki nic nie powiedziały tylko poszły do swoich pokoi. Najpierw pomogłam Dominice, a potem Sebastianowi.
- Zagramy w coś jeszcze?- zapytały
- Zagramy, ale najpierw się wykąpcie, a ja w tym czasie zrobię kolację- powiedziałam. Dzieci przystały na moją propozycję- Na co macie ochotę?-zapytałam
-Naleśniki- powiedziała Dominika, Sebastian tylko pokiwał głową
- Okey- rzekłam i poszłam do kuchni. Przygotowałam ciasto i zaczęłam smażyć naleśniki. Między czasie wyjęłam dżem i nutellę. Skończyłam smażyć ostatniego naleśnika, a do kuchni wparowały dzieci. W ciszy zjedliśmy kolację.
- To ja teraz tu szybko posprzątam, a wy przygotujcie grę- powiedziałam. Dzieciaki były bardzo zadowolone i szybko wykonały polecenie. Graliśmy kilka godzin w różne gry.
- Milena poczytasz mi?- zapytała Dominisia przytulając mnie
-Pewnie. Idź połóż się do łóżeczka, a ja zaraz przyjdę- powiedziałam, a Mała poszła do siebie. Pomogłam Sebastianowi posprzątać. Poczekałam aż położy się do łóżka i wyszłam z jego pokoju gasząc światło. Poszłam do Dominiki. Leżała w łóżeczku i trzymała książkę pt."Rafik został sam". Czytałam dłuższą chwilkę. Usłyszałam chrapanie dziewczynki i skończyłam. Odłożyłam książkę na półkę, okryłam Domi kordłą i po cichu wyszłam. Poszłam do pokoju po piżamę i udałam do łazienki. Wykąpałam się, umyłam włosy i zęby, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Byłam zdziwiona kto o tak później porze przychodzi w odwiedziny. Zeszłam na dół. Spojrzałam przez judasza ale nikogo za drzwiami nie było. Nie miałam zamiaru otwierać, więc poszłam do salonu. Spojrzałam na telefon leżący na stoliku. Miałam 2 połączenia nie odebrane i jedną wiadomość. sprawdziłam kto dzwoni. Był to mój szef. Wiadomość też on napisał:
" Po świętach masz robotę. Trafił ci się siatkarz do przetestowania. Widzimy się 27 grudnia :) Wesołych"
Nic nie odpisałam. Byłam pewna, że to Olka dała mi to zlecenie. Nie miałam już na nic ochoty. Poszłam sprawdzić czy aby na pewno drzwi są zamknięte, wyjęłam z nich klucz i napisałam do wujka:
" Dzieci już śpią, zamknęłam drzwi i też idę już spać. Klucz wyjęłam. Miłej zabawy"
Udałam się do pokoju. Po drodze dostałam sms-a od wuja:
" Dzięki za opiekę nad dzieciakami, mam nadzieję, że nie sprawiły ci kłopotu. Nie długo będziemy. Dobranoc"
Nie odpisałam. Położyłam się w łóżku i natychmiast zasnęłam.
*********************************
Znów obudził mnie dzwonek do drzwi. Założyłam bluzę wiszącą na krześle i poszłam otworzyć. Idąc do przed pokoju spojrzałam na zegarek w salonie. Godzina 7;45. Idealna pora na odwiedziny. Spojrzałam przez judasza i ujrzałam Piotra Nowakowskiego. Nie pewnie otworzyłam drzwi.
- Dzień dobry jest Krzychu?- zapytał
- Dzień dobry, wujek jeszcze śpi- odpowiedziałam
- Wujek? Igła jest twoim wujkiem?- był zaszokowany
- Tak, jest bratem mojego niby ojca- powiedziałam obojętnie
- Niby ojca?- znów zapytał
- Tak, a ty masz jakiś problem ze słuchem?- odparłam
- Nie tylko Krzysiek nie chwalił się, że ma brata a co dopiero taką ładną bratanicę- powiedział uśmiechając się cwaniacko
- Może dlatego, że pokłócił się z moim ojcem
- Możesz mi powiedzieć skąd kojarzę twoją śliczną buzię?- zapytał- Nie dawno cię gdzieś chyba widziałem
- Możliwe, że w domu dziecka, jak byłeś razem z resztą Resovii- powiedziałam- Wejdź do środka- powiedziałam i zaprosiłam ruchem ręki i poszliśmy do kuchni
- Możliwe. Tak wogóle Piotrek jestem- powiedział wyciągając rękę
- Milena- uścisnęłam jego dużą dłoń- Chcesz coś do picia?- zapytałam
- Kawę jeśli można- poprosił
- Okey. Nie będzie ci przeszkadzać jak zjem coś?- zapytałam
- Jasne, że nie- powiedział. Zaparzyłam 2 kawy. Jedną podałam siatkarzowi, a drugą postawiłam na swoim miejscu. Szybko zrobiłam sobie kanapki i usiadłam do stołu- Smacznego
- Dziękuję.- zjadłam kanapki i powróciłam do rozmowy z gościem
- Powiesz mi coś o sobie?- przerwał ciszę
- A co chcesz wiedzieć?- zapytałam
- Ile masz lat, co robisz, co lubisz, czym się interesujesz, czemu byłaś w domu dziecka?
- No to może zacznę od początku- zaśmiałam się- Nazywam się Milena Ignaczak, mam 19 lat, studiuję fizjoterapię, lubię czytać, słuchać muzyki, interesuje się sportem, głownie siatkówką i lekkoatletyką- chciałam mówić dalej, ale mi przerwał
- Za tą siatkówkę już cię lubię- powiedział uśmiechając się
- Mogę skończyć?- zapytałam na co on twierdząco pokiwał głową.- W domu dziecka wylądowałam po śmierci mamy. Od razu odpowiem na twoje pytanie. Ojciec nie mógł się mną zająć, po rozwodzie rodziców zostały zabrane mu prawa rodzicielskie. Tu pewnie pojawi się twoje następne pytanie. Czemu nie zajął się mną ktoś z rodziny. Mama wychowała się w domu dziecka, a ojciec ze swoja pokłócił.
- Przepraszam, że o to pytałem. Niech zgadnę w piątek w czasie odwiedzin spotkałaś się z Krzyśkiem
- Można tak powiedzieć.
- Okey o nic już nie pytam- uśmiechnął się
- No to teraz ty mi powiedz coś i sobie. Możesz pominąć jak się nazywasz, ile masz lat, co robisz- powiedziałam patrząc mu w,oczy
- Interesuje się sportem, nie tylko siatkówka, mam brata, jestem uzależniony od gier komputerowych. Mam dziewczynę Ole- jak to powiedział nie,wiedziałam co mam robić- Ale boję się, że mnie zdradza. W Rzeszowie jest taka jedna agencja testowania wierności, nawet ostatnio zlecenie u nich złożyłem- zakrztusiłam się pita kawa- Co się dzieje?- zapytał
- Nie nic- po moich słowach przyszedł wujek- Cześć wujku- przywitałam się radośnie a wujek pocałował mnie w czoło
- Cześć Krzysiu. Czemu mi nie mówiłeś że masz taką śliczną bratanice?- zapytał środkowy. Czułam ze moje policzki oblewa rumieniec
- Witam Piotrek. Nie zapominaj ze masz Ole, a i od Mileny trzymaj się z daleka- pogroził palcem wujek.
- No właśnie o Olce chciałem pogadać- powiedział Nowakowski
- To ja nie będę wam przeszkadzać. Wujku ciocia wstała?- zapytałam, a on pokiwał twierdząco głową. Szybko udałam się do cioci. Musiałam się jej poradzić. Będąc przy drzwiach ich sypialni zapukałam
- Proszę- powiedziała ciocia
- Cześć możemy pogadać?- zapytałam wychylając się z za drzwi
- Jasne- powiedziała poklepując miejsce obok siebie. Opowiedziałam jej o wizycie siatkarza i wczorajszej wiadomości od szefa.- Nie złe bagno- powiedziała kiedy skończyłam
- Najgorsze, że nie wiem co mam robić. Powiedzieć Piotrkowi czy nie? A może powiedzieć Olce? Ciociu doradź mi- powiedziałam układając głowę na jej ramieniu.
- Moim zdaniem powinnaś porozmawiać z Piotrem i to od razu- poradziła poklepując mnie po plecach
- Chyba masz rację. Pójdę póki jeszcze jest.- powiedziałam i podziękowałam jej całusem w policzek. Szybko zeszłam na dół. Środkowy akurat wychodził
- Piotrek możemy pogadać?- zapytałam
- Jasne, o co chodzi?- zapytał zaniepokojony.
- Moglibyśmy przejść się trochę?- zapytałam
- Możemy, coś cię stało?- był coraz bardziej zaniepokojony
- Powiem ci jak będziemy sami- powiedziałam- Poczekaj chwilę- powiedziałam i poszłam się ubrać. Nie szłam nawet do łazienki. Szybko w pokoju założyłam ciepłe ubranie. Po chwili zakładałam buty i kurtkę. Wujek kazał założyć mi czapkę
- Piotrek pilnuj jej żeby nikt jej nie zgwałcił- powiedział poważnie libero. Środkowy przytaknął i wyszliśmy z domu.
- Piotrek bo ja muszę ci coś powiedzieć o twojej Oli- zaczęłam nie pewnie
- To wy się znacie?- był zszokowany
- wczoraj ja poznałam jak razem z Moniką przyszły do cioci
- No to o co chodzi?
- Bo w tej agencji o której mówiłeś ja pracuje- powiedziałam z wzrokiem wbitym w ziemię
- Ale co to ma do Olki?
- Wczoraj poprosiła mnie żebym cię przetestowała bo chce z tobą zerwać. Nie zgodziłam się na to. Ale ona poszła do mojego szefa. Wiem o tym bo dostałam od niego takiego sms-a.- powiedziałam i pokazałam mu wiadomość.
- Nie wieżę. Pojedziemy do mnie i to wyjaśnimy- powiedział odwracając się w stronę domu. Szliśmy w ciszy. Po twarzy Piotrka widziałam że jest wściekły. Po chwili byliśmy w domu.
- Krzychu zabieram Milenę na chwilę do siebie. - powiedział zdenerwowany Piotrek wchodząc do salonu
- Ale po co?- zapytał zdziwiony wujek
- wyjaśnię ci jak wrócę. Piotrek poczekaj chwilę muszę iść się pomalować- już miałam iść w stronę schodów, ale siatkarz mi to uniemożliwił łapiąc mnie za nadgarstek i odwracając w swoją stronę
- I bez makijażu jesteś piękna- zarumieniłam się- Rumieńce też masz piękne - uśmiechnął się do mnie
- Piotrek nie podrywaj jej- krzyknął z kuchni wujek
- Ja pójdę po torebkę- powiedziałam poszłam na górę.Będąc na górze usłyszałam ironiczne pytanie środkowego
- A ktoś tu kogoś podrywa?- zapytał Piotrek, w tym czasie wróciłam na dół
- Jak macie jechać to jedźcie- powiedział zrezygnowany Ignaczak. Po chwili byliśmy w samochodzie i jechaliśmy do domu siatkarza. Atmosfera była mocno napięta.
- Musiałam ci to powiedzieć. Wcześniej czy później i tak byś się tego dowiedział- przetrwałam niezręczną ciszę
- I cieszę się z tego. Tylko jest mi przykro. Już raz dziewczyna mnie zdradziła. Boję się, że Olka też to zrobiła.- powiedział że smutna miną
- Jeszcze znajdziesz sobie fajna dziewczynę, która zasłużył na takiego fajnego faceta jakim jesteś- powiedziałam uśmiechając się do niego.
- Obyś miała rację- zaśmiał się. Reszta drogi minęła w miłej atmosferze. Chwilę później byliśmy już pod drzwiami do mieszkania Nowakowskiego.
- To zaraz wszystko się wyjaśni- powiedział siatkarz pociągający klamkę. Nic nie odpowiedziałam. Po wejściu do środkami przeżyliśmy szok.
Na kanapie w salonie leżała Olka z jakimś facetem.
- Ty szmato zdradzasz mnie w moim mieszkaniu. Pewnie jak jeżdżę na mecze to ten fagas jest tu z tobą- nigdy nie wiedziałam tak wściekłej osoby
- Uważaj co do niej mówisz- powiedział obcy mi facet
- Nie z tobą rozmawiam palancie.- warknął środkowy- To prawda że chciałaś mnie przetestować?
- Tak, ale to wszystko twoja wina. Nie ma cię w domu gdy cię potrzebuje.- krzyknęła oburzona blondyna
- Wiedziałaś że jestem siatkarzem, wiedziałaś na co się piszesz. Do niczego cię nie zmuszałem. Jadę odwieźć Milenę. Będę za 2-3 godziny i ma ciebie i tego twojego kochasia tutaj nie być. Klucze chce widzieć w skrzynce- powiedział Nowakowski.- Chodź jedziemy- powiedział do mnie wychodząc. W ciszy wyszliśmy z bloku
- Daj ja poprowadzę- powiedziałam gdy Piotrek wyjął kluczyki od samochodu
- Dobra masz- powiedział dając mi klucze. Jak na dżentelmena przystało otworzył mi drzwi. Chwilę później już jechaliśmy do domu Ignaczaków.
- Jakbyś potrzebował jakiejś pomocy to możesz na mnie liczyć. Później dam ci swój numer- przerwałam ciszę
- Dzięki, ale z tym sam muszę sobie poradzić. I tak już dużo mi pomogłaś- uśmiechnął się pod nosem
- Bo kiedyś sam potrzebowałam pomocy a jej nie dostałam, dlatego teraz staram się pomagać na tyle na ile mogę- powiedziałam uśmiechając się
- Mam u ciebie duży dług wdzięczności. Możesz mnie prosić o co tylko będziesz chciała- reszta drogi minęła w wesołej atmosferze. Wujek pytał o wszystko. Piotrek cierpliwie odpowiadał. Zostawiłam ich samych. Wiedziałam że Piter potrzebuje wygadać się przyjacielowi.. Posprzątałam w pokoju. Popołudniu pomogłam Iwonie w porządkach świątecznych. Zmęczona tym dniem poszłam się wykąpać. Po powrocie do pokoju od razu udałam się do Krainy morfeusza..
____________________________
Rozdział dodaje juz dzis ponieważ jestem w okolicach Płocka.
Mam nadzieje, ze rozdział się podoba. Liczę na pozytywne opinie.
Pozdrawiam i do nastepnej niedzieli :*
Wracajac z ciocią do domu rozmawiałyśmy wszystkim i o niczym. Ciocia stwierdziła, że dziś pójdziemy na zakupy i kupimy prezenty świąteczne dla reszty.Stwierdziłyśmy, że złożymy się na nie po połowie. Kupiłyśmy już prezenty dla Dominiki, Sebastiana, wujka, rodziców cioci, jej siostry i jej rodziny oraz dla rodziców Ignaczaka.
- To teraz musimy kupić jeszcze prezenty dla siebie- powiedziała wesoło ciocia
- Skoro tak mówisz- powiedziałam nie chętnie po ponad dwóch godzinach w galerii
- Mam pomysł co sobie kupimy- powiedziała i poszła w stronę jednego ze sklepów
- Co takiego?- zapytałam biegnąc za Iwoną
- Kupimy sobie sukienki na sylwestra- powiedziała dumnie
- Okey- powiedziałam z entuzjazmem. Po kilku minutowych poszukiwaniach odpowiednie sukienki. Ja taką:
A ciocia taką:
Zmęczone zakupami udałyśmy się do kawiarni.
- Coś się stało?- zapytała ciocia gdy złożyłyśmy zamówienie- Na siłowni nie odzywałaś się do nas
- No bo dziś rano- zamachałam się- Ola poprosiła, żebym przetestowała Piotrka bo chce nim zerwać, ale nie potrafi tego zrobić, więc chciałaby aby ją zdradził- powiedziałam na jednym oddechu
-Zgodziłaś się?- zapytała ciocia popijając swoją kawę
- Nie. Przecież to kolega wujka, a po za tym obiecałam że rzucę tą pracę- powiedziałam zgodnie z prawdą
- I bardzo dobrze. Przemówię jej do rozum i nie będzie cie już o to prosić
- Dziękuję ciociu- porozmawiałyśmy jeszcze chwilkę i pojechałyśmy do domu. Prezenty zostały w samochodzie. Iwna poprosiła żebym zabrała je jak dzieci będą już spać. Po powrocie do domu zaczęłam przygotowywać obiad. Chciałam się im odwdzięczyć za to co dla mnie robią. Postanowiłam ugotować spaghetti. Z tego co mówiła Iwona dzieciaki je bardzo lubią. Przygotowanie obiadu nie zajęło mi dużo czasu. Po chwili siedzieliśmy wszyscy w jadalni i jedliśmy.
- To było pyszne- powiedział Sebastian
- Dziękuję, specjalnie dla was się starałam- powiedziałam z uśmiechem
- Gdzie się nauczyłaś tak gotować?- zapytał wujek
- W domu dziecka czasami kucharki prosiły o pomoc, a że ja i Zuza miałyśmy z dyrektorem umowę, że w zamian za możliwość pozostania rok dłużej mamy pomagać w wolnych chwilach- powiedziałam zbierając talerze
- Ja pozmywam- powiedziała Iwona zabierając mi talerze
- Ciociu ty szykuj się do wyjścia, a ja sobie poradzę- uśmiechnęłam się i tym razem to ja zabrałam talerze. Gdy pozmywałam i posprzątałam w kuchni udałam się do salonu gdzie Czekała na mnie cała rodzina Ignaczaków.
- Dzieciaki pamiętajcie, że macie być grzeczne i słuchać Mileny- pouczyła ciocia Dominikę i Sebastiana
- Zawsze jesteśmy grzeczni- odpowiedziały dzieciaki
- Miło byłoby gdybyście posprzątały w swoich pokojach- powiedział wujek, a rodzeństwo zrobiło smutne miny
- Pomogę wam jeśli będziecie grzeczni- powiedziałam z uśmiechem siadając koło nich. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę i po chwili Iwona i Krzysiu wyszli z domu.
- Pograsz z nami w jakąś grę?- zapytał Sebastian
- Mogę z wami zagrać, ale później spełnicie prośbę taty i posprzątacie w pokojach- powiedziałam
- Niech ci będzie- powiedziała Dominika. Chwilę później dzieciaki rozłożyły grę. Graliśmy ponad godzinę. wygrał Sebastian.
- To teraz idziemy posprzątać- powiedziałam, gdy już pozbieraliśmy grę. Dzieciaki nic nie powiedziały tylko poszły do swoich pokoi. Najpierw pomogłam Dominice, a potem Sebastianowi.
- Zagramy w coś jeszcze?- zapytały
- Zagramy, ale najpierw się wykąpcie, a ja w tym czasie zrobię kolację- powiedziałam. Dzieci przystały na moją propozycję- Na co macie ochotę?-zapytałam
-Naleśniki- powiedziała Dominika, Sebastian tylko pokiwał głową
- Okey- rzekłam i poszłam do kuchni. Przygotowałam ciasto i zaczęłam smażyć naleśniki. Między czasie wyjęłam dżem i nutellę. Skończyłam smażyć ostatniego naleśnika, a do kuchni wparowały dzieci. W ciszy zjedliśmy kolację.
- To ja teraz tu szybko posprzątam, a wy przygotujcie grę- powiedziałam. Dzieciaki były bardzo zadowolone i szybko wykonały polecenie. Graliśmy kilka godzin w różne gry.
- Milena poczytasz mi?- zapytała Dominisia przytulając mnie
-Pewnie. Idź połóż się do łóżeczka, a ja zaraz przyjdę- powiedziałam, a Mała poszła do siebie. Pomogłam Sebastianowi posprzątać. Poczekałam aż położy się do łóżka i wyszłam z jego pokoju gasząc światło. Poszłam do Dominiki. Leżała w łóżeczku i trzymała książkę pt."Rafik został sam". Czytałam dłuższą chwilkę. Usłyszałam chrapanie dziewczynki i skończyłam. Odłożyłam książkę na półkę, okryłam Domi kordłą i po cichu wyszłam. Poszłam do pokoju po piżamę i udałam do łazienki. Wykąpałam się, umyłam włosy i zęby, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Byłam zdziwiona kto o tak później porze przychodzi w odwiedziny. Zeszłam na dół. Spojrzałam przez judasza ale nikogo za drzwiami nie było. Nie miałam zamiaru otwierać, więc poszłam do salonu. Spojrzałam na telefon leżący na stoliku. Miałam 2 połączenia nie odebrane i jedną wiadomość. sprawdziłam kto dzwoni. Był to mój szef. Wiadomość też on napisał:
" Po świętach masz robotę. Trafił ci się siatkarz do przetestowania. Widzimy się 27 grudnia :) Wesołych"
Nic nie odpisałam. Byłam pewna, że to Olka dała mi to zlecenie. Nie miałam już na nic ochoty. Poszłam sprawdzić czy aby na pewno drzwi są zamknięte, wyjęłam z nich klucz i napisałam do wujka:
" Dzieci już śpią, zamknęłam drzwi i też idę już spać. Klucz wyjęłam. Miłej zabawy"
Udałam się do pokoju. Po drodze dostałam sms-a od wuja:
" Dzięki za opiekę nad dzieciakami, mam nadzieję, że nie sprawiły ci kłopotu. Nie długo będziemy. Dobranoc"
Nie odpisałam. Położyłam się w łóżku i natychmiast zasnęłam.
*********************************
Znów obudził mnie dzwonek do drzwi. Założyłam bluzę wiszącą na krześle i poszłam otworzyć. Idąc do przed pokoju spojrzałam na zegarek w salonie. Godzina 7;45. Idealna pora na odwiedziny. Spojrzałam przez judasza i ujrzałam Piotra Nowakowskiego. Nie pewnie otworzyłam drzwi.
- Dzień dobry jest Krzychu?- zapytał
- Dzień dobry, wujek jeszcze śpi- odpowiedziałam
- Wujek? Igła jest twoim wujkiem?- był zaszokowany
- Tak, jest bratem mojego niby ojca- powiedziałam obojętnie
- Niby ojca?- znów zapytał
- Tak, a ty masz jakiś problem ze słuchem?- odparłam
- Nie tylko Krzysiek nie chwalił się, że ma brata a co dopiero taką ładną bratanicę- powiedział uśmiechając się cwaniacko
- Może dlatego, że pokłócił się z moim ojcem
- Możesz mi powiedzieć skąd kojarzę twoją śliczną buzię?- zapytał- Nie dawno cię gdzieś chyba widziałem
- Możliwe, że w domu dziecka, jak byłeś razem z resztą Resovii- powiedziałam- Wejdź do środka- powiedziałam i zaprosiłam ruchem ręki i poszliśmy do kuchni
- Możliwe. Tak wogóle Piotrek jestem- powiedział wyciągając rękę
- Milena- uścisnęłam jego dużą dłoń- Chcesz coś do picia?- zapytałam
- Kawę jeśli można- poprosił
- Okey. Nie będzie ci przeszkadzać jak zjem coś?- zapytałam
- Jasne, że nie- powiedział. Zaparzyłam 2 kawy. Jedną podałam siatkarzowi, a drugą postawiłam na swoim miejscu. Szybko zrobiłam sobie kanapki i usiadłam do stołu- Smacznego
- Dziękuję.- zjadłam kanapki i powróciłam do rozmowy z gościem
- Powiesz mi coś o sobie?- przerwał ciszę
- A co chcesz wiedzieć?- zapytałam
- Ile masz lat, co robisz, co lubisz, czym się interesujesz, czemu byłaś w domu dziecka?
- No to może zacznę od początku- zaśmiałam się- Nazywam się Milena Ignaczak, mam 19 lat, studiuję fizjoterapię, lubię czytać, słuchać muzyki, interesuje się sportem, głownie siatkówką i lekkoatletyką- chciałam mówić dalej, ale mi przerwał
- Za tą siatkówkę już cię lubię- powiedział uśmiechając się
- Mogę skończyć?- zapytałam na co on twierdząco pokiwał głową.- W domu dziecka wylądowałam po śmierci mamy. Od razu odpowiem na twoje pytanie. Ojciec nie mógł się mną zająć, po rozwodzie rodziców zostały zabrane mu prawa rodzicielskie. Tu pewnie pojawi się twoje następne pytanie. Czemu nie zajął się mną ktoś z rodziny. Mama wychowała się w domu dziecka, a ojciec ze swoja pokłócił.
- Przepraszam, że o to pytałem. Niech zgadnę w piątek w czasie odwiedzin spotkałaś się z Krzyśkiem
- Można tak powiedzieć.
- Okey o nic już nie pytam- uśmiechnął się
- No to teraz ty mi powiedz coś i sobie. Możesz pominąć jak się nazywasz, ile masz lat, co robisz- powiedziałam patrząc mu w,oczy
- Interesuje się sportem, nie tylko siatkówka, mam brata, jestem uzależniony od gier komputerowych. Mam dziewczynę Ole- jak to powiedział nie,wiedziałam co mam robić- Ale boję się, że mnie zdradza. W Rzeszowie jest taka jedna agencja testowania wierności, nawet ostatnio zlecenie u nich złożyłem- zakrztusiłam się pita kawa- Co się dzieje?- zapytał
- Nie nic- po moich słowach przyszedł wujek- Cześć wujku- przywitałam się radośnie a wujek pocałował mnie w czoło
- Cześć Krzysiu. Czemu mi nie mówiłeś że masz taką śliczną bratanice?- zapytał środkowy. Czułam ze moje policzki oblewa rumieniec
- Witam Piotrek. Nie zapominaj ze masz Ole, a i od Mileny trzymaj się z daleka- pogroził palcem wujek.
- No właśnie o Olce chciałem pogadać- powiedział Nowakowski
- To ja nie będę wam przeszkadzać. Wujku ciocia wstała?- zapytałam, a on pokiwał twierdząco głową. Szybko udałam się do cioci. Musiałam się jej poradzić. Będąc przy drzwiach ich sypialni zapukałam
- Proszę- powiedziała ciocia
- Cześć możemy pogadać?- zapytałam wychylając się z za drzwi
- Jasne- powiedziała poklepując miejsce obok siebie. Opowiedziałam jej o wizycie siatkarza i wczorajszej wiadomości od szefa.- Nie złe bagno- powiedziała kiedy skończyłam
- Najgorsze, że nie wiem co mam robić. Powiedzieć Piotrkowi czy nie? A może powiedzieć Olce? Ciociu doradź mi- powiedziałam układając głowę na jej ramieniu.
- Moim zdaniem powinnaś porozmawiać z Piotrem i to od razu- poradziła poklepując mnie po plecach
- Chyba masz rację. Pójdę póki jeszcze jest.- powiedziałam i podziękowałam jej całusem w policzek. Szybko zeszłam na dół. Środkowy akurat wychodził
- Piotrek możemy pogadać?- zapytałam
- Jasne, o co chodzi?- zapytał zaniepokojony.
- Moglibyśmy przejść się trochę?- zapytałam
- Możemy, coś cię stało?- był coraz bardziej zaniepokojony
- Powiem ci jak będziemy sami- powiedziałam- Poczekaj chwilę- powiedziałam i poszłam się ubrać. Nie szłam nawet do łazienki. Szybko w pokoju założyłam ciepłe ubranie. Po chwili zakładałam buty i kurtkę. Wujek kazał założyć mi czapkę
- Piotrek pilnuj jej żeby nikt jej nie zgwałcił- powiedział poważnie libero. Środkowy przytaknął i wyszliśmy z domu.
- Piotrek bo ja muszę ci coś powiedzieć o twojej Oli- zaczęłam nie pewnie
- To wy się znacie?- był zszokowany
- wczoraj ja poznałam jak razem z Moniką przyszły do cioci
- No to o co chodzi?
- Bo w tej agencji o której mówiłeś ja pracuje- powiedziałam z wzrokiem wbitym w ziemię
- Ale co to ma do Olki?
- Wczoraj poprosiła mnie żebym cię przetestowała bo chce z tobą zerwać. Nie zgodziłam się na to. Ale ona poszła do mojego szefa. Wiem o tym bo dostałam od niego takiego sms-a.- powiedziałam i pokazałam mu wiadomość.
- Nie wieżę. Pojedziemy do mnie i to wyjaśnimy- powiedział odwracając się w stronę domu. Szliśmy w ciszy. Po twarzy Piotrka widziałam że jest wściekły. Po chwili byliśmy w domu.
- Krzychu zabieram Milenę na chwilę do siebie. - powiedział zdenerwowany Piotrek wchodząc do salonu
- Ale po co?- zapytał zdziwiony wujek
- wyjaśnię ci jak wrócę. Piotrek poczekaj chwilę muszę iść się pomalować- już miałam iść w stronę schodów, ale siatkarz mi to uniemożliwił łapiąc mnie za nadgarstek i odwracając w swoją stronę
- I bez makijażu jesteś piękna- zarumieniłam się- Rumieńce też masz piękne - uśmiechnął się do mnie
- Piotrek nie podrywaj jej- krzyknął z kuchni wujek
- Ja pójdę po torebkę- powiedziałam poszłam na górę.Będąc na górze usłyszałam ironiczne pytanie środkowego
- A ktoś tu kogoś podrywa?- zapytał Piotrek, w tym czasie wróciłam na dół
- Jak macie jechać to jedźcie- powiedział zrezygnowany Ignaczak. Po chwili byliśmy w samochodzie i jechaliśmy do domu siatkarza. Atmosfera była mocno napięta.
- Musiałam ci to powiedzieć. Wcześniej czy później i tak byś się tego dowiedział- przetrwałam niezręczną ciszę
- I cieszę się z tego. Tylko jest mi przykro. Już raz dziewczyna mnie zdradziła. Boję się, że Olka też to zrobiła.- powiedział że smutna miną
- Jeszcze znajdziesz sobie fajna dziewczynę, która zasłużył na takiego fajnego faceta jakim jesteś- powiedziałam uśmiechając się do niego.
- Obyś miała rację- zaśmiał się. Reszta drogi minęła w miłej atmosferze. Chwilę później byliśmy już pod drzwiami do mieszkania Nowakowskiego.
- To zaraz wszystko się wyjaśni- powiedział siatkarz pociągający klamkę. Nic nie odpowiedziałam. Po wejściu do środkami przeżyliśmy szok.
Na kanapie w salonie leżała Olka z jakimś facetem.
- Ty szmato zdradzasz mnie w moim mieszkaniu. Pewnie jak jeżdżę na mecze to ten fagas jest tu z tobą- nigdy nie wiedziałam tak wściekłej osoby
- Uważaj co do niej mówisz- powiedział obcy mi facet
- Nie z tobą rozmawiam palancie.- warknął środkowy- To prawda że chciałaś mnie przetestować?
- Tak, ale to wszystko twoja wina. Nie ma cię w domu gdy cię potrzebuje.- krzyknęła oburzona blondyna
- Wiedziałaś że jestem siatkarzem, wiedziałaś na co się piszesz. Do niczego cię nie zmuszałem. Jadę odwieźć Milenę. Będę za 2-3 godziny i ma ciebie i tego twojego kochasia tutaj nie być. Klucze chce widzieć w skrzynce- powiedział Nowakowski.- Chodź jedziemy- powiedział do mnie wychodząc. W ciszy wyszliśmy z bloku
- Daj ja poprowadzę- powiedziałam gdy Piotrek wyjął kluczyki od samochodu
- Dobra masz- powiedział dając mi klucze. Jak na dżentelmena przystało otworzył mi drzwi. Chwilę później już jechaliśmy do domu Ignaczaków.
- Jakbyś potrzebował jakiejś pomocy to możesz na mnie liczyć. Później dam ci swój numer- przerwałam ciszę
- Dzięki, ale z tym sam muszę sobie poradzić. I tak już dużo mi pomogłaś- uśmiechnął się pod nosem
- Bo kiedyś sam potrzebowałam pomocy a jej nie dostałam, dlatego teraz staram się pomagać na tyle na ile mogę- powiedziałam uśmiechając się
- Mam u ciebie duży dług wdzięczności. Możesz mnie prosić o co tylko będziesz chciała- reszta drogi minęła w wesołej atmosferze. Wujek pytał o wszystko. Piotrek cierpliwie odpowiadał. Zostawiłam ich samych. Wiedziałam że Piter potrzebuje wygadać się przyjacielowi.. Posprzątałam w pokoju. Popołudniu pomogłam Iwonie w porządkach świątecznych. Zmęczona tym dniem poszłam się wykąpać. Po powrocie do pokoju od razu udałam się do Krainy morfeusza..
____________________________
Rozdział dodaje juz dzis ponieważ jestem w okolicach Płocka.
Mam nadzieje, ze rozdział się podoba. Liczę na pozytywne opinie.
Pozdrawiam i do nastepnej niedzieli :*
niedziela, 30 sierpnia 2015
Rozdział 3
***Milena***
Czekaliśmy z wujkiem aż przyjdzie Iwona i powie co się stało. Czekając rozmawialiśmy o mojej przyszłości. Podjęłam decyzję ze odejdę z kawiarni i postaram się o pracę jako pomocnik fizjoterapeuty. W końcu przyszła ciocia
- Krzysiek musisz sam jutro iść na tą wigilię klubową- powiedziała Iwona siadając koło męża
- Czemu? Co się stało?- zapytał wystraszony Ignaczak
- Pani Krysia nie może jutro przyjąć żeby zostać z dziećmi- powiedział ciotka
- Jeżeli się zgodzicie ja mogę popilnować dzieci - zaproponowałam. Nie chciałam bezczynnie u nich siedzieć
- Jesteś u nas w gościach. Masz odpoczywać a nie bawić się z dziećmi- zaprotestował Igła
- Ale chce wam pomóc. Nie mam zamiaru siedzieć wam przez 2 tygodnie na głowie. Po za tym bardzo lubię dzieci. W domu dziecka dużo czasu z nimi spędzam więc dla mnie to nie problem- próbowałam ich przekonać
- Skoro bardzo chcesz to zgoda.- powiedziała z uśmiechem ciocia.
- No dobra, skoro sprawa załatwiona to może oglądamy jakiś film?- po tych słowach przyszły dzieciaki
- Jutro wieczorem będziecie pod opieką Mileny. Macie być grzeczni i słuchać się kuzynki- pouczyła dzieci Iwona
- Ale my zawsze jesteśmy grzeczni - powiedzieli zgodnie i się do mnie przytuliły
- Już cię polubiły- zaśmiał się Ignaczak- Jaki film oglądamy?
- To my z Mileną się naradzimy a wy zróbcie popcorn - zarządził młody Ignaczak
- Martwiłaś się, że nie dogadają się z Mileną. To masz dowód ze się dogadają- powiedział obrażony Ignaczak i poszedł do kuchni. Razem z Dominika i Sebastianem wybraliśmy film " Alain i wiewiórki". Po chwil pojawiła się Iwona z dużą miską popcornu i Krzysiek z 5 colami. Chwilę później oglądaliśmy film. Pod koniec filmu zorientowaliśmy się ze dzieci zasnęły przytulone do mnie. Wujek wziął Sebastiana na ręce i zaniósł do jego pokoju. Ja natomiast wzięłam Dominikę i uczyniłam to samo. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Rozmyślałam o tym dniu. Był to jeden z najszczęśliwszych w moim życiu. Z tą myślą zasnęłam.
***********
Obudził mnie dźwięk dzwonka do drzwi. Zastanawiałam się kto jest taki mądry, żeby składać wizyty o 8 rano. Nie chciałam, aby reszta domowników się obudziła, więc nie chętnie wstałam i poszłam otworzyć. Po otworzeniu ujrzałam dwie nie wiele starsze ode mnie dziewczyny.
- Dzień dobry- przywitałam się, ze zdziwionymi kobietami- panie przyszły do Iwony?
- Tak- powiedziała brunetka- Kim pani jest?
- Milena Ignaczak, bratanica i chrześnica Krzysztofa Ignaczaka- powiedziałam wyciągając rękę na przywitanie
- Monika Drozd, dziewczyna Fabiana Drzyzgi- powiedziała brunetka ściskając moja dłoń
-Olga Wilk, dziewczyna Nowakowskiego- powiedziała uśmiechnięta blondynka
- Miło mi poznać. Zapraszam do środka- ruchem ręki zaprosiłam do salonu- Ciocia jeszcze śpi, może zrobić Panią coś do picia?- zapytałam z grzeczności.
- Czy jesteśmy takie stare? Mów mi Ola, a do picia poproszę herbatę- powiedziała blondynka
- Jasne, że nie jesteście stare, ale w domu dziecka nauczyli mnie kultury- powiedziałam idąc do kuchni. Po kilku minutach wróciłam do salonu z parującymi kubkami- Proszę- powiedziałam stawiając przed kobietami napoje- Pójdę się trochę ogarnąć i zaraz wrócę- powiedziałam i poszłam do pokoju. Z szafy wyjęłam szybko ubrania i założyłam
***W tym samym czasie, salon, perspektywa Oli***
- Ola pamiętasz te dziewczyny z tych zdjęć w tej agencji?- zapytała Monia
- No jasne, że pamiętam. Ale czemu pytasz?- byłam zdziwiona jej pytaniem
- No jak to czemu. Przecież to ta blondynka, którą chciałaś do przetestowania Pita
- Jesteś pewna?- zapytałam- W sumie trochę podobna, ale tamta była podpisana jako Lena
- No i co z tego? Widać to tylko je pseudonim
- Skoro to bratanica Krzyśka, to ja nie mogę jej o to poprosić
- Chciałaś zerwać z Piotrkiem, więc albo ty poprosisz albo ja to zrobię- powiedziała stanowczo Monia
***Milena***
Szybko się przebrałam, i wróciłam do dziewczyn. Zaczęły pytać mnie o dom dziecka
- O co chodziło z tym domem dziecka?- zapytała Ola
- Trafiłam do niego po śmierci mamy- powiedziałam
- A tata nie mógł się tobą zająć?- tym razem pytanie zadała brunetka
- Nie chcę o nim mówić- powiedziałam stanowczo
- Okey, sorry, że zapytałam- przeprosiła brunetka
-Powiedz coś o sobie- poprosiła blondynka. Opowiedziałam im większość rzeczy. Najgorsze wydarzenia zachowałam dla siebie.
- Los cię nie oszczędzał- powiedział Olka gdy skończyłam
-Mówiłaś, że pracujesz w kawiarni "Maho", czy ty też jesteś do wynajęcia jako testerka?- zapytała Monia
- Po świętach składam wymówienie. Obiecałam wujkowi
- Nie rób tego- powiedział Olka. Byłam tym mocno zdziwiona- Chcę zerwać z Piotrkiem, ale nie umiem tego zrobić. Dlatego chciałbym aby mnie zdradził. No i wtedy trafiłam do tej agencji. Przeglądając zdjęcia blondynek, zobaczyłam twoje.Stwierdziłam, że idealnie się nadasz-wyjaśniła, a mnie zamurował
- Nie zrobię tego. To jest kolega mojego wujka. On by mi tego nie wybaczył- zdążyłam to powiedzieć, a do pokoju przyszła Iwona, a zaraz za nią wujek.
- Przepraszam dziewczyny. Wiem miałyśmy iść na siłownię. Ogarnę się i możemy iść. Krzysiek zrób nam jakieś śniadanie- powiedział ciotka i zniknęła na schodach
- Milena a ty idziesz z dziewczynami?- zapytał wujek po przywitaniu z nami
- Nie, dziewczyny pewnie chcą pogadać, nie będę im przeszkadzać- nie miałam ochoty z nimi iść
- Pójście na siłownie dobrze ci zrobi. Po za tym chłopaki z klubu lubią wysportowane dziewczyny. Kilku jest wolnych..- poruszał zabawnie brwiami Ignaczak
- Czy ty wujku chciałbyś mnie z którymś zeswatać?- zapytałam podejrzliwie, koleżanki cioci śmiały się z naszej wymiany zdań. Wujek zniknął w kuchni i zaczął robić śniadanie
- Choć z nami. - zachęcała Monia
- Zjem śniadanko i możemy iść. A ty Milena idziesz z nami- powiedziała stanowczo Iwona
- Pewnie chcecie porozmawiać, nie będę wam przeszkadzać- próbowałam się wykręcić
- Na pewno nie będziesz przeszkadzać- powiedział Monia
- Rozumiem, że z waszą czwórką nie mam szans- powiedziałam smutnym głosem
- Jaką czwórką? My jesteśmy tylko 3- powiedziała zdziwiona ciocia
- Wujek, też jest za tym żebym poszła- wyjaśniłam
- Czyli, jemy śniadanie i idziemy. Zanim Krzysiek je zrobi możesz iść po strój do ćwiczeń- powiedział Iwona kierując mnie w stronę schodów. Może nie będzie, aż tak źle na tej siłowni. Szybko poszłam po rzeczy i telefon ze słuchawkami. Gdy wróciłam do salonu był już też wujek ze śniadaniem. W ciszy zjedliśmy posiłek. W drodze na siłkę nie rozmawiałam z dziewczynami tylko rozmyślałam o dzisiejszym poranku. Po dotarciu na siłownię szybko udałam się do szatni. Przebrałam się
Włosy związałam w kitkę i poszłam się rozgrzać. Po szybkiej rozgrzewce wybrałam bieżnię i rowerek stacjonarny. Na siłowni miałyśmy być 2 godziny, więc postanowiłam przeznaczyć po godzinie na każdy przyrządów. Zaczęłam od bieżni. Na początku powoli truchtałam, ale z każda chwilą zwiększałam tempo. Na rowerku było tak samo. Czas na siłowni szybko mi minął. Po ćwiczeniach poszłam do szatni, wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i wyszłam przed obiekt gdzie czekałam na ciocię.
_______________________________________
Zostawiam wam do oceny rozdział 3. Mam nadzieję, że się podoba.
Pozdrawiam i do następnej niedzieli :*
Czekaliśmy z wujkiem aż przyjdzie Iwona i powie co się stało. Czekając rozmawialiśmy o mojej przyszłości. Podjęłam decyzję ze odejdę z kawiarni i postaram się o pracę jako pomocnik fizjoterapeuty. W końcu przyszła ciocia
- Krzysiek musisz sam jutro iść na tą wigilię klubową- powiedziała Iwona siadając koło męża
- Czemu? Co się stało?- zapytał wystraszony Ignaczak
- Pani Krysia nie może jutro przyjąć żeby zostać z dziećmi- powiedział ciotka
- Jeżeli się zgodzicie ja mogę popilnować dzieci - zaproponowałam. Nie chciałam bezczynnie u nich siedzieć
- Jesteś u nas w gościach. Masz odpoczywać a nie bawić się z dziećmi- zaprotestował Igła
- Ale chce wam pomóc. Nie mam zamiaru siedzieć wam przez 2 tygodnie na głowie. Po za tym bardzo lubię dzieci. W domu dziecka dużo czasu z nimi spędzam więc dla mnie to nie problem- próbowałam ich przekonać
- Skoro bardzo chcesz to zgoda.- powiedziała z uśmiechem ciocia.
- No dobra, skoro sprawa załatwiona to może oglądamy jakiś film?- po tych słowach przyszły dzieciaki
- Jutro wieczorem będziecie pod opieką Mileny. Macie być grzeczni i słuchać się kuzynki- pouczyła dzieci Iwona
- Ale my zawsze jesteśmy grzeczni - powiedzieli zgodnie i się do mnie przytuliły
- Już cię polubiły- zaśmiał się Ignaczak- Jaki film oglądamy?
- To my z Mileną się naradzimy a wy zróbcie popcorn - zarządził młody Ignaczak
- Martwiłaś się, że nie dogadają się z Mileną. To masz dowód ze się dogadają- powiedział obrażony Ignaczak i poszedł do kuchni. Razem z Dominika i Sebastianem wybraliśmy film " Alain i wiewiórki". Po chwil pojawiła się Iwona z dużą miską popcornu i Krzysiek z 5 colami. Chwilę później oglądaliśmy film. Pod koniec filmu zorientowaliśmy się ze dzieci zasnęły przytulone do mnie. Wujek wziął Sebastiana na ręce i zaniósł do jego pokoju. Ja natomiast wzięłam Dominikę i uczyniłam to samo. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Rozmyślałam o tym dniu. Był to jeden z najszczęśliwszych w moim życiu. Z tą myślą zasnęłam.
***********
Obudził mnie dźwięk dzwonka do drzwi. Zastanawiałam się kto jest taki mądry, żeby składać wizyty o 8 rano. Nie chciałam, aby reszta domowników się obudziła, więc nie chętnie wstałam i poszłam otworzyć. Po otworzeniu ujrzałam dwie nie wiele starsze ode mnie dziewczyny.
- Dzień dobry- przywitałam się, ze zdziwionymi kobietami- panie przyszły do Iwony?
- Tak- powiedziała brunetka- Kim pani jest?
- Milena Ignaczak, bratanica i chrześnica Krzysztofa Ignaczaka- powiedziałam wyciągając rękę na przywitanie
- Monika Drozd, dziewczyna Fabiana Drzyzgi- powiedziała brunetka ściskając moja dłoń
-Olga Wilk, dziewczyna Nowakowskiego- powiedziała uśmiechnięta blondynka
- Miło mi poznać. Zapraszam do środka- ruchem ręki zaprosiłam do salonu- Ciocia jeszcze śpi, może zrobić Panią coś do picia?- zapytałam z grzeczności.
- Czy jesteśmy takie stare? Mów mi Ola, a do picia poproszę herbatę- powiedziała blondynka
- Jasne, że nie jesteście stare, ale w domu dziecka nauczyli mnie kultury- powiedziałam idąc do kuchni. Po kilku minutach wróciłam do salonu z parującymi kubkami- Proszę- powiedziałam stawiając przed kobietami napoje- Pójdę się trochę ogarnąć i zaraz wrócę- powiedziałam i poszłam do pokoju. Z szafy wyjęłam szybko ubrania i założyłam
***W tym samym czasie, salon, perspektywa Oli***
- Ola pamiętasz te dziewczyny z tych zdjęć w tej agencji?- zapytała Monia
- No jasne, że pamiętam. Ale czemu pytasz?- byłam zdziwiona jej pytaniem
- No jak to czemu. Przecież to ta blondynka, którą chciałaś do przetestowania Pita
- Jesteś pewna?- zapytałam- W sumie trochę podobna, ale tamta była podpisana jako Lena
- No i co z tego? Widać to tylko je pseudonim
- Skoro to bratanica Krzyśka, to ja nie mogę jej o to poprosić
- Chciałaś zerwać z Piotrkiem, więc albo ty poprosisz albo ja to zrobię- powiedziała stanowczo Monia
***Milena***
Szybko się przebrałam, i wróciłam do dziewczyn. Zaczęły pytać mnie o dom dziecka
- O co chodziło z tym domem dziecka?- zapytała Ola
- Trafiłam do niego po śmierci mamy- powiedziałam
- A tata nie mógł się tobą zająć?- tym razem pytanie zadała brunetka
- Nie chcę o nim mówić- powiedziałam stanowczo
- Okey, sorry, że zapytałam- przeprosiła brunetka
-Powiedz coś o sobie- poprosiła blondynka. Opowiedziałam im większość rzeczy. Najgorsze wydarzenia zachowałam dla siebie.
- Los cię nie oszczędzał- powiedział Olka gdy skończyłam
-Mówiłaś, że pracujesz w kawiarni "Maho", czy ty też jesteś do wynajęcia jako testerka?- zapytała Monia
- Po świętach składam wymówienie. Obiecałam wujkowi
- Nie rób tego- powiedział Olka. Byłam tym mocno zdziwiona- Chcę zerwać z Piotrkiem, ale nie umiem tego zrobić. Dlatego chciałbym aby mnie zdradził. No i wtedy trafiłam do tej agencji. Przeglądając zdjęcia blondynek, zobaczyłam twoje.Stwierdziłam, że idealnie się nadasz-wyjaśniła, a mnie zamurował
- Nie zrobię tego. To jest kolega mojego wujka. On by mi tego nie wybaczył- zdążyłam to powiedzieć, a do pokoju przyszła Iwona, a zaraz za nią wujek.
- Przepraszam dziewczyny. Wiem miałyśmy iść na siłownię. Ogarnę się i możemy iść. Krzysiek zrób nam jakieś śniadanie- powiedział ciotka i zniknęła na schodach
- Milena a ty idziesz z dziewczynami?- zapytał wujek po przywitaniu z nami
- Nie, dziewczyny pewnie chcą pogadać, nie będę im przeszkadzać- nie miałam ochoty z nimi iść
- Pójście na siłownie dobrze ci zrobi. Po za tym chłopaki z klubu lubią wysportowane dziewczyny. Kilku jest wolnych..- poruszał zabawnie brwiami Ignaczak
- Czy ty wujku chciałbyś mnie z którymś zeswatać?- zapytałam podejrzliwie, koleżanki cioci śmiały się z naszej wymiany zdań. Wujek zniknął w kuchni i zaczął robić śniadanie
- Choć z nami. - zachęcała Monia
- Zjem śniadanko i możemy iść. A ty Milena idziesz z nami- powiedziała stanowczo Iwona
- Pewnie chcecie porozmawiać, nie będę wam przeszkadzać- próbowałam się wykręcić
- Na pewno nie będziesz przeszkadzać- powiedział Monia
- Rozumiem, że z waszą czwórką nie mam szans- powiedziałam smutnym głosem
- Jaką czwórką? My jesteśmy tylko 3- powiedziała zdziwiona ciocia
- Wujek, też jest za tym żebym poszła- wyjaśniłam
- Czyli, jemy śniadanie i idziemy. Zanim Krzysiek je zrobi możesz iść po strój do ćwiczeń- powiedział Iwona kierując mnie w stronę schodów. Może nie będzie, aż tak źle na tej siłowni. Szybko poszłam po rzeczy i telefon ze słuchawkami. Gdy wróciłam do salonu był już też wujek ze śniadaniem. W ciszy zjedliśmy posiłek. W drodze na siłkę nie rozmawiałam z dziewczynami tylko rozmyślałam o dzisiejszym poranku. Po dotarciu na siłownię szybko udałam się do szatni. Przebrałam się
Włosy związałam w kitkę i poszłam się rozgrzać. Po szybkiej rozgrzewce wybrałam bieżnię i rowerek stacjonarny. Na siłowni miałyśmy być 2 godziny, więc postanowiłam przeznaczyć po godzinie na każdy przyrządów. Zaczęłam od bieżni. Na początku powoli truchtałam, ale z każda chwilą zwiększałam tempo. Na rowerku było tak samo. Czas na siłowni szybko mi minął. Po ćwiczeniach poszłam do szatni, wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i wyszłam przed obiekt gdzie czekałam na ciocię.
_______________________________________
Zostawiam wam do oceny rozdział 3. Mam nadzieję, że się podoba.
Pozdrawiam i do następnej niedzieli :*
niedziela, 23 sierpnia 2015
Przepraszam
Dziś nie pojawi się tu rozdział. Brakuje mi weny do tego opowiadania. To dopiero początek. A co będzie później?
Następny rozdział pojawi sie ( mam nadzieję) za tydzień.
Polska wygrała z Japonią 3:0 w czasie Memoriału Huberta Jerzego Wagnera. Dziś Trzymamy kciuki za mecz z Iranem, a jutro z Francją
Następny rozdział pojawi sie ( mam nadzieję) za tydzień.
Polska wygrała z Japonią 3:0 w czasie Memoriału Huberta Jerzego Wagnera. Dziś Trzymamy kciuki za mecz z Iranem, a jutro z Francją
niedziela, 16 sierpnia 2015
Rozdział 2
***Milena***
Siedziałam na łóżku cała zapłakana, Zuzka cały czas mnie pocieszała. W pewnym momencie usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Nie reagowałam na nie.
- Milena masz gości.- powiedziała pani Sylwia, w tym momencie spojrzałam w stronę drzwi. Byłam zaskoczona widokiem wujka i cioci z ich dzieci. Jednocześnie cieszyłam się bardzo znaczyło to że jednak mnie poznał. Pewnie chciał o tym najpierw pogadać z Iwoną.
- Część Milena pamiętasz mnie ?- zapytał mnie Ignaczak
- Trochę pamiętam- mówiąc to wstałam łóżka i podeszłam się z nimi przywitać.
- Czemu płakałaś? -zadał kolejne pytanie.
- Nie rozmawiajmy tak w progu.- zaśmiałam się- Rozgośćcie się- ruchem ręki pokazałam na fotele i kanapę ( dla wyjaśnienia razem z Zuz kupiliśmy kilka nowych, ale używanych mebli.)
- Len masz gości nie będę wam przeszkadzać- odezwała się Zuzka
- Nie będziesz przeszkadzać- powiedziała Iwona
- I tak nie długo muszę iść do pracy. Trzeba jakoś na siebie zarobić. - powiedziała z uśmiecham na ustach moja przyjaciółka.- Miło mi było państwa poznać. D widzenia. Do zobaczenia Len- pożegnała się Zuza
- To może ja pójdę zrobić coś do picia. Na co macie ochotę.?- po moim pytaniu usłyszałam zamówienie i udałam się do kuchni. Kucharki nie robiły żadnego problemu. Zrobiłam picie i udałam się z powrotem do pokoju.
-Proszę, częstujcie się- powiedziałam do moich gości stawiając na stole napoje i ciastka
- Dzieciaki podziękujcie Milenie- powiedziała ciocia
- To teraz powiedz czemu płakałaś- swoje pytanie z przed kilku chwil powtórzył Krzysiek
- No... bo .... dziś- nie wiedziałam jak mam powiedzieć
- Zobaczyłaś mnie jak byłem razem z Resovią i nie dałem ci żadnego znaku że cię poznaje?- zapytał się wujek
- No właśnie dlatego. Ale skąd wiedziałeś, że o to chodzi?- byłam ciekawa jak on to zgadł
- Domyśliłem się. Nie byłem pewny czy to ty. Wolałem się upewnić. Po tym spotkaniu z dzieciakami poszedłem do dyrektora. Wtedy dopiero miałem pewność, że to była moja chrześnica Milena Ignaczak, córka mojego brata Patryka- powiedział z pełną powagą Krzysiek
- Mogę mieć do was prośbę?- zapytałam
- Pewnie, a jaką?- zapytali Ignaczakowie w tym samym czasie
- Nie wspominajcie przy mnie mojego niby ojca- gdy to powiedziałam, z mojej twarzy zniknął uśmiech jaki pojawił się na niej od bardzo dawna
- Oczywiście. Przepraszam. Wiem co on zrobił Tobie i Izie- powiedział wujek przytulając mnie.
- Dlaczego jesteś smutna?- spytała mnie Dominika, nie wiedziałam co mam jej powiedzieć
- Bo są czasami takie rzeczy, które wywołują smutek. Mam nadzieję, że ciebie nigdy to nie spotka- odpowiedziałam przytulając do siebie dziewczynkę. Po moich słowach poszła bawić się z Sebastianem
- Dobra zmieńmy temat- powiedziała wesoło ciocia- Opowiedz nam coś o sobie
- Okey, ale nie miłe wspomnienia zachowam dla siebie- uśmiechnęłam się do nich- Jak wiecie jestem Milena Ignaczak, mam 19 lat, studiuję fizjoterapię, interesuje się siatkówką- nie dane było mi dokończyć, gdyż przerwał mi wujaszek
- Moja krew- wypiął dumnie swoją klatkę piersiową- Pamiętaj, że siatkówka to najlepszy sport na świecie- zaśmiałyśmy się z Iwoną
- Dobra Krzychu, nie przeszkadzaj Milenie- Iwona uspokoiła męża- Kontynuuj- zwróciła się do mnie
- Dziękuję. Będę wujku pamiętać, że siatkówka najlepszy sport na świecie- zaśmiałam się razem z moimi gośćmi.- No to tak jak skończyłam interesuje się siatkówką. Wychowałam się w Wałbrzychu. Gdy miałam 9 lat, mama postanowiła wziąć rozwód. Po tym przeprowadziłyśmy się do Rzeszowa. Mama nigdy nie mówiła mi nic o jakiej kolwiek rodzinie. Nie lubiła tego tematu. Zmarła 2 lata później, ja nie pamiętałam czy mam jakąś rodzinę i trafiłam do domu dziecka. Często oglądając mecze siatkówki widząc twoją osobę miałam przeczucie, że gdzieś, kiedyś cię poznałam, ale nigdy nie miałam pewności. - czułam jak po moim policzku spływa pojedyncza łza, wtedy wujek podszedł do mnie i mocno przytulił, w jego ślady poszła też Iwona
- Przepraszam. To moja wina. Jesteś moją chrześnicą a ja po kłótni z bratem cię olałem. - wujek zrobił się smutny
- Dobra koniec tych smutków. Mamy dla ciebie propozycje- uśmiechnęła się Iwona
- jaką?- byłam zaskoczona
- Zapraszamy cię do nas na najbliższe 2 tygodnie. Dyrektor się zgodził, więc decyzja należy do ciebie- powiedział wujek. Przytuliłam ich najmocniej jak tylko potrafiłam.
- Dziękuję wam- poczułam wtedy, że ktoś mnie kocha i komuś na mnie zależy
- Nie masz za co. To w takim razie pakuj się i będziemy jechać.- uśmiechnął się wujek.
- Ok, poczekajcie chwilkę.- Ignaczakowie nic nie powiedzieli tylko przytaknęli. Szybko się spakowałam. Wybrałam trochę eleganckich ubrań na święta. W końcu jak będą rodzice cioci i wujka trzeba jakoś wyglądać. - Okey możemy już iść. Muszę iść jeszcze do sekretariatu podpisać przepustkę.
- A wzięłaś jakaś sukienkę dobra na imprezę sylwestrową?- zapytała mnie Iwona jak wychodziłyśmy z pokoju
- Nie, po świętach pójdę jakąś kupić- powiedziałam zamykając drzwi. Szybko poszłam podpisać odpowiednie dokumenty i razem z rodziną ruszyliśmy do domu rodziny Ignaczak . Całą drogę rozmawiałam z ciocia.
- Krzysiek pokaż Milenie jej pokój.- zaraz po wejściu do domu powiedziała Iwona
- Zapraszam za mną- powiedział popularnie zwany Igła wchodząc po schodach. Nigdy wcześniej nie widziałam tak ładnego pokoju
- Rozgość się. Ja pójdę pomoc Iwonie przy obiedzie.- Zostałam sam w moim tymczasowym pokoju. Rozpakowałam swoje rzeczy i udałam się odświeżyć.
***Krzysiek****
Szkoda mi Mileny. Przez moją kłótnię z bratem strasznie cierpiała. Pewnie gdyby nie ten incydent to po śmierci matki, mieszkałaby u nas. Wiem, że trochę za późno na ratowanie rodzinnych więzi, ale może ze chce mieszkać u nas. Muszę pogadać o tym z Iwoną.
- Iwona mam takie małe pytanie- zacząłem nie pewnie
- No to słucham cię Kochanie-Iwona była bardzo spokojna, ale bałem się jej reakcji na mój pomysł
-Co ty na to, żeby Milena u nas zamieszkała?- byłem strasznie ciekawy jej odpowiedzi
***Milena***
Właśnie miałam wchodzić do kuchni, ale usłyszałam rozmowę cioci i wujka
- Co ty na to żeby Milena u nas zamieszkała?- gdy wujek zawał to pytanie nie wiedziałam co mam zrobić. Cieszyłam się, ale z drugiej strony bałam się odpowiedzi cioci.
- Też o tym myślałam. - powiedziała po czyn się na chwilkę zawachała.- Zobaczmy jak się będzie czuć przez te 2 tygodnie. Jak dzieci będą reagować na kuzynkę w domu. A potem zobaczymy. - Teraz zrobili mi się trochę smutno
.- Myślę, że świetnie się dogada z dzieciakami- powiedział wujek, w tym czasie sedan do kuchni
- Wiem, że to nie ładnie podsłuchiwać, ale tym razem nie mogłam się powstrzymać.- powiedziałam siadając na krześle
- No masz rację, że nie ładnie- powiedziała stanowczo ciocia
- Dlatego przepraszam. - powiedziałam przytulając się do nich- Chciałabym wam też podziękować. Dawno od nikogo nie dostałam, tyle troski i miłości. Dzięki wam w końcu będę miała rodzinne święta- poczułam jak po moim policzku spływa łza.
- Spokojnie. Nie płacz. - powiedziała Iwona przytulając mnie
- Nie chciałabym być ciężarem dla was
- Jakim ciężarem. Jeżeli będziesz czuła potrzebę zamieszkania z nami to mów- powiedziała ciotka
- Dziękuję, tylko że musicie coś wiedzieć- powiedziałam niepewnie. Jeśli chcą żebym z nimi zamieszkała muszą znać prawdę
- O co chodzi?- zapytał zaniepokojony Ignaczak
- Bo dyrektor domu dziecka powiedział że pracuje w kawiarni- przytaknęli na moje słowa - Tyle, że to taka zwykła kawiarnia nie jest- byli mocni zdziwieni- razem z kawiarnia jest agencja testowania wierności- po moich słowach zaniemówili.
- Co takiego?- zapytał podniesionym głosem Krzysiek
- Powiesz po obiedzie. Zaraz wystygnie. Krzysiek idź po dzieciaki- wujek przytaknal i poszedł na górę. Ja w tym czasie pomogłam Iwonie porozstawiać sztućce. Muszę przyznać że wujek ma szczęście. Iwona świetnie gotujemy.
- Dziękuję, to było pyszne- powiedziałam po skończonym posiłku.
- Na zdrowie. cieszę się że smakowało. Krzysiek pozmywasz naczynia- powiedziała z uśmiechem ciotka
- Skoro muszę- Krzysiek zrobił smutna minę
- Wujku pozmywam za ciebie- uśmiechnęłam się do wujka u zaczęłam zbierać naczynia
- Przecież jesteś w gościach. - powiedziała Iwonka
- Ale nie chcę siedzieć bezczynnie. Chociaż tak mogę się wam odwdzięczyć
- Okey, możesz pozmywać ale w tym samym czasie Powiesz co to ta agencja - powiedziała stanowczo ciocia. Nic nie odpowiedziałam. Zabrałam resztę naczyń i poszłam z nimi do kuchni. Chwilę po mnie przyszli Ignaczakowie
- To mów Co to jest- wujek był mocno zdenerwowany
- Miesiąc temu zmienił się właściciel. Zmienił zasady pracy. Mamy ubierać się ta żeby jak najlepiej wyglądała nasza sylwetka.
- Ale jaki to ma związek z tą agencją? - Nie widziałam nikogo kto byłby tak wkurzony.
- Chodzi o to, że jeśli ktoś chce sprawdzić czy jego partnerka/partner jest wierny to przychodzi do szefa. Tam ogląda zdjęcia osób, które testują.- przerwałam wypowiedź, czekałam na ich reakcje
- I co dalej?- zapytała Iwona
- I potem przychodzą razem do kawiarni. Osoba która ma testować obsługuje ten stolik. Porusza się uwodzicielsko. I jeżeli ktoś jest podatny na zdradę przychodzi za jakiś czas. Próbuje umówić się z uwodzicielem. I jak dochodzi do czegoś to szef robi zdjęcie i pokazuje zleceniodawcy
- A co jeśli testowana osoba Nie przyjdzie?- zaciekawiła wujka moja wypowiedź
- Jeśli przez tydzień nie przyjdzie, uznajemy ze nie jest zainteresowana zdrada i kończymy zlecenie- wytłumaczyłam
- Długo zamierzasz tam pracować?- Zapytała ciocia
- Ile już związków przetestowałaś?- tym razem zapytał zdenerwowany wujek
- Na całe szczęście mało osób było zainteresowanych moją osobą. A pracować będę tam dopóki nie znajdę czegoś lepszego, a z tym jest ciężko. Mało kto chce zatrudnić studentkę- odpowiedziałam na ich pytania
- Jeżeli będziesz chciała u nas mieszkać musisz zmienić pracę.- powiedział stanowczo Ignaczak
- Wujku ja sama nie jestem szczęśliwa z tej pracy. Chciałam odejść od razu po zmianie szefa, ale mi na to nie pozwolili.
- Myślę, że znajdę dla ciebie pracę- uśmiechnął się wujek
- Dziękuję, ale nie mogę cię o to prosić. Nie chcę mieć pracy tylko dlatego że moim wujkiem jest Krzysztof Ignaczak libero Asseco Resovii Rzeszów i reprezentacji Polski
- Rozumiem, ale u nas w klubie będzie casting na pomoc dla naszego fizjoterapeuty.- powiedział wujek
- Nie mam szans, jestem dopiero na pierwszym roku studiów- powiedziałam smutna
- Dasz radę- po tych słowach zadzwonił telefon Iwony. Czekaliśmy jak przyjdzie i powie co się stało.
===============================
Życie Mileny zaczyna się zmieniać na lepsze. Zobaczymy na jak długo. Nie będę go oceniać, wy zrobicie to najlepiej :)
Ps. Nie wiem czy rozdział pojawi się w przyszłą niedzielę. Jadę na wesele kuzynki i nie wiem czy będę w stanie coś napisać.
Pozdrawiam i do następnego :*
Siedziałam na łóżku cała zapłakana, Zuzka cały czas mnie pocieszała. W pewnym momencie usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Nie reagowałam na nie.
- Milena masz gości.- powiedziała pani Sylwia, w tym momencie spojrzałam w stronę drzwi. Byłam zaskoczona widokiem wujka i cioci z ich dzieci. Jednocześnie cieszyłam się bardzo znaczyło to że jednak mnie poznał. Pewnie chciał o tym najpierw pogadać z Iwoną.
- Część Milena pamiętasz mnie ?- zapytał mnie Ignaczak
- Trochę pamiętam- mówiąc to wstałam łóżka i podeszłam się z nimi przywitać.
- Czemu płakałaś? -zadał kolejne pytanie.
- Nie rozmawiajmy tak w progu.- zaśmiałam się- Rozgośćcie się- ruchem ręki pokazałam na fotele i kanapę ( dla wyjaśnienia razem z Zuz kupiliśmy kilka nowych, ale używanych mebli.)
- Len masz gości nie będę wam przeszkadzać- odezwała się Zuzka
- Nie będziesz przeszkadzać- powiedziała Iwona
- I tak nie długo muszę iść do pracy. Trzeba jakoś na siebie zarobić. - powiedziała z uśmiecham na ustach moja przyjaciółka.- Miło mi było państwa poznać. D widzenia. Do zobaczenia Len- pożegnała się Zuza
- To może ja pójdę zrobić coś do picia. Na co macie ochotę.?- po moim pytaniu usłyszałam zamówienie i udałam się do kuchni. Kucharki nie robiły żadnego problemu. Zrobiłam picie i udałam się z powrotem do pokoju.
-Proszę, częstujcie się- powiedziałam do moich gości stawiając na stole napoje i ciastka
- Dzieciaki podziękujcie Milenie- powiedziała ciocia
- To teraz powiedz czemu płakałaś- swoje pytanie z przed kilku chwil powtórzył Krzysiek
- No... bo .... dziś- nie wiedziałam jak mam powiedzieć
- Zobaczyłaś mnie jak byłem razem z Resovią i nie dałem ci żadnego znaku że cię poznaje?- zapytał się wujek
- No właśnie dlatego. Ale skąd wiedziałeś, że o to chodzi?- byłam ciekawa jak on to zgadł
- Domyśliłem się. Nie byłem pewny czy to ty. Wolałem się upewnić. Po tym spotkaniu z dzieciakami poszedłem do dyrektora. Wtedy dopiero miałem pewność, że to była moja chrześnica Milena Ignaczak, córka mojego brata Patryka- powiedział z pełną powagą Krzysiek
- Mogę mieć do was prośbę?- zapytałam
- Pewnie, a jaką?- zapytali Ignaczakowie w tym samym czasie
- Nie wspominajcie przy mnie mojego niby ojca- gdy to powiedziałam, z mojej twarzy zniknął uśmiech jaki pojawił się na niej od bardzo dawna
- Oczywiście. Przepraszam. Wiem co on zrobił Tobie i Izie- powiedział wujek przytulając mnie.
- Dlaczego jesteś smutna?- spytała mnie Dominika, nie wiedziałam co mam jej powiedzieć
- Bo są czasami takie rzeczy, które wywołują smutek. Mam nadzieję, że ciebie nigdy to nie spotka- odpowiedziałam przytulając do siebie dziewczynkę. Po moich słowach poszła bawić się z Sebastianem
- Dobra zmieńmy temat- powiedziała wesoło ciocia- Opowiedz nam coś o sobie
- Okey, ale nie miłe wspomnienia zachowam dla siebie- uśmiechnęłam się do nich- Jak wiecie jestem Milena Ignaczak, mam 19 lat, studiuję fizjoterapię, interesuje się siatkówką- nie dane było mi dokończyć, gdyż przerwał mi wujaszek
- Moja krew- wypiął dumnie swoją klatkę piersiową- Pamiętaj, że siatkówka to najlepszy sport na świecie- zaśmiałyśmy się z Iwoną
- Dobra Krzychu, nie przeszkadzaj Milenie- Iwona uspokoiła męża- Kontynuuj- zwróciła się do mnie
- Dziękuję. Będę wujku pamiętać, że siatkówka najlepszy sport na świecie- zaśmiałam się razem z moimi gośćmi.- No to tak jak skończyłam interesuje się siatkówką. Wychowałam się w Wałbrzychu. Gdy miałam 9 lat, mama postanowiła wziąć rozwód. Po tym przeprowadziłyśmy się do Rzeszowa. Mama nigdy nie mówiła mi nic o jakiej kolwiek rodzinie. Nie lubiła tego tematu. Zmarła 2 lata później, ja nie pamiętałam czy mam jakąś rodzinę i trafiłam do domu dziecka. Często oglądając mecze siatkówki widząc twoją osobę miałam przeczucie, że gdzieś, kiedyś cię poznałam, ale nigdy nie miałam pewności. - czułam jak po moim policzku spływa pojedyncza łza, wtedy wujek podszedł do mnie i mocno przytulił, w jego ślady poszła też Iwona
- Przepraszam. To moja wina. Jesteś moją chrześnicą a ja po kłótni z bratem cię olałem. - wujek zrobił się smutny
- Dobra koniec tych smutków. Mamy dla ciebie propozycje- uśmiechnęła się Iwona
- jaką?- byłam zaskoczona
- Zapraszamy cię do nas na najbliższe 2 tygodnie. Dyrektor się zgodził, więc decyzja należy do ciebie- powiedział wujek. Przytuliłam ich najmocniej jak tylko potrafiłam.
- Dziękuję wam- poczułam wtedy, że ktoś mnie kocha i komuś na mnie zależy
- Nie masz za co. To w takim razie pakuj się i będziemy jechać.- uśmiechnął się wujek.
- Ok, poczekajcie chwilkę.- Ignaczakowie nic nie powiedzieli tylko przytaknęli. Szybko się spakowałam. Wybrałam trochę eleganckich ubrań na święta. W końcu jak będą rodzice cioci i wujka trzeba jakoś wyglądać. - Okey możemy już iść. Muszę iść jeszcze do sekretariatu podpisać przepustkę.
- A wzięłaś jakaś sukienkę dobra na imprezę sylwestrową?- zapytała mnie Iwona jak wychodziłyśmy z pokoju
- Nie, po świętach pójdę jakąś kupić- powiedziałam zamykając drzwi. Szybko poszłam podpisać odpowiednie dokumenty i razem z rodziną ruszyliśmy do domu rodziny Ignaczak . Całą drogę rozmawiałam z ciocia.
- Krzysiek pokaż Milenie jej pokój.- zaraz po wejściu do domu powiedziała Iwona
- Zapraszam za mną- powiedział popularnie zwany Igła wchodząc po schodach. Nigdy wcześniej nie widziałam tak ładnego pokoju
- Rozgość się. Ja pójdę pomoc Iwonie przy obiedzie.- Zostałam sam w moim tymczasowym pokoju. Rozpakowałam swoje rzeczy i udałam się odświeżyć.
***Krzysiek****
Szkoda mi Mileny. Przez moją kłótnię z bratem strasznie cierpiała. Pewnie gdyby nie ten incydent to po śmierci matki, mieszkałaby u nas. Wiem, że trochę za późno na ratowanie rodzinnych więzi, ale może ze chce mieszkać u nas. Muszę pogadać o tym z Iwoną.
- Iwona mam takie małe pytanie- zacząłem nie pewnie
- No to słucham cię Kochanie-Iwona była bardzo spokojna, ale bałem się jej reakcji na mój pomysł
-Co ty na to, żeby Milena u nas zamieszkała?- byłem strasznie ciekawy jej odpowiedzi
***Milena***
Właśnie miałam wchodzić do kuchni, ale usłyszałam rozmowę cioci i wujka
- Co ty na to żeby Milena u nas zamieszkała?- gdy wujek zawał to pytanie nie wiedziałam co mam zrobić. Cieszyłam się, ale z drugiej strony bałam się odpowiedzi cioci.
- Też o tym myślałam. - powiedziała po czyn się na chwilkę zawachała.- Zobaczmy jak się będzie czuć przez te 2 tygodnie. Jak dzieci będą reagować na kuzynkę w domu. A potem zobaczymy. - Teraz zrobili mi się trochę smutno
.- Myślę, że świetnie się dogada z dzieciakami- powiedział wujek, w tym czasie sedan do kuchni
- Wiem, że to nie ładnie podsłuchiwać, ale tym razem nie mogłam się powstrzymać.- powiedziałam siadając na krześle
- No masz rację, że nie ładnie- powiedziała stanowczo ciocia
- Dlatego przepraszam. - powiedziałam przytulając się do nich- Chciałabym wam też podziękować. Dawno od nikogo nie dostałam, tyle troski i miłości. Dzięki wam w końcu będę miała rodzinne święta- poczułam jak po moim policzku spływa łza.
- Spokojnie. Nie płacz. - powiedziała Iwona przytulając mnie
- Nie chciałabym być ciężarem dla was
- Jakim ciężarem. Jeżeli będziesz czuła potrzebę zamieszkania z nami to mów- powiedziała ciotka
- Dziękuję, tylko że musicie coś wiedzieć- powiedziałam niepewnie. Jeśli chcą żebym z nimi zamieszkała muszą znać prawdę
- O co chodzi?- zapytał zaniepokojony Ignaczak
- Bo dyrektor domu dziecka powiedział że pracuje w kawiarni- przytaknęli na moje słowa - Tyle, że to taka zwykła kawiarnia nie jest- byli mocni zdziwieni- razem z kawiarnia jest agencja testowania wierności- po moich słowach zaniemówili.
- Co takiego?- zapytał podniesionym głosem Krzysiek
- Powiesz po obiedzie. Zaraz wystygnie. Krzysiek idź po dzieciaki- wujek przytaknal i poszedł na górę. Ja w tym czasie pomogłam Iwonie porozstawiać sztućce. Muszę przyznać że wujek ma szczęście. Iwona świetnie gotujemy.
- Dziękuję, to było pyszne- powiedziałam po skończonym posiłku.
- Na zdrowie. cieszę się że smakowało. Krzysiek pozmywasz naczynia- powiedziała z uśmiechem ciotka
- Skoro muszę- Krzysiek zrobił smutna minę
- Wujku pozmywam za ciebie- uśmiechnęłam się do wujka u zaczęłam zbierać naczynia
- Przecież jesteś w gościach. - powiedziała Iwonka
- Ale nie chcę siedzieć bezczynnie. Chociaż tak mogę się wam odwdzięczyć
- Okey, możesz pozmywać ale w tym samym czasie Powiesz co to ta agencja - powiedziała stanowczo ciocia. Nic nie odpowiedziałam. Zabrałam resztę naczyń i poszłam z nimi do kuchni. Chwilę po mnie przyszli Ignaczakowie
- To mów Co to jest- wujek był mocno zdenerwowany
- Miesiąc temu zmienił się właściciel. Zmienił zasady pracy. Mamy ubierać się ta żeby jak najlepiej wyglądała nasza sylwetka.
- Ale jaki to ma związek z tą agencją? - Nie widziałam nikogo kto byłby tak wkurzony.
- Chodzi o to, że jeśli ktoś chce sprawdzić czy jego partnerka/partner jest wierny to przychodzi do szefa. Tam ogląda zdjęcia osób, które testują.- przerwałam wypowiedź, czekałam na ich reakcje
- I co dalej?- zapytała Iwona
- I potem przychodzą razem do kawiarni. Osoba która ma testować obsługuje ten stolik. Porusza się uwodzicielsko. I jeżeli ktoś jest podatny na zdradę przychodzi za jakiś czas. Próbuje umówić się z uwodzicielem. I jak dochodzi do czegoś to szef robi zdjęcie i pokazuje zleceniodawcy
- A co jeśli testowana osoba Nie przyjdzie?- zaciekawiła wujka moja wypowiedź
- Jeśli przez tydzień nie przyjdzie, uznajemy ze nie jest zainteresowana zdrada i kończymy zlecenie- wytłumaczyłam
- Długo zamierzasz tam pracować?- Zapytała ciocia
- Ile już związków przetestowałaś?- tym razem zapytał zdenerwowany wujek
- Na całe szczęście mało osób było zainteresowanych moją osobą. A pracować będę tam dopóki nie znajdę czegoś lepszego, a z tym jest ciężko. Mało kto chce zatrudnić studentkę- odpowiedziałam na ich pytania
- Jeżeli będziesz chciała u nas mieszkać musisz zmienić pracę.- powiedział stanowczo Ignaczak
- Wujku ja sama nie jestem szczęśliwa z tej pracy. Chciałam odejść od razu po zmianie szefa, ale mi na to nie pozwolili.
- Myślę, że znajdę dla ciebie pracę- uśmiechnął się wujek
- Dziękuję, ale nie mogę cię o to prosić. Nie chcę mieć pracy tylko dlatego że moim wujkiem jest Krzysztof Ignaczak libero Asseco Resovii Rzeszów i reprezentacji Polski
- Rozumiem, ale u nas w klubie będzie casting na pomoc dla naszego fizjoterapeuty.- powiedział wujek
- Nie mam szans, jestem dopiero na pierwszym roku studiów- powiedziałam smutna
- Dasz radę- po tych słowach zadzwonił telefon Iwony. Czekaliśmy jak przyjdzie i powie co się stało.
===============================
Życie Mileny zaczyna się zmieniać na lepsze. Zobaczymy na jak długo. Nie będę go oceniać, wy zrobicie to najlepiej :)
Ps. Nie wiem czy rozdział pojawi się w przyszłą niedzielę. Jadę na wesele kuzynki i nie wiem czy będę w stanie coś napisać.
Pozdrawiam i do następnego :*
niedziela, 9 sierpnia 2015
Rozdział 1
**** Milena****
Tak jak myślałam przyszli wszyscy siatkarze miejscowego klubu. Byłam szczęśliwa pierwszy raz mogłam zobaczyć na żywo siatkarzy. Z każdym zrobiłam sobie zdjęcie, każdego poprosiłam o autograf. Na samym końcu podeszłam do Krzysztof Ignaczaka.
- Mogę prości o autograf? - zapytałam niepewnie
- Jasne. Dla kogo? - wtedy spojrzał na mnie. W oczach wujka zobaczyłam zdziwienie
- Dla Mileny. - powiedziałam ciacho. W jednej chwili na zdjęciu pojawił się autograf. Poprosiłam go jeszcze o zdjęcie.
****Krzysiek*****
Od trzech lat przed świętami odwiedzamy miejscowy dom dziecka. Widok roześmianych buziek dzieciaków był naprawdę fantastyczny. Z każdym dzieckiem zrobiłem sobie zdjęcie, dałem mu autograf. W pewnym momencie podeszła do mnie wysoka dziewczyna. Wydał mi się strasznie podobna do mojej bratanicy. Stwierdziłem, że to niemożliwe. Mój brat w raz z rodziną mieszka w Wałbrzychu. Poklocilem się z nim jakieś 11 lat temu. Od tego zajścia nie utrzymuje z nimi żadnego kontaktu. Trochę mi głupio gdyż Milena to moja chrześnica. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos owej dziewczyny.
- Mogę prości o autograf? - zapytała niepewnie
- Jasne. Dla kogo? - wtedy spojrzałem na nią. Nie mogłem w to uwierzyć. To była naprawdę ona. Tylko co ona tu robi?
- Dla Mileny. - powiedziała cicho. Szybko podpisałem zdjęcie, które mi dala. Poprosiła mnie jeszcze o zdjęcie. Nie chciałem na razie nic jej mówić, muszę o tym najpierw porozmawiać z dyrektorem tego domu dziecka i z Iwoną. Gdy już przyszedł czas wychodzić powiedziałem chłopakom ze muszę coś załatwić. Po wyjściu z budynku chłopaki udali się w stronę autokaru i pod hale Podpromie. Ja natomiast wróciłem środka i poszedłem do gabinetu dyrektora. Po zapukaniu usłyszałem " Proszę" i wszedłem do pokoju.
- Dzień dobry. Chciałbym porozmawiać z panem o Milenie Ignaczak.- powiedziałem siadając na wskazanym miejscu.
- A kim pan dla niej jest? - zapytał mnie mężczyzna
- Wydaje mi się, że jest to córka mojego brata, z którym nie rozmawiam od dłuższego czasu. Chciałbym się czegoś o niej dowiedzieć i upewnić się w tym ze to może być ona.
- No dobrze w takim razie opowiem panu wszystko co o niej wiem. - pokiwałem twierdząco głową, a dyrektor zaczął opowiadać- Milena trafiła do nas gdy zmarła jej mama. Mała nie wiedziała czy ma rodzinę, z tego co się sami dowiedzieliśmy to jej matka była z domu dziecka. Rozwidla się z niejakim Patykiem Ignaczakiem. Powodem tego było to że znęcał się nad nią i Milena. Dostał zakaz zbliżania się do nich oraz został pozbawiony praw rodzicielskich do córki. Teraz dziewczyna studiuje fizjoterapię. Poprosiła nas o możliwość zostania u nas do zakończenia pierwszego roku. Od ukończenia 16 lat zbiera te studia. Co jakiś czas chce nam dac trochę pieniędzy za to, że może tu być. Ani razu nie przyjęliśmy żadnych pieniędzy. Chcemy aby sobie zarobiła na upragnione studia. Aktualnie pracuje w pobliskiej kawiarni. Teraz ma trochę wolnego- nie mogłem uwierzyć ze mój brat był zdolny do znencania nad rodziną. Postanowiłem jej pomóc.
- Czy mógłbym ja zabrać do siebie na święta jeśli moja żona by się zgodziła? - zapytałem
- Jeżeli Milena wyrazi ochotę to tak.- porozmawiałem jeszcze chwilę z dyrektorem. P pożegnaniu się z nim od razu udałem się do domu porozmawiać z Iwoną.
Cała drogę do domu myślałem jak zacząć rozmowę z Iwoną. Nie wiedziałem jak zareaguj. Wiem jedno, że muszę to powiedzieć. Po wejściu do domu zawołałem żonę.
- Iwona kochanie już jestem.- kerzyknełem,
- Cześć Krzysiu. Jestem w kuchni- usłyszałem jej głos
- Musimy porozmawiać- powiedziałem z pełną powagą co nie jest do mnie podobne
- Co się stało?- Iwona była przerażona. Zieleń ja za rękę i zaprowadziłem ja d salonu.
- Kochanie, pamiętasz mojego brata?
- Tak pamiętam go. Poklociles się z nim jakieś 11 lat temu. Coś mu się stało, że o nim chcesz rozmawiać?- Iwona była mocno zdziwiona i zaniepokojona
- Nie wiem czy coś się z nim stało. Nie rozmawiałem z nim od 11 lat. Chodzi o Milenę, jego córkę- powiedziałem
- Widziałeś ja jak miała 8 lat, czemu w ogóle o tym rozmawiamy ?- Iwona nie była już zdziwiona tylko wściekła.
-Kochanie spokojnie. Chodzi o to że ja dziś ja wiedziałem- czekałem na reakcję żony
- Widziałeś ja? Ale jak przecież ona mieszka w Wałbrzychu? - to co powiedziałem bardzo ja zdziwiło
- No właśnie nie. Mieszka w Rzeszowie, od 10 lat.
- Ale jak to? Czemu Iza nic nam nie powiedziała? Wogóle to gdzie ja spotkales? Poznała cie? Rozmawiales z nią? - przerwałem Iwonie.
- Spokojnie, nie tyle pytań na raz. Może ja ci wszystko opowiem czego się dziś o niej dowiedziałem a potem zadasz pytania.- opowiedziałem wszystko Iwonie. Kilka razy chciała mi przerwać.
- Nie wieżę ze Patryk był zdolny do tego wszystkiego.- zawachala się chwilę, pewnie nie wiedziała co ma powiedzieć- Musi być strasznie silna, skoro pracuje od 16 roku życia. Musimy się nią teraz zaopiekować, żeby wynagrodzić jej męki które przeżyła z twoim bratem.- nie spodziewałem się takiej reakcji
- Wiesz wszyscy Ignaczakowie są silni- zażartowałem.
- Dobra siłaczu idź po dzieciaki i jedziemy do niej. Skoro jesteśmy jej jedyną rodzina musimy jej pomóc. Jeśli będzie chciała możemy ją wziąć do siebie na święta i sylwestra.- byłem zaskoczony jej propozycja. Nie znamy za bardzo Mileny a Iwona chce jak aż tak pomóc. W głębi duszy jestem jej bardzo wdzięczny.
-Czytasz w moich myślach. Chciałem się o to zapytać
- Widzisz jak się świetnie rozumiemy- po tych słowach namiętnie ja pocalowalem - Dobra starczy tych czułości- zasmiala się- Dominika, Sebastian chodzie tutaj, musimy pojachac w pewne miejsce.- długo nie czekaliśmy na dzieciaki i już po chwili jechaliśmy do domu dziecka. Najpierw musimy porozmawiać z dyrektorem domu dziecka a potem może będziemy mogli spotkać się z Milena.
W czasie drogi sprobowalismy z Iwonka wytłumaczyć dzieciakom o co chodzi. Nie było latwo w końcu są jeszcze mali.
** Milena*****
Wujek mnie nie poznał albo nie chciał poznać. Mogłam się tego spodziewać. Kto by chciał utrzymywać kontakt z dzieckiem z patologicznej rodziny. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Poszłam tylko do siebie do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Chciało mi się płakać. Najpierw zerwał ze mną chłopak, teraz wujek mnie nie poznał. Na szczęście mam jeszcze Zuzę, moja przyjaciółkę z domu dziecka.
- Lena czemu płaczesz? co cię stało? - zapytała mnie przyjaciółka po tym jak mnie zobaczyła placzaca na łóżku
- Bo.... Wiesz dzisiaj byli u nas siatkarze Resovii- zawuwsilam głos
- I co w związku z tym?- była mocno zdziwiona
- To z tego ... Ze spotkałam.... - urwałam głos i wybuchłam płaczem
- Hej, Słońce nie płacz, powiesz mi jak ochłoniesz. - powiedziała przytulając mnie. Byłam jej bardzo wdzięczna. Cieszyłam się Ze mam taką przyjaciółkę
- Spotkałam..... mojego.... wujka...- zawiesiłam głos. Czekałam na jej reakcje
- Czekaj.... tego o którym tyle opowiadalas.?
- Tak tego- cały czas mocno płakałam
- No to chyba dobrze, że będziesz mieć kogoś bliskiego
- Tyle że on mnie nie poznał- powiedziałam cały czas szlochając
- Czyli nie rozmawialas z nim- pokiwałam twierdząco głową. Nic już więcej nie mówiłam tylko się jeszcze mocniej przytuliłam.
*** Iwona****
Po rozmowie z Krzysiem musiałam jakoś zadziałać. Nie mogę pozwolić na to zeby ta dziewczyna cierpiała jeszcze dłużej. Zwłaszcza teraz gdy nie ma Izy musimy pomóc Milenie, w końcu nie ma nikogo innego oprócz nas. W prawdzie rodzice Krzyśka żyją, mieszkają w Wałbrzychu, ale ona pewnie ich nie pamięta. Jej ojciec pokłócił się z całą rodziną Ignaczaków.
Gdy jechaliśmy do domu dziecka wytlumaczylismy dzieciakom jaka jest sytuacja. Mimo że są jeszcze mali bardzo dobrze zrozumieli. Bałam się tylko reakcji moich rodziców jak Milena będzie u nas na świętach. Ale nie mogę znieść myśli że nam jest dobrze, mamy rodzinę a ona meczy się w domu dziecka.
Żeby spotkać się z Milenka musieliśmy porozmawiać z dyrektorem domu dziecka.
- Dzień dobry panie dyrektorze. To moja żona Iwona, córka Dominika i syn Sebastian- Ignaczak nas przedstawił, a dzieci przywitały się z panem Edwardem.
- Dzień dobry państwu. Cieszę się że znalazła się jakaś rodzina Mileny. Mam nadzieję że się ucieszy. Wiele razy opowiadała naszej pani psycholog ze chciałbym mieć kogoś bliskiego. -, po tych słowach czułam ze teraz na pewno jej nie zostawię
- Nie mieliśmy pojęcia o Tym co się wydarzyło w jej życiu. Jej matka Iza nic nam nie powiedziała.- czułam się podłe, że nigdy nie pomyślałam o tym, żeby namówić Krzyśka, żeby spróbował się porozumieć z bratem dla dobra swojej chrześnicy.
- Pan Krzysztof wspominał, że chciałby zabrać Milenę na święta do państwa. Czy wyraża pani na to zgodę? - swoje pytanie skierował do mnie
- Jeżeli tylko będzie chciała to może do nas przyjechać kiedy będzie chciała.
- Dobrze, jeżeli wyrazi zgodę moze nawet dziś do państwa pojechać. Pani Sylwia pokaże państwu gdzie znajduje się jej pokój.-, powiedział z uśmiechem dyrektor
- Dziękujemy- powiedzieliśmy z Ignaczakiem jednocześnie. Pożegnaliśmy się i udaliśmy się za sekretarka do pokoju Mileny.
Gdy weszliśmy do pokoju ujrzeliśmy dwie dziewczyny jedna z nich była zapłakana, druga ja pocieszała. Byłam pewna ze ta płakająca to Milenka.
- Milena masz gości.- powiedziała pani Sylwia i pożegnała się z nami. Milena była bardzo zdziwiona naszym widokiem.
___________________________
Oto jest 1 rozdział. Mam nadzieję że się spodoba.
Rozdziały będą pojawiać się raz w tygodniu ( w niedzielę)
Pozdrawiam i do następnego :*
Tak jak myślałam przyszli wszyscy siatkarze miejscowego klubu. Byłam szczęśliwa pierwszy raz mogłam zobaczyć na żywo siatkarzy. Z każdym zrobiłam sobie zdjęcie, każdego poprosiłam o autograf. Na samym końcu podeszłam do Krzysztof Ignaczaka.
- Mogę prości o autograf? - zapytałam niepewnie
- Jasne. Dla kogo? - wtedy spojrzał na mnie. W oczach wujka zobaczyłam zdziwienie
- Dla Mileny. - powiedziałam ciacho. W jednej chwili na zdjęciu pojawił się autograf. Poprosiłam go jeszcze o zdjęcie.
****Krzysiek*****
Od trzech lat przed świętami odwiedzamy miejscowy dom dziecka. Widok roześmianych buziek dzieciaków był naprawdę fantastyczny. Z każdym dzieckiem zrobiłem sobie zdjęcie, dałem mu autograf. W pewnym momencie podeszła do mnie wysoka dziewczyna. Wydał mi się strasznie podobna do mojej bratanicy. Stwierdziłem, że to niemożliwe. Mój brat w raz z rodziną mieszka w Wałbrzychu. Poklocilem się z nim jakieś 11 lat temu. Od tego zajścia nie utrzymuje z nimi żadnego kontaktu. Trochę mi głupio gdyż Milena to moja chrześnica. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos owej dziewczyny.
- Mogę prości o autograf? - zapytała niepewnie
- Jasne. Dla kogo? - wtedy spojrzałem na nią. Nie mogłem w to uwierzyć. To była naprawdę ona. Tylko co ona tu robi?
- Dla Mileny. - powiedziała cicho. Szybko podpisałem zdjęcie, które mi dala. Poprosiła mnie jeszcze o zdjęcie. Nie chciałem na razie nic jej mówić, muszę o tym najpierw porozmawiać z dyrektorem tego domu dziecka i z Iwoną. Gdy już przyszedł czas wychodzić powiedziałem chłopakom ze muszę coś załatwić. Po wyjściu z budynku chłopaki udali się w stronę autokaru i pod hale Podpromie. Ja natomiast wróciłem środka i poszedłem do gabinetu dyrektora. Po zapukaniu usłyszałem " Proszę" i wszedłem do pokoju.
- Dzień dobry. Chciałbym porozmawiać z panem o Milenie Ignaczak.- powiedziałem siadając na wskazanym miejscu.
- A kim pan dla niej jest? - zapytał mnie mężczyzna
- Wydaje mi się, że jest to córka mojego brata, z którym nie rozmawiam od dłuższego czasu. Chciałbym się czegoś o niej dowiedzieć i upewnić się w tym ze to może być ona.
- No dobrze w takim razie opowiem panu wszystko co o niej wiem. - pokiwałem twierdząco głową, a dyrektor zaczął opowiadać- Milena trafiła do nas gdy zmarła jej mama. Mała nie wiedziała czy ma rodzinę, z tego co się sami dowiedzieliśmy to jej matka była z domu dziecka. Rozwidla się z niejakim Patykiem Ignaczakiem. Powodem tego było to że znęcał się nad nią i Milena. Dostał zakaz zbliżania się do nich oraz został pozbawiony praw rodzicielskich do córki. Teraz dziewczyna studiuje fizjoterapię. Poprosiła nas o możliwość zostania u nas do zakończenia pierwszego roku. Od ukończenia 16 lat zbiera te studia. Co jakiś czas chce nam dac trochę pieniędzy za to, że może tu być. Ani razu nie przyjęliśmy żadnych pieniędzy. Chcemy aby sobie zarobiła na upragnione studia. Aktualnie pracuje w pobliskiej kawiarni. Teraz ma trochę wolnego- nie mogłem uwierzyć ze mój brat był zdolny do znencania nad rodziną. Postanowiłem jej pomóc.
- Czy mógłbym ja zabrać do siebie na święta jeśli moja żona by się zgodziła? - zapytałem
- Jeżeli Milena wyrazi ochotę to tak.- porozmawiałem jeszcze chwilę z dyrektorem. P pożegnaniu się z nim od razu udałem się do domu porozmawiać z Iwoną.
Cała drogę do domu myślałem jak zacząć rozmowę z Iwoną. Nie wiedziałem jak zareaguj. Wiem jedno, że muszę to powiedzieć. Po wejściu do domu zawołałem żonę.
- Iwona kochanie już jestem.- kerzyknełem,
- Cześć Krzysiu. Jestem w kuchni- usłyszałem jej głos
- Musimy porozmawiać- powiedziałem z pełną powagą co nie jest do mnie podobne
- Co się stało?- Iwona była przerażona. Zieleń ja za rękę i zaprowadziłem ja d salonu.
- Kochanie, pamiętasz mojego brata?
- Tak pamiętam go. Poklociles się z nim jakieś 11 lat temu. Coś mu się stało, że o nim chcesz rozmawiać?- Iwona była mocno zdziwiona i zaniepokojona
- Nie wiem czy coś się z nim stało. Nie rozmawiałem z nim od 11 lat. Chodzi o Milenę, jego córkę- powiedziałem
- Widziałeś ja jak miała 8 lat, czemu w ogóle o tym rozmawiamy ?- Iwona nie była już zdziwiona tylko wściekła.
-Kochanie spokojnie. Chodzi o to że ja dziś ja wiedziałem- czekałem na reakcję żony
- Widziałeś ja? Ale jak przecież ona mieszka w Wałbrzychu? - to co powiedziałem bardzo ja zdziwiło
- No właśnie nie. Mieszka w Rzeszowie, od 10 lat.
- Ale jak to? Czemu Iza nic nam nie powiedziała? Wogóle to gdzie ja spotkales? Poznała cie? Rozmawiales z nią? - przerwałem Iwonie.
- Spokojnie, nie tyle pytań na raz. Może ja ci wszystko opowiem czego się dziś o niej dowiedziałem a potem zadasz pytania.- opowiedziałem wszystko Iwonie. Kilka razy chciała mi przerwać.
- Nie wieżę ze Patryk był zdolny do tego wszystkiego.- zawachala się chwilę, pewnie nie wiedziała co ma powiedzieć- Musi być strasznie silna, skoro pracuje od 16 roku życia. Musimy się nią teraz zaopiekować, żeby wynagrodzić jej męki które przeżyła z twoim bratem.- nie spodziewałem się takiej reakcji
- Wiesz wszyscy Ignaczakowie są silni- zażartowałem.
- Dobra siłaczu idź po dzieciaki i jedziemy do niej. Skoro jesteśmy jej jedyną rodzina musimy jej pomóc. Jeśli będzie chciała możemy ją wziąć do siebie na święta i sylwestra.- byłem zaskoczony jej propozycja. Nie znamy za bardzo Mileny a Iwona chce jak aż tak pomóc. W głębi duszy jestem jej bardzo wdzięczny.
-Czytasz w moich myślach. Chciałem się o to zapytać
- Widzisz jak się świetnie rozumiemy- po tych słowach namiętnie ja pocalowalem - Dobra starczy tych czułości- zasmiala się- Dominika, Sebastian chodzie tutaj, musimy pojachac w pewne miejsce.- długo nie czekaliśmy na dzieciaki i już po chwili jechaliśmy do domu dziecka. Najpierw musimy porozmawiać z dyrektorem domu dziecka a potem może będziemy mogli spotkać się z Milena.
W czasie drogi sprobowalismy z Iwonka wytłumaczyć dzieciakom o co chodzi. Nie było latwo w końcu są jeszcze mali.
** Milena*****
Wujek mnie nie poznał albo nie chciał poznać. Mogłam się tego spodziewać. Kto by chciał utrzymywać kontakt z dzieckiem z patologicznej rodziny. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Poszłam tylko do siebie do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Chciało mi się płakać. Najpierw zerwał ze mną chłopak, teraz wujek mnie nie poznał. Na szczęście mam jeszcze Zuzę, moja przyjaciółkę z domu dziecka.
- Lena czemu płaczesz? co cię stało? - zapytała mnie przyjaciółka po tym jak mnie zobaczyła placzaca na łóżku
- Bo.... Wiesz dzisiaj byli u nas siatkarze Resovii- zawuwsilam głos
- I co w związku z tym?- była mocno zdziwiona
- To z tego ... Ze spotkałam.... - urwałam głos i wybuchłam płaczem
- Hej, Słońce nie płacz, powiesz mi jak ochłoniesz. - powiedziała przytulając mnie. Byłam jej bardzo wdzięczna. Cieszyłam się Ze mam taką przyjaciółkę
- Spotkałam..... mojego.... wujka...- zawiesiłam głos. Czekałam na jej reakcje
- Czekaj.... tego o którym tyle opowiadalas.?
- Tak tego- cały czas mocno płakałam
- No to chyba dobrze, że będziesz mieć kogoś bliskiego
- Tyle że on mnie nie poznał- powiedziałam cały czas szlochając
- Czyli nie rozmawialas z nim- pokiwałam twierdząco głową. Nic już więcej nie mówiłam tylko się jeszcze mocniej przytuliłam.
*** Iwona****
Po rozmowie z Krzysiem musiałam jakoś zadziałać. Nie mogę pozwolić na to zeby ta dziewczyna cierpiała jeszcze dłużej. Zwłaszcza teraz gdy nie ma Izy musimy pomóc Milenie, w końcu nie ma nikogo innego oprócz nas. W prawdzie rodzice Krzyśka żyją, mieszkają w Wałbrzychu, ale ona pewnie ich nie pamięta. Jej ojciec pokłócił się z całą rodziną Ignaczaków.
Gdy jechaliśmy do domu dziecka wytlumaczylismy dzieciakom jaka jest sytuacja. Mimo że są jeszcze mali bardzo dobrze zrozumieli. Bałam się tylko reakcji moich rodziców jak Milena będzie u nas na świętach. Ale nie mogę znieść myśli że nam jest dobrze, mamy rodzinę a ona meczy się w domu dziecka.
Żeby spotkać się z Milenka musieliśmy porozmawiać z dyrektorem domu dziecka.
- Dzień dobry panie dyrektorze. To moja żona Iwona, córka Dominika i syn Sebastian- Ignaczak nas przedstawił, a dzieci przywitały się z panem Edwardem.
- Dzień dobry państwu. Cieszę się że znalazła się jakaś rodzina Mileny. Mam nadzieję że się ucieszy. Wiele razy opowiadała naszej pani psycholog ze chciałbym mieć kogoś bliskiego. -, po tych słowach czułam ze teraz na pewno jej nie zostawię
- Nie mieliśmy pojęcia o Tym co się wydarzyło w jej życiu. Jej matka Iza nic nam nie powiedziała.- czułam się podłe, że nigdy nie pomyślałam o tym, żeby namówić Krzyśka, żeby spróbował się porozumieć z bratem dla dobra swojej chrześnicy.
- Pan Krzysztof wspominał, że chciałby zabrać Milenę na święta do państwa. Czy wyraża pani na to zgodę? - swoje pytanie skierował do mnie
- Jeżeli tylko będzie chciała to może do nas przyjechać kiedy będzie chciała.
- Dobrze, jeżeli wyrazi zgodę moze nawet dziś do państwa pojechać. Pani Sylwia pokaże państwu gdzie znajduje się jej pokój.-, powiedział z uśmiechem dyrektor
- Dziękujemy- powiedzieliśmy z Ignaczakiem jednocześnie. Pożegnaliśmy się i udaliśmy się za sekretarka do pokoju Mileny.
Gdy weszliśmy do pokoju ujrzeliśmy dwie dziewczyny jedna z nich była zapłakana, druga ja pocieszała. Byłam pewna ze ta płakająca to Milenka.
- Milena masz gości.- powiedziała pani Sylwia i pożegnała się z nami. Milena była bardzo zdziwiona naszym widokiem.
___________________________
Oto jest 1 rozdział. Mam nadzieję że się spodoba.
Rozdziały będą pojawiać się raz w tygodniu ( w niedzielę)
Pozdrawiam i do następnego :*
piątek, 31 lipca 2015
Prolog
Czy wyobrażałaś sobie kiedyś ze będziesz żyć w patologicznej rodzinie.? Czy śniło ci się kiedyś w najgorszym śnie ze będziesz mieszkać w domu dziecka?
Czy pomyslalabys o tym, z że twoja mama umrze jeszcze gdy byłaś dzieckiem? Na każde z tych pytań odpowiedź brzmi nie. Jednak ty na własnej skórze dowiedziałaś się jak takie życie może wyglądać.
Od 8 lat jestem w domu dziecka. Nie miałam szczęśliwego dzieciństwa. Mój ojciec był alkoholikiem, mama pracowała na utrzymanie całej rodziny. Ojciec całymi dniami był pijany, gdy wracałam ze szkoły w domu zaczynało się piekło. Trwało ono codziennie do czasu powrotu mamy. Ojciec sprowadzał swoich kolegów od picia. Zawsze zamykałam się w swoim pokoju, ale nic to nie dawało. Gdy ojciec był już zalany jego " koledzy" wykorzystywali mnie , obmacywali. Zawsze wychodzili pół godziny przed przyjsciem mamy. Wieczorami ojciec wyzrzywal się na mamie. Nasze piekło trwało aż mama postanowiła się rozwiesc. Przeprowadzilsmy się z Wałbrzycha do Rzeszowa. Od tamtej pory mieszkam w stolicy Podkarpacia. Gdy skończyłam 11 lat moja mama zmarła. Zostałam sama i trafiłam do domu dziecka. W sumie nie do końca sama. W Rzeszowie mieszka mój wujek, brat ojca, który jest również moim chrzestnym, Krzysztof Ignaczak. Siatkarz reprezentacji Polski i Resovii. Nie znam go za bardzo. Gdy miałam 8 lat pokłócił się z moimi ojcem. Od tamtego czasu widziałam go tylko oglądając mecze siatkówki.
Teraz mam 19 lat, zaczęłam 1 rok studiów fizjoterapeutycznych. Dobrze sobie radzę. Musiałam na nie najpierw zarobić. Od 16 roku życia zbieram na nie. Przez 3 lata nazbierałam zaledwie 4 tysiące. Udało mi się dogadać z dyrektorem domu dziecka. Mogę zostać w domu dziecka do końca pierwszego roku. Byłam bardzo wdzięczna. Gdybym nie mogła zostać nie byłoby mnie stać na studia i mieszkanie. W prawdzie miałam stypendium, ale to nie wystarczyłoby.
Dziś jest 21 grudnia 2013 od 3 lat odwiedzają nas siatkarze Resovii. Do tej pory nie było mi dane ich spotkać. Przychodzili wtedy gdy ja byłam w pracy. Na szczęście dziś mam wolne Mój nowy szef dał nam wszystkim wolne aż do 27 grudnia. Obawiałam się spotkania wujka. Miałam nadzieję że mnie pozna, że moje życie zmieni się na lepsze. Ze będę mieć oparcie w kimś bliskim. Z internetu wiem że ma żonę i dwójkę dzieci Dominkę i Sebastiana.
***************************
Oto jest prolog opowiadania. Mam nadzieję, że się spodoba.
Nie wiem kiedy bedzie 1 rozdział.
Pozdrawiam :*
Czy pomyslalabys o tym, z że twoja mama umrze jeszcze gdy byłaś dzieckiem? Na każde z tych pytań odpowiedź brzmi nie. Jednak ty na własnej skórze dowiedziałaś się jak takie życie może wyglądać.
Od 8 lat jestem w domu dziecka. Nie miałam szczęśliwego dzieciństwa. Mój ojciec był alkoholikiem, mama pracowała na utrzymanie całej rodziny. Ojciec całymi dniami był pijany, gdy wracałam ze szkoły w domu zaczynało się piekło. Trwało ono codziennie do czasu powrotu mamy. Ojciec sprowadzał swoich kolegów od picia. Zawsze zamykałam się w swoim pokoju, ale nic to nie dawało. Gdy ojciec był już zalany jego " koledzy" wykorzystywali mnie , obmacywali. Zawsze wychodzili pół godziny przed przyjsciem mamy. Wieczorami ojciec wyzrzywal się na mamie. Nasze piekło trwało aż mama postanowiła się rozwiesc. Przeprowadzilsmy się z Wałbrzycha do Rzeszowa. Od tamtej pory mieszkam w stolicy Podkarpacia. Gdy skończyłam 11 lat moja mama zmarła. Zostałam sama i trafiłam do domu dziecka. W sumie nie do końca sama. W Rzeszowie mieszka mój wujek, brat ojca, który jest również moim chrzestnym, Krzysztof Ignaczak. Siatkarz reprezentacji Polski i Resovii. Nie znam go za bardzo. Gdy miałam 8 lat pokłócił się z moimi ojcem. Od tamtego czasu widziałam go tylko oglądając mecze siatkówki.
Teraz mam 19 lat, zaczęłam 1 rok studiów fizjoterapeutycznych. Dobrze sobie radzę. Musiałam na nie najpierw zarobić. Od 16 roku życia zbieram na nie. Przez 3 lata nazbierałam zaledwie 4 tysiące. Udało mi się dogadać z dyrektorem domu dziecka. Mogę zostać w domu dziecka do końca pierwszego roku. Byłam bardzo wdzięczna. Gdybym nie mogła zostać nie byłoby mnie stać na studia i mieszkanie. W prawdzie miałam stypendium, ale to nie wystarczyłoby.
Dziś jest 21 grudnia 2013 od 3 lat odwiedzają nas siatkarze Resovii. Do tej pory nie było mi dane ich spotkać. Przychodzili wtedy gdy ja byłam w pracy. Na szczęście dziś mam wolne Mój nowy szef dał nam wszystkim wolne aż do 27 grudnia. Obawiałam się spotkania wujka. Miałam nadzieję że mnie pozna, że moje życie zmieni się na lepsze. Ze będę mieć oparcie w kimś bliskim. Z internetu wiem że ma żonę i dwójkę dzieci Dominkę i Sebastiana.
***************************
Oto jest prolog opowiadania. Mam nadzieję, że się spodoba.
Nie wiem kiedy bedzie 1 rozdział.
Pozdrawiam :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)





